Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Wrynona

Nigdy nie będę w stanie otworzyć się przed psychologiem/psychiatrą

Rekomendowane odpowiedzi

Nigdy się nie wyleczę, bo nigdy nie będę w stanie powiedzieć/wyrazić co mi dolega. Byłam kilka dni temu po raz pierwszy u psychologa i było tak jak się spodziewałam, czyli większości nie powiedziałam, a powiedzenia tego co powiedziałam żałuję, bo zrobiłam to jak jakiś nieudacznik. Miałam skierowanie od laryngologa, bo od dawna mam mocne problemy z oddechem i o tym trochę powiedziałam, i powiedziałam o fobii społecznej, ale nie wszystko. Na pewne pytania pojawiała się pustka w głowie i nie chcąc pozostawiać pytania bez odpowiedzi podawałam pierwsze co mi przyszło do głowy, nie bardzo zgodne z prawdą, ale też nie do końca kłamstwo. Ja po prostu nawet nie potrafię sama dojść do tego co tak naprawdę czuję, nie wiem już co mi dolega a co nie. A to co wiem to nigdy mi nie przejdzie przez usta. Nie wiem jak inni po prostu wiedzą co im jest i opowiadają to specjaliście, ja jestem pewna że wszystko przeinaczę, zapomnę przez pustkę w głowie albo w ogóle nie będę w stanie się z tego zwierzyć. Wiem że psycholog/psychiatra nie postawi mi diagnozy, jeśli ja nie wyrażę co odczuwam, a ja tego nie jestem w stanie wyrazić, bo niczego tak naprawdę nie jestem pewna, OGROMNIE wstydzę się o tym mówić albo nawet tego nie pamiętam z OGROMNEGO stresu i przerażenia. Nawet teraz nie potrafię tu wyrazić dosadnie mojego problemu, wiem, że to co tu napisałam nie oddaje tego co czuję. Nic nie jestem w stanie wyrazić, sama nie wiem co mi jest i nie mam już siły nawet próbować się na tym skupić. Dla mnie już chyba nie ma ratunku!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. 

Moja pierwsza wizyta pewnie wyglądała podobnie a nawet kilka po nich. Nie wymagaj od siebie za wiele...nie musisz na początku wszystko powiedziedziec. Z pschyologiem/terapeuta trzeba też nawiązać relacje, zaufać w jakimś sensie, sprawdzić czy ta osoba odpowiada Tobie. Dobrze, że próbujesz ale daj sobie czas. Kontynuuj wizyty a może za jakiś czas się przełamiesz i powiesz to co na ten moment jest ciężkie. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi jest dobrze z chorobą.A z psychologiem, babka.Moge mówić ,na różne tematy.Nawet na temat Poganskiej Krwi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, Lunaa ma rację. Tak sądzę. Ja w ostatnich kilkunastu latach miałem do czynienia chyba z czterema psychoterapeutami. Z każdym z nich tylko po kilka wizyt. Na tym się skończyło. Żałuję. To żadna terapia. Najbardziej szkoda mi pierwszego z nich - chyba był najlepszy - tak, dzięki kilku wizytom udało mi się zmierzyć z fobią i z nią wygrać. Szkoda, że jest tak daleko ode mnie, szkoda , że teraz mnie nie stać na te wizyty, ale do rzeczy. Wrynona...pustka w głowie, wrażenie, że podczas wizyty przeoczysz kluczowe kwestie dla zrozumienia przez terapeutę istoty Twojego problemu, poczucie przypierania do muru kiedy odpowiadasz na podstawowe pytania bo burzą "układ, schemat Twojej wypowiedzi". Boisz się , że nie zmieścisz się w czasie, chcesz sobie to jakoś uporządkować, myślisz, zagłębiasz się chcąc wyłożyć terapeucie istotę Twojego problemy, którego sama jeszcze nie pojmujesz (piszę teraz o sobie). Wydaje mi się, że w moim przypadku było dużo takiego pieprzenia trzy po trzy z mojej strony. Ono chyba jest potrzebne na tym etapie. Im bardziej się zastanawiałem nad tym co chcę powiedzieć tym bardziej się oddalałem od tego co czuję. Chciałbym się jeszcze kiedyś o tym przekonać. Spróbuj się nie bać i nie popełniaj moich błędów. Daj sobie czas...mów, milcz i bądź cierpliwa. Nie używaj umysłu na podsumowania wizyt. Po prostu bądź na nich. PS Chciałbym kiedyś poznać kogoś takiego jak Sean Maguire...tak mi przykro, że to postać fikcyjna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilith

@Wrynona osobiście zaczęłam się otwierać po około roku psychoterapii, więc wiesz...;) Słowo "nigdy" w tym przypadku nie istnieje. Jest tylko "kiedy" i to inne dla każdego człowieka. Także na spokojnie - nic na siłę. Powoli i z czasem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zanim zacząłem się leczyć, miałem podobne do Ciebie obawy. Nie mogłem ogarnąć umysłem tego, co się we mnie dzieje. A już w ogóle nie wiedziałem, jak to komuś przekazać.
Ale zacząłem robić notatki. W chwilach, w których mogłem określić swój stan, zapisywałem to sobie.
Później, przed wizytą u psychiatry, zrobiłem sobie na osobnej kartce taki wyciąg najważniejszych rzeczy, o których chciałbym powiedzieć. I na wizytę po prostu poszedłem z tą kartką.
Dla mnie okazało sie to sensowne, bardzo mi to pomogło. Już na pierwszym spotkaniu z lekarzem potrafiłem przedstawić objawy, odczucia itd. O niczym nie zapomniałem. No a później obywałem się już bez kartki.

 

Rozumiem też Twój wstyd przed mówieniem obcej osobie o tak bardzo intymnej sprawie, jaką jest psychika. Ale to musisz już po prostu przezwyciężyć. Nikt Ci nie pomoże, jeśli Ty sama nie powiesz, co Cię gnębi. Może potraktuj psychologa/psychiatrę/psychoterapeutę jak innego lekarza (np. ginekologa). Oni mierzą się z rozmaitymi ludzkimi historiami. Nic, co im powiesz, nie jest im obce. Po to są.
To nie jest tak, jak piszesz, że "nie ma dla mnie ratunku". Jest. Ale musisz zawołać o pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×