Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

mam_dość

Użytkownik
  • Zawartość

    27
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. mam_dość

    Nerwica natręctw i na tle religijnym - myśli o oddaniu duszy

    Tyle, że ksiądz nie mówił tego ze 100% przekonaniem. Powiedział, że skoro mam nerwicę, to raczej tak należy na to patrzeć. To znaczy, że jeżeli nie ma zaangażowania, to nie ma paktu i ryzyka opętania? I czy nerwica może powodować takie objawy?
  2. mam_dość

    Nerwica natręctw i na tle religijnym - myśli o oddaniu duszy

    Czyli uważasz, że to jednak był cyrograf? Czy samo wyrzeczenie się szatana i spowiedź wystarczy, czy msza z modlitwą o uwolnienie też jest potrzebna? Nie żebym się bała takiej mszy, lub nie chciała w niej uczestniczyć, ale mieszkam z rodzicami i nie chciałabym ich kłamać, że idę w inne miejsce, niż na mszę, a nie chcę też wtajemniczać ich w szczegóły mojego problemu. Ale ponoć 99%(albo 90%, nie pamiętam dokładnie) paktów z diabłem kończy się opętaniem.
  3. mam_dość

    Nerwica natręctw i na tle religijnym - myśli o oddaniu duszy

    A jeżeli ta myśl o oddaniu duszy była w 100% świadoma i dobrowolna? Tzn. nie chcę żadnego paktu z szatanem, tylko chciałam odczuwać lęk przed jakimiś czynnościami. Mam tak od wielu lat, tyle że przedtem było to ,,jeżeli to zrobię, to umrze ktoś bliski/zachoruję/nie zdam egzaminu/itp.". Ale ja boję się, że jeżeli pomimo ,, zakazu" jakąś czynność wykonam, lub wykonałam, to może to grozić opętaniem. A takie msze są odprawiane w każdym kościele? To jednak trochę co innego. To znaczy z całą pewnością bałaś się, tak jak ja, ale Bóg nie wykorzysta takich myśli przeciwko człowiekowi, a szatan tak.
  4. mam_dość

    Nerwica natręctw i na tle religijnym - myśli o oddaniu duszy

    Nie umie zbyt dobrze tego wytłumaczyć, ale mniej więcej było to tak: miałam takie myśli, które przychodziły mi same do głowy. Po jakimś czasie miałam dość jakieś czynności, a wiedziałam, że po prostu z niej nie zrezygnuję, bo będę do niej wracać i zawracać sobie nią głowę, więc tak jakbym wykorzystała te myśli o oddaniu duszy. Nie pamiętam dokładnie, czy wypowiedziałam w myślach, że jeżeli coś zrobię, to oddam duszę, czy była to myśl bez słów i wypowiadania tego zdania. Pomyślałam, że skoro będzie grozić mi jakby cyrograf, to będę miała z głowy jakieś czynności i do nich nie wrócę.
  5. mam_dość

    Lęk przed smarem i olejem samochodowym

    Boisz się, że się ubrudzisz i trudno będzie usunąć plamy ze smaru, czy bardziej zatrucia smarem? Nie boisz się niczego innego? Być może Twój lęk jest bardziej uogólniony, tylko najbardziej koncentrujesz się na smarze, lub oleju? Czy lęk zaczął się po jakimś wydarzeniu, albo przeczytaniu czegoś na temat smarów i olejów?
  6. mam_dość

    Lęk przed smarem i olejem samochodowym

    Ale czego dokładnie się boisz - smarów i olejów, jako takich, czy konsekwencji wynikających z kontaktu z tymi substancjami?
  7. mam_dość

