Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
An22

Nie radzę sobie z dziewczyną – nerwica i CHAD – pomocy

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć.

 

Opiszę zachowanie moje/ byłej dziewczyny, która ma 23 lata, a ja 24. Jestem/ byłem z nią 3 lata. Od początku związek był trudny. Ona towarzyska, wybuchowa, ja spokojny i twardo stąpający po ziemi. Ponadto miała fatalne towarzystwo, imprezy, picie i ćpanie. Mi to stanowczo nie odpowiadało, co jej sygnalizowałem. Ona mi obiecywała w żywe oczy że nie będzie się z nimi widywać. By później mnie skłamać z premedytacją, olewać i znikać na kilka dni. Ponadto po każdym takim incydencie na 1 bądź 2 tygodnie byłem dla niej całkowicie obcy, wręcz trędowaty.

 

Starałem się wytrwać pierwszy rok ale nie dawałem rady i ze spokojnego chłopaka stałem się wybuchowy. Robiłem jej awanturę że mnie zlewa okłamuje itp. Później stwierdziłem że nie ma sensu okazywać emocji. Wystarczy że ona jest wybuchowa. W międzyczasie kilkanaście razy ze mną zrywała itp.

 

Drugi rok był całkiem ok ale co 2-3 miesiące robiła swoje. Powiedziałem dość , że to JA zrywam z Tobą. Pierwszy raz powiedziałem stanowczo NIE. Osoba, która biegała za nią i troszczyła się o nią. Powiedziała że się zmieni i zmieniła się. Było na tyle spokojnie, że będąc u mnie musiałem ją w nocy zawieść do szpitala. Później wizyta o psychologa/ psychiatry i okazało się że ma nerwicę. Lekarz zapisał jej tabletki, po których była kochana jak aniołek.

 

Niestety przestała brać tabletki i znów leciała na melanż. Powiedziałem znów dość i odchodzę. Wtedy się kolejny raz obudziła i powiedziała przepraszam – dosłownie. Pierwszy raz w życiu to ona wyciągał do mnie rękę. Zawsze to „ja jej dawałem chleb, a ona rzucała we mnie kamieniami”. Gdy byliśmy razem było super. Na każdym kroku się dogadywaliśmy, myśleliśmy tak samo, nawet na słowach się łapaliśmy.

Gdy przychodził weekend spędzała go często u mnie. Spokój cisza. Ale wystarczyło że rano zawiozłem ją do domu, a sam pojechałem do pracy by po 30 minutach dostać mnóstwo smsów że mnie nienawidzi, nie chce być ze mną, rodzina ją denerwuje, brak pieniędzy w domu, ze nie chcę się wyprowadzić, że nie ma psa itp. Za wszystko mnie obarczała, za wszystko. Olewałem bo stwierdziłem że nie ma sensu się wdawać w pisanie smsów. Niestety po 2 dniach sam się wciągałem w tą grę. Później luzowałem i sam musiałem wyciągać do niej rękę. Takie sytuacje były często spotykane po udanym weekendzie.

 

Ostatnim czasem moja rodzina wyjechała. Byliśmy sami w domu- miło sympatycznie. 12 kwietnia (niedziela) wybuchła bo nie zaakceptowałem na fb jej zdjęcia. Mimo że dodałem je na tablicy. Nie mogłem jej wytłumaczyć, nie dało się. . Przeszło jej, było ok. Rano (13 poniedziałek) wstaliśmy dałem buzi, zawiozłem do domu i po 30m znów smsy. „zrywam z tobą, nienawidzę ciebie, jesteś frajerem, żebrakiem itp. Jak zwykle obwiniała mnie za sytuację w jej domu, że nie ma psa. Mimo że przez 3 lata zabraliśmy chyba z 5 różnych psów. Ale nigdy nie dała sobie rady i musiała wydać. Znów że się nie chcę wyprowadzić, oświadczyć itp.

 

- ma stwierdzoną nerwicę

- bardzo często głowa ją boli i brzuch

- przez pewien okres czasu wszystko jej z rąk wypadało

- potrafi w ciągu 30 minut nie będąc przy mnie zmienić się w potwora.

 

Jak mam sobie z nią radzić, jak działać? Naprawdę kocham ją bardzo, uwielbiam z nią spędzać czas itp. Ale boję się wyprowadzić z nią bo co? Ja pójdę do pracy, a ona znów dostanie szału i powie koniec. Jak z taką osobą mam rozmawiać, jak dotrzeć do niej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak na mój gust to ona nie ma chad jak napisałeś w tytule tylko borderline.

