Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jestem zawiedziona:(


123she

Rekomendowane odpowiedzi

Chodzę już do trzeciej terapeutki, bo niestety poprzednie dwie terapie były nieudane:( i nie chce się poddawać ale ta obecna terapeutka bardzo często odwołuje spotkania i już się mocno zniechęciłam przez to. Ostatnio terapeutki nie było 1,5 miesiąca z powodów rodzinnych co zupełnie jestem w stanie zrozumieć tylko wizytę przed i zaraz po przerwie również odwołała (dzień wcześniej lub w dzień umówionego spotkania). Nie chodzę z błahych powodów na terapie i w międzyczasie o mało co nie odeszłam także bardzo przykro mi się zrobiło i czuje się zawiedziona:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odwoływanie wizyty w dniu wizyty jest totalnie niepoważne, bo ktoś się szykuje na tą wizytę, nastawia psychicznie, przygotowuje itd. a tu nagle bach, wszystko odwołane, czas i siły utracone. Psychoterapia też wymaga jakiegoś zaangażowania i poważania nie tylko ze strony pacjenta ale i terapeuty. Oni nie są tylko od siedzenia i patrzenia, ale i od prowadzenia pacjenta w terapii, nakierowywania go, wspierania w całym procesie, odsyłania do lekarza w razie potrzeby. Całe takie szkolenie psychoterapeutyczne trwa 4 lata (co najmniej 1200 godzin). 

 

Wiesz, nie wiem dokładnie dlaczego tak się zachowała twoja terapeutka, ale myślę, że ze swojej strony myślę, że jest ci winna jakieś wytłumaczenia i rekompensatę. Ja bym tego oczekiwał. Gdybym jednak tego się nie doczekał, to bym rozwiązał kontrakt i nie przepychał bym się z dalej z takim terapeutą. Co to za terapeuta, który robi z pacjenta idiotę i myśli, że może sobie tak wszystko odkładać???!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MarekWawka no właśnie mi się też to wydaje niepoważne i obawiam się, że to świadczy o braku zaangażowania:( Dla mnie jest to nie zrozumiałe, bo jestem lekarzem i naprawdę walczę o tych swoich pacjentów żeby ich uratować. I jakoś jest mi przykro, że nie trafiłam na kogoś komu by zależało żeby mi pomóc. Wydaje mi się, że byłam mimo wszystko do uratowania:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja tez odwoływała czasem 1h przed i robiła wiele innych scen w tle relacji damsko-meskich jak np. małe kobiece prowokacje. Jakos to wytrzymałem i jestem zadowolony, bo terapia mi pomogła.

 

Ale gdyby mi odwoływała co chwile, do tego na 1,5 miecha to chyba bym odpuscił. Ja mialem najdluzsze przerwy 3 tyg, raz w roku, taka okazja tylko na urlop.

 

Terrapia mi pomogła ale moją teraputkę do tej pory uwazam za lekko swirniętą, ale w sumie kto z nas nie jest, z drugiej strony my moze mamy zbyt wygórowane oczekiwania wobec nich, a oni okazuja sie ludzmi do tego czasem naprawde jebniętymi, bo tacy czesto wlasnie ida na psychologie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znaczy się ja jestem w stanie zrozumieć odwołanie nawet w tym samym dniu jeśli to się zdarza sporadycznie. Mojej też się zdarzało tak odwoływać, ale zawsze była ze mną szczera w takiej sytuacji i mówiła co konkretnie spowodowało, że musiała odwołać spotkanie. Zresztą mi też się zdarzyło odwołać sesję godzinę przed. Każdemu może coś wypaść w ostatniej chwili i to często z przyczyn niezależnych od nas. 

