Skocz do zawartości
Nerwica.com

Hipochondria-zespól obsesji i kompulsji związanych z ciałem


nefretis

Rekomendowane odpowiedzi

Hej men

Dzięki za ten wątek. Powiem szczerze ze juz dawno myślałam o hipochondrii jako nerwicy natręctw. Bo mysli o chorobach sa natrętne uporczywe nałogowe ruinujace zycie. Nie wiem jak inni ale u mnie sa stałe. Niegdyś ograniczaly sie do dnia. Teraz sa tez w nocy. Bo objawy mam tez w nocy. Co nasuwa jeszcze wiekszy lęk i wątpliwości bo podobno w nerwicy objawy mijaja w nocy. Cdn.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TO zaczęło się ok. 14 lat temu. wówczas objawy somatyczne były dla mnie nowością. Zatem całkiem niewinnie w ruch poszła encyklpoedia zdrowia i po trochu net...wówczas po raz pierwszy zdiagnozowałam sobie chorobę (zap. opon mózg bo bolał mnie kark z napięcia)

Poszło z górki i doszło do 2 miesięcznego lezenia w łózku ze zdrętwiałą zimną nogą, zawrotami głowy, oczopląsem, parestezjami i masą objawów neurolog. to do tego depresja i mega lęk, że to SM...

Poszłam z tym do rodzinnego - zostałam natychmiast wysłana do psychiatry. Wówczas pierwszy raz w zyciu usłyszałam, że to LĘK i nerwica. Antydepresanty załatwiły sprawe na 1.5 roku - szczesliwa z ozdrowienia i pelna energii odstawiłam je...po 2 tyg nagle zgaga, reflux, bole i od nowa ... rak zoladka, trzustki...wiedziałam juz ze objawy neurolog są zw. z lękiem ale gastryczne??? nawet nie przeszło mi to przez myśl...no więc samotna walka, badanie sie...i ostatecznie psychiatra, który odmówił dania leków (byłam b. zawiedziona) i skierował na terapie na którą nie poszłam...

Po co skoro czułam sie nieźle psychicznie? Lęk był stały, uogólniony, słaby wiec po co??? Dominowały w zasadzie tylko obj. somatyczne...

Terapia na bóle??? Absurd. Tak wówczas myslałam i....mysle tak do dziś choć już niby sporo wiem....

Dawniej umiałam się badać. robiłam to bardzo dziwnie - nigdy nie umawiałam sie do lek. z wyprzedzeniem...tylko bardzo chaotycznie nagle, dzwonie, panikuję, ze musi mnie przyjąć bo to poważne i wizyta była tego samego dnia! Nie umiem do dziś inaczej. Nie jestem w stanie spać i żyć wiedząc o planowanej wizycie.

 

Nie bede juz opisywać objawów...mam ich 1000 cały czas, trwają dośc długo, miesiącami, łągodnie i niezauważalnie zmieniając lokalizację. Miałam raz terapie 1 rok - nie pomogła nic! no moze na chwilkę zaraz po wizycie.

leki pomogły mi tylko 2 razy - 12 lat temu Bioxetin i 1 rok temu Mirtagen - bóle ustały ale lęk i natrętne mysli pozostały.

 

to jest koszmar, czuję sie tym spętana, nie umiem przestać mysleć o swoim ciele, kontroluję, wyczekuję objawów, analizuję, boję sie panicznie każdego ukłucia, ważę się, mam okresy mierzenia gorączek, obserwuje odchody, ogladam oczy, jame ustna, skórę,...

teraz mam etap bolu stawów, miesni sciegien...jestem pewna, ze to nie są zarty, przeczytałam wszystkie fora RZS, toczen, inne...wiem wszystko, znam kazda historie i objawy. Mam podobnie jak opisujący...najgosze jest to ze najpierw to miałam a potem przeczytałam. Wiec nie wymyslam.

 

I najgorsze (?) - ostatnie 2 lata panicznie boje sie isć badać. Ja nie pójdę i koniec, zachowuje sie jak mały wstretny bachor - nie i już. Niepokoi mnie to bardzo bo zyję w koszmarze niepewnosci, w jakimś chorym zagadkowym świecie, z nozem na gardle. chyba ze bede umierać. Nie moge isc czekanie na wynik mnie ruinuje - nie jem nie spie mam mysli samobójcze.

Z zewnątrz wyglądam bardzo zdrowo (wg innych) ale wg mnie zzera mnie cos przewlekłego, powoli, i niedługo sie o tym dowiem.

