Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LasDuzy

Mój związek-Wielkie problemy

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich, chciałbym opowiedzieć co działo się w moim związku od początku. Na wstępie chciałbym przeprosić za moje chaotyczne pisanie, zbaczanie, przedłużanie i że to po czesci wyglada jak wywód czy cos... Jeżeli ktoś chce napisać krytykę w moją stronę to proszę, nawet najgorszą. Czuję, że mamy ogromny problem, nie tylko w związku, ale też coś z psychiką. Chciałbym by ktokolwiek wypowiedział się, doradził co mogę/możemy zrobić, lub jakie zaburzenia mogę mieć ja, lub moja kobieta. Mam 19lat, moja dziewczyna 18. Nasz związek zaczął się w szkole, technikum, bylismy w jednej klasie. Na początku bardzo się starałem, byłem troche nachalny, ona trzymała mnie na odległość, ale nie odpuszczałem, bardzo chciałem z nią być, gdyż wydawało mi się, że jest wyjątkowa, Trwało to jakoś 3miesiące. Mimo, że czułem, że ona mnie bardzo odpycha, to z czasem to słabło. Ja po miesiącu mowiłem, że ją kocham, od niej to usłyszałem 1 raz po 3 miesiącach. Spędzaliśmy od początku spooro czasu, było to 8-14 godzin dziennie. Na początku mówiła, że jestem gruby, smiała się, że miałem troche kulkowatą twarz i tak dalej, oczywiśćie to nie było cały czas, tylko raz na dwa tygodnie czy cos i w zartach niby. Lecz myślałem, że to dlatego mnie odpycha, więc prawie przestałem jeść, z czasem coraz mniej, schudłem 10 kg w te 3 miesiace, A zaznacze że miałem 188cm i 85kg. W lutym miałem już 70kg, widziałem, że schudłem to sie cieszyłem, mimo ze mialem cel 75 kg, Chciałem wiecej, ona to widziała i zaczeła się martwić, gdyż przeradzało się to w anoreksje. Az doszło do 60kg, byłem 2 razy w szpitalu przez to, ale ona była przy mnie i widac było, że jej zależy na mnie. Po schudnieciu do 53kg zostałem wysłany do psychiatryka, gdzie byłem od samego początku przerażony, bałem się tego miejsca, czułem się zamkniety, miałem siedzieć min. 3 miesiące, lecz siedziałem 3 tygodnie, bo zacząłem robić wszystko by mnie wyrzucili. W psychiatryku dzwoniłem kilka razy do niej dziennie, czasem wiecej czasem mniej, widać było, że teskni, lecz zdarzało się tak, że potrafiła mnie zlać, gdy miałem najgorszy okres.. Po 2 tygodniach mogła 1 raz przyjsc, na parenaście godzin Poradziłem sobie bez pomocy, bo nie chcialem rozmawiać z psychologami, siedzialem głownie w swoim pokoju, oczywiscie bylo tam paru "tymczasowych" kumpli. Mimo wszystko dzięki przerażeniu otoczeniem udało mi się pozbyć praktycznie chyba całkowicie tego. Gdy wróciłem ona była szczęśliwa, ja także bardzo byłem gdyż trochę anoreksja mi przysłaniała to, że zaczeło jej na mnie zależeć. Przez 2 miesiące było dobrze, układało się, lecz psychika dalej miała cięzko u mnie po tym wszystkim. Ona pisała ze swoją byłą (według mnie jest bi, ona mówi, że teraz hetero), niby "znajomość", lecz to tak z mojej perspektywy nie wyglądało.. Byłem zazdrosny i bałem się ze ją stracę, dawałem znaki, że nie chce, po czasie prosiłem, ona to zlewała, lecz po długim czasie to zrobiła, mimo, że wpadki się zdarzały, takie, że mimo, że obiecała to to robiła, wystepowało to czesto, a to dodatkowy ból, lecz w końcu to się skonczyło.. Po jakiś 9 miesiącach pytałem dlaczego ona nie chce, nie wspomina nic o kochaniu się, martwiło mnie to.. Po pewnym czasie prosiłem ja o to, bo chciałem mieć to za sobą, myślałem, że to nas zbliży.. Chciałem wykonać ten 1 krok, bo uważałem, że ona się wstydzi czy