Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
jasia016

okropne przeżycie

Rekomendowane odpowiedzi

witajcie, przeglądałam od jakiegoś czasu to forum, czytałam historie i doszłam do wniosku, że to właśnie jest ta strona, której mi potrzeba. chciałabym opowiedzieć wam moją historię i przeczytać wasze odpowiedzi na zaistniałą sytuację, ponieważ wiem że tylko wy jesteście w stanie mnie wysłuchać, zrozumieć i służyć dobrą radą. byłam w związku 3 lata. jak wiadomo w każdym związku są wzloty i upadki, jakoś to wszystko toczyło się dalej. po 2 latach bycia razem on wyjechał za granicę. nie potrafiłam tego pojąć jak mógł zrobić to osobie którą podobno kocha, zostawił mnie w polsce bez mrugnięcia okiem, właściwie postawił przed faktem dokonanym. i tak sięgając właśnie do tamtych czasów wtedy to wszystko się zaczęło. byłam zła, sfrustrowana, przestałam cieszyć się najdrobniejszymi rzeczami. obwiniałam jego. w końcu zdecydowałam się porzucić wszystko co w polsce miałam najcenniejsze i wyjechać za nim. wiedziałam że żadną siłą nie ściągnę go do polski teraz więc wzięłam sprawy w swoje ręce i wyjechałam. wyjazd ten okazał się największym błędem jaki mogłam popełnić. ciągłe kłótnie, awantury, niepowodzenia, nie mogę znaleźć tutaj odpowiedniej pracy, tam gdzie byłam przez jakiś czas zatrudnili mnie tylko dlatego że nawet największego głąba tam zatrudnią i traktują jak szmatę do podłogi. już kilka miesięcy staram się jakoś tu coś ułożyć i nic mi nie idzie. na początku on mi pomagał. kiedy skończyły się pieniądze, pożyczył mi. on pracuje ciągle. prawie się nie widujemy, a kiedy już się widzimy to przeważnie się kłócimy bo on wolałby pooglądać coś na kompie, ja wolałabym wykorzystać ten czas wspólnie, chciałabym żeby poświęcał mi swoją uwagę. kłótnie te przeradzały się kilka razy w mega awantury, dochodziło do rękoczynów, szarpań, wyzwisk. po fakcie zawsze żałowałam tego, zastanawiałam się co ja robię, jak ja mogę coś takiego robić, ale gdy tylko mnie on zdenerwuje, gdy coś jest nie po mojej myśli wybucham ogromną złością i nie potrafię tego zatrzymać. i on wreszcie nie wytrzymał. odtrącił mnie od siebie,odrzucił. ciągle powtarza że to koniec, że nigdy już ze mną nie będzie, że ma mnie dość, że pokazałam mu że nie może być już ze mną. i wtedy pęka mi serce. ja go strasznie kocham chociaż wiem że nie potrafiłam tego pokazać, wiem że sama wszystko zniszczyłam i wiem że to co teraz napiszę będzie okropnie egoistyczne, ale ja bez niego nie dam sobie rady. nie potrafię żyć bez niego, kiedy on mówi mi te wszystkie rzeczy mam ochotę ze sobą skończyć. i boję się że to zrobię. że jeśli on nie będzie chciał tego wszystkiego ze mną naprawić to ja tego po prostu nie wytrzymam. od kilku tygodni ciągle płaczę, nie umiem się z tą myślą pogodzić. nie wiem co powinnam zrobić. wiem że to wszystko na co go skazałam to przez moje niepowodzenia tutaj. ale teraz kiedy ja wreszcie się otrząsnęłam że jest coś nie tak ze mną, jest już za późno. a tutaj mam tylko jego i naprawdę nie chcę go stracić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również jestem wybuchowa i awantury w moim związku to istny armagedon...

Chociaż nie wiem dlaczego, ale ostatnio jest naprawdę bardzo dobrze, mam nadzieję, że nie zapeszyłam...

 

Z tego co piszesz to zawsze żałowałaś swojego zachowania, a jak było z jego strony?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

on zawsze od razu po fakcie też żałuje i przeprasza, ale już następnego dnia obwinia o wszystko mnie. mówi że to co się dzieje to wszystko przeze mnie, bo nigdy wcześniej się tak nie zachowywał puki mnie nie poznał. właściwie w każdej sprawie obwinia mnie nie tylko jeśli chodzi o nas, ale jeśli chodzi o jakieś moje nieporozumienia z innymi zawsze widzi w tym tylko moją winę co mnie zawsze boli, bo chiałabym żeby stawał po mojej stronie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku na szczęście mam chyba lepszego faceta... Powinnam zacząć go bardziej doceniać :smile:

 

Bez rozmowy ani rusz, jeśli on nie widzi w niczym swojej winy i uważa się za osobę nieomylną to pod żadnym względem nie będzie dobrze.

 

Trudno jest mi doradzać skoro sama borykam się z podobnym problemem, i nie umiem temu zaradzić.