    Nerwica natręctw i na tle religijnym - myśli o oddaniu duszy

    Też miałaś tak, że wywoływałaś takie myśli i dotyczyły one oddania duszy? Dzięki Asertinowi teoretycznie jest lepiej, bo nie mam ataków paniki, a natręctwa myślowe nie pojawiają się tak często, jak wcześniej. I nie przejmuję się tak wszystkim, jak przed leczeniem. Teraz wiem, że pomysł był głupi, ale wtedy nie wydawał mi się najgorszy. Ale słyszałam, że takie myśli mogą być wiążące i skutkować opętaniem, jeżeli samemu się je wywołuje, a nie jest to spowodowane nerwicą. Ja sama nie mam pewności, czy aby na pewno jest to objaw nerwicy. W końcu nie każde zło popełniane przez nerwicowca musi być spowodowane chorobą.
  8. Choruję na nerwicę natręctw od dawna. Od 3 lat zażywam Asertin 100, 2 razy dziennie. Jest lepiej, ale i tak pojawiają się natręctwa myślowe. Mam bluźniercze myśli wobec Boga i Świętych, chociaż ich nie chcę. 2 lata temu doszły myśli, że jeżeli coś zrobię, lub czegoś nie zrobię, to oddam duszę szatanowi. Nie chciałam tego, nie chcę wchodzić w żadne układy z diabłem i wiem, że to nie były moje myśli. Jednak ja wykorzystałam tą myśl o oddaniu duszy, by przerwać jakieś czynności, tzn. dobrowolnie i świadomie pomyślałam, że jeżeli coś zrobię(np. zagram w jakieś gry, nie będę pisać na jakimś forum, czy przestanę pisać hobbystycznie opowiadania), to oddam duszę. W ten sposób chciałam wzbudzić w sobie strach przed czynnościami, które były dla mnie uciążliwe. Zawsze, gdy pytam o to księdza, to słyszę, że nie był to żaden cyrograf, tylko nerwica. Nie wiem jednak, czy faktycznie przez nerwicę można mieć takie myśli.
  9. mam_dość

    Natrętne myśli, mam już tego dość

    ekstraktzaloesu, Masturbacja to grzech ciężki, chociaż nie zawsze. Grzechu ciężkiego nie ma u osób uzależnionych. O ile się nie mylę, inaczej jest również oceniana u osób w wieku dojrzewania. Jeżeli grzech masturbacji się przytrafi, to przecież jest spowiedź. Jeżeli ktoś uległ pokusie i masturbował się, ale poszedł do spowiedzi, to nie pójdzie do piekła.
  10. mam_dość

    Natrętne myśli, mam już tego dość

    wysłowiona, Tyle, że porzucenie takiego myślenia jest mega trudne. Chciałabym po prostu przestać się przejmować tymi natrętnymi myślami, czy innymi rzeczami, ale jeżeli mam jakiś problem, to on cały czas siedzi w mojej głowie i nie umiem się go z niej pozbyć. Odpowiedzi na pytanie, czy to grzech ciężki nie jestem w stanie uzyskać, dlatego tutaj zadaję natrętne pytania, aż chyba niektórzy mają mnie dość vifi, Problem w tym, że jestem skrupulantką i gdy nie mam pewności, ze nie zgrzeszyłam, to wtedy uznaję, że zgrzeszyłam ciężko. Myślę, że czasem możemy mieć pewność, że nie zgrzeszyliśmy ciężko, bo czy np. spacer, czy obejrzenie wiadomości może być grzechem? A np. celowe obrażenie Boga, dokuczanie słabszym, zabójstwo, czy masturbacja to na 100% grzech ciężki. Właśnie w tych przypadkach nie 100% nie umiem kierować się intuicją. Skąd mam mieć pewność, że skoro ja nie uważam, że zgrzeszyłam ciężko, to rzeczywiście tak nie zgrzeszyłam? Dziękuję za rady.
  11. mam_dość

    Natrętne myśli, mam już tego dość

    wysłowiona, Ale czy mogę mieć pewność, że nie grzeszę? Szczerze mówiąc, to nie dostałam odpowiedzi: ,,na 100% nie jest to grzech ciężki''. Zdaję sobie sprawę, że przy chorobie nie ma grzechu ciężkiego, ale tak jak pisałam wcześniej - nie jestem pewna, czy to na pewno przez nerwicę. Spróbuję metodę, o której piszesz, dzięki za radę. Oj, zgadza się. Na nerwicę straciłam już wiele czasu, który mogłam przeznaczyć na coś pożytecznego, a nerwów straciłam jeszcze więcej
  12. mam_dość

