Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
silly angel

Samobójstwo i depresja w gazetach.

Rekomendowane odpowiedzi

Na początek dam pewien artykuł:

 

http://www.samobojcy.com/skany/newsweek/art1a.jpg

http://www.samobojcy.com/skany/newsweek/art1b.jpg

http://www.samobojcy.com/skany/newsweek/art1c.jpg

http://www.samobojcy.com/skany/newsweek/art1d.jpg

 

Wypraszam sobie mówienie że "poddajemy się modzie" nie słucham TH tylko The Academy is... nie maluje paznokci na czarno tylko na bezbarwny nie maluje sie na czarno bo w ogóle się nie maluje.

 

Ale trochę w tym racji jest...

 

Co o tym sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym artykule wyraźnie widać jak bardzo chory jest nasz świat, nastawienie na ciągły pęd do przodu bez zastanowienia, nawet dzieci w podstawówce już mają swój wyścig szczurów. A to, że rodzice rozmawiają z dzieckiem jeszcze niewiele znaczy, z własnego doświadczenia wiem, że pytają tylko o rzeczy podstawowe: jak było w szkole, co masz taką minę, gdzie idziesz, kiedy wrcisz itp. A nie zapytają się np. jak się czuję, o czym myśle, do czego dążę i nie chodzi tutaj o przyszły zawód. To przykre. Potem okazuje się, że rodzice wcale nie znają swojego dziecka, to jakie jest to jedynie ich własne wyobrażenie.

 

A co do mody, to według mnie nie można popaść w depresje od muzyki, raczej depresja skłania do słuchania bardziej przygnębiającej muzy, a nie na odwrót.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Silly Angel, nie przesadzajmy - to, na jaki kolor kto maluje paznokcie czy jakich cieni używa, ma się przecież nijak do tego, czy dana osoba faktycznie ma depresję czy nie.

 

A artykuł jak to artykuł... prawdę mówiąc wcale nie dziwię się jakoś szczególnie dzisiejszym dzieciakom - rodzice dają im dom, jedzenie, a więc w ich mniemaniu dają im "wszystko", zapominając o podstawowej rzeczy, jaką jest szczera rozmowa. Zgadzam się w tym miejscu z Whisper - uczucia, myśli czy marzenia dzieci schodzą na dalszy plan w codziennym życiu ich rodziców. Trzeba być naprawdę silnym, żeby dać sobie radę i samemu przez to przejść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

whisper co do rozmowy z potomkami to prawda bo ja mam tak mówią że rozmawiają ze mną ale to jak ty mówisz gdzie idziesz itp albo jak coś przeskrobie ale wtedy to jest ich monolog...

jak sie spytać jakiej ja słucham muzyki np to powiedzą że Enyę 4 lata jak prosiłam ich o płytę....)(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się wydaje, że jest to problem nawet nie tyle z rozmawianiem... zacytuję fragment pewnego artykułu

"Współczesna cywilizacja szatkuje człowieka. Dawniej dziecka widziało w rodzicach nie tylko matkę i ojca, ale ludzi - przy pracy, w stosunkach z innymi.

 

To właśnie się zmieniło wraz z rewolucją przemysłową. W zakładzie rzemieślniczym bądź w rodzinie chłopskiej dziecko widzi, czym zajmują się rodzice. Ale jeżeli ojciec jest maklerem giełdowym, to dziecko co najwyżej wie, że ojciec ma czerwone szelki."

 

Do tego wciąż niezrozumienie problemów psychicznych. Niby rośnie odsetek ludzi dotkniętych nerwicą, depresją, a tak naprawdę - czy naprawdę rośnie, czy po prostu dopiero teraz ludzie uczą się, że to trzeba leczyć ? Moja matka jest chora na depresję, czego jestem pewna, ale nigdy nie przyzna się do tego, nie pójdzie się leczyć. Zamiast leczyć, przenosi problemy na resztę rodziny, więc dziecko widzi w niej zdesperowaną, wiecznie smutną, wiecznie zmęczoną kobietę "w czerwonych szelkach"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

silly angel, dokładnie, a jeszcze pozostaje fakt zrozumienia ze strony rodziców, które jest raczej znikome. Moja mama chociażby, mino to, że wie o mojej depresji, często zdarza jej się wyrzucać mi to, że nic nie robię, albo na moje pytanie o sens życia odpowiada, że wszyscy coś robią i chcą coś w życiu osiągnąć :shock:. Bez komentarza.