Chociaż w sumie jak już wspominałam to jest już znacznie lepiej...

Chyba obydwoje odpuściliśmy z wieloma sprawami.

Może Ty też nie powinnaś się mu za bardzo narzucać, skoro nie chce spędzać z Tobą wolnego czasu, to może z czasem kiedyś sam zatęskni?

Myślę jednak, że jakby nie było, to inicjatywa musi wypływać z obydwu stron, bo jeśli druga osoba nie ma zamiaru się starać, to nie ma o co walczyć.

Pozostaje wtedy albo rozstanie albo pogodzenie się ze smutną prawdą i trwanie w tym dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem tylko chłopakiem i może nie rozumiem za dużo w tych sprawach, ale myślę że wyjeżdżając on chciał się cb pozbyć. Przyjeżdżając do niego tylko się mu narzuciłaś. Na początku ci pomagał, bo odpoczął sobie do cb i może chciał zacząć od nowa, ale potem zobaczył, że wszystko jest jak dawniej i szukał tylko pretekstu, żeby sie cb pozbyć. Dałaś mu go tymi kłótniami. Dziewczyny tak mają, że są bardziej emocjonalne niż my, a przecież nie nad wszystkim da sie zapanować. Wracając do tego narzucania sie, myślę , że ty bardzo zaangażowałaś się w ten związek. Im więcej chciałaś mu z siebie dać, tym mniej go to interesowało.Nie potrafił tego docenić. Mam chociaż trochę racji ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestem tylko chłopakiem i może nie rozumiem za dużo w tych sprawach, ale myślę że wyjeżdżając on chciał się cb pozbyć. Przyjeżdżając do niego tylko się mu narzuciłaś...

Nadinterpretujesz.

Jego motywacje wyjazdu pozostają nieznane.

Jak mogła mu sie narzucić - przecież nie przyjechała bez pytania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, tylko sie domyślam :) Nie kazdy ma jaja żeby odmówić. Ja byłem kiedyś na zawołanie laski która miałem w dupie O.o więc no.. nie twierdze, że on też. Jestem ciekaw co autorka o tym mysli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No tak, tylko sie domyślam :) Nie kazdy ma jaja żeby odmówić. Ja byłem kiedyś na zawołanie laski która miałem w dupie O.o więc no.. nie twierdze, że on też.

Wiesz, ten kij ma dwa końce - nie każdy też ma jaja by ulegać kobiecie. :twisted:

No ale to nie na temat.

 

... Jestem ciekaw co autorka o tym mysli.
Może zobaczymy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyjechal bo jak twierdzil chcial zarobic troche pieniędzy. Mial wrocic po 3 miesiacach,ale zapatrzyl sie na pewna osobę,postawil sobie cel który chce osiągnąć i po prostu mnie odtracil. Nie liczyl sie ze mna,z moim zdaniem ani z tym co czuje. Sama juz pozniej zauwazylam ze jemu jest tam lepiej beze mnie ale chcac ratować resztki tego związku postanowilam wyzbyć sie wszystkiego co mam i jakos to odbudować na nowo. Jak widać rzeczywiście za bardzo się w to zaangazowalam,a teraz mam tego konsekwencje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jasia016, tak jak pisałam powyżej to znów powtórzę, aby było lepiej to OBYDWIE strony muszą tego chcieć, jeśli on już się wypalił to mało co wskórasz. Bezsensowne narzucanie się może być poniżej godności i może przynieść jedynie odwrotny skutek.

Sama odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz ciągle trwać w takim "piekiełku", które ma nawet aspiracje na pogorszenie. Jakoś nie widzę nadziei na poprawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Banalnie to zabrzmi, ale on nie jest cb wart :) Jak chcesz to mogę podać ci link do strony o związkach. Można się dużo nauczyć. Powstała głównie dla mężczyzn, ale myślę że mogła by ci dużo rozjaśnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Murinus, daj ten link to ja sobie poczytam

chociaż z autopsji wiem, że czytanie to jedno a praktyka drugie, no ale cóż...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ty sobie poczytaj to a potem oceniaj. Tam są na prawdę spoko ludzie nie mający z dresami nic wspólnego. Dzielą sie swoim doświadczeniem i metodami które działają w większości przypadków. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak chcesz to mogę podać ci link do strony o związkach. Można się dużo nauczyć.

 

Nie potrzebuję żadnych stron o związkach. Ja wiem co zrobiłam źle, wiem co nie powinno się wydarzyć. Nie wiem tylko jak teraz to wszystko naprawić, bo jak ktoś wyzej zauważył to do tego potrzeba obojga, a on juz nie chce. Powtarza tylko, że chce zebyśmy zostali przyjaciółmi. A ja nie potrafię zaakceptować tej mysli. Wolę ze sobą skończyć niż mieć go za "przyjaciela". Tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jasia016, nie widzę szans na poprawę, przykro mi. Nikogo nie zmusisz do uczucia, pewnie dobrze to wiesz, popełniłaś błąd zawierzając mu wszystko i wyjeżdżając w obce miejsce, ale spróbuj przemienić to na plus, może zaaklimatyzujesz się w nowym miejscu i znajdziesz satysfakcjonującą pracę. Na Twoim miejscu nie łudziłabym się, że wrócicie do siebie, on już podjął decyzję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak chcesz to mogę podać ci link do strony o związkach. Można się dużo nauczyć.

