Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Bub

Zablokowana energia życiowa

Rekomendowane odpowiedzi

Jak postępuje się z pacjentami, którzy mają totalnie zablokowaną energię życiową? Tak jest w moim przypadku. Przez wiele lat byłem prześladowany przez wygląd i cała moja energia siedzi w środku. Wykształcił się we mnie mechanizm obronny, który ma na celu uniknięcie kompromitacji. Przed każdym wypowiedzianym słowem analizuję jak wpłynie ono na słuchacza, co również odbiera mi energię. Przy ludziach przeważnie mam ekstremalnie płytki oddech, a zmuszając się do głębszego oddychania, zapowietrzam się.

 

Drugim równie ważnym elementem w tej układance są moje gonitwy myśli. Nawet przy niewielkiej liczbie bodźców zewnętrznych moja głowa jest atakowana chaosem myśli. Kiedy bodźców jest więcej, to jest prawdziwy koszmar. Analizuję wszystko i nie dochodzę do żadnych sensownych wniosków. Popadam ze stanu w stan, bo w głowie rodzą się różne interpretacje sytuacji, cudzych zachowań. Potrafię z minuty na minutę popaść ze stanu depresyjnego w euforię, tylko za sprawą znalezienia lepszej interpretacji.

 

Tak właśnie wygląda moje życie. Nie mam kontaktu z samym sobą i bardzo się cieszę, że zakładam ten wątek. Na swój sposób lubię, kiedy dzieje się zbyt dużo i głowa jest pełna śmieci - wtedy przypominam sobie o tym w jaki ja absurdalny sposób funkcjonuję. Przez to wszystko chcę się zabić.

 

Mimo braku sił do życia, zapytam. Proszę tylko o wstrzymanie się z poradami w stylu "nie myśl o tym" czy "myśl o czymś innym". Nie potrafię tego zrobić, to są myśli automatyczne i wielokrotnie próbowałem różnych metod. Ostatnio nawet zaintrygował mnie temat... elektrowstrząsów. Jest mi już naprawdę wszystko jedno jak, ale o niczym tak nie marzę jak o tym, by przestać tyle myśleć i dokopać się do swoich emocji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam miejscami podobne, ale nie nazwałabym tego 'zablokowaną energią'. nic się samo nie naprawi, trzeba czasu żeby wszystko sobie powoli poukładać. chodzisz na terapię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tej chwili chodzę do psychologa, na terapię nie.

 

Właśnie zastanawiam się czy rzeczywiście nie ma jakichś szybszych sposobów. Całe życie wmawia nam się, że terapie trwają latami, że to musi trwać. Czasem myślę, że to takie pieprzenie zapoczątkowane przez złych ludzi, którzy chcą zarobić na cudzym nieszczęściu i "leczyć" go latami. Nie mówię, że wszyscy terapeuci są źli, tylko oni od kogoś mogli się nauczyć, że tak trzeba. A co do tego, że niektórzy ludzie są dla kasy w stanie zrobić wszystko, nie mam żadnych wątpliwości. Wystarczy się przyjrzeć rynkowi leków, a zwłaszcza paraleków. Dlatego zacząłem się interesować innymi kulturami, gdzie to wygląda trochę inaczej. O czakrach słyszałem różne opinie, ale chyba wypróbuję to na sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O czakrach słyszałem różne opinie, ale chyba wypróbuję to na sobie.

ciekawe jak ?

Zebys sobie tym kombinowaniem nie narobił większej biedy , skoro nie masz o tym zielonego pojęcia .

Chodzisz do psychiatry ( bo nic nie wspomnialeś o leczeniu farmakologicznym ) ?,,, a juz wyskakujesz z elektrowstrząsami .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znajdź terapeutę w nurce behawioralno-poznawczym. Wydaje mi się, że Tobie nie jest potrzebna długoletnia terapia wglądowa, tylko zmiana myślenia/zachowania. Od farmakologii staraj się trzymać z daleka, o ile dajesz radę. Serio, zainwestuj w dobrego terapeutę. Psychologa sobie daruj, bo szkoda Twojego czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Od farmakologii staraj się trzymać z daleka, o ile dajesz radę.

