Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
masywny

Przeszkadzają mi ludzie, prośba o wskazówki

Rekomendowane odpowiedzi

Nie oczekuję osądu tylko wskazówek co to jest i co można z tym zrobić, żeby było lepiej.

Generalnie jak w tytule, przeszkadzają mi ludzie, a mówiąc ściślej ludzie spoza bardzo waskiego grona kilku osób, które znam i z którymi trzymam kontakt. Jak idę do sklepu, to w sklepie mam być tylko ja i kasjer, który oczywiście musi tam być, obecność kogokolwiek innego to już problem. Jak jadę autobusem, to w autobusie mam być ja i kierowca, jak idę ulicą, to w zasięgu mojego wzroku nie ma nikogo być. Jeżeli jednak w danym miejscu jest ktoś, kogo bym tam nie chciał, to zależnie od ilości osób i ich zagęszczenia albo po prostu czuję silny dyskomfort psychiczny i nie mogę się na niczym skupić, jeśli ktoś silnie naruszy moją przestrzeń osobistą np. usiądzie obok mnie w autobusie, to automatycznie w głowie mam myśl "obyś zdechł w męczarniach psie" a w przypadku dużego bądź gęstego tłumu dochodzą objawy fizyczne takie jak duszności, drgawki, rozrywający ból w klatce piersiowej i głowie. Bardzo rzadko zdarza się, że frustracja przekracza moją cierpliwość i np. ostatnio po dwugodzinnej podróży zatłoczonym autobusem szedłem przez miasto i jakaś baba zatrzymała się na środku chodnika przede mną i doszło do tego, że bez zastanowienia popchnąłem ją mówiąc "zejdź mi z drogi kobieto", ściera jeszcze miała czelność nazwać mnie świnią... Gardzę ludźmi, którzy nie mogą mi zrobić tej minimalnej przysługi i być gdziekolwiek indziej niż ja i sprawia mi przyjemność wyobrażanie sobie jak biję ich głowami o beton albo jak podpalam ich żywcem. Co to może być? Dodam tylko, że to się dzieje już od wielu lat, ale widzę, że coraz szybciej się nasila.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jesteś Finem, wygooguj "finnish nightmares" oni na to cierpią

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie mysli masz w glowie, jak zaczyna pojawiac sie dyskomfort, przy malej liczbie osob w polu widzenia?

Czy sytuacje zmienia, gdy idziesz przez miasto, ale noca ( malo oswietlone ulice ) ?

Sluchasz muzyki na sluchawkach, gdy korzystasz z komunikacji miejskiej?

Masz tak czasami, ze dluzsze przybywanie z ludzmi powoduje 'zmeczenie mozgu', uczucie podobne do tego, na kacu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak jest mała ilość osób, to moje myśli są raczej z gatunku "idź stąd człowieku, zniknij", generalnie bez agresywnego podłoża przynajmniej na początku, z czasem moja złość narasta, kiedy ja każę ludziom znikać, a oni dalej są, to mnie dobija. Chodzenie nocą raczej niczego nie zmienia, powiem wręcz, że nocą jest lepiej, po pierwsze chodzi mniej ludzi, po drugie wolę jak jest ciemno ale to jest akurat uzasadnione uszkodzeniem siatkówki, moje oczy nie tolerują za dobrze światła więc to zrozumiałe. Nie słucham muzyki w komunikacji miejskiej, sporadycznie się zdarza, ale to niczego nie zmienia w kwestii niechęci do ludzi. A długie przebywanie z ludźmi powoduje zmęczenie, chociaż nie widzę w tym podobieństwa do kaca, raczej po prostu jest to zmęczenie ciągłym napływem negatywnych myśli, drastycznych wyobrażeń o rozładowywaniu na nich agresji i bezradność, bo przecież nie mogę ich tak po prostu zabić. A jak już się od nich uwolnię i jestem sam po takim długim byciu z ludźmi to potem mam myśli samobójcze, że skoro nie mogę zabić wszystkich, to może prościej siebie, na jedno wyjdzie. Tyle dobrze, że moja wiara nie pozwala mi na samobójstwo i muszę się męczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytalem o te rzeczy, bo sam mialem takie objawy :) muzyki publicznie nie sluchalem wcale, wolalem wychodzic z domu w nocy.

Jednym z powazniejszych problemow jakie mialem bylo gleboko zakorzenione przekonanie o tym, ze jestem 'inny', gorszy, ze kazdy zwraca wlasnie na mnie uwage, obgaduje, ocenia...

