Skocz do zawartości
Nerwica.com

PAROKSETYNA (Arketis, ParoGen, Paroxetine Aurovitas, Paroxinor, Paxtin, Rexetin, Seroxat, Xetanor)


Ania

Rekomendowane odpowiedzi

4 minuty temu, Nieznany24 napisał(a):

Pierwsze 3 dni 50mg. Po trzech dniach już było 100mg. 
jedynie co odczuwałem to lekkie nudności przez pierwszy tydzień.  
Z racji tego że brałem fevarin dawno temu to nie pamiętam szczegółów. W każdym razie poprawę zauważyłem bardzo szybko nie to co paro które wkręcało się ponad pół roku. Co do senności to być może na początku była. Tak czy siak to był dla mnie bardzo dobry lek. 1 tabletka z rana bez żadnych dodatkowych leków i przez wiele lat czułem się fantastycznie.. Bodajże dwa lata temu był okres że fevarin nie był dostepny w Polsce i lekarz zmienił mi na lek którego nazwy nie pamiętam. Niestety na nowym leku wszystko zaczęło wracać. Po 3 miesiącach fevarin powrócił do aptek a więc ja również do niego wróciłem. Tym razem nie było już tak super a nawet gorzej więc zamiana na paro. 

Czyli podsumowując walka z tymi myślami bez farmakoterapi nie dawałeś rady czy miałeś jakieś sposoby niefarmakologiczne, które choć trochę pomagały?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Jarek.jarecki88 napisał(a):

Czyli podsumowując walka z tymi myślami bez farmakoterapi nie dawałeś rady czy miałeś jakieś sposoby niefarmakologiczne, które choć trochę pomagały?

Nigdy nie brałem udziału w żadnej psychoterapii. Dla mnie to strata czasu i pieniędzy bo nie wierzę że opowiadanie o moim życiu rozwiąże problemy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

29 minut temu, Nieznany24 napisał(a):

Nigdy nie brałem udziału w żadnej psychoterapii. Dla mnie to strata czasu i pieniędzy bo nie wierzę że opowiadanie o moim życiu rozwiąże problemy. 

Też doszedłem do takich wniosków po czasie.  A z tym fevarinem ciekawe co mówisz.  Bierzesz, bierzesz a tu nagle leku nie ma.  I on chyba zamienników nie ma prawda ? A paro na natrętne myśli chyba też dobrze daje rade co ? Np na takie co wyżej pisaliśmy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Jarek.jarecki88 napisał(a):

Też doszedłem do takich wniosków po czasie.  A z tym fevarinem ciekawe co mówisz.  Bierzesz, bierzesz a tu nagle leku nie ma.  I on chyba zamienników nie ma prawda ? A paro na natrętne myśli chyba też dobrze daje rade co ? Np na takie co wyżej pisaliśmy?

Dziwna sprawa z tym Fevarinem była, tłumaczyli się że nie ma tego leku w hurtowniach a jak było naprawdę tego nie wiem. W tym czasie zamienników też nie było ale z tego co się orientuję to podobno już są aczkolwiek ja nigdy zamienników nie brałem bo byłem zdania że lek który mam to ma być lek oryginalny bo ptaszki ćwierkają że zamienniki to nie do końca jest to samo ale mogę się mylić. W każdym razie obecnie jestem na paro.  
U mnie historia z Paroksetyną to trochę inna historia.. po przerwaniu terapii lekiem fevarin niestety deprecha wróciła i te cholerne lęki miałem aczkolwiek nie było lęku przed brakiem toalety. Lekarze przepisywali mi oksazepam a ja nie świadom łykałem jak cukierki i tak się od nich uzależniłem… potem walka z uzależnieniem.. detoks w szpitalu psychiatrycznym i w warunkach domowych. Dołączono mi pregabaline na odstawienie benzo plus trittico i pramolan. Przez długi okres walki z benzo nie jestem nawet w stanie określić jakie skutki uboczne po którym leku bo zapewne większość uboków spowodowane było ubokami uzależnienia. Teraz jestem 5 miesięcy czysty od benzo i mniej więcej orientuje się który lek ma na mnie jaki wpływ. W każdym razie czuję się o wiele wiele lepiej. Obecnie zmagam się z zanikami pamięci, otumanieniem, brakiem koncentracji i problemy ze wzrokiem i pewien jestem że to od pregi. Schodzę z niej pomału i po każdorazowym zmniejszeniu dawki czuję się o wiele lepiej. Czuję że te objawy się zmniejszają. Nie chcę zbyt szybko odstawiać żeby uniknąć zespołu odstawiennego. Gdy zejdę z pregabaliny to będę schodził z kolejnego leku. Mój cel to zostać na samym paro i pramolanie do tego będzie stabilizator nastroju Lamotrygina. Oczywiście wszystkie zmiany dawkowania są zmieniane pod ścisłą kontrolą mojej pani doktor. Dodam jeszcze że w problemu z benzo wpakowali mnie lekarze w Norwegii i po jakimś czasie stwierdziłem że oni by mnie wykończyli więc powróciłem do mojej fantastycznej pani doktor w Polsce która pomogła mi wyjść z benzo i posmarowała sytuację z głęboką depresja oraz z lękami które towarzyszyły mi prze cały dzień. 
Ot taka moja krótka historia. 

