Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczęło się już dawno temu. Już to przerabiałem.. Przyszły mi na myśl bluźniercze myśli przeciwko Bogu i temu co Święte. Walczyłem z tym, zamieniałem te złe myśli na dobre i w kółko je powtarzałem co chwilę. Np. Bóg jest wspaniały. Trwało to bardzo długo. Z czasem jednak zacząłem się zastanawiać czy nie mam na to wpływu, czy to nie ja niejako tak myślę. Czulem, że moja osobowość się zmieniła, jakbym to ja mówił to wszystko. Chciałem się wtedy zbliżyć do Boga, kiedy przestałem to robić i zacząłem żyć normalnym życiem od razu odsuwając te mysli, po jakimś czasie one zniknęły.

Teraz przypomniałem sobie o tym. Ale od razu pomyślałem, że tym razem nie dam się w to wciągnąć. Niestety dzień po dniu im bardziej staralem się nie myśleć tym więcej myślałem, co jest w sumi oczywiste. 

Problem w tym, że wydaje mi sie, że teraz to ja już wymyślam to wszystko. Że sumienie mnie już tak nie gryzie. Czuję jakby "chęć" momentami żeby to zrobić. 

Wiem, że mogę to kontrolować i nie wymyślać tego typu zdań a nie wiem czemu cały czas to robię. Czuje, że moja osobowość się zmieniła, że nie jestem już tak wrażliwy. I choć są chwile, że się załamuje to budzę się jako inny człowiek. Nie wiem już kim jestem. Dodatkowo sobie pomyślałem, że przecież mojej mamy bym nie obraził bo ją kocham więc Boga tak samo. I ja też obraziłem.. jestem jakiś nienormalny.... Dlaczego ciągle wymyślam te głupoty świadomie skoro wiem, że nie muszę.. Wiem, że to byłem ja. Dlaczego się tak stoczyłem nie mam pojęcia. Przyjąłem te myśli za swoje zamiast z nimi walczyć, to był blad

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I co chwilę staram się żeby tego nie mówić w myślach i później odpuszczam nie wiedzieć czemu. A jak już dochodzę do momentu w którym mam czysty umysł, staram się cały czas a po obudzeniu rano czuję się jak inny człowiek, jakbym w ogóle się nie starał, mam nadal czysty umysł dopóki nie zacznę myśleć żeby o tym nie myśleć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@IDunno witaj na forum.

Myślę, że warto byłoby zgłosić się do specjalisty. Rozważałeś może tę ewentualność?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jasne, że tak. Ale boje się, że momentami to ja mówię te myśli. Że nad nimi panuje. I jeśli się staram to jest ok, przechodzi za jakiś czas. I później jkaby ciągnie mnie żeby pomyśleć o jednym zdaniu które się zakodowało a które jest przekleństwem i wtedy wszystko się sypie. Czuję że jak się nie staram zaczynam wyzywać ludzi w myślach i wgl... Później żałuję tego ale dopiero jak się "wypłacie" czuję się lepiej i mój umysł wraca na właściwe tory

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też tak mam przez nerwicę. Również boję się, że takie myśli są moje. I też mnie ciągnie do jakiegoś zdania. Ja zawsze odrzucam takie myśli, ale wszyscy radzą, żebym je ignorowała, bo podobno to lepsze, niż powstrzymywanie ich, czy odpowiadanie, że się ich nie akceptuje i tak się nie myśli. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale u mnie to wygląda tak, że mogę nad nimi panować i wtedy wszystko jest ok. Skupiam się na normalnych rzeczach, jak chce pomyśleć o złej rzeczy to się hamuje i myślę o czyms innym i przechodzi. Ale nieraz wydaje mi sie, że nie staram się dostatecznie.

Często jest tak że mam czysty umysl i mogę pomyśleć o czym chce, a skupiam się za chwilę na tym, żeby nie myśleć o tym i mówię swoje dobre zdania np. ta osoba jest wspaniała.

