Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
aliosza

Nie mogę mieć dzieci

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie. Mam tak silną nerwicę natrectw, że nie wiem co jest moim natrętnym wyobrażeniem a co prawdą. Leczę się od wielu lat, z rożnym efektem- raz było naprawdę dobrze, ale odstawiłam leki i ponownie już tak dobrze nie działały.

Nie mogę miec dzieci przez te nerwice- cały czas żyję w lęku że mogłabym skrzywdzic jakies dziecko (lub jakąś bezbronna istotę- moje natrectwa dotyczą też zwierząt, osób chorych, starszych).

 

Czy myślicie że człowiek może być szczesliwy w życiu bez dzieci? Moj chłopak zna sprawę i twierdzi, że nigdy nie czuł potrzeby posiadania dzieci, ale nie wiem czy to nie jest tylko takie zapewnienie żeby nie było mi z tym wszystkim jeszcze gorzej. Codziennie myślę o tym, że nie mogę zostać matką i to mnie przerasta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jeśli nie jesteś gotowa na dzieci i nie czujesz, że ich pragniesz - to tego się trzymaj. Poród wbrew sobie tak naprawdę nikomu nie pomoże. Z chłopakiem szczerze porozmawiaj, żeby wiedział, na czym stoicie. Nie podejmuj tej decyzji pod wpływem emocji. Wiele rzeczy, które pcha kobiety w macierzyństwo, jest wynikiem lęku - lęku przed społecznym osądem, przed samotnością na starość, przed brakiem celu w życiu. Ale to wszystko jest złudne i można mieć cudowne życie bez dzieci. Pamiętaj, że dziecko wymaga wzięcia za nie całkowitej odpowiedzialności - ja na przykład nie jestem w stanie się tego podjąć i nie zamierzam tego robić. Przegadaj to na terapii, bo presja społeczna jest taka, że kobietom bez dzieci ujmuje się ich wartość; a  jesteś tak samo wartościowa jako kobieta, jak matki.

Edytowane przez Aurora88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@aliosza

 

Oczywiście, że człowiek może być szczęśliwy bez dzieci. Można się spełniać w wielu innych dziedzinach życia i być wartościowym człowiekiem. Podziwiam Twoje zdroworozsądkowe podejście, widać, że jesteś odpowiedzialną kobietą i nie chcesz nikogo skrzywdzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
9 godzin temu, Aurora88 napisał:

Wiele rzeczy, które pcha kobiety w macierzyństwo, jest wynikiem lęku - lęku przed społecznym osądem, przed samotnością na starość, przed brakiem celu w życiu. Ale to wszystko jest złudne i można mieć cudowne życie bez dzieci.

no właśnie takiego osądu się boję. Ludzie na pewno będą pytali dlaczego nie mam dzieci, już widzę, że dziwią się kiedy mówię głośno że nie planuje. Mam 28 lat i zaraz zacznę słyszeć kiedy dzieci, bo młodsza nie będę...

 

9 godzin temu, Aurora88 napisał:

 ja na przykład nie jestem w stanie się tego podjąć i nie zamierzam tego robić. Przegadaj to na terapii, bo presja społeczna jest taka, że kobietom bez dzieci ujmuje się ich wartość; a  jesteś tak samo wartościowa jako kobieta, jak matki.

ile masz lat? czy często spotykasz się z negatywnymi reakcjami ludzi z tego powodu? Nie chcesz dzieci przez chorobę czy po prostu nie czujesz potrzeby?

 

8 godzin temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

@aliosza

 

Oczywiście, że człowiek może być szczęśliwy bez dzieci. Można się spełniać w wielu innych dziedzinach życia i być wartościowym człowiekiem. Podziwiam Twoje zdroworozsądkowe podejście, widać, że jesteś odpowiedzialną kobietą i nie chcesz nikogo skrzywdzić.

właśnie nie znam żadnego małżeństwa bez dzieci. CZY ZNACIE MOŻE JAKIEŚ MAŁŻEŃSTWA BEZ DZIECI (Z WYBORU, A NIE -BO NIE MOGĄ MIEĆ DZIECI) ? Tak jakby to było oczywiste, że jak się bierze ślub to MUSZĄ być dzieci. Ja może chciałabym je mieć ale wiem , że ze względu na chorobę nigdy ich nie bedę miała. Nie chce ryzykować, nie chcę ich unieszczęśliwiać i siebie przy okazji. musiałabym całkowicie wyzdrowieć, bez nawrotów choroby. Choruje wiele lat i narazie nie widzę światełka w że tunelu, wiec zakładam że dziecka mieć nie będę

Edytowane przez aliosza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Cytat

dziwią się kiedy mówię głośno że nie planuje

To po co tak się z tym afiszujesz? Główny Twój problem jest taki "co ludzie powiedzą"? Idiotyczne... Nigdy nie kieruj się w życiu cudzą opinią. Choroba psychiczna jest ważnym powodem rezygnacji z tego, by mieć dzieci. Także to, że człowiek nie czuje się gotowy by je dobrze wychować. Nie sztuka spłodzić dzieci i uczynić z nich nieszczęśliwe istoty. Osobiście znam kilka małżenstw bezdzietnych - z różnych powodów...