Odpowiadając na Twoje pytanie to paro zlikwidowało moje lęki do zera.

Wyjście z domu to żaden problem. Zakupy w galerii nawet mnie cieszą. Czasem unikam ludzi ale to raczej moja dusza introwertyka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, Nieznany24 napisał(a):

Dziwna sprawa z tym Fevarinem była, tłumaczyli się że nie ma tego leku w hurtowniach a jak było naprawdę tego nie wiem. W tym czasie zamienników też nie było ale z tego co się orientuję to podobno już są aczkolwiek ja nigdy zamienników nie brałem bo byłem zdania że lek który mam to ma być lek oryginalny bo ptaszki ćwierkają że zamienniki to nie do końca jest to samo ale mogę się mylić. W każdym razie obecnie jestem na paro.  
U mnie historia z Paroksetyną to trochę inna historia.. po przerwaniu terapii lekiem fevarin niestety deprecha wróciła i te cholerne lęki miałem aczkolwiek nie było lęku przed brakiem toalety. Lekarze przepisywali mi oksazepam a ja nie świadom łykałem jak cukierki i tak się od nich uzależniłem… potem walka z uzależnieniem.. detoks w szpitalu psychiatrycznym i w warunkach domowych. Dołączono mi pregabaline na odstawienie benzo plus trittico i pramolan. Przez długi okres walki z benzo nie jestem nawet w stanie określić jakie skutki uboczne po którym leku bo zapewne większość uboków spowodowane było ubokami uzależnienia. Teraz jestem 5 miesięcy czysty od benzo i mniej więcej orientuje się który lek ma na mnie jaki wpływ. W każdym razie czuję się o wiele wiele lepiej. Obecnie zmagam się z zanikami pamięci, otumanieniem, brakiem koncentracji i problemy ze wzrokiem i pewien jestem że to od pregi. Schodzę z niej pomału i po każdorazowym zmniejszeniu dawki czuję się o wiele lepiej. Czuję że te objawy się zmniejszają. Nie chcę zbyt szybko odstawiać żeby uniknąć zespołu odstawiennego. Gdy zejdę z pregabaliny to będę schodził z kolejnego leku. Mój cel to zostać na samym paro i pramolanie do tego będzie stabilizator nastroju Lamotrygina. Oczywiście wszystkie zmiany dawkowania są zmieniane pod ścisłą kontrolą mojej pani doktor. Dodam jeszcze że w problemu z benzo wpakowali mnie lekarze w Norwegii i po jakimś czasie stwierdziłem że oni by mnie wykończyli więc powróciłem do mojej fantastycznej pani doktor w Polsce która pomogła mi wyjść z benzo i posmarowała sytuację z głęboką depresja oraz z lękami które towarzyszyły mi prze cały dzień. 
Ot taka moja krótka historia. 

Odpowiadając na Twoje pytanie to paro zlikwidowało moje lęki do zera.

Wyjście z domu to żaden problem. Zakupy w galerii nawet mnie cieszą. Czasem unikam ludzi ale to raczej moja dusza introwertyka. 

Tak też miałem okresy , że ratowałem się benzo w niemałych dawkach.  Ale do rzeczy co do tych myśli robiłem nieraz testy . A mianowicie przed wyjściem gdzieś np randka , fryzjer brałem alprazolam i co ? Pomimo uspokojenia , relaksu te myśli nadal były..  Więc chyba masz racje zwłaszcza, że przechodziłeś to . Wiec zostaję fluwoksamina lub paroksetyna.  SNRI nie próbuje bo lekarz mówi że na OCD nie za bardzo . I oczywiście klomi ale ostrzegają przed skutkami ubocznymi i raczej rzadko przepisywana. W sumie zależy od lekarza. 

