Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Rivariva

Depresja a przewlekła choroba

Rekomendowane odpowiedzi

Chyba nie natknelam sie na taki watek, a wiec chcialam go dodac.

Od dwoch lat cierpie na przewlekla i niepoddajaca sie leczeniu chorobe skory zwana atopowym zapaleniem skory. Pisze od dwoch lat, bo mialam pewne objawy w dziecinstwie jako alergiczka, ale wtedy to byl pikus, ledwo zauwazalne 2 plamy na nodze. Objawy bardzo sie nasililu w czasie ciazy i niestety od dwoch lat choroba jest moim koszmarem. Nie chce wchodzic tu w szczegoly samej choroby, chcialam skupic sie na tym, jaki wplyw ma ona na moje zycie.

Otoz ogromny - choroba skory to pietno spoleczne. Z jakis powodow inne rodzaje inwalidztwa sa akceptowane, nikt nie wytyka palcem niewidomych czy ludzi na wozku, podczas gdy chora skora jest dzika sensacja dla otoczenia, czlowiek czuje, jak spojrzenia lepia sie do ciebie, slyszy sie nieustanne pytania: "o matko, co ci sie stalo?"

To spowodowalo u mnie olbrzymia izolacje spoleczna, zapomnialam o takich rzeczach, ktore dawniej lubilam, a ktore wymagaja ciaglego kontaktu z ludzmi badz ukazania skrawka ciala: sport, basen w szczegolnosci, wyjscia do pubow, tanczenie, imprezy, opalanie. Lato jest teraz dla mnie koszmarem, przemykam malo uczeszczane ulice (opracowalam sobie taka trase do pracy) pieszo, w dlugim rekawie, nie jezdze autobusem, by tylko mijac po drodze jak najmniej ludzi i uniknac tych uporczywych spojrzen.

Staram sie miec kontakt z kilkoma osobami, jest to teraz moze 5 osob+rodzice, ktore wiedza o mojej chorobie, nie nawiazuje nowych kontaktow.

Zmuszam sie do chodzenia do pracy, na to wyjscia nie ma, musze z czegos zyc, choc najchetniej lezalabym w lozku z ksiazka i czytala, by tylko zapomniec o wlasnym zyciu. Zmuszam sie do chodzenia na calodziennie spacery z coreczka, zoo i teatrzyk, bo nie moge wymagac od malenstwa wspolcierpienia w moim dramacie i siedzienia w domu caly weekend. Zmuszam sie do seksu raz na 2 tygodnie, bo przeciez nie moge wymagac od meza, by sie wykastrowal, choc na seks nie mam ochoty z dwoch przyczyn: nienawidze swojego ciala i nie znosze sie rozbierac nawet dla meza + czesto moje objawy sa zaostrzone i skora boli badz jestem wysmarowana jakims tlustym mazidlem i nie znosze sie czegokolwiek wowczas dotykac.

Ach moglabym tak...Slowem, ta choroba ma na mnie miazdzacy wplyw, w moim zyciu liczy sie tylko skora, czy cokolwiek zrobie jest zalezne od stanu skory. Czuje sie stara, tak bardzo jestem ograniczona: wyjscia z domu, ubior, zakrywanie ciala, wychodzenie z domu w minimalnym zakresie, brak hobby, znikome zycie towarzyskie, wyraz smutku i cierpienia na twarzy.

Chcialam was zapytac, tak ogolnie, kogokolwiek z was? Jak poradzic sobie z depresja, jesli nie da sie zlikwidowac przyczyn (tak na marginesie mam tez mnostwo objawow nerwicowych, np ciagle latanie przed lustro, badz podwijanie rekawa, by sprawdzic jak wygladam)?

Jak radzic sobie z depresja w przebiegu przewleklej choroby? Jak znalezc sens?

Prosze, napiszcie, czy jest jakis sposob? Czy jestem sama?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heja,

Ja tez sibie nie za bardzo lubie. Chodze na terapie. Na tą dolegliwość psycholog znalazł następujące rozwiązanie.

Na terapi szukamy razem pozytywnych apsektów mojego wyglądu czu harakteru. Zapisuje sobie w zeszycie znanie dotyczące konkretnej zalety i czytam je kilka razy dziennie. Już mam takich zdań 6! Musza to być zdanie przemyślane i prawdziwe. Naprawde to zaczyna działać. Jest kilka takich sztuczek. Psycholog powie Ci co masz probić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki Motylku za odpowiedz.

Ale tak szczerze, myslisz, ze to szczera terapia, ze nie jest to oklamywanie siebie? No bo serio, potem patrze w lustro, smaruje swoje pokryte strupami cialo i...co ja mam myslec, jak sie pocieszyc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rivariva, wyobrażam sobie, że to jest dla ciebie ogromny problem...moim zdaniem powinnaś pójść do psychologa-jemu powiedzieć, co czujesz...takie spotkania mogłyby ci naprawde pomóc. Ja zauważyłam jednak kilka pozytywnych rzeczy w twoim zyciu, np.to, że nie jesteś sama, masz męża i dziecko...prace-dobrze, że do niej chodzisz, siedzenie w domu pogorszyłoby tylko sprawe...zauważasz dobre strony swojego życia? co sądzisz o wizycie u psychologa? pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Rivariva

Zgadzam się z przedmówczyniami, że pójście do psychologa i terapia mogłoby być dobrym rozwiązaniem. Owszem uważam, że możesz sobie z tym poradzić, napewno będzie to wymagało od Ciebie dużego wysiłku, ale pomyśl jakie rezultaty mogłabyś osiągnąć. Wiem, że choroba nadal będzie obecna w Twoim życiu, ale Ty mogłabyś zaakceptować to i przede wszystkim swoje ciało, a zapewne wtedy dużo łatwiej byłoby Ci żyć i kontaktować się z innym ludźmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rivariva, czy ty jesteś z forum atopowego? jak tak to witam, tu aksamitka z forum!!! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc, tak Aksamitko to ja :D

Super spotkac starych znajomych. Nie wydaj mnie ;)

Od dawna tu bywasz?

Jak widzisz ze mna jest tak srednio, psychicznie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spoko, nie wydam ;) Jak widać, bywam od stycznia tego roku, a więc od czasu kiedy z moją psychiką było bardzo źle. Teraz jest o wiele lepiej - czego i Tobie życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem czy Cię to jakos pocieszy ale może ... jak piszesz masz rodzinę , masz dla kogo życ . Najwyrazniej Twojemu meżowi nie przeszkadza Twoja choroba jesli regularnie współżyjecie. Ja nie mam chorej skory ale jestem sama , nie mam dla kogo zyc , jestem w ciaglej depresji , czuję się niepotrzebna ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawie każdy w życiu niesie jakiś ciężar. Z upływem lat dochodzę do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem tam, gdzie pewnych rzeczy nie da się zmienić, jest akceptacja. Sam oprócz zaburzeń nerwicowo-depresyjnych cierpię też na poważne schorzenie kręgosłupa. Robię to, na co organizm mi pozwala, a ograniczenia po prostu akceptuję. I tyle :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam dobrą wiadomość... Po 18 latach walki doczekałam się remisji AZS-u... Nawet nie wiecie jak się cieszę :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×