Rada? Albo bierze się za siebie terapia i leki albo uciekaj. Druga rada lepsza. Dziewczyna wysysa z ciebie resztki energii jest jak wampir emocjonalny. Sam zaraz zostaniesz z nerwica i tyle będzie z tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Argish, czytam właśnie o ( borderline) i mam już swoje zdanie wyrobione... ;). Ale chciałbym jeszcze poznać inne opinie. Ponieważ zależy mi na nich.

Dodam tylko, że całą rodzina mówiła mi już kilkanaście razy bym z nią skończył bo będę żałować. Najgorsze że, nawet osoby, które widziały ją jeden jedyny raz i kompletnie jej nie znały powiedziały mi to samo. "Daj sobie spokój z tą dziewczyną bo będziesz mieć problemy". ;/ Masakra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak na mój gust to ona nie ma chad jak napisałeś w tytule tylko borderline.

Rada? Albo bierze się za siebie terapia i leki albo uciekaj. Druga rada lepsza...

Lepsza?

Łatwiejsza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak na mój gust to ona nie ma chad jak napisałeś w tytule tylko borderline.

Rada? Albo bierze się za siebie terapia i leki albo uciekaj. Druga rada lepsza...

Lepsza?

Łatwiejsza.

Nie ważne co ma i jakie ma literki i cyferki w mądrej książce psychiatrycznej, nie każdy musi mieć siłę i ochotę o kogoś walczyć. Więc wtedy dla niego nie musi to być decyzja łatwa, ale dla samego siebie na pewno lepsza. Przede wszystkim musimy myśleć o sobie, bo myślenie tylko i wyłącznie o innych doprowadza do toksycznych związków i zależności, z których często trudno wyjść. Jeśli dziewczyna nie będzie się chciała leczyć i nie wykaże żadnej dobrej woli wyjścia z patowej sytuacji nie ma się co zastanawiać, tylko iść w swoją stronę. Dziewczyna nie musi też chcieć leczyć się w ogóle albo nie musi chcieć robić tego teraz, bo np. nie jest na to gotowa. Nie musi też chcieć się zmieniać i An22 nie możesz jej do tego zmusić. To nie są TYLKO Twoje uczucia i tylko Twoje życie, nie tylko Tobie musi być dobrze, ale Wam obojgu. Tobie jest źle, no ok. Ale jej nie musi być źle z samą sobą, może chce taka być, a w sumie nic nie napisałeś o jej uczuciach, czy jej jest ze sobą źle, czy jej to wszystko przeszkadza itp. Bo jeśli nie nic nie zrobisz. Człowiek musi chcieć się zmienić. Więc w wielu wypadkach pozostaje albo odejść albo zaakceptować osobę z dobrodziejstwem inwentarza.

 

Lekarz zapisał jej tabletki, po których była kochana jak aniołek.

Bardzo irytuje mnie takie gadanie. Tabletki nie są żadnym rozwiązaniem, bo nie rozwiązują żadnych problemów, wiesz o tym? Nie leczą, tylko maskują objawy. A może przesadzasz i chcesz mieć dziewczynę, która nie będzie sobą tylko dokładnie taka jak Ty chcesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak na mój gust to ona nie ma chad jak napisałeś w tytule tylko borderline.

Rada? Albo bierze się za siebie terapia i leki albo uciekaj. Druga rada lepsza...

Lepsza?

Łatwiejsza.

Nie ważne co ma i jakie ma literki i cyferki w mądrej książce psychiatrycznej, nie każdy musi mieć siłę i ochotę o kogoś walczyć. Więc wtedy dla niego nie musi to być decyzja łatwa, ale dla samego siebie na pewno lepsza...

O tym już musi sam zdecydować. Może być różnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim musimy myśleć o sobie, bo myślenie tylko i wyłącznie o innych doprowadza do toksycznych związków i zależności, z których często trudno wyjść. Jeśli dziewczyna nie będzie się chciała leczyć i nie wykaże żadnej dobrej woli wyjścia z patowej sytuacji nie ma się co zastanawiać, tylko iść w swoją stronę.