A tak prega daje takie objawy zwłaszcza po odstawieniu u mnie szereg upierdliwych objawów dawała od problemów urologicznych do niepełnej erekcji i inne typu właśnie duża senność,  zamulenie , zapominanie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

31 minut temu, Jarek.jarecki88 napisał(a):

Tak też miałem okresy , że ratowałem się benzo w niemałych dawkach.  Ale do rzeczy co do tych myśli robiłem nieraz testy . A mianowicie przed wyjściem gdzieś np randka , fryzjer brałem alprazolam i co ? Pomimo uspokojenia , relaksu te myśli nadal były..  Więc chyba masz racje zwłaszcza, że przechodziłeś to . Wiec zostaję fluwoksamina lub paroksetyna.  SNRI nie próbuje bo lekarz mówi że na OCD nie za bardzo . I oczywiście klomi ale ostrzegają przed skutkami ubocznymi i raczej rzadko przepisywana. W sumie zależy od lekarza. 

A tak prega daje takie objawy zwłaszcza po odstawieniu u mnie szereg upierdliwych objawów dawała od problemów urologicznych do niepełnej erekcji i inne typu właśnie duża senność,  zamulenie , zapominanie. 

Co do pregi to ja te uboki miałem zawsze gdy brałem dawki które były zalecane przez lekarza. Już od 150mg zaczęły się problemu które nie mijały przez okres 5 miesięcy. Teraz gdy schodzę z dawki czuję  że powoli zanikają a mój stan się poprawia. Mi Pregabalina uratowała życie w okresie uzależniona i jestem jej za to bardzo wdzięczny ale teraz czas jej podziękować by znów widzieć świat z całkiem innej perspektywy, świat normalny a nie widok ze środka kuli szklanej. Gdybym miał wybierać pomiędzy fluwoksaminą a paro wybrałbym to pierwsze. Niestety po 20 latach na fluo mój stan zaczął się pogarszać ze względu na jej dostępność. Ten nowy lek nie zadziałał a gdy znów próbowałem fevarinu niestety mi już nie pomógł dlatego obecnie jestem na park. Jak zapewne wiesz to każdy z nas inaczej reaguje na tabletki. Jednemu pomoże a drugiemu zaszkodzi. Kwestia wystrzelania się w lek. Niestety to jest metoda prób i błędów która czasem trwa dość długo. 
Życzę Tobie i wszystkim osobom na forum żeby leki przepisywane przez lekarzy były trafione w dziesiątkę bo każdy z nas zasługuje na życie pełne szczęścia a nie walkę z demonami.

Edytowane przez Nieznany24

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

38 minut temu, Nieznany24 napisał(a):

Co do pregi to ja te uboki miałem zawsze gdy brałem dawki które były zalecane przez lekarza. Już od 150mg zaczęły się problemu które nie mijały przez okres 5 miesięcy. Teraz gdy schodzę z dawki czuję  że powoli zanikają a mój stan się poprawia. Mi Pregabalina uratowała życie w okresie uzależniona i jestem jej za to bardzo wdzięczny ale teraz czas jej podziękować by znów widzieć świat z całkiem innej perspektywy, świat normalny a nie widok ze środka kuli szklanej. Gdybym miał wybierać pomiędzy fluwoksaminą a paro wybrałbym to pierwsze. Niestety po 20 latach na fluo mój stan zaczął się pogarszać ze względu na jej dostępność. Ten nowy lek nie zadziałał a gdy znów próbowałem fevarinu niestety mi już nie pomógł dlatego obecnie jestem na park. Jak zapewne wiesz to każdy z nas inaczej reaguje na tabletki. Jednemu pomoże a drugiemu zaszkodzi. Kwestia wystrzelania się w lek. Niestety to jest metoda prób i błędów która czasem trwa dość długo. 
Życzę Tobie i wszystkim osobom na forum żeby leki przepisywane przez lekarzy były trafione w dziesiątkę bo każdy z nas zasługuje na życie pełne szczęścia a nie walkę z demonami.

Dziękuję Tobie też zdrówka . Ale chyba pomyliłeś że 20 lat na fluwo a nie fluoksetyna bo fluo to mi się kojarzy z  fluoksetyna. Ja jak bym teraz , że wszedłem w odpowiedni lek to już obiecuje sobie, że nie odstawiam bo wiem, że wszytko wróci.  Kolejny plus ssri że bierzesz raz dziennie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 31.03.2025 o 21:05, Carolus napisał(a):

Biegam na bieżni. 3-4 razy tygodniowo. Niedługo będę chciał przejść na świeże powietrze. Przynajmniej weekendowo. Póki co nic specjalnego 8- 12km, ale robię postępy powoli. Niestety tylko tutaj, bo depresja bije po piszczelach mocno i nic sobie nie robi z moich zabiegów.