coś.. Ona mnie odpychała i mówiła nie, myślałem, że oszaleje.. Nie wiedziałem dlaczego, ona mówiła, bo nie.. Po miesiacu nie odzywania się na ten temat, postanowiłem do tego powrócić, lecz ona dalej, ze nie.. Po jakims czasie ja ustaliłem z nią, że to zrobimy, nie było u niej rodziców, lecz ona powiedziała przed samym tym, że jednak nie.. Po części ją prosiłem, lecz skonczyło się tak, że błagałem i w koncu wymagałem.. Po tym kroku kochaliśmy się dość często i nie było problemów, dowiedziałem się, że to było przez to, że wstydziłą się swojego ciała... (po 4-5miesiącach raz w miesiacu jej mowiłem, że bede czekał i jesli coś to niech mi mówi) Po jakimś czasie zacząłem wypominać jej te momenty, gdy w psychiatryku czasami w tych najtrudniejszych momentach się rozłączała.. To przez to chyba, że miałem na prawdę cieżko.. Zacząłem mówić jej by się mniej malowała mimo, że i tak malowała się mało w porównaniu do innych dziewczyn. (Dla mnie oczywiscie była idealna pod wzgledem wygladu nawet bez) Prosiłem o to gdyż bałem się, że ktoś może mi ją odebrać.. Mówiła, że nie ma sprawy, lecz tego dalej nie robiła, po tygodniach dalej ją prosiłem, a potem przeraziło się to, ze od niej tego wymagałem. Powoli jednak mniej się malowała, ale to zajeło jej sporo czasu także. Spędzaliśmy mniej czasu, sporo mniej po tych akcjach. Trwało to miesiac, może dłużej, ale w koncu dalej ze soba spedzalismy duzo czasu. Ja dalej bałem się, że mogę ją stracić, nie wiadomo juz czemu, bo nie mialem niby powodu, ale gdy już wiedziałem, ze jestem z osoba która jest dla mnie wyjątkowa, i z mysla ze ktos moze zabrać to nie mogłem wytrzymać.. Coraz mniej wychodzilismy ze znajomymi, az w koncu praktcznie ustało.. Pisała z wieloma osobami, a ja nie pisałem już wtedy z nikim praktycznie, bo chciała tego ode mnie więc skończyłem, oczywiscie z dziewczynami nie mogłem, ale powoli ustawalo samo z siebie takze z kolegami. Tego samego po jakimś czasie chciałem od niej, by nie pisałą z nikim, skoro ja mogłem, pomyslalem, ze ona tez może, mowiła sporo czasu, że nie, było sporo kłotni o to, baaaardzo dużo, zgodziął się i obiecała w koncu i znowu.. dużo wpadek, kilka razy w tygodniu, bolało mnie to, ze ona tego nie potrafi.. Bol skłonil mnie do tego, by jej rozkazać co do tego.. Praktycznie nigdy jej się mimo wszystko nie udało, ale w dużej mierze ograniczyła. Przez to, że ona ze wszstkimi prośbami zwlekała bardzo długo, czasami miesiącami, gdy ja potrafiłem po chwili, tygodniu.. zacząłem się bardzo źle czuć, czułem każdego dnia przerazajacy bol w sercu.. Czułem długi czas chęć zemszczenia się, lecz przez to, że ją strasznie kochałem nie potrafiłem. Było po tym wszystkim dobrze przez 2 miesiące. Przez ojca, który wiecznie wyżywał (mówiąc BARDZO delikatnie) się na matce, nie wiadomo za co (od zawsze), lecz był w mojej rodzinie uważany za bardzo dobrego, bo pieniadze, a w mojej rodzinie to priorytet) na matce miałem dość, całe życie tak było... Chciałem przez to skończyć z sobą i chciałem tego od niej.. Sporo sporów było, nie dawałem sobie rady wcale.. Po tych akcjach był spokój przez nastepne miesiące i było na prawde dobrze.. lecz wiadomo, że wszystko to niszczyło coś we mnie.. Zawsze byłem taki, że się wszystkim przejmowałem bardzo i o niczym złym nie zapominałem. Chciałem by przytyła, mówiłem, że chce bo bedzie się mi bardziej podobała, ale chyba to było spowodowane tym, że chciałem sam przytyć wtedy, bo chcialem się zdobyć na odwage, bo miałem malo 65kg