Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzisiaj czuje się...


Gość katrin123

Rekomendowane odpowiedzi

Noc pełna koszmarów, a dzień pełen rezygnacji.

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

Walc, Czesław Miłosz

 

Как страшно жизнь.

Ой, пропадет он говорил, твоя буйна голова.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie byłam na forum od wielu lat, ale przywołała mnie wiadomość prywatna ;) Stwierdziłam, że zajrzę do najaktywniejszego wątku.

 

Leczę się na chad od 20 lat, w przyszłym roku kończę 40kę.

Jest dobrze.

Stabilnie.

Mam na swoim koncie dużą ilość leków: stabilizatorów, antydepresantów, neuroleptyków, benzo.

I od kilku dobrych lat (7-8) biorę lamotryginę (2x300), a od 3 lat trittico na noc. 

I działa 🙂 

Oczywiście, że miałam wahania, depresje i hipomanie. Ale to już nie było to, co kiedyś, gdy epizod gonił epizod. Byłam typeł rapid. To ogromna ulga, kiedy akceptujesz, że chad można ujarzmić. Jak? Zachować higienę życia. Wiem jak to brzmi. Zawsze i wszystkim polecam przerobić podręcznik 

 

Zaburzenie afektywne dwubiegunowe

 
Omówiłam ją i zrobiłam ćwiczenia wiele lat temu z moją terapeutką i wtedy pewnie nie umiałam wdrożyć te rzeczy w życie, ale z czasem zauważyłam, że to działa. I że bardzo często to ja miałam stery i stymulowałam się (głównie do hipo, w przypadku depresji to było bardziej skomplikowane).
 
Np szybka jazda samochodem baaaardzo mnie stymulowała. Aż się nie rozbiłam ;) I byłam wtedy na pełnym hajpie w czasie hipo. 
Zpadanie się w sobie i drążenie myśli w kierunku senbsu i jego braku - teraz gdy tylko wpadnie mi taka myśl, to wiem, że jest sygnał do wzięcia dodatkowej dawki stabilizatora lub zwiększenia trittico i zaopiekowania się sobą. Aby się nie rozkręcało.
 
I wiem, że nie wszystko się udaje. Wiadomo, życie. Ale chciałam tym moim wpisem dać jakąś nadzieję. Że można sobie poradzić i żyć po swojemu z chadem. I że w końcu te "strasznie źle" i "fantastycznie świetnie" może się spłaszczyć, nie rujnować życia. 
Nie jestem jedynym takim przypadkiem, bo od tych 20 lat mam kontakt z innymi osobami. I te osoby też tak żyją. Biorą leki, słuchają swojego organizmu...
A kilkoro z tamtych ludzi już z nami nie ma (jak @Amon_Rah), i to są ludzie, którzy poddali się, pogłębiali... Ze starego forum chadowego (bipolardisorder) - poznałam sporo osób ze starej ekipy. Ich historie, kontynuacje. 
 
Trzymajcie się!

Życie nie jest problemem do rozwiązania...

jest realnością, którą warto doświadczać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

37 minut temu, pannaAlicja napisał(a):

Nie byłam na forum od wielu lat, ale przywołała mnie wiadomość prywatna ;) Stwierdziłam, że zajrzę do najaktywniejszego wątku.

 

Leczę się na chad od 20 lat, w przyszłym roku kończę 40kę.

Jest dobrze.

Stabilnie.

Mam na swoim koncie dużą ilość leków: stabilizatorów, antydepresantów, neuroleptyków, benzo.

I od kilku dobrych lat (7-8) biorę lamotryginę (2x300), a od 3 lat trittico na noc. 

I działa 🙂 

Oczywiście, że miałam wahania, depresje i hipomanie. Ale to już nie było to, co kiedyś, gdy epizod gonił epizod. Byłam typeł rapid. To ogromna ulga, kiedy akceptujesz, że chad można ujarzmić. Jak? Zachować higienę życia. Wiem jak to brzmi. Zawsze i wszystkim polecam przerobić podręcznik 

 

Zaburzenie afektywne dwubiegunowe

 
Omówiłam ją i zrobiłam ćwiczenia wiele lat temu z moją terapeutką i wtedy pewnie nie umiałam wdrożyć te rzeczy w życie, ale z czasem zauważyłam, że to działa. I że bardzo często to ja miałam stery i stymulowałam się (głównie do hipo, w przypadku depresji to było bardziej skomplikowane).
 
Np szybka jazda samochodem baaaardzo mnie stymulowała. Aż się nie rozbiłam ;) I byłam wtedy na pełnym hajpie w czasie hipo. 
Zpadanie się w sobie i drążenie myśli w kierunku senbsu i jego braku - teraz gdy tylko wpadnie mi taka myśl, to wiem, że jest sygnał do wzięcia dodatkowej dawki stabilizatora lub zwiększenia trittico i zaopiekowania się sobą. Aby się nie rozkręcało.
 
I wiem, że nie wszystko się udaje. Wiadomo, życie. Ale chciałam tym moim wpisem dać jakąś nadzieję. Że można sobie poradzić i żyć po swojemu z chadem. I że w końcu te "strasznie źle" i "fantastycznie świetnie" może się spłaszczyć, nie rujnować życia. 
Nie jestem jedynym takim przypadkiem, bo od tych 20 lat mam kontakt z innymi osobami. I te osoby też tak żyją. Biorą leki, słuchają swojego organizmu...
A kilkoro z tamtych ludzi już z nami nie ma (jak @Amon_Rah), i to są ludzie, którzy poddali się, pogłębiali... Ze starego forum chadowego (bipolardisorder) - poznałam sporo osób ze starej ekipy. Ich historie, kontynuacje. 
 
Trzymajcie się!

Miło Cię ponownie widzieć.

I dziękuję Ci za te słowa. Sama choruję na ChAD. I jest mi z tym ciężko. Twój post daje nadzieję. Zobaczymy co dalej przyniesie los.

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

Walc, Czesław Miłosz

 

Как страшно жизнь.

Ой, пропадет он говорил, твоя буйна голова.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×