:uklon::brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będąc ze mną potrafiła sama wiele razy wyjść z inicjatywą zrobienia obiadu, kolacji, zaproponować jakiś wyjazd za miasto. Bardzo często gdy wychodziła na zakupy pamiętała o mnie. Potrafiła kupić pasek, bluzkę, kubek do pracy itp. Mając ostatnie pieniądze potrafiła wydać je na nas. Wielokrotnie powtarzała że mnie kocha, chce być ze mną, robiła zdjęcia nam, zaraziła się moją pasją itp. Nawet jej matka i ciotka mawiały „oo przyjechał X i proszę Pani X od razu szczęśliwa”.

 

Niestety jej uczucia oraz zachowania bardzo jest zmiennie. Jeśli jest ze mną jest szczęśliwa, spokojna, uśmiechnięta. Jednakże będąc w domu przeobraża się w istnego demona. Jest wulgarna, agresywna wobec domowników. Jej mama niestety nie daje rady i sama mi wielokrotnie mówiła, że córka jest chora i nie wie co ma zrobić z nią zrobić. Wystarczy że matka, ciotka, bądź brat coś źle powiedzą i dziewczyna wybucha. Po chwili mam tysiące smsów, że to moja wina, nienawidzi mnie, nie chce żyć. Jeśli jeszcze spotka się ze znajomymi to w ogóle jest koszmar. Potrafi z domu wyjść na kilka dni i pić;/. Mnie totalnie ignoruje, a jeśli się odezwie to tylko by napisać że jestem najgorszy. Raz mi wyznała że ma problem z alkoholem, za drugim razem pocięła sobie rękę bo nic jej nie wychodzi. Za wszystko mnie obwinia, że nie chcę się wyprowadzić i zaręczyć. Ale jak skoro nawet 3 miesiące nie ma spokoju, bo ona musi z czymś wypalić;/.

 

W poniedziałek zawożę ją do domu, życzymy miłego dnia, by po 30 minutach być zasypany smsami jaki to ja nie jestem, a wieczorem sms.

„jakieś milczenie i nie odzywanie się? Takim zerem jestem dla Ciebie. Gdyby Ci zależało to byś przyjechał po mnie, a nie siedział w tym”…

 

Ile razy było tak że byliśmy umówieni po mojej pracy. Dzwonię, mówię że jadę, będę za 20m. A po chwili pisze „nie wychodzę, mam Ciebie dość, spadaj delikatnie” mówiąc itp. Ile razy musiałem jechać wieczorem po nią bo jej przeszedł atak ;/

 

Jestem o tyle w komfortowej sytuacji że dzięki pracy mogę sobie pozwolić na wyjazdy, pasje itp. Także zawsze wszędzie jeździliśmy, restauracje, wspólne kolacje, kino, zakupy itp. Ale stwierdzam że chyba za dobry byłem dla niej. Ostatnim czasem dostała obsesji. Gdy bywałem sam w domu cały czas mnie kontrolowała, pisałam dzwoniła. Co robię czy jestem sam itp. Nawet będąc na siłowni potrafiła zadzwonić by sprawdzić czy jestem tam faktycznie.

 

Od 14 kwietnia zablokowała mnie na fb, w telefonie. Gdy powiedziałem że przyjadę jak ochłonie to napisała mi bym się nie zjawiał pod domem bo zadzwoni na policję. W sobotę zapraszałem na pizze i kolejna afera ehh.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy ona w ogóle dostrzega swoje zachowanie? W ogóle wie, że wyrządza Ci jakąś tam krzywdę? Zdaje sobie sprawę z tego, że każdorazowy pobyt w domu rodzinnym powoduje u niej agresję i inne nieprzewidywalne zachowania? Skoro sam łączysz jej agresję z pobytem w domu może przed oczami masz sedno problemu. Wiesz dokładnie jakie są jej relacje rodzinne czy tylko tyle co widziałeś (w sensie powierzchownie wyglądające rodzinne obiadki itp)?

Widzisz pieniądze i wyjazdy to nie wszystko, z tego jak to przedstawiasz wnioskuję, że albo nie potrafisz przekazać tego co masz do powiedzenia albo wasza relacja jest strasznie powierzchowna. O co dokładnie chodzi z tą wyprowadzką i zaręczynami? Mieliście jakieś wspólne plany czy to tylko wymaganie Twoje dziewczyny wobec Ciebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za każdym razem muszę wyczekać kilka dni by chciała o tym porozmawiać. Tłumaczę jej, że takie zachowanie niszczy nasz związek, ją, mnie i wszystko co tworzymy. Ona jedynie potrafi powiedzieć „przepraszam” i czasem burknie, że tak nie będzie robić, że mnie kocha. NIE WIE DLACZEGO TAK ROBI, NIE MA POJĘCIA. Z drugiej strony widzę doskonale, że ona zapomina o fakcie, że największy problem tworzy ona. Szuka później dziury, że nie przyjechałem po nią, że pewnie z kimś byłem lub że się nie odzywałem. Nie idzie jej wytłumaczyć, że biliśmy umówieni bądź chciałem przyjechać ale to ona nie chciałaś się widzieć bo mówiła mi wulgaryzmy, nie chciałaś wyjść itp. Tego nie widzi, nie widzi swojego zachowania/ furii, swoich smsów do mnie. Normalnie jak grochem o ścianę.

