Skocz do zawartości
Nerwica.com

Spamowa wyspa


Etna

Rekomendowane odpowiedzi

Witaj kosmo i detektywmonk

Ja byłam u krawcowej.

Bluzki zrobi na czwartek.

Do ŚDSu nie dojechałam.

Siedzę teraz pod pierzynką i gnije

Chciałam wam powiedzieć ze Roman rejns został mistrzem

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry! :papa:

 

Rano i u mnie było chłodno, przyszłam do roboty w kurtce, a wczoraj gorunc. Nawet dekolt mi się opalił w czasie wczorajszych spacerów.

kosmostrada, ja też dzisiaj jestem jakaś do luftu. Mam wysokie ciśnienie, wypieki na twarzy, parzą mnie poliki... trochę od opalenia się, ale bardziej od ciśnienia. Jeszcze o 13 mam znowu zebranie :shock: w pracy. Niepokój mam w sobie. :bezradny:

 

Miłego poniedziałku!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mirunia, Kochana witaj! Mam wrażenie, że jak mamy takie fajne intensywne chwile, to potem jakby organizm dąży do wyrównania i jakaś słabość nas bierze... :bezradny: Wniosek - trzeba dostarczać sobie "podniet", żeby nie było takich fal. :smile: Trzymaj się Słońce, po zebraniu już szybko czas minie i polecisz do domku. Ja nie wiem, czy Ty nie masz lekkiego udaru słonecznego (kapelutka zapewne na głowie nie miałaś...), dużo pij i odpoczywaj, jutro powinnaś się lepiej poczuć.

 

Lusesita Dolores, :papa:

 

Platek rozy - A jak Ty dziś dajesz radę? Migrena minęła?

 

Chmurzyska przyszły u mnie, mam nadzieję, że nie chluśnie... Chyba czas na kawę ( inaczej zalegnę z głową na biurku) i rozpoczęcie jęczenia, że nie ma mleka. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć wszystkim :smile:

 

mirunia, koniecznie pokaż nam ten opalony dekolt ;)

 

kosmostrada ponoć nie można zbyt intensywnie eksploatować organizmu wraz z nadejściem wiosny, bo ten po zimowej udręce jeszcze jest za słaby na podniety i potem kończy się to ogólnym osłabieniem. Gdzieś wyczytałem takie mądrości :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

znalazłam kamyk większy niż groszek w groszku "Nasza spiżarnia" (czy tam jak on się zwie) z Biedrony

 

no ale tego...ja nawet na płatki śniadanie patrzę podejrzliwie, czy nie ma w nich plastików :mrgreen:, szukam gałązek w dżemie porzeczkowym (też miałam)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

HoyaBella, w domu mamy takie powiedzonko, że jak znajdziemy kamyk albo łupinę w ryżu, to mówimy "ząbek małego Chińczyka" :twisted:

 

Kiedyś spędzałam wakacje u kobiety, która była tak chytra, że jak rozbiła wielki słój Nutelli, to wyzbierała z podłogi ze szkłem i mi dawała :shock: Kiedy kupiła nowy słój, to i tak wydawało mi się, że okruchy bułki w Nutelli to szkło :hide:

 

kosmostrada, prawie :evil:

 

Obliczyłam, że chociaż mam ok. 44 dni pracy, to tylko ok. 34 dni, kiedy prowadzę lekcje (odjęłam czwartki, bo to tylko popołudniowy dyżur).

 

Zestawienie:

 

ok. 34 dni roboczych do końca
ok. 159 arkuszy naklejek (w tym pojedyncze)
Nauczona pierwsza zwrotka i refren "Mariany", razem 12 wersów

 

Zobaczycie jak szybko te liczby będą się zmieniać!

 

Dostałam wylewne podziękowanie od piosenkarki, którą mąż wyrzucił z zespołu, za słowa otuchy :angel:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie :*********

Ja niedawno wrocilam do domu. Migreny dzis nie mam za to wrocila depresonalizacja i odmozdzenie ... Wkurwa juz mam na to!

Pogoda paskudna od rana lalo i chlodno.

W pracy bylo w miare ok chocaz mialam dzis nowa grupe ludzi na kurs i musialam ich pooprowadzac i poogarniac.

Teraz mi sie plakac chce.

 

mirunia, Kochana lepiej juz?

Cisnienie sie obnizylo?

 

kosmostrada, Wybierasz sie dzis do biblioteki czy inne plany mialas???