Edytowane przez Ḍryāgan

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, aliosza napisał:

CZY ZNACIE MOŻE JAKIEŚ MAŁŻEŃSTWA BEZ DZIECI (Z WYBORU, A NIE -BO NIE MOGĄ MIEĆ DZIECI) ?

bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo większość osób nie rozpowiada tak intymnych szczegółów ze swojego życia. Znam kilka małżeństw bezdzietnych, ale nie znam ich osobistych powodów nieposiadania dzieci. Nawet, gdybym znała, to i tak musi być twoja indywidualna decyzja i jeśli nie czujesz się na siłach wychowywać dziecka lub obawiasz się o przekazanie chorobowych skłonności, to postępuj zgodnie z tym, co czujesz. Bo tylko ty najlepiej wiesz, jaka jest twoja sytuacja.

 

Opinią ludzi się nie przejmuj i nikomu nie masz obowiązku się tłumaczyć. Możesz zawsze odpowiedzieć, że to osobiste. W ten sposób zawstydzisz niejednego tupeciarza.

Edytowane przez wTymTygodniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takich dużo i są szczęśliwe.Wiadomo małe dzieci mały kłopot,a duże duży.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swego czasu też zakładałem, że nie będę miał dzieci ze względu na moją chorobę (CHAD). Teraz mam córkę, którą uwielbiam nad życie (no zdarzyła się wpadka), ale... pozostaje strach, że odziedziczy to g.wno. Każdego dnia modlę się, żeby tak się nie stało. Nie jestem dobrym ojcem ani mężem, niestety - chociaż bardzo się staram w momentach remisji. Dziecko to ogromna odpowiedzialność

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
23 godziny temu, Ḍryāgan napisał:

To po co tak się z tym afiszujesz? Główny Twój problem jest taki "co ludzie powiedzą"? Idiotyczne... Nigdy nie kieruj się w życiu cudzą opinią. Choroba psychiczna jest ważnym powodem rezygnacji z tego, by mieć dzieci. Także to, że człowiek nie czuje się gotowy by je dobrze wychować. Nie sztuka spłodzić dzieci i uczynić z nich nieszczęśliwe istoty. Osobiście znam kilka małżenstw bezdzietnych - z różnych powodów...

nie afiszuję się, nie mówię o tym każdemu. raczej przyznaję się w rozmowie jak już wyniknie takim temat, ale nigdy nie podaję powodu. Moim głownym problemem nie jest to co ludzie powiedzą, ale to czy mogę być z partnerem szcześliwa bez dzieci (stad stwierdzenie, że mało jest małżeństw bezdzietnych). Nie musisz na mnie naskakiwać.

 

czy nerwica natrectw to choroba czy zaburzenie psychiczne? nie wiem czy można je dziedziczyć, ale jak wTymTygodniu ładnie to napisał, nie czuję się na siłach by wychować dziecko.Nie dam rady z takimi natręctwami, choć dwóch psychologów zapewniało mnie, że nie ma przeciwskazań.

Edytowane przez aliosza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@aliosza nie naskakiwałem na Ciebie. Chciałem Ci tylko uświadomić, że nie ma się co przejmować opinią ludzi. Skoro jednak problem jest innego typu...

Oczywiście, że możesz być szczęśliwa z partnerem. Czemu miałoby być inaczej? Mogłoby być źle tylko w przypadku gdyby partner usilnie chciał mieć potomka. Wtedy nic z tego nie wyjdzie. Jeśli natomiast obydwie osoby zgadzają się w tej kwestii, poczucie szczęścia zależy tylko od Was

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.07.2019 o 21:35, aliosza napisał:

ile masz lat? czy często spotykasz się z negatywnymi reakcjami ludzi z tego powodu? Nie chcesz dzieci przez chorobę czy po prostu nie czujesz potrzeby?

Mam 31 lat, partnera od 10 lat, obydwoje nie chcemy mieć dzieci. Z różnych powodów, które pominę, nie mogę ich mieć, ale nigdy mi na tym nie zależało więc informację, że nie mogę ich rodzić, przyjęłam raczej obojętnie. Z negatywnymi reakcjami się raczej nie spotykam, bliskie mi osoby znają mój stan zdrowia i sami są ostrożnie i racjonalnie nastawieni do idei rodzicielstwa (nawet jak je mają, zdają sobie sprawę z poświęcenia, jakie wymagają). Z rodziną nie gadam za dużo i ich jęki pt. "chcemy wreszcie wnuki"  mnie nie ruszają - poza mną całe kuzynostwo jest bezdzietne, nie wiem, chyba się uparliśmy 🙂 Największy problem jest z lekarzami, bo im zawsze muszę tłumaczyć swoją decyzję i niektórzy na siłę chcą mi wmówić, że w głębi duszy na pewno pragnę tego dziecka. 

