Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zespół leku uogólnionego


calmia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, jestem nowa na forum i chciałabym podzielić dor z Wami moimi problemami. Moja nerwica zaczęła sie juz w dzieciństwie. Moj ojciec nadużywał alkoholi o każdy jego powrót z pracy był dla mnie wielka niepewnością. Nie było to nic w rodzaju przemocy fizycznej w domu. Po prostu samo to ze przychodzi nietrzeźwy mnie przerażało. Juz wtedy bardzo zaczęłam przyglądać sie mojemu organizmowi. W latach dziecięcych jakoś wystarczało ze mama mnie uspokajała ale potem gdy byłam samodzielna latałam od lekarza do lekarza. Potrafiłam chodzić ze śladami po zadrapaniach by sprawdzić czy to nic groźnego. Właściwie cały rok 2013 był wycięty z życiorysu. Jako 28 letnia kobieta na własne życzenie zrobiłam sobie kolonoskopię bez znieczulenia bo nie wierzyłam lekarzom ze moje dolegliwości (niewielkie) są na podłożu nerwowym. Po tym zabiegu gdy wszyssyko okazało sie w porZadku wszystkie moje dolegliwości zniknęły. Ale juz pare dni później znalazłam sobie znamię skóra do wyciecia. Juz wtedy leczyłam sie u psychiatry: zoloft i triticco( triticoo na obniżone libido) Na początku doraźnie tranxen. Brałam leki około 1,5 roku i przerwałam bo czułam sie juz bardzo dobrze. Gdzieś tam sie pojawiał niepokój ale dawałam sobie radę. Mam prace która kocham, wspierającego męża, od roku biegam i zaczęłam startować w zawodach ALE to paskudztwo wróciło!!! Zaczęło sie od jakieś plamki na spojowce która okazała sie niczym złym. Potem znowu przyczepiłem sie do dwóch starych znamion które wycięłam w niedziele!!! Dzisiaj otrzymałam wyniki ze wszystko było w porządku. Chirurg juz nie miał na mnie słów.... W dodatku boje sie jak mój mąż sam gdzieś wyjeżdża autem. Boje sie ze będzie miał wypadek o ze zginie. Byłam w poniedziałek u psychiatry i znowu dostałam zoloft i triticoo. Doraźnie Tranxen mogę brać do 3 tygodni. Teraz jest Ok bo juz mam załatwione bieżące moje problemy ale boje sie Żr jutro znowu coś wymyślę. Nienawidzę siebie dosłownie. Nie mogę w takim stanie funkcjonować. Nie pracuje kiedy nie chce (mam swoją firmę) przez prawie 3 lata byłam taka szczęśliwa. Mam wspaniałego męża, nie mamy problemów finansowych, kocham swoją prace. DLACZEGO TAK SIE DZIEJE? Ostatnio było ze z tymi problemami skakałam z kwiatka na kwiatek. Tranxen musiałam brać chyba dużo bo 2 razy dziennie po 10 mg. CZY DA SIE Z TEGO WYJŚĆ NA ZAWSZE? Pozdrawiam Was serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, oczywiście że da się z tego wyjść, ale trzeba być nastawionym na żmudną prace nad własną osobą. Samodzielna decyzja o zrezygnowaniu z leków chyba nie była najtrafniejsza skoro po pewnym czasie objawy zaczęły znacząco odciskać piętno na każdej płaszczyźnie Twojego życia. Radziłbym na przyszłość skonsultować takie przeświadczenie z lekarzem. Odnośnie Twoich obiekcji dnia jutrzejszego i lękom im towarzyszącym to próbowałbym je zepchnąć na drugi plan, zająć czymś myśli, jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie, więc nie ma co się zamartwiać na zapas, bo więcej start z tego niż korzyści. Jak wspomniałaś masz wspaniałego męża, prace, stabilizacje finansową wobec tego powinnaś wokół tego skupiać swoją uwagę i absorbować najwięcej pozytywnych rzeczy na ile jest to możliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może źle się wyraziłam. Leki odstawiałam stopniowo pod kontrolą lekarza bo faktycznie czułam się super. Dzisiaj czuję się dobrze, lekko otumaniona tranxenem ale juz go brać nie będę. W poniedziałek jak po roku poszłam do mojej psychiatry to ona na głos czytała moją kartę (ok 4 stron). Tak mnie to dobiło ze nie umiałam zapanować nad sobą i zaczęłam płakać, zdałam sobie spawę wtedy że jestem "psychiczna". Chodziłam 3 lata temu na terapie gdzie również uswiadomiono mi ze moje prblemy wynikają tez z tego że jestem dorosłym dzieckiem alkoholika i pomimo tego, że to nie była jakas mega patologia to czasami nie mogę patrzec na mojego ojca przez to, że wiem do czego mnie to zaprowadziło. Nie zrzucam całej winy na dziecinstwo ale wszyscy specjalisci są zgodni że to mialo wpływ :( Najlepsze jest to ze w okresach remisji jestem bardzo radosną osobą, ludzie mnie nazywają zabawną i inspirującą i motywującą (jestem nałogową biegaczka). Jednak gdy dopadnie mnie to cholerstwo to się kładę do łóżka i mogę z niego nie wychodzić przez długi czas i wówczas odcinam się od wszystkich. Wierzę jednak że teraz się uda. Chcę to też zrobic dla mojego męża ktoremu na pewno nie jest łatwo a bardzo mnie wspiera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×