Dlatego reagowalem zloscia w mojej glowie, im wiecej bylo osob w zasiegu mojego wzroku tym wiecej potencjalnych wrogow. Nauczylem mimowolnie moj mozg obrone przez wylgarne mysli na tematy moim 'wrogow'.

 

Czujesz, ze jak to przeczytales, to w jakims procencie opisuje rowniez Ciebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a w przypadku dużego bądź gęstego tłumu dochodzą objawy fizyczne takie jak duszności, drgawki, rozrywający ból w klatce piersiowej i głowie.

 

Masywny, problem który opisałeś w połączeniu z dyskomfortem podczas przebywania w tłumie, może mieć różne podłoże. To jest tylko Twój sposób rozładowania napięcia - agresja którą wyładowujesz we własnej głowie lub słownie. Jeżeli masz ochotę, spróbuj opowiedzieć kiedy to się zaczęło, jak wyglądają Twoje kontakty z osobami bliskimi, czy wchodzisz w związki, czy masz przyjaciół. Jak Ci się żyje na co dzień, poza ochotą zamordowania przechodniów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

superb, raczej nie. Jest raczej odwrotnie niż to, co napisałeś, ja nie uważam, że coś jest ze mną nie tak i dlatego mnie drażnią, raczej widzę siebie ponad nimi, ja idę tą ulicą i ja życzę sobie być tu sam, i każę wam znikać, ale wy podrzędne robaki nie znikacie, bo pewnie jesteście za głupie, żeby pojąć, że macie zniknąć, prędzej takie jest moje rozumowanie.

 

mswm, na co dzień siedzę w domu, rzuciłem pracę, bo musiałem do niej dojeżdżać, a pociągi w porach roboczych to paranoja. Z rodziną mam dobry kontakt, dopóki dają mi swobodę i nie zabierają mi czasu i przestrzeni, przyjaciół mam kilku, i jak jestem z nimi to mi nie przeszkadza, ale już np. bycie w towarzystwie przyjaciół w zatłoczonym miejscu nie zmienia nic, w porównaniu do tego, jakbym był tam sam. W związki nie wchodzę, próbowałem kilka razy, ale kobiety to wredne suki, które chcą tylko kasy albo się zabawić i odejść. Kiedyś czułem potrzebę bycia w związku i zakładałem, że gdybym miał 100% pewności, że ten związek się nie rozpadnie i że się ułoży, to bym w niego wszedł, ale już się wyzbyłem całkowicie potrzeby bliskości. A zaczęło się to w sumie nie wiem kiedy, ale jakoś myślę na początku studiów, bo dojeżdżałem do liceum i takiego problemu nie pamiętam, żebym wtedy miał. A mówię, od paru lat jest coraz gorzej, a od kilku miesięcy na tyle źle, że rzuciłem pracę tylko po to, żeby do niej nie jeździć zawalonymi bydłem pociągami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestes pewny siebie?

Cwiczysz cos?

Widac, ze jestes wiekszy niz reszta?

Jaka masz postawe, jak idziesz?

 

Samo nastawienie do swiata tez jest wazne. Jakimi tresciami karmisz swoj mozg? Co czytasz/ogladasz/sluchasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
potrzebujesz miłości w sercu którą daje Wszechmogący Jezus Chrystus

 

Możesz mi to wytłumaczyć jak 6-latkowi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

skoro gardzisz ludźmi i ci przeszkadzają, to zacznij się izolować. Zrobisz przysługę społeczeństwu i sobie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zabijcie w sobie nienawiść .Zajrzyjcie wewnątrz siebie ,i poszukajcie przyczyny takiej nienawiści do ludzi ,proste ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

superb, odpowiadając na twoje pytania, jestem pewny siebie jak mam coś załatwić, bo wiem, że będąc pewnym siebie i pewnym tego, co chcę osiągnąć załatwię sprawę szybciej, co w przypadku np. urzędów, ZUSu i innych tego typu instytucji skraca czas przebywania z ludźmi. Poza tym to nie jest tak, że np. pani w okienku na poczcie mi przeszkadza, ona tam musi być, bo tam jest mi potrzebna do załatwienia sprawy. Przeszkadzać mi będzie gość stojący przy sąsiednim okienku załatwiający swoją sprawę.

Nic nie ćwiczę, kiedyś dużo spacerowałem, ale teraz mnie to za bardzo męczy, za dużo ludzi mijam.

