Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
PanPremier

Czy można nigdy nie kochać?

Rekomendowane odpowiedzi

Na wstępie zaznaczę, że jestem gejem. Nigdy nie byłem zakochany. Czasami czułem się jakby zauroczony, ale to uczucie potrafiło minąć w ciągu kilku sekund, np. gdy pomyślałem o wadach danej osoby.

 

Byłem w kilku związkach, z chłopakami i dziewczynami. We wszystkich miałem ten problem, że szybko mi się nudziły. Druga osoba opowiadała mi jak to mnie kocha, etc., a ja nie wiedziałem co odpowiedzieć, bo przecież wcale nie kochałem, a nie chciałem kłamać. Cały czas rozglądałem się za innymi, flirtowałem na czatach i portalach randkowych. Nie wiem czy można uznać to za zdradę. Będąc w związku nigdy nie przespałem się z nikim innym, ale za to gdy rozstałem się z jednym chłopakiem, jeszcze tego samego dnia zaliczyłem trójkąt z dwoma innymi. Owszem lubię seks. Wiem, że przynajmniej jeden chłopak mnie zdradzał. Gdy się o tym dowiedziałem, nic mnie to nie ruszyło. Miałem zupełnie wywalone. Inny zostawił mnie dla kolegi ze szkoły. Wtedy byłem tylko zdenerwowany, ale cieszyłem się, że już z nim nie jestem, bo mnie denerwował.

 

Jeden z chłopaków spędził tydzień w szpitalu psychiatrycznym. Twierdzi, że przeze mnie. Ja twierdzę, że dlatego, że jest chory psychicznie i powinien tam zostać. Rozmawialiśmy codziennie. Gdy trafił do szpitala, odebrano mu telefon i nie mogliśmy się kontaktować. Szczerze, nie zauważyłem tego. Myślałem, ze strzelił focha i dlatego się nie odzywa. Zapomniałem, że jest w szpitalu. Gdy wyszedł, powiedział, że płakał za mną, gdy ja nawet nie pomyślałem co u niego oraz, że mnie nienawidzi i nie chce więcej znać. Wtedy było mi głupio i czułem wyrzuty sumienia. Później było jeszcze parę ciekawych wydarzeń, ale ostatecznie nie rozmawiamy ze sobą.

 

Często czuję wyrzuty sumienia, niekiedy wstręt do siebie. Myślę, że powinno się mnie zabić, aby mnie ukarać. Tyle najebałem w swoim życiu, że boję się, abym był kiedyś prawdziwie szczęśliwy. Mam myśli samobójcze, ale nie planuję samobójstwa. Wolałbym zacząć życie od nowa.

 

Przez pewien czas leczyłem się psychiatrycznie. Nie pomogło mi to. Brałem Spamilan i Doxepin. Drugi odstawiłem, bo nie mogłem spać. Lekarz stwierdził u mnie osobowość histrioniczną, ale to nie jest choroba. Myślałem, że mam nerwicę. Wiosną 2011 zacząłem leczenie izotretynoiną. Leczyłem się bardzo długo i przyjąłem dawkę skumulowana większą od maksymalnej. Wśród skutków ubocznych miałem m.in. utraty przytomności, przy czym kilka razy zdarzyło mi się uderzyć w głowę (w trakcie upadku).

 

W rodzinie nie okazywano mi zbyt wielu czułości. Nie pamiętam aby kiedykolwiek ktoś w rodzinie powiedział mi, że mnie kocha. Mam jednak dobrych rodziców. Wiem, że się o nas martwią (mam rodzeństwo), dużo dla nas robią. Ja też się staram być dobrym dzieckiem. Pomagam w domu, dobrze się uczę, w te wakacje pracuję aby nie brać od nich pieniędzy. Za trzy tygodnie wyjeżdżam na studia. Bardzo bym chciał aby rodzice ze mnie dumni. Ludzie dość często mówią "Rodzice chyba są z ciebie dumni". Odpowiadam, że nie lub nie wiem.

 

Mama kilka lat temu powiedziała mi, że nikt mnie nie pokocha przez mój charakter.

 

Rodziców kocham.

Wielokrotnie się z nimi kłóciłem. Mówiłem, ze są nikim, że ich nienawidzę. Zawsze później tego żałowałem. Płakałem gdy byłem sam.

 

Dlaczego więc nie potrafię pokochać nikogo innego? Czy ja mam jakieś ograniczenie emocjonalne?

 

Proszę nie oceniać mnie pod względem moralności.