Kluczem jest nie rozmyślać o tym wgl ale czesto mówię sobie "o tej osobie nie powiedziałbym nic złego" a wtedy nieraz taka "nadmysl" (w sensie jednoczesna z tą kiedy mowie "o tej") z przekleństwem się pojawia w myślach. 

Są momenty w których tak jakby chce pomyśleć coś złego ale zaraz tego żałuję. 

Wiem, że sobie to wmowilem.. 

Wiem też że jeśli się postaram jestem w stanie zapanować nad tym. U mnie kluczem jest nie myślenie o tych myślach wgl i nie wywoływanie ich. Tylko czuję, że strasznie sumienie mi się przytępia kiedy pozwalam sobie na myślenie o takich glupstwach i nie reaguje już tak jak powinienem. Muszę codziennie sobie przypominać i myśleć o tym, że przecież kocham te osoby i nie chce o nich źle myśleć.

Najgorzej jak zbytnio czuwam żeby nie myśleć o tych myślach i zajmuje umysł hamowaniem bo wtedy jakby większość myśli przechodziła przez "sito" tych zlych, jakbym był w takim trybie.  

W wielu momentach wydaje mi się, że to moja wina, że nieraz nie odpieram tych myśli. 

Bo one tak naprawdę same nie przyjdą jeśli nie wymyślę jakiegoś zdania..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, IDunno napisał:

Ale u mnie to wygląda tak, że mogę nad nimi panować i wtedy wszystko jest ok. Skupiam się na normalnych rzeczach, jak chce pomyśleć o złej rzeczy to się hamuje i myślę o czyms innym i przechodzi. Ale nieraz wydaje mi sie, że nie staram się dostatecznie.

Ale się starasz. To wystarczy. Nerwica to taka choroba, przez którą nie mamy wpływu na myśli. W nieleczonej nerwicy to normalne, że czasem nie uda się panować nad myślami. Gdy takie myśli Cię najdą nie musisz nerwowo szukać innych myśli. 

 

21 minut temu, IDunno napisał:

Często jest tak że mam czysty umysl i mogę pomyśleć o czym chce, a skupiam się za chwilę na tym, żeby nie myśleć o tym i mówię swoje dobre zdania np. ta osoba jest wspaniała.

Kluczem jest nie rozmyślać o tym wgl ale czesto mówię sobie "o tej osobie nie powiedziałbym nic złego" a wtedy nieraz taka "nadmysl" (w sensie jednoczesna z tą kiedy mowie "o tej") z przekleństwem się pojawia w myślach. 

To klasyczny objaw nerwicy natręctw. 

22 minuty temu, IDunno napisał:

Są momenty w których tak jakby chce pomyśleć coś złego ale zaraz tego żałuję

W nerwicy może być nawet tak, że będzie Ci się wydawało, że chcesz tak myśleć, albo że tak myślisz. Nie przejmuj się tym, bo liczy się to, co naprawdę myślisz o jakieś osobie, a nie to, że jakaś myśl przejdzie Ci przez głowę.

24 minuty temu, IDunno napisał:

Wiem też że jeśli się postaram jestem w stanie zapanować nad tym. U mnie kluczem jest nie myślenie o tych myślach wgl i nie wywoływanie ich. Tylko czuję, że strasznie sumienie mi się przytępia kiedy pozwalam sobie na myślenie o takich glupstwach i nie reaguje już tak jak powinienem. Muszę codziennie sobie przypominać i myśleć o tym, że przecież kocham te osoby i nie chce o nich źle myśleć.

Najgorzej jak zbytnio czuwam żeby nie myśleć o tych myślach i zajmuje umysł hamowaniem bo wtedy jakby większość myśli przechodziła przez "sito" tych zlych, jakbym był w takim trybie.  

Właśnie takie czuwanie, by nie myśleć o tych myślach je wywołuje. Po prostu o nich nie myśl, ani o tym, że mogą się pojawić. Spróbuj czymś zająć swój mózg - czytaniem książki, obejrzeniem filmu, rozmowie przez internet na inne tematy, czy czymkolwiek innym. Mnie pomagało też zapisywanie tych myśli na kartce i zapominanie o nich. Później przed snem je czytałam i chciało mi się z siebie śmiać, że mogłam myśleć, że te myśli mogą być moje. 