Czy widać, że jestem większy? No tak, jestem dość masywny, ale nie mam z tym problemu, zawsze taki byłem, w zamierzchłych czasach w szkole parę osób uznało to za dobry powód do żartów, udowodniłem im, że duża masa to też duża siła, jeden przypłacił to utratą przytomności i się skończyły docinki. I tym bardziej nabrałem pewności siebie.

A czym karmię swój umysł? Oglądam dużo kreskówek, oglądam wykłady naukowe na youtube, takie rzeczy jak zaawansowana geometria, przestrzenie czterowymiarowe, fizyka kwantowa, teorie wieloświatów, podróże w czasie, takie rzeczy z pogranicza fizyki teoretycznej i filozofii, dużo też medytuję i jak jestem sam to słucham muzyki. Staram się unikać informacji z masowych mediów, bo oni tylko manipulują ludźmi, pokazują zamachy, powodzie, kryzysy gospodarcze i potem ulgę ma przynosić wypacykowana aktoreczka reklamująca pastę do zębów, nie mój klimat.

 

I nie mówcie mi bajek o Jezusie, religia to tylko mechanizm, pozwalający mądrym ludziom manipulować tymi, którzy są zbyt głupi, żeby wytłumaczyć im jak działa świat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Troche mi przykro ze wyzywasz mnie od glupich, ale ... :)

 

Probowales jakos stlumic te mysli, oduzyc mozg, tak, zeby byl mniej aktywny, ale jednoczesnie w pelni swiadomy?

Ja robie tak na co dzien, jak wychodze do wiekszej ilosci ludzi/na dluzej :)

Bardzo dobrze dzialaja u mnie w tym przypadku porzadne zmeczenie fizyczne, glod, wczesne wztawanie rowniez mi w tym pomaga. Podobnie dziala na mnie yerba mate - pozwala sfokusowac myslenie na tym, co che. Modlitwa rowniez ma na mnie taki wplyw, nie raz doswiadczylem podczas niej stanu calkowitego zaniku natretnych mysli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Masywny napisales " I nie mówcie mi bajek o Jezusie, religia to tylko mechanizm, pozwalający mądrym ludziom manipulować tymi, którzy są zbyt głupi, żeby wytłumaczyć im jak działa świat."

To teraz powiedz jak ten świat działa ?

Superb skad masz tą Yerbe ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak działa, ale stawiam pytania, czytam, interesuję się tym.

Co do odurzania mózgu to raczej staram się unikać wszelkiego rodzaju używek, czasem piję bardzo mocny napar z damiany, tak 3-4 łyżeczki na szklankę, natomiast rzeczy takie jak zmęczenie czy wczesne stawanie tylko kumulują mi te myśli. Chyba, że wstanę na tyle wcześnie, że np. na ulicach nikogo nie ma, ale to wtedy nie zmęczenie mi daje radość, tylko fakt, że jestem sam. Nie próbowałem tłumić tych myśli, nie chcę się ich wyzbywać, bo czuję, że są częścią mnie, chcę się tylko dowiedzieć więcej na ten temat, czy to jakiś znany problem, jak sobie radzą ludzie w podobnych sytuacjach itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie próbowałem tłumić tych myśli, nie chcę się ich wyzbywać, bo czuję, że są częścią mnie, chcę się tylko dowiedzieć więcej na ten temat, czy to jakiś znany problem, jak sobie radzą ludzie w podobnych sytuacjach itd.

 

Jak dla mnie to wlasnie w tym zdaniu ukryty jest Twoj fundament stagnacji w obecnej sytuacji. Nie da sie skutecznie 'wyleczyc' czegokolwiek, 'zaleczajac' jedynie symptomy, albo udajac, ze tego czegos po prostu nie ma.

Jezeli na prawde zalezy Ci na poprawie w tym aspekcie, to musisz zaczac od zrodla problemu.

Tylko pytanie czy w ogole chcesz powalczyc o siebie, ciezko popracowac, zeby zniesc ta bariere?

 

A ludzi z podobnymi problemami na pewno znajdziesz w internecie. Nawet po polsku jest ogrom wpisow na tematy fobii, nie mowiac juz po angielsku :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem jak działa, ale stawiam pytania, czytam, interesuję się tym.

