Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
hamster91

Mam 22 lata i nic nie osągnąłem- czy mam prawo tak myśleć

Rekomendowane odpowiedzi

Od jakiś 3 miesięcy mam moralniaka. Nic nie osągnąłem. 3 razy zawaliłem studia, kiepska praca- tylko co na wynajem pokoju mi starczy, fałszywi znajomi(to mnie boli). Czytając trochę psychologii oraz obserwując sam siebie dochodzę do wniosku, że mam syndrom Piotrusia Pana. Ledwo wrócę z roboty(jak nocuję w domu) to nie rozmowa z rodzicami czy coś w tym stylu tylko komp, TV etc. Na wszystko mam wyjebane- tylko, abym ja miał dobrze. Aby moja micha była pełna, abym ja miał całą kanapę. Czuję się jak dziecko, brak poczucia męskości, odpowiedzialności. Nie mam żadnego wykształcenia(tylko matura). Jestem 4 lata po LO a gówno osiągnąłem. Wszyscy piszą licencjaty, inżynierki a ja nic, kręcę się jak smród po gaciach po tych uczelniach. Myślicie, że takie rozmyślenia w wieku prawie 23 lat to coś poważnego?

 

Czuję się jak pizda, która nie umie sobie w życiu poradzić. Tylko pierdzi w stołek i żeruje na innych. Znacie jakieś sposoby, aby usiąść przeanalizować wszystko raz a porządnie i działać. Wiem, że w sumie jeszcze młody jestem, ale przy innych facetach(chociaż mają dobrą pracę) czuję się taki niedojrzały, zaczepiony o matkę i rodzinny kurwidół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeanalizuj sytuację ze studiami, a w szczególności powód ich zawalenia. Być może kierunek trochę się mija z Twoimi predyspozycjami/zainteresowaniami/możliwościami. Równie dobrze możesz nagle całkowicie zmienić koncepcję i zdać dodatkowo jakieś inne przedmioty. 22 lata to jeszcze nie tak dużo ;) Zdarzają się osoby, które z różnych powodów zaczynają studiować kilka lat później, albo po prostu po zrobieniu jednego kierunku idą na inny. Jeżeli czujesz, że sam nie dajesz sobie rady z ogarnięciem wszystkiego i obiektywną oceną sytuacji, to poproś o spojrzenie z boku jakiegoś (mądrego) znajomego, albo psychologa. Miałam w przeszłości troszkę podobną sytuację - tzn. przez pewien okres czasu totalnie "miałam na wszystko wyjebane", robiłam różne rzeczy bez myślenia o konsekwencjach, a jak już coś miałam zrobić, to odkładałam to jak najdłużej się dało. Taka zabawa 24/7, co prawie poskutkowało zawaleniem roku w liceum. Ale u mnie to wynikło z dużych problemów na co dzień i był to sposób na odreagowanie i odcięcie się od tego, taka złudna ucieczka przed nimi, przez co one się tylko pogłębiały...

 

 

Tak więc jedynym sensownym wyjściem jest aktualnie przysłowiowe wylanie na głowę kubła zimnej wody i przeanalizowanie wszystkiego. W sumie nie jest nigdzie powiedziane, że każdy musi skończyć studia, ale po przeczytaniu posta mam odczucia, że zależy Ci na jakiejś sensownej pracy, a one zwiększają na to szanse.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hamster91, W moim wieku (34 lata) mógłbyś tak myśleć ale 22 lata to jeszcze wiek gdzie większość ludzi nic nie osiągnęła. Zarzucasz sobie że rzuciłeś studia, że nie robisz licencjatu, inżynierki ale przecież 70-80% osób te tytułu się nigdy nie przydadzą w życiu i będą sobie później wyrzucać że zmarnowali czas, nerwy, pieniądze. Pracujesz to i tak więcej niż statystyczny polski 22 latek bo 3/4 nie pracuje tylko głównie studiuje nie wiadomo po co, Ty zdobywasz jakieś tam większe czy mniejsze umiejętności, doświadczenie w pracy a to będzie procentować później i łatwiej będziesz mógł znaleźć prace niż ktoś kto bimbał na studiach 5 lat tak jak np ja niegdyś. ;)

 