28 minut temu, IDunno napisał:

W wielu momentach wydaje mi się, że to moja wina, że nieraz nie odpieram tych myśli. 

Bo one tak naprawdę same nie przyjdą jeśli nie wymyślę jakiegoś zdania..

Moim zdaniem nie wymyślasz tych myśli. Twój mózg cały czas pracuje, nawet gdy śpisz. Wcale nie potrzeba wolnej woli, ani świadomości, by jakieś zdanie pojawiło się w głowie. Nieodpieranie myśli nie świadczy o tym, że je akceptujesz. Przez chorobę nie masz na nie wpływu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo bym chciał, żeby to była choroba. Ale budzę się z czystym umysłem i jestem innym innym człowiekiem niz w pewnych "momentach" w ciągu dnia. Czasem jest tak, że humor zmienia mi się w ciągu dnia co chwile. Czasem mam blogi nastrój i czuję i myślę inaczej niż pozniej kiedy budzę się jako "ja" (chyba). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmiany nastroju również mogą występować przy nerwicy. Jeżeli dobrze zrozumiałam, miewasz uczucie depersonalizacji(jakbyś nie był sobą), a to też może być objawem nerwicy. 

Dobrze byłoby, gdybyś zgłosił się do psychiatry. Leki z całą pewnością Ci pomogą. Psychiatra powinien dać również skierowanie na terapię. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem taka osoba ktora jeśli upewni się, że faktycznie jest chora to ignoruje te objawy. Faktycznie mogła to być (cały czas może) nerwica, więc od teraz skupiam się na normalnym życiu i nie analizuje tego wszystkiego. Za jakiś czas te myśli znikną 🙂

 

Kiedyś jak się okazało wymyślałem sobie choroby, tylko co gorsza czułem objawy. Czułem fizycznie wszystko, codziennie jakbym umierał. Każdy nowy bodziec który był wpędzał mnie na nowo w myślenie, że teraz to już umieram bo wcześniej tego nie czułem. Ale przeszło. 

 

Z tym też tak będzie 😀 dzięki za pomoc, tego mi było trzeba 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można powiedzieć, że nie mam takich myśli póki ich nie wywołam jeśli podejdę tak bez uczuciowo do tego. Dzisiaj cały dzień starałem się nie obrażać nikogo i oczyściłem umysł. Pytanie dlaczego sobie powróciłem do takich myśli.. Teraz jestem w takim stanie, że póki się nie rozpłacze i nie zacznę żałować to jestem trochę bez uczuciowy prawie całkiem. Brak mi emocji. Wiem, że muszę się wypłakać i będzie dobrze. Pytanie czemu.. Czemu cały czas nie mogę się starać.. nie byloby wtedy tego problemu. 

Problem w tym, że zaakceptowałem te głupie myśli i chyba stało się to po części moich niechcianym sposobem myślenia. Muszę to wyplenić w końcu raz na zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.04.2019 o 20:26, mam_dość napisał:

Też tak mam przez nerwicę. Również boję się, że takie myśli są moje. I też mnie ciągnie do jakiegoś zdania. Ja zawsze odrzucam takie myśli, ale wszyscy radzą, żebym je ignorowała, bo podobno to lepsze, niż powstrzymywanie ich, czy odpowiadanie, że się ich nie akceptuje i tak się nie myśli. 

Czytam Wasze posty i zastanawia mnie czy kiedy nachodzą Was natrętne myśli to działa też Wasza wyobraźnia i tworzy jakiś obraz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 21.04.2019 o 09:01, IDunno napisał:

Zaczęło się już dawno temu. Już to przerabiałem.. Przyszły mi na myśl bluźniercze myśli przeciwko Bogu i temu co Święte. Walczyłem z tym, zamieniałem te złe myśli na dobre i w kółko je powtarzałem co chwilę. Np. Bóg jest wspaniały. Trwało to bardzo długo. Z czasem jednak zacząłem się zastanawiać czy nie mam na to wpływu, czy to nie ja niejako tak myślę. Czulem, że moja osobowość się zmieniła, jakbym to ja mówił to wszystko. Chciałem się wtedy zbliżyć do Boga, kiedy przestałem to robić i zacząłem żyć normalnym życiem od razu odsuwając te mysli, po jakimś czasie one zniknęły.

