Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lony

Pogodzenie się z byciem śmieciem

Rekomendowane odpowiedzi

Czy da się zaakceptować to, że jest się śmieciem? Udało się to komuś? Bo ja wiem, że jestem, ale cały czas walczę. Zdaję sobie sprawę, że moja walka jest bezcelowa, ale nie jestem w stanie się poddać. Tracę tylko bezsensownie siły i jeszcze więcej rozpaczam. A tak mogłabym żyć w spokoju będąc śmieciem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wtf, może coś więcej napiszesz, jakie są przyczyny takiego myślenia itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

każdy śmieć który przeleży w ziemi kilkaset lat jest skarbem dla każdego archeologa i trafia do muzeum historii naturalnej a nie na śmietnisko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy da się zaakceptować to, że jest się śmieciem? Udało się to komuś? Bo ja wiem, że jestem, ale cały czas walczę. Zdaję sobie sprawę, że moja walka jest bezcelowa, ale nie jestem w stanie się poddać. Tracę tylko bezsensownie siły i jeszcze więcej rozpaczam. A tak mogłabym żyć w spokoju będąc śmieciem.

Nigdy nie zaakceptujesz takiego nazewnictwa względem siebie. ;) Możesz wyuczyć się mechanicznego tworzenia pozorów na potrzeby ogólnospołecznej maskarady, ale uczucia beznadziei ze środka samej siebie nie wyeliminujesz. Wręcz je pogłębisz, gdy zamkniesz je w sobie.

To, że walczysz wcale nie musi oznaczać, że wygrasz. Poprzez walkę pozbawioną racjonalnego podejścia również możesz dokonać autodestrukcji. Naucz się dostrzegać w pierwszej kolejności maleńkie sukcesy(one są zawsze) i cieszyć się nimi. Bez tego cały czas będziesz tkwić w martwym punkcie, wywijając bezproduktywnie swoją coraz bardziej zdeformowaną szabelką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czy da się zaakceptować to, że jest się śmieciem? Udało się to komuś?
Mi się wydaje, że mnie się to udało. O nic nie walczę bo i nie mam o co. Po prostu prędzej czy później skończę w jakimś wariatkowie, gdzie dokonam swojego jakże "znakomitego" i "przeszczęśliwego" żywota...

O coś takiego Ci chodziło w Twoim pytaniu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lony, Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz żadnym śmieciem,nie słuchaj fałszywych przekazów wypływających z Twoich zranień,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i co tam śmieciu? podoba ci sie jakta cie nazywam pewnie nie , ja nigdy bym tak siebie nie nazwała i nigdy na to nie pozwoliłabym nikomu innemu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śmieć to pewien element cyklu życia produktu. Są takie pojęcia jak recykling, eko-budownictwo. Pomijając jakieś radioaktywne śmieci to jednak każdy śmieć ma jakieś zastosowanie.

 

Jakim śmieciem jesteś? Skórką od banana, obierkiem od ziemniaka, puszką po Coca-Coli, zepsutym telewizorem, przepalonym bezpiecznikiem, herbatą która straciła aromat, na wskutek nieodpowiedniego przechowywania?

 

Ja kiedyś o sobie myślałem: "zeszmaciłem się". Mam takie poczucie wewnętrznego brudu. Opisałbym to jako umysłowy szum, zakłócenia. Żadna metoda wybielenia się nie pomaga. :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lony, trudno mi cokolwiek ci odpowiedziec, bo nigdy śmieciem się nie czułam. Uważam, że każdy z nas może znależc w sobie coś wartościowego. Warto poszukac! Przypomina mi się program kulinarny w którym uczestnikom dano śmieci z kuchni typu obierki, resztki, skrawki i mieli z tego ugotowac piękne dania. Każdemu się udało, niektórym nawet całkiem ekskluzywnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000, zeszmacic sie to zupełnie cos innego niz czuc sie smieciem ,zeszmacic sie mozna jak sie puszcza , zdradza kogos na to sobie trzeba zasłuzyc a smiec zeby sie czuc to trzeba sie czuc jak cos nic niewartego, na to niekoniecznie trzeba sobie zasłuzyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czy da się zaakceptować to, że jest się śmieciem? Udało się to komuś? Bo ja wiem, że jestem, ale cały czas walczę. Zdaję sobie sprawę, że moja walka jest bezcelowa, ale nie jestem w stanie się poddać. Tracę tylko bezsensownie siły i jeszcze więcej rozpaczam. A tak mogłabym żyć w spokoju będąc śmieciem.