Wielu ludzi np ja przez wiele lat nie pracowałem w ogóle, żyłem u rodziców i na ich koszt i to po 30-ce to dopiero jest frustrujące i Twoje problemy to bułka z masłem choć na pewno Ci zdaję się inaczej. No i powiedzmy sobie szczerze większość ludzi pracuje bo musi, odwala tylko robotę a po niej chcę o niej zapomnieć i oddaje się lekkim rozrywkom typu tv, komputer i jakoś nic sobie nie zarzuca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pocieszę Cię. Jesteś w moim wieku, a już osiągnąłeś więcej ode mnie. Ja nigdy nie studiowałem ani nie pracowałem. Żeruję tylko na swoich rodzicach. Wszyscy uważają mnie za lesera i pasożyta. Jak już tak zacząłem to tak skończę. Wycisnę ich do ostatniego grosika. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hamster91, rożnie ludzie dojrzewają....

nie bądź dla siebie aż tak ostry

22 lata to wiek kiedy sie dopiero zaczyna

i Już cos osiągnąłeś

zrobiłeś doskonale podsumowanie tego

co ci w sobie nie odpowiada i co chciałbyś aby bylo inaczej....

czas na następny krok

powodzenia

 

 

monooso, chyba ze ci wczesnie umrą....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nel, Jak umrą i nie będę miał na życie to powieszę się albo wyskoczę z okna ale nie ma co tak wcześnie gdybać, może zrobię coś spektakularnego. Wejdę na najwyższe piętro w wieżowcu, wezmę rozpęd i pofrunę. :D Taki mam wstępny plan, jakoś nie przeraża mnie to wszystko tak jak powinno. Faktycznie balansuję na bardzo cienkiej linii ponieważ z ich zdrowiem nie jest najlepiej i mogą umrzeć w każdej chwili ale od pewnego czasu próbuję się ogarnąć. Nie robię tego wszystkiego z powodu lenistwa jak wszyscy uważają ale przede wszystkim z powodu własnych blokad/ograniczeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To już któryś to wątek o tym że ktoś nie osiągnął tego co powinien w danym wieku. W jakim chorym świecie żyjemy że wymaga się jakiś osiągnięć, kariery, studiów itd jakby nie można było po prostu żyć. Oczywiście można mieć innych w dupie ale nie jest to łatwe gdy ciągle w mediach, w szkołach w rodzinach, wśród znajomych się gada o karierze, spełnianiu się, osiąganiu sukcesów itd.

 

Kiedyś jednak świat był prostszy i bardziej okreslnoe było miejsce człowieka w grupie, społeczeństwie ktoś rodził się chłopem i zostawał nim do końca życia jedni mogą powiedzieć że nie miał szans awansu społecznego, ale jego życie było proste i przewidywalne i niczego od niego wielkiego nie oczekiwano.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja teraz jestem na drugim roku choć będe miał w tym roku 24 lata,nie spinaj się tym wiekiem tylko rzeczywiście rozgarnij co sie stało że te studia uwaliłeś i wyciągnij wnioski.W moich oczach dobrze że sie próbujesz ogarnąć,masz jeszcze czas żeby coś zmienić i ogarnąć się,lepszą pracę,usamodzielnić się,jakieś studia,wyjście z domu też pomaga.Wiem po sobie z jakim trudem to przychodzi ale jak dostajesz takiego nawyku nie siedzenia w domu to potem się to dzieję siłą rozpędu.A jakoś trudno coś osiągnąć siedząc w domu.

 

Moge Ci powiedzieć że ja też uwaliłem 3 pierwsze lata studiów przez depreche i lęki ale teraz już nawet ok mi idzie więc sprawa jest do naprawienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym roku także skończę 23 lata i jestem po trzech chybionych kierunkach studiów. Obecnie magluję kierunek w szkole policealnej (obciach było po raz czwarty składać podanie na uniwerek) i nawet wśród tych młodszych, świeżo po uwalonej maturze czuję się jak niedojrzały, nie doświadczony życiowy nieudacznik. Nie pracuję i nigdy nie pracowałem. Przeraża mnie perspektywa odpowiedzialności. Nie mam nawet własnego konta, bo po co... Mimo posiadania prawka, stronię od kierowania autem. Sam podejrzewam u siebie wspomniany syndrom,bo mimo świadomości swoich nieuzasadnionych roszczeń do rodziców i pasożytniczego trybu życia , nie potrafię zbytnio temu zaradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Syndrom/kompleks Piotrusia Pana: ,,postawa mężczyzny charakteryzująca się ucieczką od dorosłości, brakiem dojrzałości, unikaniem zobowiązań i odpowiedzialności".