 

a od jak dawna to robisz? bo to istotne, tu bardzo długf trzeba czekac na efekty

Ja podobnie 4 razy w tygodniu bieznia, rowerek i cwiczenia na maszynach , już 2 miesiące i czasem bardzo się nie chce z powodu tej deprechy ale się zmuszam, i po 2 miesiącach jakby więcej jest czasem sił, energii, lepszy nastrój ale przeplata się z tym depresyjnym, ale jakies malutkie efekty są, pełne efekty po pół roku ale człowiek w depresji czesto daje se z tym siana

Regularne ćwiczenia reguluja poziom serotoniny i dopaminy w mózgu, dla mnie to jedyny ratunek i alternatywa od ssri, który po wielu latach przestaje działać

"W przypadku aktywności fizycznej po roku regularnych ćwiczeń zmiany w mózgu są często trwałe. Organizm uczy się funkcjonować w wyższych poziomach neurotransmiterów i wykształca zdrowsze mechanizmy adaptacyjne, które nie są podatne na taką samą regulację jak w przypadku leków. Oznacza to, że efekty aktywności fizycznej są bardziej stabilne i długotrwałe w porównaniu do efektów SSRI."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 1.04.2025 o 00:51, acherontia styx napisał(a):

Sorry, ale zaczynając od 0 i nagle przeskakując do 5 treningów siłowych w tygodniu osiągniesz efekt przeciwny do zamierzonego. Tak, aktywność fizyczna pomaga, chociaż jeśli występują lęki to siłownia jest mniej polecana, bardziej ćwiczenia aerobowe, ale to już co kto lubi. Każdy musi znaleźć swoją aktywność, którą lubi i która mu pasuje. I nie, w depresji nie jest łatwo utrzymać poziom aktywności, jak człowiek nie ma do niczego motywacji, ale jak ja to mówię motywacja to taki stwór, który czasem się pojawia, ale częściej go nie ma. Czy ja biegając 3x w tygodniu zawsze wychodzę na trening zmotywowana? Nie. Często mi się nie chce i nie mam motywacji, ale idę i robię z niechęcią. Pierwsze minuty zawsze psioczę pod nosem, że to bez sensu i po co się męczę, ale właśnie w te dni, w które wychodziłam  z niechęcią, wychodzą mi najlepsze treningi. A sama aktywność fizyczna pomaga też chociażby rozładować napięcie i oczyścić głowę, chociaż na chwilę, z negatywnych myśli.

Zgodzę się z Toba w 100% i mam te same mysli co Ty. Też często jadę na siłownię z taką niechęcią, mam czasem ochotę zawrócić i bije sie z myślami, ,jak zaczynam trening to tez taki zniechęcony , że po co mi to , po co ja się tak męczę ale zaciskam zęby i robie swoje.

I tu jest sedno, wiele osób po jakimś czasie rezygnuje nie widząc właśnie sensu , brak poprawy i wraca do leków , do tego gdzie nie trzeba się męczyć, wysilać tylko wystarczy łykać co rano "tabletkę szczęścia" .

Mój doktor , który wręcz siłą mnie wygonił na tę siłownię, bo byłem bardzo oporny, i nie wierzyłem że to ma cokolwiek mi pomóc, przyznał, że jak pyta to wiele pacjentów po miesiącu, dwóch rezygnowało.

 

Co do treningów, racja od 0 do 5 w tygodniu da odwrotny efekt, ale chodziło mi o stopniowanie, powoli, z umiarem, 3x w tygodniu zaczać od lekkich aerobów

Co do treningów aeroby jak najbardziej, tu zaliczam wiosłowanie, rowerek, bieżnię ,

Od jak dawna chodzisz na siłownię? Lekarz mi mówi ciągle o cierpliwości, że efekty przychodzą po miesiącach to nie jest na pstryknięcie palca, tylko zmiany zachodzą długoterminowo.