Wiem jaka jest sytuacja u niej bo widziałem czasem jej ataki i aż głupio było mi. Zabierałem ją do pokoju, przytuliłem i rozmawiałem. Najgorsze że każdą porażkę, błąd wszystko obarcza moją osobą. Jesteśmy aktywni, jeździmy, zwiedzamy, chodzimy itp. a ona potrafi mi napisać, że się nie staram nigdzie nie zabieram itp. W furii jest okropna.

W planach mieliśmy w 2016 roku wyprowadzić się na działkę bądź wynająć kawalerkę. Niestety jej zachowanie budzi we mnie obawy. Kupię jej ten pierścionek, a on mi go odda po 2 tygodniach.

Podobnie z psami. Obarcza mnie oraz swoją matkę że nie ma psa. Mówiłem już 2 lata temu, odłożysz pieniądze i pojedziemy kupić. Od 2 lat nie odłożyła złotówki. W międzyczasie jeździliśmy po schroniskach i prywatnych osobach. Miała chyba z 4-5 psów, za każdym razem coś było nie tak.

Chętnie bym dołożył jej do psa. Ale nie dołożę bo kupiłem jej telefon na raty to potrafi być tak bezczelna że blokuje mnie bądź wyłącza go.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co widzę wasza relacja jest bardzo niedojrzała. I nie tylko ona jest głównym problemem, ale również TY. Dajesz jej wiele RZECZY(słowo klucz), wyjazdy, wyjścia i oczekujesz od niej wdzięczności i tego, że będzie taka jak właśnie Ty chcesz. O niczym innym nie mówisz tylko o tym jaka jest zła i ile to dla niej nie robisz w sensie materialnym oczywiście.

 

Z drugiej strony widzę doskonale, że ona zapomina o fakcie, że największy problem tworzy ona.

 

Jesteśmy aktywni, jeździmy, zwiedzamy, chodzimy itp. a ona potrafi mi napisać, że się nie staram nigdzie nie zabieram itp.

 

W furii jest okropna.

W planach mieliśmy w 2016 roku wyprowadzić się na działkę bądź wynająć kawalerkę. Niestety jej zachowanie budzi we mnie obawy. Kupię jej ten pierścionek, a on mi go odda po 2 tygodniach.

 

Ale nie dołożę bo kupiłem jej telefon na raty to potrafi być tak bezczelna że blokuje mnie bądź wyłącza go.

 

Przeczytaj to co napisałeś tak, jakbyś czytał o obcej osobie. I co myślisz? Bo ja myślę, że oboje jesteście toksyczni. Ty chcesz, żeby ona była dokładanie taka jak Ty chcesz, Ty chcesz wszystko kontrolować, bo masz do tego środki. Jest cała masa takich chorych związków. Ona natomiast nie radzi sobie ze swoją emocjonalnością i nawet nie jest w stanie Ci powiedzieć dlaczego i co się wtedy z nią dzieje (a może też nie chce Ci tego mówić). W sumie niewiele o niej wiesz, bo w zasadzie niewiele o niej piszesz. Chcesz rozwiązania problemu, ale jedyne co opisujesz to jej, widziane tylko z Twojej perspektywy zachowanie, ubarwione oczywiście tym ile jej dajesz w sensie materialnym, oczekując w zamian czegoś w rodzaju dozgonnej wdzięczności i posłuszeństwa. Albo się kogoś kocha i chce mu coś dać i się tego nie wypomina, albo się tego nie daje. Co ona właściwie robi na co dzień? Gdzie mieszka i z kim? Jakie ma plany na przyszłość? Wiesz w ogóle takie rzeczy? Związek nie polega na tym, że płaci się rachunki, razem mieszka, wychodzi do pracy, ale trzeba sobie dawać wsparcie również w sensie psychicznym i emocjonalnym. Nie odpowiedziałeś na ani jedno pytanie, które zadałam w poście wyżej. Nie znasz odpowiedzi na te pytania? Może zatem faktycznie powinieneś dać sobie spokój z dziewczyną, oboje najwyraźniej nie dojrzeliście jeszcze do wspólnego życia, a wspólne mieszkanie czy plany ślubu to są już bardzo poważne decyzje dotyczące swojego i czyjegoś życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wrócę do domu to piszę wszystko. Chociaż nie wiem czy jest tracić Wasz czas i mój skoro napisała mi że "ma cały weekend zajęty"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wrócę do domu to piszę wszystko. Chociaż nie wiem czy jest tracić Wasz czas i mój skoro napisała mi że "ma cały weekend zajęty"

