Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

wyjdz_do_ludzi_pobiegaj

Użytkownik
  • Zawartość

    96
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

417 wyświetleń profilu
  1. wyjdz_do_ludzi_pobiegaj

    Samotność

    Dziękuję! Widzę, że dokonała się we mnie duża zmiana, ale do tego potrzeba było czasu. Sądzę, że wtedy, gdy chciałam się wyprowadzić 2 miesiące temu, nie byłam gotowa i dobrze zrobiłam, że z tym poczekałam. Co ciekawe, najtrudniejszy był ten pierwszy krok... Kiedy podpisywałam umowę na mieszkanie, byłam zalękniona i przecież nawet dzwoniłam do psychiatry po tabletki uspokajające. Nie wzięłam ani jednej. Gdy już pokonałam pierwszą przeszkodę i wyszłam ze swojej strefy komfortu (choć może powinnam to nazwać strefą dyskomfortu), potem poszło z górki. Dzisiaj spędziłam pierwszą noc w nowym mieszkaniu, czuję się świetnie, nie mogę doczekać się powrotu do pracy, rozpoczęcia studiów i dnia, w którym wreszcie wykreślę drugie nazwisko w swoim dowodzie. Wiesz co jest najlepsze? Że mój nastrój bardzo się poprawił, ale jestem bogatsza o nową wiedzę i ogromną ilość doświadczenia. Inaczej patrzę na ludzi i ich relacje, chyba mam w sobie jeszcze więcej empatii, ale tym razem jest to zdrowa empatia, a nie taka niszcząca, w imię której poświęcam wszystkie swoje potrzeby. Chcę być wsparciem dla ludzi i cieszę się, kiedy moje tłumaczenia czasem komuś pomagają. Jest wspaniale. I bynajmniej nie jest to epizod manii czy hipomanii.
  2. Ojoj, to uciekaj z tego. Na pewno jesteś wartościową osobą, która zasługuje na szacunek i wsparcie. Do mnie dotarło, że słowa nic nie znaczą, to czyny świadczą o człowieku. Powiedzieć można wszystko. (mój też, choć cała płyta jest znakomita)
  3. wyjdz_do_ludzi_pobiegaj