 

No i w tej chorobie niestety trzeba cały czas wychodzić ze swojej strefy komfortu i się zmuszać. Jak w depresji , w lękach, bez sił, energii i motywacji do czegokolwiek nagle regularnie sobie chodzić na siłownię? Też mam takie pytania w głowie i.. chodzę na siłę, zmuszam się... wychodze ze swojej strefy komfortu

 

 

 

 

Edytowane przez AnnoDomino34

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aha jakby ktoś pytał skąd ja to wiem, ja nie wiem ja sie zawsze odnosze do badań naukowych i je czytam i analizuje

 

  • Cooney et al., 2013 (Cochrane Review) – wykazano, że ćwiczenia fizyczne są skuteczne w leczeniu depresji, a ich efekt porównywalny z SSRI, ale efekty stabilizują się po minimum 8–12 tygodniach.

  • Schuch et al., 2016 (Metaanaliza, Journal of Psychiatric Research) – poprawa objawów depresyjnych była największa u osób ćwiczących minimum 12 tygodni, 3–5 razy w tygodniu.

  • Blumenthal et al., 1999 (Duke University) – po 4 miesiącach ćwiczeń aerobowych depresja ustąpiła całkowicie u 60–70% pacjentów. Co ciekawe – osoby ćwiczące miały niższy wskaźnik nawrotów niż ci leczeni lekami po 6 miesiącach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, AnnoDomino34 napisał(a):

 

a od jak dawna to robisz? bo to istotne, tu bardzo długf trzeba czekac na efekty

Ja podobnie 4 razy w tygodniu bieznia, rowerek i cwiczenia na maszynach , już 2 miesiące i czasem bardzo się nie chce z powodu tej deprechy ale się zmuszam, i po 2 miesiącach jakby więcej jest czasem sił, energii, lepszy nastrój ale przeplata się z tym depresyjnym, ale jakies malutkie efekty są, pełne efekty po pół roku ale człowiek w depresji czesto daje se z tym siana

Regularne ćwiczenia reguluja poziom serotoniny i dopaminy w mózgu, dla mnie to jedyny ratunek i alternatywa od ssri, który po wielu latach przestaje działać

"W przypadku aktywności fizycznej po roku regularnych ćwiczeń zmiany w mózgu są często trwałe. Organizm uczy się funkcjonować w wyższych poziomach neurotransmiterów i wykształca zdrowsze mechanizmy adaptacyjne, które nie są podatne na taką samą regulację jak w przypadku leków. Oznacza to, że efekty aktywności fizycznej są bardziej stabilne i długotrwałe w porównaniu do efektów SSRI."

Biegam od 10 grudnia bodajże. Też ciągle muszę ze sobą walczyć. Kiedy jedyne na co masz ochotę to położyć się albo zniknąć, jeden vh*j, poderwanie się żeby biegać przez godzinę to czasem ciężka walka. Sam wiesz, z tego co czytam. Ale to nie moja pierwsza taka aktywność. Miałem już kilka razy w życiu takie zrywy na bieganie. Zawsze kończyły się bólami lub kontuzjami. Najdłużej tak "jednorazowo" ćwiczyłem na siłowni przez chyba półtora roku. Nie pamiętam już dokładnie. Ponad 10 lat temu. Zrobiłem sobie wtedy fajną, atletyczną sylwetkę, o jakiej duża część ludzi może tylko pomarzyć i z której jestem bardzo dumny. Została mi ona do dziś, choć z tamtej siły nie zostało wiele.

   Teraz chciałbym jedynie być w formie i pomóc trochę głowie, bo bieganie bardzo pomaga mi się "rozładować". Boję się tych pieprzonyvh bólów, bo one zawsze mnie wykluczały, a później rezygnowałem z aktywności. Teraz podchodzę do tego z zupełnie innym nastawieniem, a jeśli kiedyś uda się zrobić jakiś półmaraton to spoko, ale nie zamierzam robić nic " na siłę". Cholera, się rozpisałem nie na temat. Wybaczcie.

   Na swoją obronę mam, że zajadam ciągle 40 paroksetyny, która działa dużooo słabiej niż wcześniej, jeśli w ogóle. Myślę, czy nie zaproponować u lekarki obniżenia dawki w ramach testów albo dorzucenia mirty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Carolus napisał(a):

Czy ktoś bierze mirtazapinę z paroksetyną? Może się wypowiedzieć jak u niego spisuje się takie połączenie?

