Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Erriko

Problem w odczuwaniu emocji

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem, czy to dobry dział.

Witam serdecznie, nie tak dawno temu(około miesiąca) zauważyłem w sobie poważny problem, który nie pozwala mi odpowiednio żyć, bo przemyśleniu i przeanalizowaniu stwierdziłem, że mam ten kłopot od dłuższego czasu, nie wiem ile ale conajmniej 1,5 roku.

 

Mianowicie to coś nietypowego. Czuje jakbym nie miał "duszy", nie czuje emocji tak jak powinienem. Bardzo ciężko mnie rozłościć, a kiedy się na coś tylko zdenerwuję, to nie czuje tego tak jak wcześniej przez całe życie, ale największy problem mam z radością.

Niemal, że nie potrafię się cieszyć. Kiedy oglądam śmieszny film oczywiście śmieje się, ale to coś innego, prawda? Chodzi mi o radość z robienia czegoś, z wykonywania czynności, która powinna mnie cieszyć, zamiast radości czuje tylko przyjemność. Czuje że coś sprawia mi przyjemność, ale wcale nie ciesze się z robienia tego. Radość odczuwam tylko z bardzo dużych rzeczy, a i tak nie tak wielką jak powinienem. Nawet kiedy widze się z bardzo mi bliskimi przyjaciółmi, których widze raz na półroku lub raz na rok, tylko się uśmiecham - niby się ciesze, ale wydaje mi sie to takie puste, jakby cieszył się mój mózg, ale nie "dusza?" Nie czuje tej radości wewnątrz siebie, czasem mam wrażenie, że mój uśmiech na jakąś miłą sytuacje to jedynie odruch. Nie potrafie przez to odnaleźć w życiu szczęścia. To bardzo trudne do wytłumaczenia, mam wrażenie, że emocje takie jak radość to reakcja mózgu, ale nie mnie samego, nie mojego wnętrza... zastanawiam się, czy coś ze mną jest nie tak, czy z hormonami, które powinny się uwalniać przy emocjach. Tak jest nie tylko z radością, ale z nią najbardziej. Kiedy się boję, nie przyśpiesza mi serce, niby czuje ten strach, ale kompletnie bez adrenaliny, dopiero kiedy naprawde bardzo się przestrasze(ostatni raz jakieś półroku temu nielicząc spotkań z pająkami, których się panicznie boje od dziecka, ale nawet teraz nie boje się tak jak kiedyś). Jest jedna emocja, która pozostaje prawie bez zmian, a mianowicie smutek, mimo, że odczuwam go mniej niż dawniej to i tak jest bardzo silny. Radość czuje najmniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobnie do Ciebie... znaczy dla mnie emocje to tylko takie trwające sekundę motylki w brzuchu, czy chwilowa ekscytacja. Gdy się przestraszę czuję tylko to w żołądku lub gdy myślę o czymś co chcę robić, i już nie mogę się tego doczekać, czuję te motylki, ale to się i tak wszystko zdarza rzadko. To taki skręt brzucha jest... Też tak masz? A moze to normalne?

 

Chciałam jeszcze coś napisac, ale to prawdopodobnie wchodzi na coś co ma z czymś zupełnie innym wspólnego i w sumie zaczęłybym Ci wtedy pisać o mnie strasznie dużo, co jest bez sensu bo i tak już to wszystko pisałam... Chociaż w sumie nie wszystko, ale nieważne.

 

Co chwila coś piszę od 10 min, ale po chwili usuwam, bo przypominam sobie, ze tylko o te motylki miałam się spytać xD

 

Przepraszam, jeśli nieskładnie, ale późno jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Erriko,

Masz tylko problem z odczuwaniem emocji? Poza tym dobrze radzisz sobie w życiu? To twój jedyny problem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a jak śpisz? schudłeś przytyłeś? może minie samo, jak nie to zgłoś się do psychologa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobnie. Przez większą ilość czasu nie czuję żadnych emocji. Gdyby ktoś zarżnął mi matkę na moich oczach nie wywołałoby to pewnie większych emocji. Ale w chwilach w których jestem ''atakowany'' przez różne sytuacje czy ludzi, włącza mi ogromny stres, który zamienia się w agresję albo płacz i duszności. Zdarzają się też epizody, że stres trzyma mnie kilka dni tak jak teraz. Nie wiem od czego to zależy. Jedyne co daje mi ukojenie to oglądanie ''klimatycznych filmów'' i ostatnio czytanie tego forum, w nadzieji że znajde osoby które mają gorzej. Na zewnątrz z kolei, jak widzę kalekę albo jakiegoś żula to wkręca mi się myślenie, że albo będę taki sam albo coś zmienię, co powoduje jeszcze większą nerwicę. Narazie troche pomaga kładzenie się na plecach i głębokie oddychanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przez długi czas w pełni nieswiadomie mroziłam emocje, , podejrzewam ze ma to skutek z ich wyparciem. Przezywanie emocji jest tak trudne i sa tak cięzkie, ze psychika unika kontaktu z nimi, i do pewnego stopnia się to udaje. Uczucia moga byc tak obicązające, ze smierc wydaje sie łatwiejsza. Oczywiście one nie znikają, tylko ryją banke i manifestuja się np w postaci dolegliwosci psychosoamatycznych albo depresji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Zamrażanie" własnych emocji następuje, gdy nie ma warunków do ich wyrażania. :?