Co do odurzania mózgu to raczej staram się unikać wszelkiego rodzaju używek, czasem piję bardzo mocny napar z damiany, tak 3-4 łyżeczki na szklankę, natomiast rzeczy takie jak zmęczenie czy wczesne stawanie tylko kumulują mi te myśli. Chyba, że wstanę na tyle wcześnie, że np. na ulicach nikogo nie ma, ale to wtedy nie zmęczenie mi daje radość, tylko fakt, że jestem sam. Nie próbowałem tłumić tych myśli, nie chcę się ich wyzbywać, bo czuję, że są częścią mnie, chcę się tylko dowiedzieć więcej na ten temat, czy to jakiś znany problem, jak sobie radzą ludzie w podobnych sytuacjach itd.

Jak dla mnie to wygląda na specyficzną formę nerwicy natręctw.

Ciekawa postawa - jak będziesz mieć raka, to też stwierdzisz, że on jest częścią Ciebie i pozbywać się go nie chcesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
, czy to jakiś znany problem,.

 

Ja doskonale wiem o czym piszesz, ale szerzej to chyba problem jest mało znany. Byłam na wielu terapiach i tez za każdym razem, ktoś mi sugerował, że to moje kompleksy i moja chęć dopasowania się do reszty, dorównania im. A ja za nic w świecie nie chciałabym się zrównać poziomami z robactwem pełzającym ulicami, z tą szarą masą pełniącą funkcję bezmózgich trybików biologicznej machiny. Też nie jestem w stanie zdzierżyć obecności ludzi, którzy odbierają mi moją przestrzeń i moje powietrze. Każdego dnia zadaję sobie pytanie po ch.j ci ludzie w ogóle żyją? Przez nich nie mogę spokojnie przejść przez miasto, nie mogę spokojnie zrobić zakupów, a już nic mnie tak nie wk.rwia jak to, kiedy ktoś spowalnia mnie wlokąc się środkiem chodnika lub zastawiając przejście swoim dupskiem. Potrafię długo fantazjować o tym, jak takiemu komuś rozwalam twarz, łamię ręce udzielając tym samym cennej lekcji o tym, jak nie należy swoją plugawą egzystencją utrudniać życia innym.

Oczywiście wszystko to dzieje się w mojej głowie, ponieważ w rzeczywistości przemykam skulona między ludźmi, cichutko i potulnie, aby tylko jak najszybciej dotrzeć do jakiegoś azylu (bezludnego skrawka ziemi). A potem długo ubolewam nad tym, że ludzi nie wolno zabijać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sama chciałabym się dowiedieć skąd się to bierze. Ja życzę śmierci każdemu, kto wejdie mi w drogę bez mojeg przyzwolenia. Co więcej, mam ochotę skatować go wręcz. Nie wiem skąd się to biere, ale wystarczy, że ktoś sobie stoi, czy idzie obok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem podobnie, Przyczyną powtarzające się odrzucenie ]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

masywny, To ,ze ty nie postrzegasz tego jako problem to nie znaczy ,ze go nie masz, jak piszesz masz ochopte pobic kogos i skopac. Powinienes byc pod opieka psychiatry i psychologa, może na jakis lekach. Nie chciałbym zostac skopana na ulicy przez przypadkowego idiote, któremu nie podbało sie ,ze go potraciłam niechcący. Na RAZIE SIE KONTROLUJESZ ,ALE WCALE NIE ZNACZY ,ZE KEIDYS NIE ZROBISZ KOMUS CZEGOS ZLEGO. Ja bym nie odpuscila az ktos by za to wyladował w wiezieniu, a to równa sie ze zniszczeniem sobie zycia, masz problem i idx do lekarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Masywny,czy myślałeś,że masz przypadłość zwaną AUTOFOBIĄ lub solofobią.Jest to rodzaj fobii czyli strachu/bo przy strachu przyczyna jest znana/przed ludźmi.Mechanizm tej fobii jest taki,że nie lubisz być sam.Dobrze się czujesz w cudzym towarzystwie np. przypadkowo idąc do sklepu.Jednak nie umiesz nawiązać czegoś co można nazwać przyjaźnią.Raczej odstraszasz swoją osobą lub osobowością potencjalnych kandydatów na przyaciół/ki.Jest to przyczyna Twojej frustracji ,samoizolacji i lęku tzw.antycypacyjnego tj.przed zawarciem takiej przyjacielskiej więzi.Twoja frustracja powoduje też lęk uogólniony,wolnopłynący co jeszcze pogłębia Twoją niechęć do świata jako takiego.

Jeżeli coś sie w tym zgadza,daj znac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×