Ja biorę teraz 45 mirtazepine na noc i do tego 150mg pregabaliny na noc i 75mg pręgi rano wszystko to do 50mg paroxetyny. Mirtazepine u mnie się sprawdza na sen. I pewnie trochę mnie stabilizuje. Na razie po zwiększeniu dawki paroxetyny na 50mg czekam aż się wkręci jeśli w ogóle zadziała. Myślę że gdyby nie mirta to bym leżał w łóżku i zdychał. A tak myślę że zmniejsza mi skutki uboczne wchodzenia na wyższą dawkę parocetyny. Druga sprawa że miałem już bezsenność i brałem Zolpiden bo nie mogłem zasnąć. Natomiast mirta wyrównała mi sen. Jakiś większych ubojów po nie nie miałem może trochę przez tydzień byłem śpiący na początku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, tizziano napisał(a):

Widzę że co raz więcej tutaj osób, którym Paroksetyna za drugim razem już nie załapała...

ja wchodziłem na nią 5 razy. Za każdym razem zaskakiwała, choć na efekt musiałem dłużej czekać. Teraz po zwiększeniu dawki z 35mg na 45mg też załapała ale czekałem ok 8 tygodni. Zachciało mi się jednak mieszac w dawkach i zmniejszyłem do 40mg. Po dwóch tygodniach totalny zjazd w dół. Więc znów zwiększyłem na 45mg a teraz na 50mg na razie efektów nie ma a w środę minie miesiąc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie poprzednio zadziala dopiero jakis 2,5 miecha bycia na 60 mg. Ale wtedy szybko zwiększałem dawki... łącznie wyszło jakoś z 4,5 miesiąca...

 

Teraz jestem łącznie juz prawie 6 miesięcy, ale na 60 mg miesiac...

 

Ogolnie poza paroksetyną to nic na mnie nie działało, a brałem juz sertaline,escitalopram,wenlafaksyne i kilka dodatkowych lekow..Także za dużych wyborów nie mam

 

Moiim głównym problemem jest napięcie psychiczne,niepokoj itp rzadko lęk, a depresji to chyba nigdy nie mialem

Edytowane przez tizziano

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 5.04.2025 o 22:14, Carolus napisał(a):

Biegam od 10 grudnia bodajże. Też ciągle muszę ze sobą walczyć. Kiedy jedyne na co masz ochotę to położyć się albo zniknąć, jeden vh*j, poderwanie się żeby biegać przez godzinę to czasem ciężka walka. Sam wiesz, z tego co czytam. Ale to nie moja pierwsza taka aktywność. Miałem już kilka razy w życiu takie zrywy na bieganie. Zawsze kończyły się bólami lub kontuzjami. Najdłużej tak "jednorazowo" ćwiczyłem na siłowni przez chyba półtora roku. Nie pamiętam już dokładnie. Ponad 10 lat temu. Zrobiłem sobie wtedy fajną, atletyczną sylwetkę, o jakiej duża część ludzi może tylko pomarzyć i z której jestem bardzo dumny. Została mi ona do dziś, choć z tamtej siły nie zostało wiele.

   Teraz chciałbym jedynie być w formie i pomóc trochę głowie, bo bieganie bardzo pomaga mi się "rozładować". Boję się tych pieprzonyvh bólów, bo one zawsze mnie wykluczały, a później rezygnowałem z aktywności. Teraz podchodzę do tego z zupełnie innym nastawieniem, a jeśli kiedyś uda się zrobić jakiś półmaraton to spoko, ale nie zamierzam robić nic " na siłę". Cholera, się rozpisałem nie na temat. Wybaczcie.

   Na swoją obronę mam, że zajadam ciągle 40 paroksetyny, która działa dużooo słabiej niż wcześniej, jeśli w ogóle. Myślę, czy nie zaproponować u lekarki obniżenia dawki w ramach testów albo dorzucenia mirty?

No rozumiem Cię doskonale, człowiek wstaje rano, ma ochote zostać w łózku albo zniknac najlepiej z tego świata a tu weź i idź biegaj, cwicz itp, moi znajomi po siłowni maja zastrzyk endorifn i dopaminy aż ich przyjemnie rozrywa od środka energią, a ja po ćwiczeniach dalej czuje sie jak g.. wno 0 endorfin czy dopaminy... dalej wyczerpanie, smutek, anhedonia.. wracam z myslami po ch.. to w ogóle robię.. eh cięzkie życie w takim stanie, to nie jest życie..