A nie może mieć swoich planów na weekend? Ma jakiś dziwny obowiązek spędzania każdej wolnej chwili z Tobą? Ty nie czujesz czasami potrzeby odizolowania się od świata czy zwyczajnie nie masz ochoty spędzić czasu inaczej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nastepny post z cyklu panna na pewno ma Chad i to wynika z choroby. Ma stwierdzona nerwice, a nie Chad czy bordeline czyli po prostu jest histeryczka i choleryczka. Na dodatek niedojrzala, bo jak Ty siedzisz w pracy to ona nie rozumie ze trzeba zarobic na zycie, bo musi sie nia ktos zajmowac, a jak nie zajmuje to czyli nie interesuje. Ma zaburzona ocene siebie i swiata dlatego podcina zyly i wlatuje w alko, pewnie jest ALKOHOLICZKA bo jak sie pojawia problem to leci w alko i wg mnie przydalby sie jej teraputa od uzaleznien, predzej chec napicia sie/cpania itd powoduja wybuchy agresji, typowy obraz osoby uzaleznionej. Na pewno bez terapii sie nie obejdzie, same leki nic nie dadza JEZELI ONA SAMA nie zechce/nie dojrzeje do zmiany. Macie juz takie problemy na odleglosc w zwiazku jak planujesz z nia zamieszkac razem? Trzeba jasno sprawe postawic, albo chodzi na terapie, konczy CALKOWICIE z piciem itd albo do widzenia i nie godzic sie na zadne powroty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czyli po prostu jest histeryczka i choleryczka. Na dodatek niedojrzala, bo jak Ty siedzisz w pracy to ona nie rozumie ze trzeba zarobic na zycie, bo musi sie nia ktos zajmowac, a jak nie zajmuje to czyli nie interesuje

Ja też byłam kiedyś choleryczką i histeryczką, o dziwo tylko i wyłącznie w związku z moim ex, z którym spędziłam (zmarnowałam) 5 lat swojego życia. Miałam gigantyczne problemy z samooceną, kontrolującą i rządzącą moim życiem matkę, od której nie byłam w stanie się uwolnić, bo nie znałam innego życia i faceta, któremu nie zależało na mnie tylko na tym jak inni odbierają go przez pryzmat mojej osoby. Kupując mi jakieś gówniane prezenty chciał żeby wszyscy dookoła wiedzieli, że coś dostałam, żeby myśleli jaki jest super idealny, jaki ma gest i w ogóle. Zabierał mnie w różne miejsca dokładnie z tego samego powodu. Ponieważ moja rodzina wiedziała o co chodzi szczerze go nienawidzili, on nienawidził ich, ale zależało mu żebym im pokazać jak się bardzo mylą, bo on jest taki zajebisty. I ja byłam pośrodku tej wojny usiłując wszelkimi sposobami sprawić, żeby obie strony się zaakceptowały, kosztem siebie. Powodowało to niekontrolowane wybuchy, szczera nienawiść do niego i do mojej rodziny, agresję z mojej strony, a jedyne co w związku z tym słyszałam to że powinnam się leczyć, iść do psychiatry, bo inaczej nie da się uratować naszego "związku". Po 5 latach zostałam zostawiona dla panienki z internetu, załamałam się, nie wiedziałam co się dzieje, dlaczego, po co i jak. W dodatku w taki sposób (zdrada). I faktycznie uwierzyłam w to, że jestem "chora" i potrzebuję pomocy. Poczucie winy, radość mojej rodziny z tego powodu, że już go nigdy nie zobaczą spowodowali, że faktycznie u kresu sił trafiłam do psychiatry. Dopiero dziś po terapii i długich godzinach spędzonych na myśleniu wiem dlaczego taka byłam i że faktycznie wcześniej powinnam poszukac wtedy pomocy, ale żeby ratować siebie, a nie jakiś tam "związek". Takie zachowanie nie powtórzylo sie już nigdy w moim życiu, a wtedy pewnie zostałabym zdiagnozowana jako border albo chad.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeździliśmy jak każda normalna para, która ma środek transportu. Wsiadaliśmy i jeździliśmy gdzie nas poniesie. Jednakże to nie były tylko i wyłączę moje pomysły. Ona również często rzucała zdanie, choć jedziemy się przejechać/ zwiedzać. W urodziny, dzień kobiet, imieniny itp. Zawsze zlewałem ją przez pół dnia by na końcu ją zaskoczyć wyjściem bądź kolacją. Ile razy wracając po pracy wleciałem do niej z czekoladkami bądź prostu dać jej buzi i powiedzieć "cześć kochanie". Nigdy nie oczekiwałem wdzięczności. Jedynie szczerość i zawsze mówienie prawdy. W czasie jej wizyty w szpitalu (leżała tydzień - torbiele). Jeden jedyny raz jej rodzina przyjechała tzn. matka i babcia. Ja byłem codziennie, później przez kolejny tydzień troszczyłem się o nią. Potrafiłem wstać wcześniej by zrobić jej śniadanie i powiedzieć "cześć Skarbelku".