@123she ja bym porozmawiała z terapeutką o tym i powiedziała jak się czujesz z tym, że ona tak odwołuje. Nie będę tu dawać przykładów z mojej terapii, bo ja mam na pewno inną relację z terapeutką niż Ty ze swoją, chociażby z tego względu, że ja do swojej chodzę od ponad 4 lat i ona mi i ja jej jestem w stanie pójść na rękę jak coś się dzieje, ale to też tak nie było od początku samego. Musiało minąć trochę czasu (pewnie koło roku, albo i więcej), żebyśmy nabrały wzajemnie do siebie zaufania w niektórych kwestiach. Dla mnie podstawą jest rozmowa i powiedzenie normalnie, po ludzku, jak się czuję z jakimś zachowaniem terapeuty, co mi to zrobiło. Wiem, że na początku to jest trudne, bo mi też trochę czasu to zajęło, ale teraz walę już prosto z mostu i na bieżąco :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Długo już jesteś u niej w terapii? Najlepiej faktycznie porozmawiać z terapeutką, skoro miała 1,5 mc nieobecności z powodów rodzinnych to być może te nagłe odwołania wizyt też dotyczyły tych spraw...w życiu bywa różnie, chociaż najzupełniej w świecie rozumiem zniechęcenie, na mnie wszystkie przerwy w terapii np. bardzo mocno działają i nawet teraz po miesięcznej przerwie urlopowej (zapowiedzianej dużo wcześniej i z możliwością kontaktu mailowego) ciężko mi "wrócić" do relacji...

Jeśli jednak terapia wygląda tak, że nie można polegać na terminowości terapeuty to chyba faktycznie warto rozważyć ew. zmianę czy rezygnację...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, nieprzenikniona napisał:

Długo już jesteś u niej w terapii?

 Ponad rok i takie odwoływanie wizyt to niestety standard raz nawet czekałam pod gabinetem i nie mogłam się dodzwonić do terapeutki, żeby się zapytać czemu jej nie ma. Teraz przerabiałam jakieś traumatyczne wspomnienia i chyba było coś to dla mnie za dużo, bo się totalnie załamałam, późnej terapeutka nagle wysłała informację, że jej miesiąc nie będzie (co rozumiem, bo zawsze się może coś wydarzyć). A jak się teraz umówiła i odwołała, bo samochodu nie miała to myślę, że to jest mega przegięcie. Ja bym wolała już nawet w takiej sytuacji na jej miejscu wydać kilka stów na taksówkę ale nie zaprzepaścić swojej pracy ani czyjejś szansy na poprawę. Ja już na pewno kolejny raz nie będę próbować, bo nie mam na to siły:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, acherontia styx napisał:

 

@123she ja bym porozmawiała z terapeutką o tym i powiedziała jak się czujesz z tym, że ona tak odwołuje. Nie będę tu dawać przykładów z mojej terapii, bo ja mam na pewno inną relację z terapeutką niż Ty ze swoją, chociażby z tego względu, że ja do swojej chodzę od ponad 4 lat i ona mi i ja jej jestem w stanie pójść na rękę jak coś się dzieje, ale to też tak nie było od początku samego. Musiało minąć trochę czasu (pewnie koło roku, albo i więcej), żebyśmy nabrały wzajemnie do siebie zaufania w niektórych kwestiach. Dla mnie podstawą jest rozmowa i powiedzenie normalnie, po ludzku, jak się czuję z jakimś zachowaniem terapeuty, co mi to zrobiło. Wiem, że na początku to jest trudne, bo mi też trochę czasu to zajęło, ale teraz walę już prosto z mostu i na bieżąco :D 

Acherontia ja do poprzedniej terapeutki chodziłam ponad 4 laty i nagle na spotkaniu stwierdziła, że nie da rady, nie jest wstanie wziąć odpowiedzialności za moją terapie i do widzenia:) Nawet koszmary mam na ten temat, że nikt mi ani nie chce ani nie jest w stanie pomóc. I obecna terapeutka wie o tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, 123she napisał:

 raz nawet czekałam pod gabinetem i nie mogłam się dodzwonić do terapeutki, żeby się zapytać czemu jej nie ma. 

 

U mnie po czymś takim byłaby krótka piłka, moja noga by tam więcej nie stanęła...może to wynika z moich zaburzeń ale czegoś takiego bym nie przełknęła no chyba, że byłoby to wynikiem jakiegoś nagłego wypadku i kompletnemu brakowi możliwości poinformowania o tym fakcie.