Jednym z przykładów mogą być domy, w których panują toksyczne relacje. W nich wszystko kręci się wokół jednej osoby do tego stopnia, że reszta domowników dostosowuje się do tego "układu" i przestaje wyrażać własne emocje, potrzeby czy uczucia. :(

Może tu również chodzić o miejsce pracy, w którym centralną jest np. szef (albo inny pracownik), który "ma zawsze rację" i siebie stawia na pierwszym miejscu. :?

Inną opcją może być szkoła/klasa, w której wszystko było podporządkowane jednej osobie, ze stratą dla reszty.

 

Może w czymś takim tkwi przyczyna Waszych kłopotów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Erriko, Jestem ciekawa ile masz lat? U mnie smutek też był dominującym uczuciem, dopiero jak wyniosłam się z domu w wieku 18 czy 19 lat to zaczęłam poznawać uczucie radości. Aby czuć radość muszę robić to co kocham, być sobą, tylko tyle i aż tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a bierzecie jakieś psychotropy? może to po tabletkach?

 

-- Wt cze 10, 2014 2:52 pm --

 

Aby czuć radość muszę robić to co kocham, być sobą, tylko tyle i aż tyle.

Całkiem mozliwe, ze masz racje. Jeśli choruje się na nerwicę i ta ogranicza życie, to jakby naturalną konsekwencją jest brak radości życia, brak energii, możliwe że tak jest też u mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nathallie, ale co z tymi motylkami? Czy że są czy nie są? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nathallie, Nie wiem jakiego koloru skrzydła mają te twoje motylki w brzuchu, ale u mnie motylki w brzuchu oznaczają tyle co podniecenie :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nikt nie ma tak z motylkami w brzuchu? :c
Ja miałam motylki kiedy nic nie czułam, a jedyna opcja żeby odczuwać to były jakies ryzykowne, niebezpieczne zachowania, wtedy czułam lekka ekscytację, jakby lęk i miłe podniecenie. Obecnie dopiero nauczyłam się dopuszcac emocje do siebie, ale nie umiem ich wyrażac asertywnie, musze sie tego uczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No bo ja właśnie jakby nic nie czuję oprócz tych motylków... Dla mnie emocje to po prostu taki uścisk w żołądku i zastanawiałam się czy każdy ma tylko te motylki, czy jeszcze coś... Czyli rozumiem, że emocje to nie tylko to? Dziękuję więc za odpowiedzi (:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lat mam 22, kiedyś czułem się źle psychicznie i osaczony kiedy mieszkałem z matką bo często się kłóciliśmy. Potem przeprowadziłem się do ojca jakieś 3 lata temu i jest ogólnie lepiej, wszystko powinno grać, ale kiedyś właśnie jak wspomniałem nie potrafilem okazac czy poczuc radości ze spotkania z dawnymi przyjaciołmi, byłem niby szczesliwy, ale bez emocji, wtedy kumple mysleli ze nie ciesze sie na ich widok, ale dopiero zaczelem kojarzyc jak ostatnio zaczalem o tym mysleć. Wczesniej mimo ze zle sie czulem psychicznie to potrafilem okazywac emocje i to nawet bardzo, zycaly mna na wszystkie strony, radosc sprawiala ze skakałem, a złość.... ze nie panowałem nad sobą... ale przynajmniej czulem cos teraz... wydaje mi sie ze to tylko wrazenie ze cos czuje taki bodziec od mózgu nic wiecej. W życiu codziennym mam kobiete z którą nawet mi sie układa, nie mogę powiedziec ze nie, bo jak każda para się kłócimy, ale kocham ją z całego serca, i wiem, że sprawia jej przykrosc kiedy nei widzi wmoich oczach błysku gdy powinnienem się radować z czegoś co dla mnie zrobiła. Ogólnie to związek mi sie układa, a nawet bym powiedział, że teraz jest coraz lepiej po tym jak jej to opowiedziałem. Obecnie nie pracuje, jakiś miesiac temu zwolnili mnie z pracy i sie z tego ciesze bo sam mialem zamiar sie zwolnić, raczej watpie zeby praca miala na to wplyw, bo jeszcze jak chodzilem do szkoly to juz byly poczatki nie emocjonowania się. Narazie nie szukam pracy, bo chwile musze odpocząć, puki mogę gdy mieszkam z ojcem, planuje sie wyprowadzic by zamieszkac ze swoją kobietą, później nie będzie odpoczynku. Schudłem moze z rok temu około 2kg i nie moge przytyć, zawsze marzyłem o tym zeby miec troche ciałka, ale nie potrafie przytyć, waże 60-61kg na 1,69 wzrostu. W gimnazjum nawet ważyłem 65kg, pomimo tego nie bylo widac zebym byl specjalnie gruby, wygladałem tylko troche bardziej niz teraz, a wtedy bylem przeciez troche nizszy. Nieważne o wadze. Motylkow nie czuje, tylko jak mam strres to sciska mnei w zoladku, najczesciej przy takim stresie jak trema. Przy innych uczuciach tego nei ma. Sam nie wiem o co chodzi niby cos czuje niby nie. tak jakby mój mózg zdawał sobie sprawe z np. radości, ale nie uwalniał emocji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×