Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

wyjdz_do_ludzi_pobiegaj

Użytkownik
  • Zawartość

    267
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

1464 wyświetleń profilu
  1. Życiówka. Kawa. Dużo kawy. Całe jedzenie, które zjadłam.
  2. Dziękuję, że jesteś i odważyłaś się podjąć działanie!
  3. Za dzisiejsze bieganie. Za mojego kota. Za dobry obiad, który sobie dzisiaj zrobiłam, i to, że zostawiłam sobie struclę z Biedry i teraz mi wchodzi cudownie z kawą po treningu.
  4. Asertin, Apoescitaxin i coś tam jeszcze, w połączeniu z różnymi nasennymi (beznadziejnie lub w ogóle nie sypiałam w najgorszym czasie i to było niezbędne). Skończyłam na Seronilu, który, choć nie od razu, w końcu zadziałał. Podzielam opinię @Heledore, że to dupy wołowe. Z lekami trzeba kombinować, bo na każdego działają inaczej i to psychiatra jest od tego, żeby je dobrać. Widzisz, ja po Seronilu dostałam kopa i byłam jak króliczek z reklamy Duracell, z tą różnicą, że moimi bateriami były piguły, a wiem, że są ludzie, którzy są po nim zamuleni. Dziękuję. Cieszę się, że udało mi się wyjść z tego bagna i gorąco wierzę, że i Tobie się uda!
  5. Czasami pomoc i rozwiązania przychodzą w najmniej spodziewanych momentach. Wiem, że to trudne, ale - cierpliwości!
  6. Tak Ci powiedział psychoterapeuta? Boże, co za baran!
  7. Absolutnie nie są na miejscu i niech spadają na drzewo. Pomogą. A wiesz, że dokładne tak czułam się w lutym tego roku? Wtedy zaczęłam brać leki i zmieniałam je 3-krotnie, zanim trafiłam na takie, które zadziałały. Teraz już je odstawiłam, a o tym, jak się czuję, możesz przeczytać w innych wątkach. Było mi bardzo ciężko. Bardzo, bardzo. Bywało tak, że szłam na wizytę do psychiatry i szlochałam, siedziałam w poczekalni zapłakana, całą wizytę lało mi się z oczu. Na szczęście lekarz trochę potrafił mnie stawiać na nogi i po każdej wizycie u niego choć na chwilę widziałam jakieś światło w tunelu... choć nie od razu. Na początku było mi bardzo głupio, że tak się zachowuję. Wstydziłam się, no bo jak to? Dorosła kobieta, a ciągle tylko płacze i nie potrafi podjąć sensownych decyzji i działań, a maile w pracy przyprawiają ją o spazmy rozpaczy. Bardzo pomogło mi czytanie książek o depresji, emocjach, problemach natury psychicznej. Zrozumiałam swój stan, potrafiłam to nazwać i mogłam jakoś zacząć działać. Powoli, pomalutku, małymi krokami. I się udało. A jak udało się jedno, to nabierałam siły, żeby udało się drugie. Przestałam mieć przekonanie, że nigdy nie będzie dobrze, bo nagle coś co robiłam, przynosiło pozytywne rezultaty. Powoli zaczęłam odnajdować drobne, tycie przyjemności i zaczęłam się tego trzymać, choć było trudno, ale łapałam się wszystkiego. Szukałam. Czy generalnie jesteś pod opieką tego samego lekarza, czy już zmieniałaś? Może warto poszukać innego specjalisty? To nie jest normalne, że dostajesz takie leki i nikt tego nie kontroluje.
  8. Za to, że żyję. Za to, że trafiłam na dobrego psychiatrę, który mnie wyciągnął z beznadziejnego nastroju. Za to, że mam plany. Za to, że mam mocne nogi, nie mam żadnych poważniejszych problemów zdrowotnych, mogę biegać, ćwiczyć i dawać z siebie wszystko. Za to, że mogę się codziennie budzić bez problemu, iść do pracy, funkcjonować normalnie. Za to, że stać mnie na godne życie. Za to, że mogę pokierować swoim życiem.
  9. @Jeremii ja sobie przypominam coś, co wywołuje u mnie radość/uśmiech. Jakieś absurdalne sytuacje nawet.
  10. Ale można czekać na śmierć wyglądając ładnie. Ja mam teraz tyle planów, marzeń i celów, że nie jestem w stanie ogarnąć. Brakuje mi doby. Czytam mnóstwo książek, chcę nabyć nową wiedzę z przeróżnych płaszczyzn, do tego utrzymywać dobrą kondycję fizyczną. Powoli przestaję ogarniać, a tak wiele rzeczy mi na siebie nachodzi, że nie wiem jak to wszystko połączyć. Gicior. Tak lubię. Wreszcie czuję że żyję. A potem jak nadejdzie dzień, kiedy gniję w domu i gram w grę, albo oglądam tv, albo czytam jakieś głupoty, to wreszcie nie wbijam sobie szpilek w siebie, że nie robię nic produktywnego, tylko odpoczywam.
  11. Heh, dopóki jechałam na tabsach to mnie PMS nie męczył, teraz lekko odczuwam jego skutki. Ale tak tylko leciutko. Ale i tak mnie to wkurza.
  12. Odstawiłam tabsy i mam się doskonale. Kocham życie. Świat jest piękny. Wyszłam z kryzysu i radzę sobie świetnie. Jak mi dobrze.
  13. Wzięłam dzień wolnego i spałam do 9:00. Wow. Piękna sprawa.
×