Szczerze jeżeli takie sytuacje mają miejsce dość często a powody są hmmm średnio poważne (jak brak auta) to jednak faktycznie bym zrezygnowała na Twoim miejscu...Rozumiem też, że w takiej sytuacji nie bardzo chce Ci się szukać kolejnej pomocy ale może z czasem będzie łatwiej bo jak sama piszesz raczej tej pomocy potrzebujesz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, nieprzenikniona napisał:

U mnie po czymś takim byłaby krótka piłka, moja noga by tam więcej nie stanęła...może to wynika z moich zaburzeń ale czegoś takiego bym nie przełknęła no chyba, że byłoby to wynikiem jakiegoś nagłego wypadku i kompletnemu brakowi możliwości poinformowania o tym fakcie.

 

My pacjenci też powinniśmy stawiać terapeutom pewne granice. Oni nie są przy nas alfą i omegą, że "wszystko" im wolno. Przepraszam, jeśli brzmi to zbyt mocno, ale mam uraz do terapeutów... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, nieprzenikniona napisał:

 

U mnie po czymś takim byłaby krótka piłka, moja noga by tam więcej nie stanęła...może to wynika z moich zaburzeń ale czegoś takiego bym nie przełknęła no chyba, że byłoby to wynikiem jakiegoś nagłego wypadku i kompletnemu brakowi możliwości poinformowania o tym fakcie.

Szczerze jeżeli takie sytuacje mają miejsce dość często a powody są hmmm średnio poważne (jak brak auta) to jednak faktycznie bym zrezygnowała na Twoim miejscu...Rozumiem też, że w takiej sytuacji nie bardzo chce Ci się szukać kolejnej pomocy ale może z czasem będzie łatwiej bo jak sama piszesz raczej tej pomocy potrzebujesz...

No ja też miałam więcej się tam nie pojawić ale terapeutka powiedziała, że miała wypadek samochodowy i zostawiła telefon w aucie. Także stwierdziłam, że to faktycznie była wyjątkowa sytuacja. U mnie jest problem tego typu też, że ja już nie mam gdzie iść "wyżej", bo chodzę do osoby, która specjalizuje się w moich problemach i tylko przez jaką znajomość z uczelni dostałam do niej namiar. Też długo mi zajęło przekonanie samej siebie, żeby mimo wszystko spróbować trzeci raz... No ale nie czaje tego czemu  nikomu  do kogo poszłam po pomoc nie zależało za specjalnie:/ Mi bardzo zależy, żeby pomóc pacjentom, nawet ostatnio mój kolega spotkał moja pacjentkę, w którą tylko ja wierzyłam, że ma szanse przeżyć i dosłownie heroiczną walkę o nią stoczyłam. Także no przykro mi i jakoś żal, że to tak wygląda, naprawdę miałam dużą determinację i nie chciałam się poddawać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, 123she napisał:

Acherontia ja do poprzedniej terapeutki chodziłam ponad 4 laty i nagle na spotkaniu stwierdziła, że nie da rady, nie jest wstanie wziąć odpowiedzialności za moją terapie i do widzenia:) 

No ja z moją też różne przeboje miałam i nie zawsze było miło i przyjemnie, ale jednak mimo kilku nieistniejących już minusów mam ją pewną i sprawdzoną. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, acherontia styx napisał:

No ja z moją też różne przeboje miałam i nie zawsze było miło i przyjemnie, ale jednak mimo kilku nieistniejących już minusów mam ją pewną i sprawdzoną. 

No to wyobraź sobie jakby Cię teraz Twoja terapeutka nagle wyrzuciła z terapii, bo nie umie Ci pomóc. Ja tak miałam ledwo się trzymałam, chciałam odejść i jeszcze terapeutka mnie zostawiła samą z tym, bardzo przykre doświadczenie:( 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, 123she napisał:

No to wyobraź sobie jakby Cię teraz Twoja terapeutka nagle wyrzuciła z terapii, bo nie umie Ci pomóc. Ja tak miałam ledwo się trzymałam, chciałam odejść i jeszcze terapeutka mnie zostawiła samą z tym, bardzo przykre doświadczenie:( 

No @nieprzenikniona pewnie pamięta jak niecałe 2 lata temu terapeutka też z dnia na dzień zakończyła moją terapię. Co prawda po 2-3 miesiącach i tak na nią wróciłam, ale znam temat bardzo dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, acherontia styx napisał:

No @nieprzenikniona pewnie pamięta jak niecałe 2 lata temu terapeutka też z dnia na dzień zakończyła moją terapię. Co prawda po 2-3 miesiącach i tak na nią wróciłam, ale znam temat bardzo dobrze.