 

Nie potrzebuję żadnych stron o związkach. Ja wiem co zrobiłam źle, wiem co nie powinno się wydarzyć. Nie wiem tylko jak teraz to wszystko naprawić, bo jak ktoś wyzej zauważył to do tego potrzeba obojga, a on juz nie chce. Powtarza tylko, że chce zebyśmy zostali przyjaciółmi. A ja nie potrafię zaakceptować tej mysli. Wolę ze sobą skończyć niż mieć go za "przyjaciela". Tyle.

 

Po pierwsze to jedyne co zle robisz to zapominasz o sobie!!! Jesli myslisz o sobie to tylko w kontekscie z nim... W ten sam sposob obarczasz go cala swoja osoba uzalezniasz swoje zycie, decyzje, humory, dazenia, cele od niego.. Zatracilas pewne granice, On jest tym zmeczony potrzebuje poczucia indywidualnosci, wolnosci, swobodnosci. Jesli Ty teraz bedziesz dalej brnac w to samo i dzialac tym samym systemem, On bedzie mial Cie naprawde dosc i ucieknie gdzie pieprz rosnie. Zycie stawia przed Toba probe, bo tak jak zyjesz, zyc dalej nie mozesz!! Nie mozesz rzucac swojego zycia na bary kogos innego. Musisz sie zastanowic kim jestes? jako Ty sama, indywidualna osoba, co lubisz robic?, jakie masz pasje? Jaki plan na zycie? W co wierzysz? I jak pojmujesz milosc i inne wartosci tego swiata? Moze to banalne co powiem ale jesli Go kochasz, bedziesz chciala jego szczescia i jesli nawet ktos by Ci powiedzial ze On je osiagnie bedac z kims innym, powinnas z pokora to przyjac...Bo własnie taka jest prawdziwa milosc. Ale mowiac dosadniej. ZAWALCZ O SIEBIE!! Dowiedz sie kim jestes, nie zrazaj sie trudnosciami, i nie powodzeniami w pracy za granica to ksztaltuje Twoj charakter i sile(sama bylam zagranica i wiem ze teraz jest tam trudno, nie jestes jedyna)!! Poradzisz sobie! Przewartosciuj sie kompletnie, przystan na jego propozycje zostania przyjaciolmi a zajmij sie soba, bo tu lezy glowny problem(uzalezniasz swoje zycie od drugiego czlowieka). Czas pokaze co z tego bedzie, ale mysle ze gdy odpuscisz i zajmeisz sie soba, pokazesz mu ze masz wlasne pasje, radzisz sobie i nie poddajesz mimo trudnosci, rozwijasz sie i jestes niezalezna, zainteresujesz go ponownie swoja osoba i malo tego sama poczujesz sie wolna bo bedziesz wiedziala ze sama na sobie mozesz polegac, a i on tez poczuje ze moze polegac na Tobie a nie ciagle czuc sie odpowiedzialny za Ciebie, twoje humory w sumie cale Twoje zycie... Bedzie dobrze ! Trzymam kciuki! Walcz o siebie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiem że popełniłam błąd porzucając wszystko. chciałabym tu sobie jakoś wszystko poukładać, ale najgorsze jest to że ja mam tutaj tylko jego. nie znam tu nikogo innego, nie mam z kim porozmawiać. moze gdybym miała tu jakichś innych znajomych wszystko by wyglądało inaczej, ale niestety nie znam tu nikogo. boje się po prostu że jedynym wyjściem jest powrót do polski ale tam już sobie zupełnie nie poradzę. pamiętam pierwszy czas kiedy mnie zostawił i wyjechał, wszystko przypominało mi jego. każde miejsce, każdy przedmiot, każdy najmniejszy szczegół i detal. teraz jak wrócę będzie dokładnie tak samo. ja nie mam na to siły, i tak jak piszesz Nim2 uzależniłam się od niego, od jego osoby. gdybym widziała chociaż cień wsparcia od niego może by mi było raźniej, a nie ciągle słuchać że ja jestem wariatka,że jestem chora,że mam problem ze sobą. i nawet gdy otwarcie sama przyznałam, że czuje ze jest ze mną coś nie tak, że chyba rzeczywiście cierpie na jakąś chorobę on odparł ze wymyśliłam to żeby go przy sobei zatrzymać, że nie podejrzewał mnie o coś takiego, że moge "UDAWAĆ" coś takiego kiedy ja nic nie udaję i po prostu nie wiem już co robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×