Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Hej, co się dzieje? Daj sobie 24h chociaż na taką decyzję, nic pod wpływem impulsu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz to jest Twój obowiązek by się zwrócić do nas o pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przestraszyłeś mnie :-| napisz o co chodzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie zakończył się mój 7 letni związek. A w zasadzie 4 lata związku i 3 lata rozstań i powrotów. Nie wiem czy jest sensu opisywać tutaj naszą sytuację ale spróbuję tak w miarę szybko. Z M. poznaliśmy się 7 lat temu przez internet. Mieszkała 300km od Łodzi. Dla nas wywróciła swoje życie do góry nogami. Zostawiła wszystko za sobą, sprzeciwiła się swojej religii i rodzicom którzy odwrócili się od niej na 100% tak jak i wszyscy znajomi. Ale byliśmy razem. Po 4 latach zacząłem czuć, że coś jest nie tak z moim życiem. Sądziłem, że to nadwaga, praca u Taty, no i związek. Więc wszystko uciąłem. Wywróciłem więc życie M. drugi raz do góry nogami. Kupiła w Łodzi mieszkanie, pomagaliśmy sobie, od tego czasu (MIMO ŻE MUSIAŁA SIĘ ODE MNIE WYPROWADZIĆ czyli drugi raz wywróciłem jej zycie do góry nogami) schodziliśmy się i rozstawaliśmy zawsze z mojej inicjatywy. Ona była sama. Moja rodzina traktuje ją jak członka rodziny, poza nimi i mną nie ma nikogo bliskiego tutaj w mieście. Ja od tych 3 lat po rozstaniu zawalałem kolejne razy, kolejne etapy naszego związku. Oddałem się graniu na kompie, miałem jakieś tam hobby które jej się podobało ale też ostatnio to zatraciłem trochę. Mam nadwagę, ogólnie jestem jak widać totalnym zjebem. Więc w końcu M. odważyła się, przemyślała to bardzo mocno i odeszła ode mnie. Tym razem to rozstanie to nie "rozstanie" jakie było w moim wykonaniu tylko rzeczywiście totalny koniec. A ja teraz nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia bez Niej. Kocham ją jak nikogo nigdy na świecie. Wciąż gdzieś tam się widujemy, mamy wspólne sprawy. Byliśmy nawet w weekend u moich rodziców bo mieli rocznicę i zaproszenie było już od dawna. M. chciała być w stosunku do nich w porządku. A ja? Majpierw prosiłem, błagałem więc zachowywałem się jak totalny idiota. Kilka dni później starałem się podjąć konstruktywną rozmowę ale nic to nie dało, skończyłem weekend ze świadomością, że nic już do mnie nie czuje, ma pustkę. Kocha mnie jako przyjaciela. A ja siedzę i płaczę i myślę, tyle razy miałem szansę, aby pokazać jej, że jest dla mnie najważniejsza ale nie, ja ją po prostu olewałem. A Ona mimo wszystko zawsze stawała po mojej stronie... Tragedia. Sprowadziłem na nią tyle smutnych, tragicznych wręcz sytuacji, że mam ochotę po prostu zniknąć mając nadzieję, żę Ona sobie ułoży życie z kimś innym. Z kimś z kim będzie szczęśliwa bo jak chyba nikt inny zasługuje na szczęście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy czasem popełnia błędy a stworzenie udanego związku to nie jest taka prosta sprawa :) Na pewno będzie Ci ciężko przez najbliższy czas, ale musisz to przetrwać. Kiedyś pogodzisz się z tym, co sie stało.

 

Musisz wierzyć, że kiedyś będzie lepiej, że poznasz kogoś, kto Cię pokocha, i stworzycie udany związek. Spróbuj potraktować to co sie stało, jako bolesne, ale cenne doświadczenie, dzięki któremu w przyszłości będziesz mógł zbudować bardziej udaną relację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sprowadziłem na nią tyle smutnych, tragicznych wręcz sytuacji, że mam ochotę po prostu zniknąć mając nadzieję, żę Ona sobie ułoży życie z kimś innym. Z kimś z kim będzie szczęśliwa bo jak chyba nikt inny zasługuje na szczęście.

 

Współczuję bardzo i Tobie, i tej dziewczynie. Nie wiem co Ci doradzić, ale nie zabijaj się, nie pomożesz jej tym. Nawet jak będziesz żył to ona sobie może ułożyć życie z kimś innym. Zajmij się sobą, lecz swoje zaburzenie osobowości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno jest ci cięzko, sama przez to przechodzę.

Uczucie osamotnienia, pustki, a czasem i złości.

Pytania, które rodzą się w głowie co zrobiłem źle lub co zrobiła ona żle i czy można to naprawić.

 

Mówią, że czas leczy rany..i w tym przypadku to chyba jedyna możliwość..

sama czekam by leczył..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki, że w ogóle macie ochotę takie rzeczy czytać. Gdzieś tam fajnie poczuć, że są jeszcze obcy ludzie, do których tak po prostu, za darmo można się zwrócić i nie mają wywalone na nas...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×