Ale w sensie, że do tej samej terapeutki wróciłaś po przerwie i to chodziło o zakończenie terapii, bo już myślała, że więcej nie potrzebujesz czy co? Jeśli mogę zapytać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@123she rozumiem i współczuję. Ja po kilku wizytach u psychologa dostałem sms, że kolejnej wizyty nie będzie i żebym szukał kolejnego psychologa. Ale ja byłem na NFZ. "Straciłem" ze 2-3 miesiące, bo wizyty odbywały się mniej więcej co dwa tygodnie, a ostatecznie nie otrzymałem żadnej informacji zwrotnej np. opinii, chociaż na skierowaniu mam jeszcze psychoterapię. Plusem jest to, że zobaczyłem jak wygląda wizyta u psychologa. Wiem, że niektórym psychoterapia może pomagać, ale ja jestem zwolennikiem farmakoterapii, mimo że tak wiele osób demonizuje leki.

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, move napisał:

Ja po kilku wizytach u psychologa dostałem sms, że kolejnej wizyty nie będzie i żebym szukał kolejnego psychologa. Ale ja byłem na NFZ. "Straciłem" ze 2-3 miesiące, bo wizyty odbywały się mniej więcej co dwa tygodnie, a ostatecznie nie otrzymałem żadnej informacji zwrotnej np. opinii, chociaż na skierowaniu mam jeszcze psychoterapię. 

 

 

 

No to też słabo brzmi-:/ i co później zrobiłeś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@123she nic. Dokończyłem brać leki. Chociaż pomagały, to i tak nie miało sensu tego kontynuować, skoro nie mogłem zmienić środowiska i polepszyć swojej sytuacji, żeby np. regularnie ćwiczyć, lepiej się odżywiać itd. Innymi słowy drabina potrzeb Maslowa. Za biedny, żeby zdrowo żyć, za bogaty, żeby umrzeć z głodu. Przynajmniej jeszcze.    

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, 123she napisał:

Ale w sensie, że do tej samej terapeutki wróciłaś po przerwie i to chodziło o zakończenie terapii, bo już myślała, że więcej nie potrzebujesz czy co? Jeśli mogę zapytać

Zacytuje tu niżej mój wpis o tamtym zakończeniu, bo go odszukałam w innym temacie:

 

Cytat

W jej opinii ja w obecnym stanie nadaję się na intensywną psychoterapię w warunkach oddziału (ch*j, że termin oczekiwania na przyjęcie to min. pół roku, a przez ten czas widocznie mam zdechnąc, inna sprawa, że szpital nie wchodzi w grę), pracując ze mną 1x w tygodniu zrobi mi krzywdę (na 2x w tyg nie mogę sobie na razie pozwolić ze względów finansowych) dlatego mam sobie poszukać kogoś na NFZ w Poznaniu i w ogóle terapia online aktualnie nie wchodzi w grę, bo ma za dużo ograniczeń. Owszem, zapewniła mnie, że za jakiś czas mogę do niej wrócić i że zawsze będzie miała dla mnie miejsce i że mnie nie skreśla, bo też się przywiązała przez te 3 lata, ale robi to dla mojego dobra.... Super, nie ma to jak zostawić człowieka z niczym w jak to sama ujęła "najgorszym kryzysie, który zatrząsł wszystkim w posadach"...