 

Mogłabym napisać taki sam wątek. Też czuję się śmieciem i cały czas walczę z tą myślą, coś się we mnie buntuje przeciwko niej. I chciałabym w spokoju pogodzić się z tą świadomością bycia zwykłym społecznym odpadem, a jakoś nie potrafię się pogodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
każdy śmieć który przeleży w ziemi kilkaset lat jest skarbem dla każdego archeologa i trafia do muzeum historii naturalnej a nie na śmietnisko.
A jak to taki rozkładalny śmieć?
Naucz się dostrzegać w pierwszej kolejności maleńkie sukcesy(one są zawsze) i cieszyć się nimi.
Próbowałam, ale nie da się. Klęski wszystko przysłaniają.
Mi się wydaje, że mnie się to udało. O nic nie walczę bo i nie mam o co. Po prostu prędzej czy później skończę w jakimś wariatkowie, gdzie dokonam swojego jakże "znakomitego" i "przeszczęśliwego" żywota...

O coś takiego Ci chodziło w Twoim pytaniu?

Mniej więcej. Jeżeli o nic nie walczysz, to raczej tak. Jesteś zobojętniały na wszystko?
lony, Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz żadnym śmieciem,nie słuchaj fałszywych przekazów wypływających z Twoich zranień,
Miło, że tak piszesz, ale chyba nie masz racji.
i co tam śmieciu? podoba ci sie jakta cie nazywam pewnie nie , ja nigdy bym tak siebie nie nazwała i nigdy na to nie pozwoliłabym nikomu innemu

Prawdę mówiąc, nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Może to oznacza, że powoli godzę się ze swoim jestestwem?

 

monk.2000, jestem ludzkim śmieciem, może być? :D Psychicznym i fizycznym wrakiem.

kosmostrada, ja już wiem, że nie znajdę nic takiego, naprawdę. Przez kilka lat sobie wmawiałam, ale teraz wiem, że nie ma we mnie nic. Nie stanowię żadnej wartości. W gruncie rzeczy i tak nie ma to żadnego znaczenia, ale dobrze by było przeżyć życie w pełnej akceptacji do własnej osoby. Dlatego ja chciałabym zaakceptować to, że jestem śmieciem.

Introwertyczka, no to piątka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mniej więcej. Jeżeli o nic nie walczysz, to raczej tak. Jesteś zobojętniały na wszystko?
O nic nie walczę, no może po za "walką" w niektórych tematach na forum ;) , w realnym życiu nie ma niczego na czym by mi zależało, a co mogłabym osiągnąć, przynajmniej nic mi takiego nie przychodzi do głowy, więc myślę, że można powiedzieć, że mam wszystko w czterech literach, jak przystało na rasowego śmiecia wg Twojej interpretacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nie. Nie tylko śmiecie mają wszystko w czterech literach. Niektórzy są wartościowymi ludźmi, a mają wszystko w czterech literach. A niektóre śmiecie walczą chociaż nie mają żadnych szans (to właśnie ja).

Ja jestem śmieciem, ale nie wiem jak to zaakceptować. Skoro uważasz, że też jesteś śmieciem i w pełni to zaakceptowałeś, to powiedz, w jaki sposób to zrobiłeś?

Chociaż w sumie ja też miałam taki etap w życiu, że mało mnie było w rzeczywistości i wtedy średnio mi na niej zależało i wszystko przeniosłam na internetowy grunt. Więc może to po prostu taka alternatywa dla walki o rzeczywistość, walka o fikcję, ale ogólnie chodzi o to samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czy da się zaakceptować to, że jest się śmieciem? Udało się to komuś? Bo ja wiem, że jestem, ale cały czas walczę. Zdaję sobie sprawę, że moja walka jest bezcelowa, ale nie jestem w stanie się poddać. Tracę tylko bezsensownie siły i jeszcze więcej rozpaczam. A tak mogłabym żyć w spokoju będąc śmieciem.
Brednie. Nie jesteś żadnym śmieciem :D

Walczysz z fatamorganą. Go ahead! Może się w końcu zmęczysz. "jest się śmieciem" - to jest tylko Twoja interpretacja.

 

Polecam na początek: Anthony DeMello - "Przebudzenie"

http://www.astro.eco.pl/astro2/przebudzenie.html

 

Albo mówią mi:

- Ten twój kraj z całą tą nędzą, to okropne. Czuje się zawstydzony. Ale przecież to nie ja stworzyłem tę nędzę. O co tu idzie? Czy kiedykolwiek przestaniesz tak myśleć?

 

Mówią mi:

- Sądzę, że jesteś bardzo czarującą osobą. I już czuję się świetnie. Zostałem pogłaskany. Dlatego nazywają to: Ja jestem OK. i ty jesteś OK. Noszę się z zamiarem napisania książki, której tytuł brzmiałby: "Ja jestem osłem i ty jesteś osłem". Otwarte przyznanie się do bycia osłem, to największe wyzwolenie, coś najpiękniejszego na świecie. Jakże jest to cudowne. Kiedy ktoś by mi powiedział: "Nie masz racji", ja mu odpowiem: "A czego się spodziewałeś po ośle?"