Ja jestem wsciekla ze moja glowa zawsze wymysli cos zeby bylo mi zle.A to odmozdzenie jest glupi e bo zaczynam miec mysliz e nie kupie w sklepie tego po co przyszlam czy nie zalatwie czegos tammm i porafie takiego lęku dostac na te mysli ze az mnie przytyka.

 

cyklopka, Oby Ci szybko te dni zlecialy !

Wiem ze Ci ciezko tam teraz chodzic , tak samo bym sie czula.

Najwazniejsze dotrwac do konca i olac ich.

 

 

Lusesita Dolores, jak tak bedziesz opuszczala tam zajecia to Cie wywala i moga zasilek z Mops zabrac. U nas tak jest z obecnoscia na warsztatach .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rolosz, Coś jest na rzeczy z tą wiosną... Też dużo czytałam o zgubności kwietnia. A tak wyczekiwałam wiosennej pobudki. :bezradny:

Ja nie mówię, żeby zaraz ochoczo skakać ze spadochronem, czy inne tego typu atrakcje ;) , ale wydaje mi się, że jak wpadniemy w taki bezpieczny letarg, to potem każde nawet ewidentnie przyjemne wybicie z tego stanu odchorowujemy. Więc trzeba sobie tych atrakcji (oczywiście rozsądnie) dostarczać stale. Tak jak do stresu dawkowanego umiarkowanie się przyzwyczajamy, tak i się "uodparniamy" na przyjemne doznania.

 

platek rozy, Platuś***** planów miałam sryliard. Chciałam oprócz biblioteki załatwić odebranie moich fiolek ( ostatni raz zamawiam coś z przesyłką allegro inpost, po prostu skandal, ale nie będę się denerwować), a tu koopa. Po obiedzie po prostu padłam. Musiałam się położyć i podrzemać. Od godziny usiłuję się jakoś zmobilizować, żeby wyjść z psem i na myśl, że mam się ruszyć, jest mi słabo.

Ściskam Cię, wreszcie kiedyś te jazdy muszą się uspokoić.

 

cyklopka, Nie brzmi strasznie, jakoś minie.

 

HoyaBella, Za Kopciuszka robiłaś, oddzielałaś kamyki od ziarenek? ;) Przełożyłaś branie leku, czy jednak przemogłaś się?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:papa: Też się melduję wieczorową porą. :papa:

 

platek rozy, kosmostrada, po południu ciśnienie się uspokoiło, jak przyszłam z pracy golnęłam sobie kielicha Melisany klosterfrau, zjadłam porządny obiad, poczytałam jakąś gazecinę ilustrowaną i bachnęłam się pod kocyk... no i ucięłam drzemkę. Chyba nastąpiło zmęczenie materiału. :bezradny:

 

Kosmuniu, masz rację z tym kwietniem. Jest bardzo niestabilny i pogodowo i emocjonalnie. Albo zwyżka formy i huuura, albo zmiętolony kapeć.

Trzeba dawkować sobie te przyjemności w czasie zwyżki, a nie szarżować jak pies urwany z łańcucha...

 

Płatuś, dobrze, że migrena minęła i mogłaś popracować z ludźmi. A nastrojem i derealką nie nakręcaj się jak w młynku, bo sama sobie szkodzisz. To minie z czasem... takie odmóżdżenia bywają i znikają w nerwicy. Ta franca ma różne twarze, tylko nie pokazuj jej lustra.

 

cyklopka, dobrze, że nie jadam Nutelli, brr.... a kamyczki w kaszach, ryżach to normalka. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest taka sprawa kiler,

w czerwcu mój znajomy miał ślub. To był okres, w którym czułem się najgorzej. Zadzwoniłem więc i powiedziałem prawdę, wcześniej nic nie wiedział, że jestem chory. Od tego czasu się do niego nie odzywałem. On jeszcze potem dzwonił w lipcu czy sierpniu ale nie odbierałem, bo nie czułem się najlepiej :bezradny: No i teraz, generalnie jestem na siłach chciałbym do niego zadzwonić, nie wiem zapytać się co u niego? wpaść z prezentem który miałem dla niego? Jednak trochę mi głupio nie wiem czy w ogóle dzwonić? czy jest sens, a jak tak to co mu powiedzieć :bezradny:

No nie wiem, ciekawi mnie co myślicie o takiej sprawie. Bo sytuacja trochę głupia :why: Nie wiem czy po prostu nie dać sobie spokoju, ale z drugiej strony spotkam go gdzieś np na mieści i dopiero będzie kaszana, a tak wyjaśnię sprawę.