 

Z tego co widzę wasza relacja jest bardzo niedojrzała. I nie tylko ona jest głównym problemem, ale również TY. Dajesz jej wiele RZECZY(słowo klucz), wyjazdy, wyjścia i oczekujesz od niej wdzięczności i tego, że będzie taka jak właśnie Ty chcesz. O niczym innym nie mówisz tylko o tym jaka jest zła i ile to dla niej nie robisz w sensie materialnym oczywiście.

 

Owszem, przez pierwszy rok wkurzałem się bardzo że zadaje się z ćpunami i alkoholikami. Degeneratami z pewnej dzielnicy miasta... Nie tolerowałem tego że znikała tam na kilkanaście dni i zapijała się. Raz zadzwoniła po 5 dniach nie oddzywania się, że jest jej niedobrze i mam po nią przyjechać - okazało się że jest 50 km od miejsca zamieszkania! Raz odebrałem ją od znajomego. Wyglądała jak by 4 dni nie spała i nic nie jadła. Wtedy pierwszy raz się wydarłem na nią i poszedłem rozmawiać z jej matką. Po godzinie był sms "przyjedź bo chcę ci coś powiedzieć". Oczywiście odpowiedziała że nie radzi sobie bo jest alkoholiczką. Od tego czasu przystopowała. Ja jeszcze więcej czasu poświęciłem jej. Niestety raz na 2-3 miesiące miała takie wypały... Ile razy byliśmy umówieni że będę o konkretnej godzinie, a ona nie odbierała telefonu, bo jak później się okazało szykowała się na kolejny melanż%%

 

Przeczytaj to co napisałeś tak, jakbyś czytał o obcej osobie. I co myślisz? Bo ja myślę, że oboje jesteście toksyczni. Ty chcesz, żeby ona była dokładanie taka jak Ty chcesz, Ty chcesz wszystko kontrolować, bo masz do tego środki. Jest cała masa takich chorych związków.

 

To prawda. Za nim zaczęliśmy być ze sobą nie miała hamulców, a znam ją z 5 lat, z tego 3 byliśmy razem. Zawsze była wybuchowa i porywcza. Jednocześnie podkreślała zawsze że to jest jej ucieczka przed dzieciństwem, gdzie ojciec robił awantury gdy był pijany i ją często bił. Ojciec nie mieszka z nimi i nie ma kontaktu z nią od hmm 10 lat, a ona potrafiła dalej robić swoje... ;/

 

Ona natomiast nie radzi sobie ze swoją emocjonalnością i nawet nie jest w stanie Ci powiedzieć dlaczego i co się wtedy z nią dzieje (a może też nie chce Ci tego mówić).

 

- chodziła do LO i imprezowała

- poszła na studia resocjalizację, była tam z 5 miesięcy. Bo ojciec niby alimentów nie płacił

- później pracowała w sklepie z używaną odzieżą

- następnie mama jej załatwiła pracę sprzątającą biura. 2 x w tygodniu 1700 zł. Wtedy zaczęliśmy chodzić ze sobą. Mimo że miała 2 x w tygodniu iść do pracy na 5-6 godzin to miała czasem problem. Musiała jej matka pomóc bo oczywiście dziewczyna była po %%.