 

Wydaje mi sie, ze w wieku 22,23 lat jest to obecnie normalka. Ludzie w tym wieku sa zwykle sfrustrowani i boja sie o swoja przyszlosc. W ten sposob zyje mnostwo ludzi po 20. Sytuacja sie zmienia gdy np. wyjezdzaja z domu rodzinnego bo studiuja w innym miescie, znajduja prace daleko od domu lub znajduja partnera/partnerke. Wtedy wyprowadzaja sie od rodzicow.

 

hamster91, moglbys sobie wymyslac Piotrusie Pany i inne gdybys byl po 30. Nawet wtedy nie. W tej chwili moim zdaniem czujesz po prostu bol dupy (i nie jest to w zaden sposob obrazliwy komentarz bo sama mam podobnie) bo widzisz, ze inni osiagneli pewne rzeczy w czasie kiedy tobie udalo sie ttroche mniej. Jestes jeszcze bardzo mlody i jestes w stanie osiagnac to co chcesz, trzeba tylko ruszyc tylek i sie na cos zdecydowac. Jesli chcesz sie wyrwac z domu, zdane problem wynajac pokoj z innymi ludzmi w Twoim wieku mniej wiecej. Trzeba tylko chciec. Chyba, ze wolisz mieszkac do konca zycia z rodzicami. Nie dostajemy niczego za darmo. Na wszystko musimy zapracowac sobie sami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Syndrom/kompleks Piotrusia Pana: ,,postawa mężczyzny charakteryzująca się ucieczką od dorosłości, brakiem dojrzałości, unikaniem zobowiązań i odpowiedzialności".
wg tej definicji to jestem 100 % Piotrusiem panem, ale kiedyś czytałem jakiś artykuł o tym syndromie i już tak zgodnie nie było bo Piotruś niby jest beztroski, niczym się nie przejmuje a mi do tego daleko, mam spore wyrzuty sumienia z powodu mojego życia. Ne jestem też typem zabawowym, mającym liczne przelotne romanse a to niby też wyznacznik Potrusiowatości. Także po dogłębniejszym przyjrzeniu się zarówno autorowi wątku jak i mi do syndromu Piotrusia Pana daleko, nie każdy kto boi się dorosłości, odpowiedzialności to od razu musi być Piotruś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hamster91, Nie porównuj się z innymi, bo to utrudnia bycie sobą. To jak zabrać sobie całą wolność. Każdy Piotruś Pan to najbardziej męski,prawdziwy i odważny mężczyzna na świecie i kobiety to widzą, tylko jego matka jest ślepa, albo te jej podobne, które myślą, że Nibylandia to ich dom.

 

carlosbueno, W zabawie nie chodzi o romanse! Piotrusiowi o przygodę chodzi, o podróże, o wyzwania!;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przeanalizuj sytuację ze studiami, a w szczególności powód ich zawalenia. Być może kierunek trochę się mija z Twoimi predyspozycjami/zainteresowaniami/możliwościami.

 

Właśnie nie. Bardzo lubię chemię i zawsze podejmowałem z nią studia. Pierwsze 2 razy studia rzuciłem przez depresję zimową. Początkowo nie wiedziałem, że coś takiego istnieje, ale później poczytałem i się dowiedziałem co było moim problemem. Wszystko zaczynało się tak 2-3 tygodnie po nowym roku. Senność, wyjebka na wszystko, hipersomnia na przemian z insomnią, wahania nastroju, nerwice. Z powodu nie chodzenia na uczelnie i niemożności znalezienia pracy- uzależnienie od komputera. 2 kolejne przerwania były spowodowane zmianą kierunków studiów.

 

I tu kurwa jest pies pogrzebany. Nie potrafię się zdecydować w tym kierunku. W zależności od sytuacji podejmuję typową męską decyzję, ale jeśli chodzi o studia- od 4 lat kręcę jak palcem w dupie. Inne osoby od razu wiedziały co chcą studiować czy tam maks 2 razy zmieniały uczelnie i lecą z koksem- a ja taki wieczny tułacz. Wszystko chce mieć na raz- pracę, uczelnię, pływanie, siłownia. Obecnie robię zaocznie technika farmacji. Mam nadzieje, że po tym znajdę pracę, aby móc studiować zaocznie coś pod tym kierunkiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×