przy 188.. Ale ona nie potrafiła, nie chciała i to samo przez to było ze mną, też po czesci wymagałem nie tak strasznie, ale gdy widziałem, ze przez 2 miesiace przytyła kilogram, to było straszne, ale cieszyłem się bo mi sie udało z 3 ponad.. Skonczyło się to, było znowu przez pare miesiecy dobrze.. Tutaj chcę napisać "ciekawostkę" od zawszę uważałem, że gdy bede w zwiazku/malzenstwie to ktoś mnie zdradzi, dosłownie mówie prawdę, od około 9 roku życia jakos, w wieku 13-15 lat było przez to 2-3 próby samobójcze, miałem rozmowy z psychologami, w koncu troche mi było lepiej, ale dalej uważałem, że tak bedzie, tak to czułem.. Potem coś się we mnie złego zrodziło.. (Ja wiem, że to jest najgorsze co może być, że źle postąpiłem, nie raz, ja uważam się za to, za najgorszego śmi*cia) Nie pamietam co się stało wtedy, ale się bardzo pokłociliśmy, mialem dośc.. W internecie znalazłem dziewczyne, pojechałem pare dni pozniej do niej, bo myslalem, ze tak chce sprawdzić czy ja potrafiłbym ją zdradzić.. Gdy już ja zobaczyłem załowałem, że pojechałem, jednak mimo wszystko do niczego nie doszło, nie czułem do niej nic, chciałem od razu pojechać do domu spowrotem, lecz było mi szkoda jej.. Po powrocie pisałem z nią, ale tak na odwal się, bo się bałem, że sobie coś zrobi bo wydawało mi się, że ona nie miała nikogo, kontakt się w koncu urwał. Nie mówiłem mojej kobiecie o tym, niby chciałem, ale jakoś nie mogłem, oczywiscie niczego nie usuwałem, żadnej czesci rozmowy bo chciałęm by sama to odkryła. Po niedługim czasie wydało się i przeczytała, była zła i niby mi uwierzyła, ale uwazała, że do czegoś doszło, po czasie wygladało jak by wybaczyłą i to zaczeła mówić. Było przez pół roku aż dobrze.. Jedyne co, to przezywalem jej wyjazd do Francji do jej ojca, ja nie pojechałem, gdyż niestety nie mogłem. Trudne było to rozstanie dla nas. Mieliśmy jechać do Krakowa, ja chciałem razem z nią, lecz po czesci niby nie, ale pojechaliśmy. Mieliśmy dany pokój u jej rodziny tam, lecz od samego początku było źle, nie do konca przez nią, ale przez otoczenie głównie, i tylko się to pogarszało, jej też do konca się nie podobało, po kilku dniach chciałęm wracac.. Pod koniec wyjazdu torche się kłócilismy przez ten wyjazd. Lecz jej to wynagradzałem jak tylko potrafiłem gdy wróciliśmy.. Po powrocie nie było w ogóle kłótni. Lecz znowu sie pokłoliśmy i pisałem z dziewczynami z internetu, kilka dni, była zła o to jak się dowiedziała ode mnie, bo nie było to zwykłe pisanie.. Znowu przez 4 miesiące było dobrze i mieliśmy od mojej staaarszej siostyr pokój dla nas, czesto nocowaliśmy tam. Podczas tego poznała 2 dziewczyny w internecie, pozwoliłem, nic nie miałem przeciwko, by ich znajomosc się rozwijała. I tutaj powiem tak, że mimo, jak pisalem, że się nie kłóciismy przez jakiś okres to i tak nie było najlepiej, bo ciągle przez te sytuacje więź miedzy nami sie urywała, oddalaliśmy się od siebie, uczucia gasły, przestałem dawać jej wystarczająco tych wszystkich uczuć, ona mi także, nic nie czułem od niej jak ona ode mnie, pogubilismy się tak powiem. I to zdanie wiąże się z tym co teraz napisze- Po miesiacu znajomosci zauwazyłem, że ona nagle zaczeła byc znowu szczesliwa, miała wszystko, widac bylo jak patrzyłem na nią jak pisze na telefonie.. jak by, czułem, że ona z kimś jest i domyslalem sie ze moze to byc jedna z tych dziewczyn, nie odzywałem się na ten temat bo kochalem ja mimo tego.. Znosiłem to od stycznia, nie dawaliśmy sobie uczuć, ni nic.. Ja