Także mniej więcej tak to wyglądało. Ja pamiętam, że ja już tydzień wcześniej coś przeczuwałam, bo znam moją t. już na tyle, że czułam, że coś jest na rzeczy, ale jeszcze jak ją pytałam wtedy, to zaprzeczała, że mnie nie zostawi 🤡 pamiętam, że jeszcze w tamtym momencie przerzuciła odpowiedzialność na moją lekarkę, za jej decyzję (o co moja lekarka też się delikatnie mówiąc wkurzyła - mają do siebie numery telefonu bo kontaktowały się w kryzysowych sytuacjach). Ja oczywiście teraz mam już tę sytuację w 100% wyjaśnioną i do niej nie wracamy nawet, bo to już było prawie 2 lata temu. Już zdążyła sobie rok temu nagrabić czymś innym :P Jeszcze tylko gwoli wyjaśnienia, jak coś to nadal mam online (mieszkam 300km od mojej t., ale wcześniej mieszkałam w Warszawie i chodziłam osobiście do niej) i nadal mam 1x w tygodniu 😅 tylko, że jak sama terapeutka powiedziała u mnie najlepszym terapeutą okazało się życie i to co się działo i dzieje od jakiegoś czasu, także na chwilę obecną ja już też nie wymagam terapii 2x w tygodniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie no acherontia styx to Twoja terapeutka Cię nie porzuciła jeśli uważała, że chwilowo wymagasz bardziej intensywnej formy pomocy a później miałaś do niej wrócić. I jeszcze to co piszesz, że współpracuje z lekarzem to jest wow, jestem pod wrażeniem. Moja poprzednia terapeutka to dosłownie mnie porzuciła i jeszcze z takim przykrym przesłaniem weź sp..., to jest za ciężkie, w sumie nie do końca ci wierze, nie rozumiem co ci jest i sama nie wiem co ja przez te 4 lata robiłam:/ A obecna terapeutka mnie olewa i to też trochę słabo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, move napisał:

@123she nic. Dokończyłem brać leki. Chociaż pomagały, to i tak nie miało sensu tego kontynuować, skoro nie mogłem zmienić środowiska i polepszyć swojej sytuacji, żeby np. regularnie ćwiczyć, lepiej się odżywiać itd. Innymi słowy drabina potrzeb Maslowa. Za biedny, żeby zdrowo żyć, za bogaty, żeby umrzeć z głodu. Przynajmniej jeszcze.    

 

 

 

A nie myślałeś jeszcze raz spróbować u kogoś innego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@123she nie. Bo z mojego doświadczenia wynika, że po pierwsze wizyty są od poniedziałku do piątku w godzinach powiedzmy od 8 do 13, więc w takich, w których większość ludzi pracuje. Po drugie na NFZ przerwy między wizytami to mniej więcej dwa tygodnie. Po trzecie na tych wizytach, na których byłem, w zasadzie nie dowiedziałem się nic ciekawego, bo zanim poszedłem do psychologa, to trochę psychologicznych książek w życiu przeczytałem.

 

Tymczasem leki zadziałały od razu. Może to też dlatego, że u mnie problem bardziej wynika nie z podejścia do życia, ale z tzw. stresu składanego, czyli że pojawiają się kolejne problemy przekraczające moje zdolności adaptacyjne, ale poprzednie nie znikają. Innymi słowy problem nie polega na np. myśleniu życzeniowym, niedojrzałości emocjonalnej czy innym tego typu zaburzonym postrzeganiu świata, ale na stałym - jakby to powiedział Kępiński - podrażnianiu mojego układu nerwowego. Leki zadziałały u mnie trochę jak suplementacja witaminami u sportowca. Problem w tym, że aby suplementacja witaminami była skuteczna, musi być uzupełnieniem, a nie zastąpieniem diety. U mnie taką "dietą" jest środowisko, którego nie mogę zmienić, bo gdzieś trzeba żyć.  