 

Na podobnym portalu utworzyłem taki sam temat, ale liczę na to, że tutaj znajdę pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ale jak chciałeś wyleczyć zaburzenia osobowośći za pomocą lekarstw?

Nie potrafisz kochać z powodu zaburzeń osobowośći. psychiatra stwierdził że to jest do wyleczenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć, PanPremier. Fatalny nick. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedzialabym że takimi osobami jak Ty gardzę, ale tylko takimi, którzy nie zdają sobie sprawy z problemu, wręcz chwalą sie swoimi przelotnymi związkami. Ty zaś zdałeś sobie sprawę z problemów na tym tle, to juz znaczna część sukcesu. Jeżeli rodzice z góry mówią ci "nikt cie nie pokocha", "jesteś nieznośny" czy teksty w tym stylu to sprawiają, że rzeczywiscie twoja samoocena jest zaniżona, czy mówisz- nie jestem wart miłości drugiego człowieka. Tak naprawdę mało o sobie napisałeś, bardziej opisałeś związki i że inni przez ciebie cierpieli. Po pierwsze masz prawo zakończyć związek jeżeli czujesz że to nie to. Mogę ci poradzić jedynie by robić to na tyle delikatnie by dana osoba czuła jak najmniejszą krzywdę. Raczej nie powinny osoby ciebie obarczać winą, że wylądowały w psychiatryku. Ale widzisz, nic nie jest ani białe ani czarne. Słabszy psychicznie załamie sie po rozstaniu i musi podjąć leczenie. Ale do uczuć sie przecież nie zmusisz.

Moja rada- rozstawaj sie z klasą, dbaj o uczucia innych. Dla Ciebie może to przelotny seks, ale inni traktują seks jako zaangażowanie. Zdanie twoich partnerów czy przyjaciół powinno sie dla ciebie liczyć. No i musisz dawać cos od siebie. Inaczej nie zbudujesz nic trwałego.

Jesteś pracowity, chcesz sie uczyć- rob to, widzę że Ci to pomaga. Może jak wyjedziesz na studia i będziesz sam to twoje myślenie będzie sie zmieniać.

Jako licealistka pytałam sie siebie- ja umiem kochać? Szczególnie po związku z toksycznym człowiekiem, miałam dość związku na dlugo. Nie chciałam ani ranić ani być raniona. Uczyłam się wiec na studiach, był to mój priorytet, pracowałam w wolnych chwilach, czułam sie bezpiecznie w swoim świecie. Potem przyszła pora na związek- czułam lęk, ale okazało sie że nie bezpodstawnie- ten człowiek okazał sie złym wyborem.

Za mną daleka droga, troche doświadczeń, zmieniłam sporo poglądów i jest mi lepiej.

Zamiast leków może psychoterapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

'Dbaj o uczucia innych' napisała Iza, ale droga Izo, terapia zaburzeń osobowości często na tym się skupia. To nie takie proste.

 

Ja w zasadzie mogę się podpisać pod słowami kolegi, ponieważ miałem wiele podobnych doświadczeń. Nie potrafię się przed nikim w 100% otworzyć, ani do nikogo przywiązać. Czuję wyrzuty sumienia, ale to nic nie daje, bo zachowuję się tak samo. Podobnie jak Ty jestem gejem i takie właśnie seksualne podboje traktuję jako formę chwilowego zaspokojenia potrzeby bliskości, bez obnażania siebie, swoich wad itp. Myślę, że masz podobnie.

 

Tutaj wszystko sprowadza się do jednego: jeśli te wszystkie rzeczy, o których napisałeś bardzo utrudniają Ci życie to trzeba coś z tym zrobić. Nie pomogą Ci leki, bo jeśli faktycznie masz zab. os. to w takim wypadku potrzebujesz terapii. Z tego co widzę jesteś młodziutki, więc im szybciej zaczniesz tym lepiej dla Ciebie. W razie pytań służę pomocą :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DelRey25, chodzi mi, żeby zrywać kontakty w dosyć łagodny sposób, a nie np tekstami- nie jesteś mi już potrzebny. To bardzo raniące dla drugiej osoby i rzeczywiscie może jej spaść znacznie samoocena, mogła poczuć sie wykorzystana i czuć chęć zemsty. Może z tego powodu też powstają wyrzuty sumienia, bo osoba porzucona nie daje o sobie zapomnieć, swoją złość rzuca na porzucającego, wydzwania i obraża itd.