 

Rozbrojeni. Wszyscy powinni być rozbrojeni. To jest ostateczne wyzwolenie. Ja jestem osłem i ty jesteś osłem. W normalnym życiu dzieje się tak: naciskam guzik i jesteś "na górze", naciskam guzik i jesteś "na dole". I taki właśnie jesteś. Ilu znasz ludzi, na których nie działa pochwala i oskarżenie? To nieludzkie - mówimy. Ludzkie - to znaczy, że trzeba być trochę mała małpką, aby każdy mógł pociągnąć cię za ogon, a ty robisz to, co robić powinieneś. Ale czy to jest ludzkie? Jeśli uważasz, że jestem czarujący, znaczy to że właśnie w tym momencie jesteś w dobrym nastroju i nic więcej. Znaczy to też, że pasuję do twojej listy zakupów. Wszyscy nosimy przy sobie taką listę zakupów i trzeba się do tej listy dopasować - wysoki, hmm, ciemny, hmm, przystojny, hmm - zgodnie z naszymi upodobaniami.

 

-- 10 gru 2014, 18:02 --

 

lony, trudno mi cokolwiek ci odpowiedziec, bo nigdy śmieciem się nie czułam. Uważam, że każdy z nas może znależc w sobie coś wartościowego. Warto poszukac! Przypomina mi się program kulinarny w którym uczestnikom dano śmieci z kuchni typu obierki, resztki, skrawki i mieli z tego ugotowac piękne dania. Każdemu się udało, niektórym nawet całkiem ekskluzywnie.
Dokładnie tak! Zróbmy z lony rosół! :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Skoro uważasz, że też jesteś śmieciem i w pełni to zaakceptowałeś, to powiedz, w jaki sposób to zrobiłeś?
Po prostu przestałam robić cokolwiek, gdy do mnie dotarło, że z moich celów dupa. Akceptacja przyszła z czasem i z wygody, gdy zrozumiałam, że nie ma sensu podejmować się czegokolwiek, żeby potem odnieść kolejną porażkę ,skoro można przyznać się przed sobą, że jest się śmieciem bez żadnego wysiłku... Ale co ciekawe nie przeszkadza mi gdy jak tak o sobie mówię, ale gdyby ktoś mi tak powiedział, to mnie to drażni...więc nie wiem, czy w takim wypadku można to nazwać akceptacją.. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skoro uważasz, że też jesteś śmieciem i w pełni to zaakceptowałeś, to powiedz, w jaki sposób to zrobiłeś?
Po prostu przestałam robić cokolwiek, gdy do mnie dotarło, że z moich celów dupa. Akceptacja przyszła z czasem i z wygody, gdy zrozumiałam, że nie ma sensu podejmować się czegokolwiek, żeby potem odnieść kolejną porażkę ,skoro można przyznać się przed sobą, że jest się śmieciem bez żadnego wysiłku... Ale co ciekawe nie przeszkadza mi gdy jak tak o sobie mówię, ale gdyby ktoś mi tak powiedział, to mnie to drażni...więc nie wiem, czy w takim wypadku można to nazwać akceptacją.. :roll:

Do mnie nawet nie chce dotrzeć, że moje cele są niedorzeczne. Naiwna jestem, ogólnie. No ale dzięki, może i na mnie kiedyś przyjdzie czas.

Siddhi, rosół ze mnie byłby niezdatny do spożycia ;) W ogóle tak jakoś ciepło mi się zrobiło, jak przeczytałam Twój post.

"Przebudzenie"... miałam to kiedyś przeczytać, ale jakoś nigdy do tego nie doszło. Ale na pewno nadrobię :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy da się zaakceptować to, że jest się śmieciem?

W pewnym sensie się da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygląda to jak "samosprawdzająca się przepowiednia" - jestem śmieciem, nic nie umiem więc robię wszystko żeby każde moje działanie zakończyło się klęską. Może zamiast prowokować klęski i porażki zacząć robić w końcu coś, co da efekty. Np. pójście do psychoterapeuty i praca nad sobą. Ale praca, nie pojękiwanie "i tak mi się nie uda".

 

Wydaje mi się, że zaakceptowanie "jestem śmieciem" to ewidentne pójście na łatwiznę. Jeżeli sprawia Ci problem zaakceptowanie tego to dobrze! Nie akceptuj tej myśli. Nie jest prawdziwa, nie jest Twoja.

 

Wybacz, że tak ostro. To moje zdanie, uważam że jest o co walczyć. :) Trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem śmieciem powinien tak brzmieć mój nick, nie wiem jak to jest nie czuć się jak śmieć bo czuje się tak od zawsze nawet od 1 klasy podstawówki.Mój ojciec jest taki sam i ja jestem taki sam, mam to w genach, wrodzona słabość psychiki.Życie jest tylko jedno a moje zostało zniszczone już w łonie matki, zanim zacząłem chodzić do szkoły to byłem już jakiś inny i nie potrafiłem się bronić

Pewnie kiedyś zacznę chlać i się powieszę w 4 ścianach.Z byciem śmieciem nie da się pogodzić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×