nadal patrzyłem i patrzyłem, niby mnie to bolało, ale jak widziałem jej szczescie nie potrafiłem się odezwać.. Mineło aż 8 miesiecy, pekło coś we mnie, ja chcialem by się przyznała, mówiła, że nic (wczesniej tez mowila przez ten czas, ze nikogo nie ma) zapierała się i trzymała tego.. Pokłócilismy sie bardzo.. Wszedłem na jej emaila, wszedłem na aplikacje gdzie z nią pisała.. Potwierdziło się, prawie cały rok była z jedną z nich, a z drugą utrzymywała bliską przyjaźń.. Z tego co przeczytałem, mimo ze nie czytałem tego dużo bo moje serc enie potrafiło tego znieść.. Mimo ze klikałem w losowe dni, było wyraźnie widać takie coś jak : Zależało jej na niej, potrzebowala jej, teskniła, okazywali sobie uczucia wszelkiego typu w tym miłość.. rozmawiała z nią smialej niz kiedykolwiek ze mną, lepiej jej się ukladało wedlug mnie I TO OD RAZU.. Ze mna przeciez było tak, że tyle miesiecy byłem odrzucany. Poczułem się jak zabawka która była zniszczona i była nikomu nie potrzebna, odrzucona, mimo ze tyle to akceptowałem.. Gdy jej napisałem, że wiem i że chce się z nią spotkać, zgodziła się. Spotkalismy się, ja byłem wystraszony, ja ledwo szedłem, cały się trząsłem, bez jakiejkolwiek checi do życia, pusty..Na kazde moje pytanie odpowiadała nie wiem, ja tego nie rozumiałem, być z kimś prawie rok i nie wiedzieć nic na pytania dotyczące jej i jej dziewczyny? Mówiła mi, to, że jej tak na prawde nie zalezało, nie kochała jej, ze byla dla niej mało ważna. Co jest jawnym kłamstwe, lecz to powtarzała bez konca na wszystko.. Poszlismy do mnie, pogryźlismy się bo niczego nie chciała pokazać, ja wiem, że dlatego gdyż ukrywała wiele i dalej ukrywa.. Lecz przed tym obiecała mi na kolanach, że skonczy z nia kontakt mimo ze nie chciałem i nie wymagałem tego, ja chciałem wyjasnien tylko, nie krzyknałem, nie byłem zły, ja chcialem tylko odpowiedzi.. Oczywiscie potem gdy spowrotem się spotkalismy to okazało się, że pisała od razu gdy tylko wyszła, mało tego, okazało się, że zakładała wiele kont na danych aplikacjach by w razie czego nie poznał wszystkiego.. Przy tym spotkaniu blagała mnie kilka godzin bysmy do siebie wrocili, że chce mnie bo ja dla niej byłem po kilku miesiącach od poznania wyjątkowy.. ze ona skonczy z nią i bedzie dla mnie robic wszystko, co tylko zapragne, ze mi to wynagrodzi, ze jej na niej nie zalezy, ze chce byc tylko i wylacznie ze mna, ze moze robic wszystko, ze rzuci wszystko, ze bede mogl z nia robic wszystko zmieniać ją jak tylko chce, nie zgodziłem się na powrót lecz pozwolilem by przyszla do mnie.. mineło od tego pare dni, jestem dalej roztrzesniony nawet bardziej, po niej az tak nie wygladało, nawet po czesci jak po mnie.. podczas gdy ja potrafiłem ukrywać emocje najbardziej ze wszystkich znanych mi osób.. Wydaje mi się ze od czasu gdy czułem ze kogos ma dostałem depresji/nerwicy czy czegos, kazdego dnia myslalem o smierci, ze nie jestem nikomu potrzebny, po prostu wszytko najgorsze o sobie, mialem problemy ze snem. Dzisiaj jest 2 dni po tym jak zgodizelm sie by przyszła do mnie, mało rozmawiamy ze soba, po prostu lezymy na lozku, nic mi nie przeszło, dalej się trzese, od 3 dni nie spie, ani na godzine nie zmrużyłem oka, nie mam na nic ochoty.. Co ja mam zrobic? Powiedzcie mi prosze, bo ja jestem zagubiony już.. To co widzicie pisałem 6godzin.. Nie wiem co mam robic.. Z gory dziekuje za jakiekolwiek zdanie na ten temat.. Pozdrawiam wszystkich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LasDuzy,