Macie wiele związków za sobą, powiadacie- często rozpadały sie z waszej winy- PanPremier, został obarczony zarzutem- to przez ciebie siedziałem w psychiatryku. To przez ciebie płakałem. I zaczął czuć wyrzuty sumienia.

Tak jak więc można nauczyć si asertywności tak i trzeba uczyć sie pewnej wrażliwości. I wiem że to nie takie proste, sama uczę sie pewnych rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No co Wy ludzie? Serio nie wiecie?

To Wam powiem. Wyznam Wam miłosny sekret : w szambie witaj!

 

Przeciez faceci nie umieją kochac i nigdy nie umieli. Jeśli mowią, że kochają to ściemniają. Bo kobiety tego oczekują, jest to sposób aby zaciągnąć ją do łozka.

 

A teraz proszę o szczere opinie. Od panów w miarę możliwośći, bo nie interesują mnie wynurzenia typu: " Jestem z facetem, który mnie kocha..."

Czy znajdą się odważni, którzy przyznają się, że nie byli nigdy zakochani...

To nie jest żadna ściema ani prowokacja, ja naprawdę tak myslę, wielu moich kolegow przyznaje mi racje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lucy1979, e tam.. oni kochaja ale inaczej..bardziej egoistycznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lucy1979, ja myśle, że troche przesadzasz. Na pewno są takie osobniki o jakich napisałaś, ale raczej nie wszyscy. Każdy jest jednak innym charakterem, osobowością. Może facet nie potrafi kochać tak mocno jak kobieta, ale kocha, angażuje się.

Może ty na takich trafiłaś co udawali po to żeby pójść z toba do łóżka i dla świętego spokoju żebyś się nie czepiała mówili, że kochają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

PanPremier, myślę, że warto na samym początku znajomości otwarcie mówić o swoich potrzebach i nastawieniu. Na pewno znajdziesz wiele osób, które traktują seks tak jak Ty i nie chcą się angażować. Tak byłoby uczciwie i nie musiałbyś znosić biadolenia ex partnera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No co Wy ludzie? Serio nie wiecie?

To Wam powiem. Wyznam Wam miłosny sekret : w szambie witaj!

 

Przeciez faceci nie umieją kochac i nigdy nie umieli. Jeśli mowią, że kochają to ściemniają. Bo kobiety tego oczekują, jest to sposób aby zaciągnąć ją do łozka.

 

A teraz proszę o szczere opinie. Od panów w miarę możliwośći, bo nie interesują mnie wynurzenia typu: " Jestem z facetem, który mnie kocha..."

Czy znajdą się odważni, którzy przyznają się, że nie byli nigdy zakochani...

To nie jest żadna ściema ani prowokacja, ja naprawdę tak myslę, wielu moich kolegow przyznaje mi racje.

 

etam

Nie ma reguły facet czy kobieta. Znam kilka przypadków po jednej i po drugiej stronie. Kobiety też czasem nie kochają swoich partnerów i też zależy im bardzo na tym aby zaciągnąć faceta do łóżka. Różnica bywa nieraz taka że kobiety częściej każde uczucie nazywają "miłością/zakochaniem" a facet sporadycznie dlatego że jako samiec wypadałoby aby zachował się bardziej męsko, silnie, zdecydowanie (czy jak tego nie nazwać) a nie romantycznie/uczuciowo. Kobiecie jak się ktoś podoba dużo łatwiej i szybciej nazwać to miłością (częstym sposobem myślenia jest: "a niech inne mi zazdroszczą") a facet nie powie przecież koledze że się zakochał tak szybko, z reguły mówi że dana kobieta jest ładna, że podoba mu się albo że ma na nią chęć. Sorry ale mam/miałem wielu znajomych i patrząc od strony niektórych kobiet (nie wszystkich) to one zakochiwały się nawet co miesiąc a czy to jest możliwe żeby przeżyć miłość kilka lub nawet więcej razy w roku? :shock: Wątpię. Przeważnie to m.in. przesadzona chęć przeżycia miłości, przedawkowanie filmów romantycznych, czasem zauroczenie itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lekarstwa były na lęki. Spamilan ma działanie przeciwlękowe, a Doxepin nie pamiętam, ale miałem po nim piękne sny <3

 

Zaburzeń osobowości chyba nie da się wyleczyć?