 

nierzeczywista, ja też pozwole sobie zacytować słowa piosenki:

"This new century keeps bringing you down"

Nie mogę się z tym nie zgodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie ma żadnych schematów,jak to by chcieli naukowcy-przyporządkować jakąś tendencję pewnym procesom społecznym,nazwać ją i pisać na ten temat mądre referaty.

Każda rodzina ma swoją historię,a każde dziecko odrębne problemy.

To co ja zauważyłam poprzez obserwację mojej 10-letniej córki,dzieci szybciej dojrzewają niż kiedyś.Nie są jeszcze gotowe do tego co im niesie "dorosła"rzeczywistość,a już muszą stawić temu czoła.Przeżywają w swoich małych serduszkach rozstanie rodziców,kłopoty finansowe rodziny,stresy itd itp.A my rodzice nie potrafimy ich odizolować od całego zła,bo sami sobie nie radzimy,bo nie mamy na to siły,bo mamy ważniejsze sprawy na głowie,bo zło jest wszechobecne.

Zauważyłam,że muszę już z moją córką rozmawiać po partnersku,nie jak z dzieckiem.Muszę jej tłumaczyć moją chorobę,czym się martwię,co czuję,co czują inni dorośli.Chciałam jej tego oszczędzić,izolować,ale ona stała się nagle małą kobietką(bez piersi i miesiączki,ale kobietą).Nie oszczędziłam jej,bo życie nas nie oszczędziło.Nie mogę opowiadać jej już bajek,że tata ją kocha skoro ona widzi co innego,zadaje konkretne pytania i wnioskuje jak dorosły człowiek.Nie mogę być nieszczera,bo wyczuwa fałsz i błędnie obwinia siebie.

Nie umiem oddać wszystkich moich spostrzeżeń i obrazu sytuacji,ale mam nadzieję,że jest to zrozumiałe co piszę.

Niestety tych naszych "maleńkich dorosłych" nie możemy ustrzeć,bo świat pędzi a my z nim...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

satz, co do schematów, definicji i racjonalizowania przez ludzi nauki to najpiękniejszą cechą życia jest to że ono im wszytkim po prostu się wymyka i nie daje się zaszufladkować ;) nie ważnie jaką masz wiedzę naukową, życie się w niej nie mieści, jest zbyt głębokie a jednocześńie proste zarazem by dało się je opisać w jakiejś pracy doktorskiej czy innym shit...i chyba dlatego "czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko" ;)

ale na nie w naszym zracjonalizowanym do bólu świecie nie ma miejsca, a ci u których jest często cierpią :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejny artuykuł na temat "Formy pomocy dla osób zagrożonych samobójstwem"

 

http://www.samobojcy.com/skany/wiadomosci/art1a.jpg

http://www.samobojcy.com/skany/wiadomosci/art1b.jpg

http://www.samobojcy.com/skany/wiadomosci/art1c.jpg

http://www.samobojcy.com/skany/wiadomosci/art1d.jpg

 

proponuje przeczytać i jeżli mozeliwe przesłać dalej może kogoś uratuje....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mnie to dziwi, że tyle się ostatnio mówi o depresji, nawet to słowo weszło do potocznego języka, a nikt tak naprawdę nie wie co to znaczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja ostatnio słyszałem jak jedna dziewczyna mówiła że miała depresje w niedziele bo było jej wieczorem smutno.Ludzie rzeczywiście nie wiedzą co to depresja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Racja, wszyscy w kolko powtarzaja ze maja depresje a tak naprawde to depresji w zyciu na oczy nie widzieli,jednodniowy spadek nastroju i juz wielka mi depresja ... ciekawe jakby naprawde mieli depresje to co by gadali :roll: Rzeczywiscie ludzie uzywaja tego terminu a tak naprawde nie maja zielonego pojecia co to jest i z czym to sie je .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem szczerze, przeraził mnie ten artykuł i żałuję, że go przeczytałam. Moja córka ma 9 lat, przeszła już mój rozwód z jej ojcem i kilka przeprowadzek. Właściwie już się zaaklimatyzowała i zaakceptowała też mojego drugiego męża ale myślę, że nie jest szczęśliwa.Staram dawać jej dużo miłości i akceptacji ale nie wiem jak jej pomóc a przy tym nie mam dużo czasu bo większość dnia spędzam przecież w pracy. Zawsze, gdy zdarzy się takie samobójstwo mówi się, że to wina rodziców, ale założę się, że wielu z nich było w podobnej do mojej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×