Pochwalam takie podejście.

 

ciekawe jak ?

Zebys sobie tym kombinowaniem nie narobił większej biedy , skoro nie masz o tym zielonego pojęcia .

No przecież sam sobie tego nie zrobię, nie jestem idiotą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Drugim równie ważnym elementem w tej układance są moje gonitwy myśli. Nawet przy niewielkiej liczbie bodźców zewnętrznych moja głowa jest atakowana chaosem myśli. Kiedy bodźców jest więcej, to jest prawdziwy koszmar. Analizuję wszystko i nie dochodzę do żadnych sensownych wniosków. Popadam ze stanu w stan, bo w głowie rodzą się różne interpretacje sytuacji, cudzych zachowań. Potrafię z minuty na minutę popaść ze stanu depresyjnego w euforię, tylko za sprawą znalezienia lepszej interpretacji.,,

 

Swego czasu czytałam ,ze ludzie autystyczni tak maj i przez to ich odciecie od swiata, poniewaz skupiaja sie na jednej rzeczy , która robia ciagle i wtedy odcinaja sie od bodźców, moze masz jaks słaba forme autyzmu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi na gonitwę myśli pomogła dawka uderzeniowa convulexiku, hi hi (1200? 1500? już nie pamiętam). Ładne ze mnie warzywo zrobiła, ale pomogła od ręki praktycznie.

Oczywiście dowcipkuje, bo ja choruje na ChAD, a Ty najpewniej nie.

Myślę, że nie ma co szukać spisku, terapie muszą trwać długo, bo chodzi o zbudowanie relacji i na bazie tej relacji przepracowanie pewnych rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oczywiście dowcipkuje, bo ja choruje na ChAD, a Ty najpewniej nie.

Jak się diagnozuje tę przypadłość? Ja nie jestem zwolennikiem przypisywania komukolwiek tego typu zaburzeń. "Cześć, jestem Franek, mam ChAD.". Co to w ogóle jest to ChAD? To tylko zbiór pewnych zachowań, które ktoś zebrał do kupy i nazwał. Jeden Ci powie, że to masz, inny że nie masz. Nie blokuje Cię ta łatka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak postępuje się z pacjentami, którzy mają totalnie zablokowaną energię życiową?

 

Przy takim problemie lekarze psychiatrzy nie pomogą Ci w niczym, musisz wziąć sprawę w swoje ręce i walczyć o tę energię do skutku, szukać do siebie klucza. Może terapia by w tym pomogła. Ja bym spróbowała też na Twoim miejscu jakiejś formy twórczości, ekspresji artystycznej, żeby uaktywnić to, co stłumione. I polecam książeczkę "Rozwiązać pęta" de Mello. Uczciwie mówiąc nie miałam jej w ręku 10 lat, ale z tego co pamiętam, jest dobra na neurotyzm w kontaktach z innymi, nadmierne przejmowanie się.

A najprostsza rada: przestań w ogóle analizować, jak odbierają Cię inni. To pomaga. Zabroń sobie. Wytłumacz sobie, że to nic zmienia - bo i tak nie jesteś w stanie siebie kontrolować i mieć na to wpływ, jak wypadniesz, nie zaprogramujesz siebie, żeby być doskonalszym, a im bardziej o tym myślisz, tym bardziej jesteś sparaliżowany. Odkąd przestałam analizować jakie "robię wrażenie", życie jest prostsze. I tak każdy zajęty jest jedynie sobą, a nie mną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bub, refren, świetnie to ujęła. Trzeba szukać, poza psychoterapią, której jestem gorącą zwolenniczką własnej drogi. Ja np. stosuje relaksacje z wizualizacjami, które mocno mnie uspokajają, ale też porządkują myśli-psycholodzy zalecają tę formę relaksu, wzmacniają samoocenę, pomagają uwierzyć w siebie, itd...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, Kaju, zasypiam późno i wstaję późno :D Właściwie nie mam juz problemu z bezsennością, czasem tylko zdarza się, gdy śpię zbyt długo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×