 

Nie mam zaniżonej samooceny. Przeciwnie, znam swoją wartość. Z tego też może wynikać pewien kompleks boga. Nie potrafię się cieszyć z prostych rzeczy. Niedawno byliśmy u rodziny w lubelskim (wiadomo, bieda). Przerażało mnie np. jak można korzystać z tak starej łazienki. Oczywiście nic nie mówiłem i nie dawałem po sobie tego poznać. Raz powiedziałem rodzicom na osobności, że obiad mi nie smakował, a tata do mnie z wyrzutem, że ciocia z wujkiem przygotowali to, co mieli najlepsze, a ja wybrzydzam. Odpowiedziałem, że nie musi mi się wszystko podobać, ryba była w środku niedopieczona i śmierdząca (a rybą bardzo łatwo się zatruć), ziemniaki to rozjebana mamałyga (jak można rozbić młode ziemniaki?! O.o), a taniego wina nie piję. Przy okazji, pracuję w luksusowym hotelu i nie zajmuję tam szeregowego stanowiska. Ale to nie przyczyna tylko raczej skutek. Zawsze byłem perfekcjonistą, na wszystkich uroczystościach w domu przygotowywałem stół, stroiłem dom na święta, etc. Moi przełożeni to docenili mianując mnie szefem sali w restauracji xd Ciężka praca.

 

Na początku znajomości zawsze mówię, że nie interesuje mnie żaden związek. Czasami, jeżeli znamy się dłużej, niż dwa tygodnie, opowiadam o swoich problemach emocjonalnych. Btw, nigdy nie skakałem z radości. Nie potrafię spontanicznie przeżywać emocji.

 

Niedawno byłem u pewnego chłopaka, który wydawał się być taki sam, jak ja. Nawet spotkaliśmy się w trójkę z jego byłym i ten mi powiedział, że nigdy nie użył słowa "kocham", bo jest zimną suką. Byłem u niego kilka dni. Raz powiedziałem mu coś uroczego (zdarza mi się), a on "Och, to brzmi prawie jak miłość". Odpowiedziałem żeby nawet o tym nie myślał. Zaproponował mi też abyśmy razem zamieszkali, gdy przyjadę na studia. Odpowiedziałem "Nigdy w życiu!" i za to się chyba obraził xd Na serio bym nie chciał i nie chodzi tylko o sprowadzanie innych chłopaków. Był bałaganiarzem i denerwował mnie jego styl bycia. Gdy wyjechałem, rozmawiałem z nim już tylko wtedy, gdy sam napisał pierwszy. Olewałem go aby dał mi spokój i na złość pisałem o innych. Któregoś dnia wylał mi wszystkie swoje żale, ze nie każdemu poświęca swój czas przewidziany na naukę, nie każdego zaprasza do swojego domu, etc. i chciał mi coś powiedzieć, ale teraz to już nieistotne, bo wszystkie zjebałem. Ze wszystkich biadoleń jakie słyszałem, to było najdziwniejsze, bo sam przecież powiedział na początku, że nie oczekuje niczego więcej. W każdym razie, został w końcu potraktowany tak, jak sam traktował innych. Tylko gorzej. Nie uważam abym zrobił coś złego. Jemu akurat się należało xd Oby nigdy więcej go nie spotkał...

 

Nie szukam samego seksu. Przede wszystkim szukam znajomych. Dobrych. Takie znajomości trwają maksymalnie kilka tygodni. Starzeję się. Za kilka lat mogę być już łysy i gruby, a wtedy nie będę miał takiego brania jak teraz O.o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PanPremier, to że u wujostwa ci sie nie podobało to nie znaczy że jesteś dziwny. Obracasz się w ładnych przestrzeniach (hotel), pewnie mieszkanie jest (w miarę) dobrze urządzone i nie dziwie ci się, że czułeś dyskomfort. Ciężko przerzucić się z dobrodziejstw na biedę. Kiedyś osobiscie myślałam że wystrój mi nie robi. Ale jednak są przestrzenie w których czuje sie źle. Mieszkam na stancji, która nie jest luksusowa i najnowocześniejsza, ale nie jest to również obskórna klitka (w jakiej przyszło mi mieszkać parę lat temu- wytrzymałam 3 miesiące).

Lubisz estetykę i umiesz tworzyć ładny wystrój- dobry talent!

Brałeś leki na lęki, ale musisz znać źródło lęków, bo nic nie jest bez przyczyny. Czegoś musisz sie obawiać, czego- nie wiem.

Skąd wiesz, że masz zaburzenie osobowości? Uwierz, lepiej samemu nic sobie nie przypisywać. Dobrze by było w Twoim przypadku skorzystać z psychoterapii. Może odpowiesz wtedy na pytania- Czemu mam lęki, czego się boje? Czy w końcu umiem kochać czy nie? Może wolę pieniądze od ludzi? Co jest dla mnie ważne, co akceptuję a czego nie?