 

Demonizuje się leki. Sporo osób mówi, że najpierw psychoterapia, a leki w ostateczności. Na podstawie własnych doświadczeń mam zupełnie inne zdanie. Demonizowanie leków może wywoływać u niektórych osób frustrację, kiedy psychoterapia nie przynosi rezultatów. Kiedy u kogoś psychoterapia nie działa, to może po prostu na taką osobę nie działa i tyle. Skoro niektórzy ludzie są lekooporni, to dlaczego zdaniem niektórych nie ma ludzi opornych na psychoterapię? Zamiast zaproponować inne rozwiązanie, jak np. właśnie farmakoterapię, to radzi się takim osobom zmianę terapeuty. Tymczasem jak ponoć powiedział Einstein: "Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów".   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, 123she napisał:

Nie no acherontia styx to Twoja terapeutka Cię nie porzuciła jeśli uważała, że chwilowo wymagasz bardziej intensywnej formy pomocy a później miałaś do niej wrócić. I jeszcze to co piszesz, że współpracuje z lekarzem to jest wow, jestem pod wrażeniem. 

Znaczy się tak regularnie to się nie kontaktują. Kontaktowały się może z 3-4x przez te ponad 4 lata w momencie jakichś większych kryzysów i w sumie inicjatywa wyszła ze strony mojej lekarki za pierwszym razem. Ja jestem w nurcie psychodynamicznym, a moja lekarka tego nurtu nie lubi 😅 mimo, że ja się śmieję, że ona jest psychofanką psychoterapii i sama jest psychoterapeutą ale nie przyjmuje jako psychoterapeuta. A mojej t. też nie wszystkie decyzje lekarki odnośnie leków się podobają. Nie zmienia to faktu, że moja lekarka się wtedy wkurzyła, bo jakieś 2 tyg. wcześniej wzywała mnie do siebie na wizytę osobistą mimo pandemii i rozważała nawet wezwanie pogotowia, bo stwierdziła, że w takim stanie mnie nie może wypuścić z gabinetu, ale uznała, że ok, skoro jestem w regularnej terapii to na razie ze szpitalem się wstrzymujemy. No to długo w tej terapii nie byłam🤡

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chodziłam do mojej obecnej terapeutki dawno temu przez jakieś 3 lata (z przerwami na hospitalizację i jej urlop macierzyński), po tym czasie okazało się, że nie możemy dograć godzin terapi (zmieniałam pracę na taką typu 8-16) więc rzuciłam terapię w sumie z dnia na dzień na 10 lat, dopiero po tym czasie zreflektowałam się, że moje działanie było chyba zbyt pochopne (chociaż taki typowe dla mnie)...no ale i tą kwestię poruszyłyśmy teraz w obecnej terapii i w sumie nawet moja terapeutka przyznała, że czuję iż wtedy zbyt mało się postarała aby mnie zatrzymać...natomiast rok temu jak okazało się, że musimy zmienić termin jednej sesji (oczywiście na niespecjalnie mi pasującą) to znowu praktycznie rzuciłam terapię (chociaż finalnie udało się to przegadać)...w sensie, że na mnie takie dość drobne rzeczy działają bardzo mocno i potrafią totalnie wywalić racjonalne działanie (na szczęście z wiekiem jest pod tym względem nieco lepiej i potrafię się trochę zatrzymać)...dlatego to co robi Twoja obecna terapeutka byłoby dla mnie osobiście nie do przejścia już nie mówiąc o możliwości poruszaniu tematów związanych z traumą (w sensie blokady z powodu braku zaufania)...

Napisałaś też, że nie masz już iść do kogo wyżej bo ona zajmuje się stricte zaburzeniami które posiadasz, osobiście też jestem osobą z cptsd (długi okres molestowania we wczesnym dzieciństwie), moja terapeutka nie jest osobą konkretnie od tego typu zaburzeń (pomijam że pracuje jako psychoanalityk) ale na przestrzeni obecnych dwóch lat (czyli od czasu powrotu do niej  na terapię) jej podejście do mojego leczenia mocno się zmieniło i nawet udało mi się poczuć tą więź (z którą mam ogromne problemy)...także chyba nie ma jednej reguły, w sensie lepiej otwierać się przy kimś przy kim czujemy się bezpiecznie niż pracować nawet teoretycznie z najbardziej "profesjonalnym" specjalistą przy którym czujemy się niepewnie...myślę, że właśnie u osób z cptsd sama bezpieczna relacja odgrywa bardziej leczniczą rolę niż jakiekolwiek stosowane metody terapeutyczne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×