 

Ile razy wracałes do paro? ja wiele razy i zawsze działała , w dawkach różnie, najdłużej byłem 10 lat pod rzad na 60mg, i cuda były bo mimo końskiej dawki, był świetny humor i energia i motywacja, żyłem i cieszyłem się tym życiem, założyłem rodzinę, zbudowałem piekny dom , zrobiłem przerwę od paro i od tamtej pory przeżywam piekło bo jakby mózg nie chciał juz zaadoptować tej substancji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 7.04.2025 o 18:45, AnnoDomino34 napisał(a):

No rozumiem Cię doskonale, człowiek wstaje rano, ma ochote zostać w łózku albo zniknac najlepiej z tego świata a tu weź i idź biegaj, cwicz itp, moi znajomi po siłowni maja zastrzyk endorifn i dopaminy aż ich przyjemnie rozrywa od środka energią, a ja po ćwiczeniach dalej czuje sie jak g.. wno 0 endorfin czy dopaminy... dalej wyczerpanie, smutek, anhedonia.. wracam z myslami po ch.. to w ogóle robię.. eh cięzkie życie w takim stanie, to nie jest życie..

 

Ile razy wracałes do paro? ja wiele razy i zawsze działała , w dawkach różnie, najdłużej byłem 10 lat pod rzad na 60mg, i cuda były bo mimo końskiej dawki, był świetny humor i energia i motywacja, żyłem i cieszyłem się tym życiem, założyłem rodzinę, zbudowałem piekny dom , zrobiłem przerwę od paro i od tamtej pory przeżywam piekło bo jakby mózg nie chciał juz zaadoptować tej substancji

A u Ciebie jak było na Paro z tyciem, sedacją i dysfunkcjami seksualnymi? Na mnie już chyba nie zadziała fluoksetyna, ale na Paro boję się tej blokady cholinergicznej I histaminowej 

Edytowane przez mio85

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

51 minut temu, mio85 napisał(a):

A u Ciebie jak było na Paro z tyciem, sedacją i dysfunkcjami seksualnymi? Na mnie już chyba nie zadziała fluoksetyna, ale na Paro boję się tej blokady cholinergicznej I histaminowej 

dysfunckji nie było mocnych, troche mniejsze libido ale dawało sie radę, tycie było ale jak się pilnowałem i chodziłęm na siłownie dawało sie mieć sylwetke idealną, kwestia popracowania nad soba. Sedacji nie czułem, tylko czasem drzemka była w ciągu dnia, ale tak to funkcjonowało sie super

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, AnnoDomino34 napisał(a):

dysfunckji nie było mocnych, troche mniejsze libido ale dawało sie radę, tycie było ale jak się pilnowałem i chodziłęm na siłownie dawało sie mieć sylwetke idealną, kwestia popracowania nad soba. Sedacji nie czułem, tylko czasem drzemka była w ciągu dnia, ale tak to funkcjonowało sie super

Dlaczego zeszliśmy z leków ktore nam pomagały! Nie mogę się z tym pogodzić. Ale też nie mogę pojąć dlaczego coś co działało przez 18 lat nagle przestaje być akceptowane przez organizm. Nie dość, że przeżywamy takie piekło, to jeszcze leczenie jest jakąś katorgą,  loterią lekową, która nas ogłupia, otumania i kastruje.

Kurczę, tak się zastanawiam, czy ja teraz potrzebuje czegoś tak mocnego jak Paroksetyna czy coś potencjalnie lżejszego jak wortioksetyna. Jak przez 4 dni tylko brałem 5 mg Mianseryny to byłem mocno skołowany i nie odchodziłem od lodówki. Gdyby te testy genowe były tańsze, to bym zrobił żeby chociaż ograniczyć skutki uboczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 9.04.2025 o 20:27, mio85 napisał(a):

Dlaczego zeszliśmy z leków ktore nam pomagały! Nie mogę się z tym pogodzić. Ale też nie mogę pojąć dlaczego coś co działało przez 18 lat nagle przestaje być akceptowane przez organizm. Nie dość, że przeżywamy takie piekło, to jeszcze leczenie jest jakąś katorgą,  loterią lekową, która nas ogłupia, otumania i kastruje.

Kurczę, tak się zastanawiam, czy ja teraz potrzebuje czegoś tak mocnego jak Paroksetyna czy coś potencjalnie lżejszego jak wortioksetyna. Jak przez 4 dni tylko brałem 5 mg Mianseryny to byłem mocno skołowany i nie odchodziłem od lodówki. Gdyby te testy genowe były tańsze, to bym zrobił żeby chociaż ograniczyć skutki uboczne.

Nawet nie wiedziałem że są takie testy. Dzięki za info. Faktycznie mega drogie. W Alab 2 tys. Wczoraj zrobiłem  czekam na wyniki 15dni roboczych zobaczymy czy coś to mi powie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 7.04.2025 o 18:45, AnnoDomino34 napisał(a):

No rozumiem Cię doskonale, człowiek wstaje rano, ma ochote zostać w łózku albo zniknac najlepiej z tego świata a tu weź i idź biegaj, cwicz itp, moi znajomi po siłowni maja zastrzyk endorifn i dopaminy aż ich przyjemnie rozrywa od środka energią, a ja po ćwiczeniach dalej czuje sie jak g.. wno 0 endorfin czy dopaminy... dalej wyczerpanie, smutek, anhedonia.. wracam z myslami po ch.. to w ogóle robię.. eh cięzkie życie w takim stanie, to nie jest życie..