Teraz przypomniałem sobie o tym. Ale od razu pomyślałem, że tym razem nie dam się w to wciągnąć. Niestety dzień po dniu im bardziej staralem się nie myśleć tym więcej myślałem, co jest w sumi oczywiste. 

Problem w tym, że wydaje mi sie, że teraz to ja już wymyślam to wszystko. Że sumienie mnie już tak nie gryzie. Czuję jakby "chęć" momentami żeby to zrobić. 

Wiem, że mogę to kontrolować i nie wymyślać tego typu zdań a nie wiem czemu cały czas to robię. Czuje, że moja osobowość się zmieniła, że nie jestem już tak wrażliwy. I choć są chwile, że się załamuje to budzę się jako inny człowiek. Nie wiem już kim jestem. Dodatkowo sobie pomyślałem, że przecież mojej mamy bym nie obraził bo ją kocham więc Boga tak samo. I ja też obraziłem.. jestem jakiś nienormalny.... Dlaczego ciągle wymyślam te głupoty świadomie skoro wiem, że nie muszę.. Wiem, że to byłem ja. Dlaczego się tak stoczyłem nie mam pojęcia. Przyjąłem te myśli za swoje zamiast z nimi walczyć, to był blad

Jak wyglądają natrętne myśli? Pojawiają się nagle i dręczy Cię jakaś non stop? W sensie ta sama? Mam problem który staram się zidentyfikować 🙂 ale u mnie jest to dręczące mnie wyobrażenie chyba to nie myśl...Już sama nie wiem jak to sklasyfikować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 21.04.2019 o 09:01, IDunno napisał:

Walczyłem z tym, zamieniałem te złe myśli na dobre i w kółko je powtarzałem co chwilę. Np. Bóg jest wspaniały.

Nie wiem czy to dobry sposób na siłę próbować zmienić kierunek myślenia. Kiedy gryzie Cię nerwica niekoniecznie odczuwasz religijny entuzjazm. Może lepiej poczekać, aż natrętne myśli przestaną być aktywne, to znaczy aż minie lęk i wtedy się do nich zdystansować.

W dniu 21.04.2019 o 09:01, IDunno napisał:

Z czasem jednak zacząłem się zastanawiać czy nie mam na to wpływu, czy to nie ja niejako tak myślę.

Myśli, nawet natrętne, to Twoje myśli. Ich źródłem nie są jednak Twoje głębokie przekonania czy nienawiść do Boga. Przyczyną tych myśli jest lęk przed nimi. Gdybyś je odbierał jako absolutnie zewnętrzne, to nie budziłyby Twojego lęku i nie miałbyś nerwicy (ale np. psychozę i urojenie, że ktoś Ci przesyła te myśli telepatycznie). Natręctwom towarzyszy brak pewności, czy to natręctwa. Inaczej by nie bolało.

Człowiek nie jest monolitem, są w nas różne sprzeczności i wątpliwości. Można kogoś kochać i czasem poddawać to w wątpliwość. Można być pobożnym i czasem mieć chęć bluźnić. Jeśli się zastanawiasz, czy nie byłbyś w stanie świadomie bluźnić, to od razu Ci powiem, że byłbyś, bo każdy może w sobie odnaleźć gorszą cząstkę czy złe emocje. Byłbyś i na tym żeruje Twoja nerwica, problem w tym, że każdy byłby do tego zdolny w pewnych okolicznościach. Ale to, że byłbyś do tego zdolny nie znaczy wcale, że to robisz. Lęk przed myślami generuje te myśli, następnie ulegasz sugestii, że to Twój wybór, następnie się zastanawiasz, czy może tego nie chcesz i dogrzebujesz się do tego, że może tak. A dogrzebujesz się, bo grzebiesz, Twoje szukanie jest ukierunkowane i znajdujesz to, czego szukasz - swoją gorszą cząstkę. Tylko że każdy ją ma i musimy z tym żyć. Nie musi ona nas determinować.