    Samotność

    O, to zupełnie tak jak ja. Generalnie jestem introwertyczką, ale mój związek kompletnie zamknął mnie w domu. Przestałam wychodzić ze znajomymi i trudno mi było zbudować nowe, głębsze relacje. Istniał głównie mój mąż. Wynikało to z kilku rzeczy - mojej niepewności, chęci spędzania z nim czasu (on zawsze lubił oglądać w domu filmy w akompaniamencie alkoholu), a potem z obawy, że jak mnie nie będzie, to on będzie uciekał w pornografię i pisanie z innymi kobietami. Też czułam coś w rodzaju braku szacunku i złości do siebie, że tkwiłam w swoim związku. Już 5 lat temu pytałam na jakimś forum, czy pewne zachowania są normalne i podświadomie wiedziałam, że to małżeństwo jest do dupy, ale byłam tak bardzo samotna, tak brakowało mi jakiegokolwiek uczucia, akceptacji, czegokolwiek - że tkwiłam w tym dalej, ciesząc się ze sporadycznych ochłapów miłości rzucanych przez mojego partnera, przeplatanych psychicznym gnębieniem i jego wirtualnymi zdradami. Doszło do tego, że z aktywnej, szczęśliwej, pewnej siebie, wykształconej osoby (osiągnęłam ekspercki poziom w swojej dziedzinie i jestem naprawdę dobrym kąskiem na rynku pracy), stałam się kimś wycofanym, niepewnym siebie, pełnym lęków, nienawidzącym swojego ciała, siebie, z mnóstwem uciążliwych objawów psychosomatycznych. Miałam to szczęście, że zupełnie przypadkiem trafiłam na dobrego psychiatrę, kiedy już otrzymując maile w pracy płakałam, bo nie wiedziałam jak na nie odpisać. To bardzo doświadczony i pełen empatii człowiek, wzbudzający duży respekt swoją postawą - chyba kogoś takiego było mi trzeba. Osoby stanowczej, z dużą wiedzą, a jednocześnie wyrozumiałej, bo wystarczyło kilka jego tekstów, by mnie otrząsnąć i i umożliwić mi przejrzenie na oczy, choć cały proces we mnie dokonywał się powoli, a sama zmiana zaczęła się już kilka miesięcy wcześniej - brakowało chyba tego przypieczętowania. Sądzę, że dojrzejesz wreszcie do tego, że należy się z tego wydostać i mówię to jako osoba, która jeszcze pół roku temu była w głębokim, psychicznym dole, takim, że na Kubusiu Puchatku płakałam. A mnie pasjonuje mnie bardzo dużo rzeczy, aż nie wiem której poświęcić się w pełni i też trudno mi wskazać coś, czemu byłabym w stanie poświęcić się bez reszty. Nie ma co mieć o to dla siebie żalu. Po prostu próbuj i nie zniechęcaj się zbyt szybko - zupełnie przypadkiem może trafisz na coś, co nagle okaże się idealne. Mam to samo i psychoterapeutka tłumaczy, że tak nie powinno być, że powinnam czuć się dobrze sama ze sobą, ale cóż - przez całe życie byłam bardzo samotna (wychowywałam się właściwie sama), potem w małżeństwie też byłam samotna i teraz, kiedy pozbyłam się złudzeń, że ten związek mi coś dawał, ponownie czuję, jak bardzo doskwiera mi ból samotności. Ale pracuję nad tym, żeby znów nie wpakować się w jakieś gówno. Dlaczego o tym piszę - chcę po prostu powiedzieć, że chyba wiem jak się czujesz.
  4. Mam ochotę biegać niczym mała dziewczynka z koszykiem pełnym kwiatów, rozsypywać je dookoła i z radością krzyczeć "biorę rozwód, biorę rozwód!". Poza tym padam na twarz, według Garmina wydeptałam dzisiaj 34 kilometry (z czego 16 km treningu biegowego), nanosiłam się paczek i nawchodziłam po schodach. Ale psychicznie mam się świetnie.
  5. Mogę przytulić wirtualnie na pocieszenie?
  6. Z radością pakuję swoje graty. Dzisiaj poczułam się doskonale.
  7. Z pewnością. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić psychiatry, który powie "no no, rzeczywiście, ma pani beznadziejną sytuację, tu depresja, tu ciężko w pracy, a ofert nie ma, tu rozwód, a pani się starzeje, ale spoczko, dam tabletki szczęścia, to przynajmniej się humorek poprawi i do boju".
  8. Dziękuję! To samo mówił psychiatra, że po tym będzie już tylko lepiej. (swoją drogą psychiatrzy muszą mieć łeb, bo tak wkręcać ludziom w żywe oczy, że ich sytuacja nie jest wcale taka zła, albo że będzie tylko lepiej, to trzeba umieć) Najgorsze jest to, że po mojej stronie są wszystkie formalności rozwodowe, a to już powoli staje się przytłaczające, zważywszy, że sama mam swoje problemy. ___ Przede wszystkim dzisiaj czuję się niewyspana. Znów spałam jakieś 2 godziny. Wróciłam do starych tabletek na sen i przez 2-3 dni działały, a teraz znów jest źle. Jeszcze-mąż okropnie chrapie i to mnie wybudza non stop w nocy. Poza tym jednak czuję się podbudowana. Odnawiam stare znajomości i relacje, uświadomiłam sobie, jak bardzo odizolowałam się od ludzi w czasie małżeństwa. Do tego dwóch kolegów (niezależnie od siebie) zasypało mnie komplementami - usłyszałam od nich rzeczy, których nigdy nie usłyszałam od męża. Z jednej strony przykre, z drugiej - dobrze poczuć się kobieco i ładnie.
  9. Widzę mnóstwo dobrych stron wyprowadzki i właściwie nie mogę się jej doczekać. Ale to duże wyzwanie, bo właściwie zaczynam życie od nowa.
  10. Smutno mi. Na dniach się wyprowadzam. Dopóki biegam, nie myślę o problemach. Ale nie mogę przecież ciągle biegać...
  11. Zacznij od najłatwiejszej, takiej, którą skończysz najszybciej. Nie zastanawiaj się dużo, po prostu to zrób.
  12. PW? Chętnie się dowiem o co chodzi z tym myśleniem poza schematami. ________ @jerzy62 dostałam Miansec, ale odstawiłam - miałam po nim straszne bóle i zawroty głowy, a i tak nie spałam. ________ Czuję się dzisiaj... świetnie. O Boże, wreszcie wzięłam życie w swoje ręce. Wzięłam odpowiedzialność za podejmowane decyzje, mam poczucie dużej skuteczności i sprawczości. Przestałam w kółko powtarzać, że coś "muszę", kieruję się teraz tym, że coś "chcę". Wróciła wiara we własne możliwości, kompetencje i wiedzę.
  13. Spokojna i zaspana, mam nowe tabsy na zasypianie i chyba działają jak bomba z opóźnionym zapłonem - kiedy się kładę, nie chce mi się spać, a kilkanaście godzin później jestem jak zombie. @Cassidy a może warto wrzasnąć albo się jakoś wyładować? Mi pomogło bieganie, choć miałam momenty, że chciałam uciec na klif i wrzeszczeć ile sił w płucach - nie zrobiłam tego, bo sama aktywność wystarczająco mnie zmęczyła.
  14. @aliosza Oczywiście, że człowiek może być szczęśliwy bez dzieci. Można się spełniać w wielu innych dziedzinach życia i być wartościowym człowiekiem. Podziwiam Twoje zdroworozsądkowe podejście, widać, że jesteś odpowiedzialną kobietą i nie chcesz nikogo skrzywdzić.
×