Mi się wydaję, że może lubisz wchodzić w toksyczne relacje, ale czy rzeczywiscie tak jest to by wyszło na psychoterapii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaburzenie osobowości stwierdziła lekarka (psychiatra), u której się leczyłem. Wczesnej nie wiedziałem, ze jest coś takiego, jak histrioniczne zaburzenie osobowości.

 

Lęki? Boję się nowych rzeczy, ale w 90% przypadków dobrze sobie radzę z nowościami. Boję się o swoją przyszłość (edukacja, kariera, związek, zdrowie; prowadzę zdrowy tryb życia, ale nie mogę rzucić palenia -.-). Boję się złych ludzi. Mam manię prześladowcza. Gdy wchodzę do autobusu, mam wrażenie, ze wszyscy rozmawiają o mnie. Boję się nieskończoności. To najgłupsze ze wszystkiego. Przeraża mnie zarówno wizja życia po śmierci (gdybyśmy czuli upływ czasu, byłoby to przekleństwo) i braku istnienia świata poza ziemskim. Przestałbym istnieć i nawet bym o tym nie wiedział. Jestem wierzący i mam nadzieję, że cokolwiek to będzie, będę szczęśliwy. Dwa lata temu zmarła moja babcia. Ten pogrzeb dobrze pamiętam. Być może dlatego, że na szczęście nie byłem na zbyt wielu. Gdy wszyscy wychodziliśmy z domu za trumną, mijając kuchnię, miałem wrażenie, że widzę ją na krześle, na którym zazwyczaj siedziała. Kilka, albo kilkanaście dni później tata (była jego mamą) powiedział, że wcześniej mu się śniła, a teraz musiała pójść gdzie indziej. Ja też kilka razy miałem wrażenie, że jest gdzieś w pobliżu. Tak, jestem wierzący.

 

Może to, co mówię jest niedorzeczne. Nie wiem, jestem chory, a teraz jeszcze pijany. Po pracy wypiłem kilka drinków, u mojego ulubionego barmana. Uczyliśmy się w jednym liceum. Byla plota o nim, że daje dupy za pieniądze. Jest taki uroczy. Brałbym go na stalowym blacie kuchennym xd

 

Moi rodzice wcale nie są bogaci i mieszkamy w bloku. Mamy jednak czysto i jemy dobre jedzenie. Mama jest technologiem żywności, a ja odkąd zacząłem gotować, wprowadzam różne nowości,które widziałem w Internecie, telewizji, a ostatnio podpatruje w hotelu. Czy ktoś z Was myślał np. o tym, żeby desery dekorować zaschnietymi kwiatami z czekolady albo podawać sosy owocowe do mięs? Nie mówię tylko o żurawinie i śliwkach, które są popularnymi dodatkami w tradycyjnej, polskiej kuchni, ale też wiśniach czy ananasach. Nie rozumiem ludzi, którzy w kółko jedzą tylko trzy potrawy, a ich znajomość alkoholi kończy się na wódce i piwie, które kupią w Biedronce. To marnowanie życia.

 

Wolałbym zostać porównany do premiera Luksemburga. Niedługo bierze ślub ze swoim narzeczonym <3

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hehe:D mniemanie o sobie to faktycznie masz:P Pozazdrościć :P Ciekawy z Cb przypadek...

Ja gardzę ludźmi którzy dają dupy na lewo i prawo nie angażując się emocjonalnie, ale skoro od początku stawiasz sprawę jasno swoim partnerom/ partnerkom to jest ok :P

 

A słyszałeś kiedyś o takim czymś jak "jadalne złoto"? W Galileo kiedyś pokazywali :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No, to że się boisz o przyszłość to nic dziwnego- przeważająca większość Polaków się boi :P, Pewnie teraz masz trudny okres bo za chwile idziesz na studia :P. Myślałam że nieskończoności boją się dzieci, dzieci przeżywają że istnieje coś takiego jak śmierć, i zastanawiają się co po niej jest, czy coś jest. Ale lepiej obrać twoje myślenie, niż myśleć że po śmierci nie ma nic. Jak kto mawiał jeden z myslicieli "Lepiej wierzyć, bo wierząc nie tracisz a możesz zyskać życie wieczne, niż nie wierzyć i wtedy możesz tylko stracić". Jeżeli te lęki o byt i życie wieczne są naprawdę uciążliwe, może idź na rozmowę do księdza. Według kościoła, dusze osób zmarłych mogą przebywać na ziemi, gdy nie wypełnili swojego przeznaczenia, czy misji. Część rodziny u mnie wierzy, że w naszym mieszkaniu jest duch, ponieważ zwierzęta dziwnie sie zachowują: pies szczeka na ścianę. Można powiedzieć, że moj brat "stary koń" bo miał 22 lata, którejś nocy panicznie sie wystraszył i twierdził że tam jest duch (w tym samym pomieszczeniu co szczeka pies).