W dniu 21.04.2019 o 09:01, IDunno napisał:

Czulem, że moja osobowość się zmieniła, jakbym to ja mówił to wszystko.

To jest pewien abstrakt, Twoje odczucie, być może autosugestia. Takie odczucia są ulotne i się zmieniają. Nie jesteś w stanie tego zbadać ani nie ma to wpływu na rzeczywistość.

 

W dniu 21.04.2019 o 09:01, IDunno napisał:

Że sumienie mnie już tak nie gryzie.

Nie gryzie, bo po pierwsze sytuacja się powtarza, więc by się zagryzło na śmierć, a po drugie może sumienie już zajarzyło, że to nerwica. W każdym razie zdrowy odruch samoobrony.

 

W dniu 21.04.2019 o 09:01, IDunno napisał:

Czuje, że moja osobowość się zmieniła, że nie jestem już tak wrażliwy.

Twoja wrażliwość się zmienia, bo podlegasz ogromnemu stresowi i lękom. W takich warunkach nic dziwnego, że wrażliwość jest obolała i próbuje się wyłączyć/zmniejszyć.

 

W dniu 21.04.2019 o 09:01, IDunno napisał:

Przyjąłem te myśli za swoje zamiast z nimi walczyć, to był blad

Nie ma moralnego znaczenia czy je odrzucasz czy "przyjmujesz", to tylko myśli, program, który odtwarza Twój mózg bez pytania Cię o pozwolenie. Jeśli ktoś Ci wrzuca piłki na podwórko, to bez względu na to, czy je odrzucisz czy nie, nie jest Twoją winą, że lecą. Odrzucając możesz się tylko bardziej umęczyć. Odrzucanie myśli zaostrza lęk i zwiększa napór natrętnych myśli, więc jest bardziej nerwicogenne. Te myśli nie są Tobą. Jeśli myślę o lodówce to nie znaczy, że jestem lodówką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odczuwam czasem chęć, żeby kogoś/coś przekląć. Jest to raczej pokusa, może odrobinę natręctwo. Pomysł ten bierze się z samej wiedzy, że jest to złe (przed taką wiedzą go nie miewałam) i z tego, że ktoś/coś mnie wkurza.

Kiedy mi minie ta chęć, to mówię sobie "Nikogo nie przeklinam teraz ani nigdy, a jeśli kogoś przeklnę, to nie będę ja". "To nie będę ja" oznacza, że tego nie chcę. Nie jest to magiczna formułka, w moim odczuciu to wybór mojej wolnej woli i opowiedzenie się za nieprzeklinaniem i szczerze mówiąc załatwia mi to sprawę. Nie powtarzam tego ileś razy dziennie, tylko czasem, ale z przekonaniem. Z jednej strony taka deklaracja hamuje moje zapędy do przeklinania, z drugiej strony nie boję się, że jak coś takiego pomyślę impulsywnie/automatycznie to będzie wiążące. Mam poczucie, że wobec mojej wolnej woli zło nie ma szans.

Nie wiem czy to się sprawdzi u kogoś innego, u mnie działa, to się dzielę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.04.2019 o 22:52, Martiti napisał:

Czytam Wasze posty i zastanawia mnie czy kiedy nachodzą Was natrętne myśli to działa też Wasza wyobraźnia i tworzy jakiś obraz?

U mnie nieraz tak bywa, obrazy chyba gorsze. 

Teraz już sam nie wiem. Byłem już w takim stanie, że mi wszystko jedno i wtedy nie miałem tych myśli w ogóle.