- przez pół roku nic - kompletny dołek - wspierałem ją ile mogłem

- dostała pracę w sklepie spożywczym - tam jej zastępca kierownika nie odpowiadał - ucięła palec, L4, odszkodowanie, koniec pracy

- kolejna praca w sklepie spożywczym - tam szef jej nie odpowiadał mimo że miała blisko domu, luz itp - 3 miesiące i koniec

- znów ją musiałem wspierać bo przez 3 miesiące nie miała pracy

- ciotka załatwiła jej pracę, sprząta hotele., niestety za 800 zł. i bez żadnej umowy ;/Praca ciężka i słabo płata. Marudzi, ale sam bym marudził na jej miejscu. Tu akurat ma rację.

Niestety do innej firmy, mimo że ja oraz znajomi jej proponowali nie chce iść. Za duży stres, nie podoba jej się itp. Bardzo ciężki temat z pracą

 

Co ona właściwie robi na co dzień? Gdzie mieszka i z kim? Jakie ma plany na przyszłość? Wiesz w ogóle takie rzeczy?

 

Mieszka w domku jednorodzinnym 5 km za miastem ale w miasteczku dużym - ona (23), mama (51). brat (16), ciotka(41), babcia(69), i kuzyn mały (6). Generalnie, ciotka, matka i babcia po przejściach....

Co ona właściwie robi na co dzień? Gdzie mieszka i z kim?

 

Wyprowadzić się kupić psa i tyle. Nie ma żadnego zajęcia, hobby pasji. Jedynie psy. Ale i na nie przegapia kupno biletów na wystawy itp.

Jakie ma plany na przyszłość?

 

Na te rachunki trzeba zarobić, a biorąc pod uwagę jej podejście i poszanowanie do pracodawcy to ciężko z tym. Podobnie jak do pieniędzy. Wybacz, ale jeśli dziewczyna mająca 24 lata nie potrafiła nigdy odłożyć nawet 400 zł. To jednak o czymś świadczy.

Związek nie polega na tym, że płaci się rachunki, razem mieszka

 

Rozmawiam z nią, wspieram pocieszam, pomagam na ile mogę. Ale nie mogę całych 24 godzin poświęcaj jej. Potrafi nawet się obrazić gdy jestem w pracy i nie odpiszę jej w ciągu godziny, a gdy sama siedzi w domu bądź ma wolne i nie odpisze przez parę godzin niczego jej nie wygaduję. Czasem "złośliwe" jej coś powiem dla zabawy i tyle.

wsparcie również w sensie psychicznym i emocjonalnym.

 

Jej siotra głuchoniema kupiła razem z dziewczyną małego Dobermana. Był u nich w domu 2 tygodnie po czym stwierdzili że nie dadzą rady. Psa przygarnęła dziewczyna by chwilę się zaopiekować i wystawić go na portal. Suczka będąc jeszcze mała, bo tylko 4 miesiące już była duża. Nie mieściła się u nich w mieszkaniu. Dziewczyna nie dawała rady. Ponadto ciotka i babcia obawiały się że zaatakuje małego "kuzyna". Dodatkowo suczka bardzo dużo jadła, a sam brat i matka powiedzieli by psa szybciej wystawić.

 

aa dziś dziewczyna napisała że przezemnie musiała sprzedać dobermana bo nie chciałem jej pomóc w utrzymaniu psa. Wszystko co złe leci na mnie. Za wszystko ma żal do mnie. Nie pomagają argumenty przez które musiała sprzedać psa. Nie miała porostu warunków, a ona swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

An22, nie chad, nie borderline.

moze nie wspierasz jej finansowo i o to sie rozchodzi, albo o to ze jesli kochasz to nie zabierzesz jej z patologicznego domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wybacz, ale jeśli prawie od "obcych" ludzi słyszę że jestem jak sponsor. To wybacz ale jeśli ktoś coś chce/ oczekuje i w zamian nie potrafi zostawić ćpunów, blokuje mój numer, fb. Nie pozwala mi zbliżyć się do domu by porozmawiać z nią bo wezwie policję. To nie, nie będę sponsorować jej zachcianek typu pies, na którego domownicy się nie zgadzają. Ponadto miała 4/5 psów innych i żadnym nie dawała sobie rady, a co dopiero z dobermanem. Zapewne chodzi o zabranie jej z domu. Ale kurczę, mam barierę w postaci takiej, że ja pójdę do roboty, a ona wyprowadzi się. Tak jak teraz potrafi w ciągu 30 minut zmienić nastawienie do mnie i przez kolejne 2 tygodnie nie odzywać się.