O śmierci nie myślę, śmierci się nie boję. Nie wiem też, czy ten problem- strach o życie po życiu- w ogóle kwalifikuje się do leczenia lekami, nie podciągałabym tego pod zaburzenia. Ale mania prześladowcza? No tu już jest problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też miewam takie dziwne lęki... Pomimo, iż jestem osobą wierzącą, czasami nachodzą mnie takie obawy, ze wcale nie ma życia pozaziemskiego. Człowiek umiera, a wraz z nim jego świadomość i tak kończy mu się świat. Samej śmierci natomiast, absolutnie się nie boję. W związku z moimi przeżyciami, przeszłością i niską samooceną czasami nawet chciałabym umrzeć, bo tak wydaje mi się, że byłoby lepiej dla wszystkich. Być może dlatego jestem nazbyt odważna, uprawiam spadochroniarstwo, kręci mnie też patologia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba niewiele jest osób na świecie, które ślepo i niezaprzeczalnie wierzą w istnienie pozaziemskie i Boga. Jak to ksiądz stwierdził, o to chodzi w wierze- człowiek powątpiewa, ale powraca do tej myśli że jednak jest Bóg, nagroda, kara. Ja nie wierzę w przypadki, czuje że wszystko co mnie spotyka to jakieś przeznaczenie :P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No co Wy ludzie? Serio nie wiecie?

To Wam powiem. Wyznam Wam miłosny sekret : w szambie witaj!

 

Przeciez faceci nie umieją kochac i nigdy nie umieli. Jeśli mowią, że kochają to ściemniają. Bo kobiety tego oczekują, jest to sposób aby zaciągnąć ją do łozka.

 

A teraz proszę o szczere opinie. Od panów w miarę możliwośći, bo nie interesują mnie wynurzenia typu: " Jestem z facetem, który mnie kocha..."

Czy znajdą się odważni, którzy przyznają się, że nie byli nigdy zakochani...

To nie jest żadna ściema ani prowokacja, ja naprawdę tak myslę, wielu moich kolegow przyznaje mi racje.

 

Chyba jednak jest inaczej.

To jest wypowiedź z komentarza z Onetu:

 

"To jest chore że kobietę sprowadza się do roli mięsa a mężczyznę to roli trzepaczki śmietany. Jestem żonaty 21 lat i dziękuje Bogu że dał mi okazję spotkać moją żonę,Kocham te chwile jak się dotykamy ,jak rozmawiamy a nawet to jak się kłócimy{bo życie to nie jest bajka ale nigdy a to nigdy żadne z nas nie poniżyło drugiej osoby)a godzenie się jest wspaniałe.Jestem ciekawy jak ci wzrokowcy będą odbierać piękno za 30 lat bo ja i wtedy powiem że moja Iwonka jest najpiękniejsza na świecie"

 

Ten pan potrafi kochać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No dobra, ale nikt mi nie odpowiedział, czy możliwe jest, aby być pozbawionym uczuć wyższych, np z powodu zmian organicznych mózgu. Wiem, ze narkomani często tak mają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PanPremier, teorytycznie to możliwe, ale czy w twoim przypadku? Tego nikt nie wie :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lucy1979, ja myśle, że troche przesadzasz. Na pewno są takie osobniki o jakich napisałaś, ale raczej nie wszyscy. Każdy jest jednak innym charakterem, osobowością. Może facet nie potrafi kochać tak mocno jak kobieta, ale kocha, angażuje się.

Może ty na takich trafiłaś co udawali po to żeby pójść z toba do łóżka i dla świętego spokoju żebyś się nie czepiała mówili, że kochają.

 

Prosilam facetow o opinie, bo wiedziałam co będą dziewczyny pisać. To nie są moje tylko doświadczenia, ale wynik obserwacji znajomych i rozmow z facetami. Nikt mnie nie przekona, ze jest inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×