Stracilem poniekąd lęk przed tymi myślami a i tak je powtarzalem. W zasadzie wymyślałem. Przeklinałem ludzi których widziałem. Widziałem człowieka i wymyślałem na niego jakieś przeklenstwo. Stałem się jakimś potworem. Teraz nawet jak się nie skupiam to to niejako stał się mój sposób myślenia. Chce o czymś pomyśleć to nieraz przechodzi mi o czymś przeklenstwo. Widzę moich bliskich i mam chęć powiedzieć coś złego. 

Jeśli nerwica powstaje przez lęk a ja to mówiłem (myślałem) bez leku to już nie wiem kim jestem. Zamiast cały czas walczyć (bo wtedy mi przechodzi wszystko) to nieraz niby nie chce tego ale wracam do przekleństwa które jest w moim umyśle. Najgorzej, że obrażałem moich bliskich. 

Wolałbym umrzeć niż tak żyć. Są momenty w których naprawdę bym się zabił ale rodzice mnie za bardzo kochają i nie znieśli by tego. A żyć tak też nie chce z czymś takim.

Osobowość kolosalnie mi się zmieniła, myśli o których kiedyś bym nie dopuścił teraz po iekad stały się codziennością.

Jestem po prostu idiota. To nie nerwica bo mi te myśli nie wpadaja, dopóki nie zacznę o nich myśleć.. Całe życie traci smak. Co z tego, że chwilę się staram i jestem zdecydowany nie pomyśleć o tym badziewiu jak za chwilę mnie najdzie 'ciekawosc' i.. szkoda gadać.

Ale dzięki wszystkim za chęć pomocy. Jutro idę do psychiatry, zobaczymy co powie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.04.2019 o 20:52, IDunno napisał:

U mnie nieraz tak bywa, obrazy chyba gorsze. 

Teraz już sam nie wiem. Byłem już w takim stanie, że mi wszystko jedno i wtedy nie miałem tych myśli w ogóle.

Stracilem poniekąd lęk przed tymi myślami a i tak je powtarzalem. W zasadzie wymyślałem. Przeklinałem ludzi których widziałem. Widziałem człowieka i wymyślałem na niego jakieś przeklenstwo. Stałem się jakimś potworem. Teraz nawet jak się nie skupiam to to niejako stał się mój sposób myślenia. Chce o czymś pomyśleć to nieraz przechodzi mi o czymś przeklenstwo. Widzę moich bliskich i mam chęć powiedzieć coś złego. 

Jeśli nerwica powstaje przez lęk a ja to mówiłem (myślałem) bez leku to już nie wiem kim jestem. Zamiast cały czas walczyć (bo wtedy mi przechodzi wszystko) to nieraz niby nie chce tego ale wracam do przekleństwa które jest w moim umyśle. Najgorzej, że obrażałem moich bliskich. 

Wolałbym umrzeć niż tak żyć. Są momenty w których naprawdę bym się zabił ale rodzice mnie za bardzo kochają i nie znieśli by tego. A żyć tak też nie chce z czymś takim.

Osobowość kolosalnie mi się zmieniła, myśli o których kiedyś bym nie dopuścił teraz po iekad stały się codziennością.

Jestem po prostu idiota. To nie nerwica bo mi te myśli nie wpadaja, dopóki nie zacznę o nich myśleć.. Całe życie traci smak. Co z tego, że chwilę się staram i jestem zdecydowany nie pomyśleć o tym badziewiu jak za chwilę mnie najdzie 'ciekawosc' i.. szkoda gadać.

Ale dzięki wszystkim za chęć pomocy. Jutro idę do psychiatry, zobaczymy co powie.

Nie jesteś żadnym idiotą. Jesteś bardzo inteligentny. Wiesz o czym piszesz. A jakie obrazy Ci się pojawiały w głowie? Zobaczysz, że lekarz Ci pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zasadzie jak nie powstrzymuję się od myślenia w ten sposób to obrazy(w zasadzie bardziej "animacje/filmy) są takiej treści o której wolałbym nie pisać.