 

Dlatego pytam się Was. Jak mam rozmawiać z taką kobietą ?Jestem wstanie wynająć z nią kawalerkę ale jak jej twardo zakomunikować że już nie będę tolerować jej wybryków typu. znikanie na 2 tygodnie czy wypisywanie mi samych złych rzeczy. Wiem że miała ciężkie dzieciństwo ale kurczę niech nie odbija się to na mnie i na związku ;/ Nie może obarczać mnie wszystkim;/

 

 

An22, nie chad, nie borderline.

moze nie wspierasz jej finansowo i o to sie rozchodzi, albo o to ze jesli kochasz to nie zabierzesz jej z patologicznego domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

An22 nie moge sie nadziwic po co ciagniesz zwiazek z kims, kto nie jest dla Ciebie wsparciem w zadnym wzgledzie, wyglada na to ze inwestujesz w dziewczyne czas ,kase , emocje a ona odwdziecza Ci sie awanturami fochami i pretensjami o wszystko.Zachowjesz seie jak zona alkoholika, ktora potrafi zniesc w imie "milosci" najbardziej chamskie i absurdalne zachowania partnera. Tylko ze ta milosc to tak naprawde uzaleznienie i toksyczny zwiazek. Nie szanujesz siebie, poniewaz pozwalasz dziewczynie tak sie traktowac, a ona Cie tak traktuje bo widzi ze sie nie szanujesz i przelkniesz wszystko, takie zamkniete koło... dla mnie nie masz wlasnej godnosci ze tolerujesz jej zachowanie. Polecalabym Ci terapie zeby zyskac poczucie wlasnej wartosci, a nie funkcjonowac jako popychadlo i bankomat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

An22, zastanawia mnie co trzyma Cię w tak trudnym związku, w którym nie widać od dawna poprawy, a dziewczyna jest mocno zaburzona i ma skłonności do nadużywania. Czy nie było w Twojej rodzinie podobnych problemów? Nie każdy jest gotowy opiekować się kimś tak trudnym. Myślę, że Twoja opieka nie pomaga dziewczynie, raczej utrzymuje jej poczucie bezpieczeństwa z tym, jak się zachowuje teraz, a Ty możesz za to dużo zapłacić i sam się nabawić nerwicy lub po prostu nabawić się ran uczuciowych, o ile już ich nie masz czy też nie miałeś jeszcze przed tym związkiem (bo dlaczego się na to wszystko godzisz?}

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...Niestety jej uczucia oraz zachowania bardzo jest zmiennie. Jeśli jest ze mną jest szczęśliwa, spokojna, uśmiechnięta. Jednakże będąc w domu przeobraża się w istnego demona. Jest wulgarna, agresywna wobec domowników. Jej mama niestety nie daje rady i sama mi wielokrotnie mówiła, że córka jest chora i nie wie co ma zrobić z nią zrobić. Wystarczy że matka, ciotka, bądź brat coś źle powiedzą i dziewczyna wybucha. ....

I to zapewne jest jej winą.

Sorka - zastanawiałeś się kto ją wychowywał przez 23 lata?

Myślisz, że nerwica jest wiatropylna?

 

...mama (51). brat (16), ciotka(41), babcia(69), i kuzyn mały (6). Generalnie, ciotka, matka i babcia po przejściach....

Niezła agentura.

Niedobrze mi sę robi na samą myśl o mieszkaniu w towarzystwie zespołu psychopatek po przejściach.

Może pomieszkaj z nimi - zobaczysz co jest grane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Streściłem to wszystko bardzo, a przez 3 lata wydarzyło się naprawdę wiele. Nie mniej, trochę nabrudziłem na forum i straciliście czas prze moją osobę. Jednocześnie nadmienię że, dziękuję Wam. Jesteście 3 grupą osób, która powiedziała temu związkowi, dziewczynie i rodzinie NIE. Dziękuję za to Wam :). Boli, dzisiaj jeszcze trochę pocierpię ale od jutra zabieram się za siebie i wypełniam czas. Jedyną rzecz jaką muszę zrobić to wyrzucić wszystko co kojarzy mi się z tą dziewczyną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×