Przeczytałam tylko początek i koniec.

Tego sie nie da czytać.

 

Zafiksowałeś sie na tą jedną dziewczyne.

Dziewczyna ma 18 lat i jest niedojrzała. Jest biseksualna.

Ty z kolei masz bardzo poważne problemy psychiczne.

Zgłoś się jak najprędzej do lekarza psychiatry.

Nie spanie tyle dni z rzedu prowadzi do bardzo nieprzyjemnych zaburzeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LasDuzy, masz zaniżoną samoocenę, dlatego obawiasz się, że ktoś mógłby Ci odebrać Twoją dziewczynę, że dziewczyna znajdzie sobie kogoś innego, kto w Twoim mniemaniu będzie od Ciebie lepszy. Przez swój lęk zachowujesz się w taki sposób jakbyś chciał zamknąć dziewczynę w złotej klatce - nie pozwalasz się jej pomalować, zrobić subtelny makijaż, ograniczasz jej kontakty ze znajomymi, nie pozwalasz pisać z nikim itd. Wymagasz od niej bezwzględnego posłuszeństwa. Nawet w sprawie rozpoczęcia współżycia wywarłeś na nią dużą presję. Uważam, że swoim zachowaniem przysporzyłeś się do tego, by ten związek nie był trwały. Powiem więcej - dziwię się, że ta dziewczyna tak długo z Tobą wytrzymała i nadal przy Tobie trwa, choć widać, że uczucia już dawno wygasły. Nie wiem, czy jest biseksualna i znalazła sobie jakąś partnerkę. Możliwe, że tak, co specjalnie nie dziwi, zważywszy na jakość relacji z Tobą. Powinieneś rozważyć konsultację u psychologa, by odbudować własne poczucie własnej wartości. W przeciwnym razie każdy Twój związek będzie dla Ciebie niesatysfakcjonujący. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Widac ze Ty masz problemy i ona. Ty skoro ktos mowi ze jestes gruby a wpadasz w anoreksje. Akurat tak pomyslałam i nizej czytam, ze miales proby sam. Potrzebujesz na pewno terapii psychologicznej i pewnie leczenia psychiatrycznego. Nastepnie wszedłes w zwiazek z dziewczyna bi i masz mysli o zdradzie, a myslisz ze bi to nie poleci na panne? Poleci. Dajcie sobie obydwoje spokoj, nie spotykajcie sie. Ty zacznij leczenie, a o dziewczynie zapomnisz. Raczej z tego wielkiej milosci nie bedzie, skoro raz zdradzila albo i kilka razy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Widac ze Ty masz problemy i ona. Ty skoro ktos mowi ze jestes gruby a wpadasz w anoreksje. Akurat tak pomyslałam i nizej czytam, ze miales proby sam. Potrzebujesz na pewno terapii psychologicznej i pewnie leczenia psychiatrycznego. Nastepnie wszedłes w zwiazek z dziewczyna bi i masz mysli o zdradzie, a myslisz ze bi to nie poleci na panne? Poleci. Dajcie sobie obydwoje spokoj, nie spotykajcie sie. Ty zacznij leczenie, a o dziewczynie zapomnisz. Raczej z tego wielkiej milosci nie bedzie, skoro raz zdradzila albo i kilka razy...

Panna z panną to nie zdrada. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×