Swoją drogą widzę swoją wielką winę. Przecież mogłem od samego początku przestać myśleć o czymś takim. Serio mogłem. Ale z jakiegoś powodu wracałem do tego. Z czystej głupoty. Doszedłem do takiego momentu, że wymyślałem złe rzeczy na innych, na osoby z którymi rozmawiałem i stało się to "normalne" na swój sposób. Przekleństwa kiedyś nieakceptowalne teraz stały się do zaakceptowania. 

Wiem teraz, że to nie jest już nerwica. Teraz muszę zmienić siebie i z powrotem znienawidzić te myśli. Teraz kiedy mogę nad tym panować muszę czuwać o czym myślę i eliminować takie myśli. 

Dzięki jeszcze raz za wsparcie wszystkim i wyjaśnianie mechanizmów, czytałem te rzeczy wielokrotnie. Teraz to już cięższa walka bo z tym gorszym 'ja'.

Jak ktoś zaczyna walkę to niech nigdy nie akceptuje tych myśli jako swojego sposobu myślenia, bo późniejsze wyjście z tego jest trudniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej😁 wybacz ale nue zgadzam sie ze musisz znienawidziec te mysli. To czesc Twojejnosoby zlo dobro bialo czarne szare w kazdym.z nas jest. Skoro mysli Ci wpadaja te kt nie chcesz zaprzyjaznij die z nimi poprzez zaprzeczenie. Przeklinasz kogos? Git. W nadt momecie w mysli poszukaj czegos fobrego poblogoslaw mu😁 zlorzeczysz Bogu? Git. Za chwile podziekuj mu chocny za rodzicow. I tak pomalu akceptujac te zle tozwijaj dobre. Koncz spiry ze siba lagodnie wesoło  pojawi sie nuechciana mysl? Usmiechnij sie do niej i daj jej odpowiedz wcale nie taki hxx z nuego pewnue ma tez cos fajnego w sobie. 

Wierze ze Ci sie uda. Zaakceptuj siebie intelugentny bystry lekko kopniety i dobrze@👊 jednego mi brakuhe znajdz w tym siebie bez krytyki i strachu. Usmuechnij sie chlopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.04.2019 o 08:31, IDunno napisał:

Wiem teraz, że to nie jest już nerwica.

Coś poszło w tej dyskusji nie tak. To jest nerwica.

 

W dniu 28.04.2019 o 20:52, IDunno napisał:

Wolałbym umrzeć niż tak żyć.

Oznacza to, że nie masz kontroli nad tym, co się dzieje w Twojej głowie. Jeśli ktoś robi coś złego, a potem zdaje sobie sprawę, że to jest złe i ma zdrowe poczucie winy, to po prostu przestaje to coś robić.

Ty nie wiesz, na ile jesteś winny, na ile nie, na ile masz kontrolę nad swoimi myślami, na ile nie, jesteś w błędnym kole cierpienia i nie umiesz go przerwać, mimo jednoznacznego określenia się moralnego. To nie jest stan zdrowego człowieka.

W dniu 28.04.2019 o 20:52, IDunno napisał:

Jeśli nerwica powstaje przez lęk a ja to mówiłem (myślałem) bez leku to już nie wiem kim jestem.

 

W dniu 28.04.2019 o 20:52, IDunno napisał:

Stracilem poniekąd lęk przed tymi myślami a i tak je powtarzalem.

Nie chodzi o to, że za każdym razem odczuwa się lęk, kiedy coś się myśli. Chodzi raczej o lęk, że się pomyśli  znowu "zakazaną" myśl i o to, że się myśli to, czego się nie chce myśleć. Lub o lęk w konsekwencji zdania sobie sprawy z własnych myśli. Masz  lęk na myśl, że myśli te mogłyby nie być nerwicą. Ktoś, kto nie obawia się swoich myśli, nie ma żadnego problemu z tym, że są jakie są. Ty masz problem. Być może przyczyny nerwicy są różne, ale z pewnością lęk jest jednym z jej głównych mechanizmów.