    Natrętne myśli, mam już tego dość

    wysłowiona, No tak, ale ja nie wydaje pieniędzy przez zadawanie tutaj pytań A tak na poważnie - szukam odpowiedzi, bo wiem, że wtedy dam sobie spokój z tymi myślami. Do psychiatry idę dopiero za 2 miesiące, a na terapię będę czekać jeszcze dłużej. Do tej pory musze sobie jakoś radzić, a skoro jest forum psychologiczne... ekstraktzaloesu, Biblia jest Słowem Bożym. Jeżeli dla ludzi Bóg będzie najważniejszy, to będą także przestrzegać kolejnych punktów Dekalogu. Dla niektórych ludzi ,,bogiem'' mogą stać się pieniądze, zabawa, seks lub zadawanie krzywdy innym ludziom, dlatego I Przykazanie to ,,Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną''. Poza tym Dekalog jest podzielony na 2 części(niektórzy mówią, że na trzy) - pierwsze trzy Przykazania dotyczą Boga, od IV do VIII bliźniego, a IX i X nas samych. Jeżeli ktoś deklaruje się jako Chrześcijanin, a zabija ludzi to świadczy to o nim i powinien zadać sobie pytanie, czy na pewno wierzy. Przykazania są trochę bardziej rozszerzone, np. przykazanie IX nie daje kobiecie prawa do pożądania męża innej kobiety. To działa w obie strony. Podobnie jak VI nie dotyczy tylko zdrady, ale również stosunku przedmałżeńskiego, masturbacji, pornografii, czy fantazji erotycznych, a przecież te trzy ostatnie nie są jeszcze cudzołóstwem(chociaż mogą do niego prowadzić.
  13. mam_dość

    Natrętne myśli, mam już tego dość

    w1punkt, Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem pytanie. Mam problemy ze skrupułami, pewnie dlatego boję się zgrzeszyć ciężko. Poza tym nie chcę tego typu myśli z dwóch względów - po pierwsze, że może to być grzech, a po drugie - nie chcę takich myśli. Najgorsze jest to, że jak przychodzą, to je analizuję. Tak jak napisałam - najgorzej jest, że nie wiem, czy takie myśli, które przedstawiłam i tym podobne są grzechem, bo wtedy zastanawiam się, czy jest to grzech ciężki, czy nie. ekstraktzaloesu, Bóg każdemu z nas dał rozum, żebyśmy z niego korzystali. Skoro mamy rozum, to nie powinniśmy się zabijać, nie powinniśmy stosować przemocy wobec słabszych i przestrzegać Dekalogu. Jezus nie miał dzieci, ani żony. Został powołany do zbawienia ludzi. W Biblii nie ma paradoksów, chociaż niektórych fragmentów nie tłumaczy się dosłownie. Moim problemem są jedynie natrętne myśli, które być może są spowodowane nerwicą, a może nie są, tylko tak sobie to tłumaczę, że to nerwica wysłowiona, Jeżeli ktoś ma pewność, że pieprzyk to nie rak, bo był u dermatologa, został przebadany i dostał informację, że jest zdrowy, to rzeczywiście powinien przestać się bać(chociaż wtedy pewnie znajdzie sobie inny objaw do analizowania). Podobnie jest z moimi myślami - jeżeli miałabym pewność, że nie są grzechem, to minęłyby mi, chociaż niewykluczone, że na ich miejsce pojawiłby się inny problem. Potomkini, Ja z taką niepewnością żyję od wielu lat. Najpierw nie miałam pewności, że jakieś objawy nie są chorobą, a teraz te myśli. Miałam też problemy z zastanawianiem się, czy spowiedź była ważna, ale teraz jest najgorzej
  14. mam_dość

    Natrętne myśli, mam już tego dość

    wysłowiona, Chciałabym przestać myśleć, czy zgrzeszyłam, czy nie, ale praktycznie cały czas o tym myślę. Dopóki nie pojawia się jakiś grzech, który uznaję za ciężki cały czas myślę o tym, żeby nie zgrzeszyć. Dopiero gdy wydaje mi się, że przez jakiś grzech nie mogę już przystąpić do Komunii, to wtedy mniej. Najgorzej jest jednak z tymi myślami. Gdy mam pewność, że myśli są bluźniercze, to po prostu odrzucam, ale w tych przypadkach, które opisałam nie mam pewności, co powoduje nasilenie myśli MaciejMarkowski, Dziękuję za modlitwę w mojej intencji. Mam na imię Karolina :) Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam pewności, czy te myśli, które tutaj przedstawiłam, to na pewno nerwica i czy przypadkiem nie są moje
  15. mam_dość

    Natrętne myśli, mam już tego dość

    Ale nawet jeżeli byłby to grzech, to ciężki? Tak czy inaczej spowiadam się z obrażających Boga myśli, bo nieraz nie mam pewności, czy nie zgrzeszyłam, ale w tym przypadku, o którym piszę mam tak, że wydaje mi się, że naprawdę tak myślę i chcę rozmyślać. A jeżeli jest chęć kontynuowania grzechu, to spowiedź jest nieważna Nie wiem, czy sama sobie to wkręcam, czy może naprawdę zaczęłam źle myśleć o Bogu
×