Takie myslenie mam od nastu lat...jednak o dziwo nie staje sie nic złego...ale za kazdym razem mysle "to juz teraz" '

Te myśli są stałe, bardzo natrętne, podobnie objawy. Są straszne, boje sie ich, płaczę gdy coś zakłuje, zdrętwieje.

ostatnio czesto mysle ze gdybym dowiedziała sie o chorobie to nazarłabym sie tabl. zeby to zakonczyc.

Boje sie ze cos mi jest...bole w kolanach, stopach...takie dziwne, straszące, nagłe i krótkotrwałe, wedrujace. Bola mnie duze palce u stop, zdiagnozowałam sobie dne moczanową. Potem tocznia, potem RZS, cukrzyce, moze białaczka, moze jakas inna potworna choroba...nie mam siły

 

szukam przyczyn, ciągle mysle, analizuję - smierc brata (5l temu samobójstwo) a potem nowotwór ojca (wyleczony) i to ze jestem DDA, duzo stresów, nadwrazliwosc od dziecka, tych przyczyn moze byc wiele...

 

przepraszam ze tak duzo pisze...niech napisze ktos kto boryka sie z czyms podobnym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, nie wiem czy pisze w dobrym miejscu bo jestem tutaj nowa.

Od okolo 3 miesiecy martwie sie nowotworem jelita grubego.

Prosze powiedziec co rozumiecie za stwierdzeniem stolec olowkowaty. Jaka srednica stolca powinna niepokoic bo ja mam wrazenie ze moj stolec jest jakis taki cienki. No napewno nie ma srednicy 3 cm -4cm. (no oko oczywiscie bo wiadomo ze nikt nie mierzy miara stolca) moze ma 2 cm.

 

Bardzo mocno sie denerwuje tym nowotworem nie moge w ogole nirmalnie funkcjinowac, Ciagle w glowie tylko to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napiszcie czy waszym zdaniem lub wg waszego doświadczenia objawy danej choroby mogą być wręcz identyczne jak u osoby naprawdę chorej?

 

Czy mieliście tak, że objawy były dokładnie takie jak np. opisuje ktoś chory na jakimś forum a potem te objawy przeszły i okazały się nerwicą? Albo przeszły po lekach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Men a myslisz, ze suchośc w ustach, oczach jest objawem nerwicowym? Powiem szczerze , że nigdzie nikt nie pisał o suchości oczu (nie wiem czy jest realna czy to tylko odczucie...płakać mogę bez problemu, mam łzy, również jak ziewam czy łażę po mrozie to zawsze mam trochę łez - wynalazłam sobie zespół sjogrena (mam obsesje na punkcie tej choroby od ponad roku - jednak w niej ludzie nie mogą płakac bo nie ma łez - u mnie leją sie strumieniami , płaczę niemal codziennie)

natomiast do tej powaznej choroby nie pasuje mi to mocne napiecie, o którym pisałam juz wiele razy - stałe napiecie, szczeólnie twarzy, szyi, karku, rozwaliłam sobie stawy skr-żuchw. juz lata temu przez to...

I jeszcze na dodtaek ma BMS czyli pieczenie jamy ustnej. Mam ciągle poczucie bardzo powaznej choroby. Ratunku.

 

Dziś miałam dzwonic do psychiatry ale nie zrobiłam tego. Znowu górę wziął "rozsądek" czyli przekonanie, ze jestem chora fizycznie i powinnam w koncu przestać robić cyrki tylko zacząć badania. Mój mąz błagał mnie wręcz wczoraj bym sie umowila.

Niestety antydepresanty powodują suchosc bł. sluz. - czy sa takie które nie maja takiego skutku ubocznego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, najgorzej jest przed kompem, wystarczy 15 min nawet w dzien i juz czuje suchosc a to nakręca panikę.

Nie wiem jak zareaguje moj psychiatra gdy to ja zaproponuję mu nazwę leku...

coraz bardziej dorzewam do decyzji o psychiatrze...nie da się opisać wahań w tej kwestii. teraz mowie ze pojdę, za chwilę czuję ból, kłucie w stopach i "nie idę". Cholera no...

Dlaczego zycie tak boli. czym zawiniłam? czesto mysle, że nie przebaczyłam komus tam i to ściągneło na mnie karę...

nie chcę nawet wspominać o natrectwach religijnych - "Bóg wzywa do cierpienia...im wiecej cierpienia tym piekniej w oczach Boga, tym wieksza zasługa i jego upodobanie" lepiej dalej nie mówię...zryty łeb na maxa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×