U każdego mechanizm nerwicy może wyglądać inaczej, ważne, żeby go sobie zdemaskować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 28.04.2019 o 20:52, IDunno napisał:

Widziałem człowieka i wymyślałem na niego jakieś przeklenstwo. Stałem się jakimś potworem.

Z pewnością nie jest to budujące i dobre, ale są większe zbrodnie. To była raczej głupota, a same myśli nikomu nie szkodzą. Każdy czasem pomyśli coś durnego albo złego. A jeśli nie chcesz być zły, to znaczy że nie jesteś zły. "Potwór" to z pewnością przesada. Żeby "zasłużyć" na to miano, trzeba  zrobić komuś jakąś realną krzywdę. Potwór też raczej nie miewa wrażliwości moralnej i  niezakłamanej autorefleksji.

Edytowane przez refren

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo się zmieniło w ciągu tego okresu. Doszedłem do momentu w którym zrozumiałem jak to wszystko działa.

To ja wywołuje takie myśli. Póki o czymś nie pomyślę to tego nie ma. Mogę nie myśleć całkowicie, wyłączam myślenie. Chyba tylko najgorsze w tym wszystkim jest to, że te mówienie źle o innych stało się poniekąd moim sposobem myślenia. 

Możliwe, że nerwica zapoczątkowała to wszystko ale schematy które stworzyłem w swojej głowie i to wszystko to byłem ja, zrzucający lekko winę, że przecież te myśli nie są moje.

I wiem, że to nie jest nerwica, bo w tej chorobie ludzie nie kontrolują swoich myśli. Nie potrafią nad nimi zapanować. Ja mogę to zrobić. Mogę myśleć o czym chcę, w każdej chwili mogę wyłączyć myślenie (dosłownie wyłączyć, przerzucić się na tryb bez myśli i kierować się uczuciami, po prostu nie mam "słów" w głowie tylko odbieram wszystko odczuciami). 

I zamiast cały czas walczyć myślałem nad tymi przekleństwami i tym wszystkim, zamiast pracować nad dobra osobowością budziłem ta zła, którą każdy ma ale normalnie nikt się nie przeistacza w "tego złego" bez przyczyny. Muszę się nauczyć zmieniać swój sposób myślenia i nie chcieć wracać do tych schematów. 

Bo chce zmienić swój sposób myślenia przez powrót do schematu i zmianę go ale zwykle to pogarsza sprawę. Wiem jak z tym walczyć. Trzeba całkowicie odrzucić schematy myślowe, nie dać się "wrobić" w te spirale powtarzania jakichś głupich zdań które nic nie znaczą i które wnoszą tylko zamęt do głowy. Po co się zastanawiać nad tym żeby nie obrażać kogoś? Przecież to oczywiste, że tego się nie chce, nie ma to znaczenia. Trzeba w końcu stanąć na nogi i przestać się użalać nad sobą.

Często jest tak jakby kusiło żeby wrócić do tego sposobu myślenia, żeby powiedzieć coś złego i to trzeba zwalczyć. Nie dać się i odbudować swój sposób myślenia. Zabić w zarodku każde złe pragnienie i przejdzie. Raz już z tym wygrałem to i teraz się uda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może po prostu zbyt wiele rzeczy dusisz w sobie i to wychodzi w taki sposób? Niestety tak jest, że te rzeczy, które w sobie dusimy muszą z nas jakoś "ujść". Mi się wydaje, że te myśli, które masz są po prostu objawem czegoś co w Tobie tkwi. Może jakiegoś ukrytego żalu do kogoś, który zaczął w Tobie narastać? Takie rzeczy najlepiej zwalczać usuwając przyczynę, a nie obwiniając się za nie i udając, że ich nie ma. Chociaż wiem, że to może być trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też tak myślałem, ale teraz to już "pozostałości" po tym sposobie myślenia i schematach. Normalnie nie mam tych myśli, ale w związku z tym, że cały czas byłem pochłonięty nimi to przyjąłem ten sposób myślenia. I nieraz czuję jakbym chciał wymyślic coś złego na kogoś.. Ale jest coraz lepiej, muszę tylko nie wracać do tych myśli i będzie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×