 

Postaraj się tym nie przejmować i przygotować się na to, że coraz częściej będziesz słyszała uwagi na ten temat. Zwłaszcza, że zbliżasz się do wieku, w którym jest to wymagane ("bo jak nie teraz, to kiedy?!"). Ze swojej strony polecam stronę "bezdzietnik.pl" na której są niesamowicie fajne artykuły o presji, jaka jest wywierana na bezdzietne osoby. Jest też strona i grupa na fb "żałuję rodzicielstwa" - dużo jest tam osób bezdzietnych, a publikowane historie fajnie pokazują, że rodzicielstwo niekoniecznie jest dla każdego. Jeśli ugniesz się społecznej presji, to nikogo nie zadowolisz - potem ludzie będą jęczeć, że Twojemu bąbelkowi by się przydało rodzeństwo. I nikt Ci nie pomoże w wychowywaniu, nawet jak tak będą deklarować wcześniej. 

 

A niestety jeśli chodzi o związki, to one często psują się właśnie z powodu dzieci - o tym się nie mówi, ale większe szanse na szczęśliwy związek masz w związku bez dzieci. Bo skupiasz się na partnerze. Nie da się dbać o relacje w momencie, kiedy Twoje dziecko wymaga nieustannej uwagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każda bezpłodna osoba to potencjalny rodzic dla dziecka z sierocińca, ja tu dostrzegam spory pozytyw. I tak romnażamy się ponad miarę i kontynuujemy ten krąg nieszczęść, nie wiedząc nawet co przeżyje nasz potomek i zachowując się jakbyśmy obdażyli go wielkim błogosławieństwem, dając życie o które nigdy nie prosił. Rodzenie dzieci to tylko i wyłącznie pobudka egoistyczna, za to już istnieją dzieci które sprowadzono na świat a nie ma komu ich wychowywać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Reaper jak ktoś choruje psychicznie, raczej nie dadzą mu dziecka do adopcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie zupełnie nie pociąga posiadanie adoptowanego dziecka, za to mam chęć, aby mieć biologiczne potomstwo. Mam już prawie 28 lat i nigdy nie miałem kandydatki na żonę. Mam pewnego rodzaju natręctwa związane z tym, że może już wziąłem sobie żonę przez idiotyczne wygłupy sprzed ukończenia 16 r. ż. O ile dobrze pamiętam, nigdy nie obcowałem płciowo (nie chcę nikogo gorszyć tym tematem ani rozbudzać nieczystych myśli!). Przeczytałem, że seks czyni człowieka mężem lub żoną, nie ceremonia ślubna. Mimo tego, że w Kościele nie uczy się tak, że jeżeli ktoś współżyje z kimś, to ta osoba staje się dla niego mężem lub żoną, to i tak mam "lęk", że przecież już mam żonę i że jeżeli poślubię kobietę, to będę cudzołożnikiem, i ona też. Chyba że osoba lub osoby, które były ofiarą moich wygłupów sprzed ponad dziesięciu lat, umrą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, z o.o. napisał:

@Reaper jak ktoś choruje psychicznie, raczej nie dadzą mu dziecka do adopcji.

Proces adopcyjny jest niesamowicie skomplikowany. Niektóre placówki wymagają zaświadczenia z poradni psychicznej, że nigdy się tam nie chodziło, więc jak zostawiło się "ślad" w NFZie, że się kiedykolwiek leczyłaś/leczyłeś, to przegrana sprawa. Ale to rzadkość. 

Dużo gorsze są rozmowy z placówką adopcyjną. Wywiad przeprowadzany jest wnikliwie, należy być po ślubie (niektórzy wymagają co najmniej 3-letniego albo 5-letniego stazu małzeńskiego), mieć odpowiedni dom i zarobki. To z jednej strony logiczne, ale potencjalni rodzice często się czują, jakby popełnili jakieś przestępstwo, bo sa tak maglowani na tych rozmowach. Podejrzewam, że wtedy faktycznie by wyszło, że któryś z rodziców jest chory psychicznie i dziecka by nie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Czy nerwica natręctw (u mnie z ruminacjami i fałszywymi wspomnieniami) to choroba psychiczna czy zaburzenie psychiczne?

 

Też właśnie myślałam o adopcji, najlepiej dziecka już dużego np 10 lat, ale mając natręctwa o krzywdzeniu osób słabszych (starszych, kobiet w ciąży, zwierząt i DZIECI !) chyba mogę o adopcji zapomnieć. Na pewno doszliby do tego że mam nerwicę i nie mogłabym tego ukryć - leczyłam się u psychiatry i psychologów na NFZ. A jeśli obiektem moich obsesji są także dzieci, to tym bardziej sprawa jest przegrana na starcie.

Edytowane przez aliosza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×