 

Ile razy wracałes do paro? ja wiele razy i zawsze działała , w dawkach różnie, najdłużej byłem 10 lat pod rzad na 60mg, i cuda były bo mimo końskiej dawki, był świetny humor i energia i motywacja, żyłem i cieszyłem się tym życiem, założyłem rodzinę, zbudowałem piekny dom , zrobiłem przerwę od paro i od tamtej pory przeżywam piekło bo jakby mózg nie chciał juz zaadoptować tej substancji

Jak bym czytał swoją historię 😔

Życzę zdrówka i siły w walce z tym g***em !! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 9.04.2025 o 20:27, mio85 napisał(a):

Dlaczego zeszliśmy z leków ktore nam pomagały! Nie mogę się z tym pogodzić. Ale też nie mogę pojąć dlaczego coś co działało przez 18 lat nagle przestaje być akceptowane przez organizm. Nie dość, że przeżywamy takie piekło, to jeszcze leczenie jest jakąś katorgą,  loterią lekową, która nas ogłupia, otumania i kastruje.

Kurczę, tak się zastanawiam, czy ja teraz potrzebuje czegoś tak mocnego jak Paroksetyna czy coś potencjalnie lżejszego jak wortioksetyna. Jak przez 4 dni tylko brałem 5 mg Mianseryny to byłem mocno skołowany i nie odchodziłem od lodówki. Gdyby te testy genowe były tańsze, to bym zrobił żeby chociaż ograniczyć skutki uboczne.

no własnie dobre pytanie, może mysleliśmy naiwnie że skoro czujemy się zdrowi to moze leki nie sa juz nam potrzebne i to był błąd.. a dwa no własnie czemu leki działają 20lat non stop i nagle  jakby pstryk palcem przestały działać? To jest najgorsze w desperacji i w chorobie człowiek szybko szuka innyc leków , od nowa uboki przezywa potem lek nietrafiony, potem kolejny i straszna frustracja i cierpienie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 7.04.2025 o 18:45, AnnoDomino34 napisał(a):

No rozumiem Cię doskonale, człowiek wstaje rano, ma ochote zostać w łózku albo zniknac najlepiej z tego świata a tu weź i idź biegaj, cwicz itp, moi znajomi po siłowni maja zastrzyk endorifn i dopaminy aż ich przyjemnie rozrywa od środka energią, a ja po ćwiczeniach dalej czuje sie jak g.. wno 0 endorfin czy dopaminy... dalej wyczerpanie, smutek, anhedonia.. wracam z myslami po ch.. to w ogóle robię.. eh cięzkie życie w takim stanie, to nie jest życie..

 

Ile razy wracałes do paro? ja wiele razy i zawsze działała , w dawkach różnie, najdłużej byłem 10 lat pod rzad na 60mg, i cuda były bo mimo końskiej dawki, był świetny humor i energia i motywacja, żyłem i cieszyłem się tym życiem, założyłem rodzinę, zbudowałem piekny dom , zrobiłem przerwę od paro i od tamtej pory przeżywam piekło bo jakby mózg nie chciał juz zaadoptować tej substancji

To jest w zasadzie chyba 3 raz. Taki naciagany, bo po pierwszym razie miałem jedną krótką przerwę na citalopram, który nie wszedł i szybki powrót. Może to paro działa, ale nie tak jak za pierwszym razem niestety. Ja w ramach eksperymentu zszedłem z 40 do 30 i JEST LEPIEJ. Nie jestem już tak emocjonalnie wykastrowany jak byłem od dłuższego czasu( za pierwszym razem jak brałem to więcej czułem właśnie). A lekowo nic się nie zmieniło. Zobaczymy przez miesiąc jak będzie, później lekarz i myślę nad zejściem jeszcze niżej albo zmiana. Paro się trochę wypaliło, działa na mnie inaczej, gorzej, ale jednak suma summarum nadal mi pomaga. Nie będę wybiegał w przyszłość. Życzę, aby i Wam coś ruszyło. Jak mnie to wkurza, że musimy tak cierpieć żeby poczuć się przez jakiś czas normalnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×