cyklopka Generalnie chciałbym mieć taką pracę, że np. jeden dzień w tyg wolny, albo że w jakiś dzień kończy się o 12. Tak jak np masz w czwartek ten dyżur. A ja od 8 do 16 a ja trzeba to i do 18.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o kruca :shock: historia z Nutellą masakra :shock: ( btw. pozdrawiam fanów filmu "Cyrulik Syberyjski" i jenerała R. :mrgreen: ( nie będę pisać o co chodzi, bo nie lubię robić spojlerów, kto oglądał, ten wie o co cho ze szkłem :mrgreen: )

 

Kopciuchem byłam w 1 klasie podstawówki :mrgreen: taka była sytuacja, że dziewuszka, która była obsadzona jako Kopciuch przyjaźniła się z dziewuszką, która miała być "złą siostrą". Jako, że nie chciały grać "przeciwko sobie" , powiedziały pani, że "obie chcą być siostrami złymi". No i nastąpiło Rozmnożenie Sióstr Złych, a ja nieobsadzona nigdzie zostałam ekspresowym Kopciuchem i na szybko uczyłam się roli. Wyszło wiarygodnie, bo one mnie nie lubiły :mrgreen: Zachowałam tą kartkę z tekstem i mam ją do dziś gdzieśtam.

 

 

Paro nie wzięłam bo mam chyba pewien problem. Z początkiem kwietnia zaczęło mnie wszystko boleć "jak zwykle" , zaczęło mi być słabo "jak zwykle" , potem zaczęło boleć "nawet bardziej niż zwykle" :shock: . Tak sobie myślałam :shock: łokrucacotobędziezaturbookres :shock: i myślałam, że to jest kwestia kilkunastu godzin. A tu nic. i nic. i nic. W ciąży na pewno nie jestem.

To jest logiczne, że jak mam nerwy --- no to tak się może stać i nie powinnam się przejmować, tylko czekać --- ale dziś zaczęłam rozważać picie ziółek na wywołaniewilkazlasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siarlek dzwoń. Warto spróbować, skoro lepiej się czujesz i masz ochotę na spotkanie. Też myślę, że kolega zrozumie. Ja już bym chciał być na tym etapie i też odezwać się "po latach" do pewnych osób, które niegdyś były dla mnie bardzo ważne. Ale ciągle się boję, że oni wszyscy już żyją swoim życiem. I przecież już nigdy nie będzie jak dawniej. Pewnie będzie inaczej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak przyszłam z pracy golnęłam sobie kielicha Melisany klosterfrau,

 

heh, dobrze powiedziane, że kielicha, bo z tego co się orientuję, jest w tym preparacie trochę alkoholu. A na opakowaniu takie niewinne zakonnice :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam tak – nie zawsze i nie we wszystkich przypadkach odzywanie się do kogoś „po długim czasie milczenia obustronnego” przynosi oczekiwany skutek. Piszę to jako osoba, która uprawiała takie odzywanie się do znajomych, z którymi drogi się mocno rozeszły.

 

Niestety, ale trzeba się naszykować też i na to, że ta osoba nie odpisze (z różnych przyczyn), bądź odpisze po jakimś czasie.

To jest przykre, kiedy nie odpisze ktoś - no ale cóż.

Tam faktycznie oni już "żyją swoim życiem", mają swoje sprawy, o których my nie mamy pojęcia.

Czasem ktoś nie odpisze, bo ma kołomyję w pracy i nie ma czasu dla jakiegoś "ducha z przeszłości".

Czasem ma niewesoło w związku i nie ma ochoty z nikim gadać. Czasem ludzie nie odpisują, bo się boją, że padnie "no co tam słychać", albo "o ku*** pisze, bo pewnie coś ode mnie chce!". Czasem planują odpisanie na taką wiadomość "dobra, odpiszę mu jutro" i to "jutro" przekładają 2 tygodnie ---- potem stwierdzają, że tylko sobie siupy narobią odpowiadaniem po 2 tygodniach i "to może lepiej już nie będę odpisywać mu wcale".

 

 

Siarlek, to był czerwiec 2015 ? z tym prezentem to ja bym dała, owszem tak, ale tylko wtedy, jakbym miała absolutną pewność, że ta para jest ze sobą szczęśliwa i moje wyjechanie z prezentem będzie "na miejscu". No i dałabym ten prezent już na pierwszą rocznicę ślubu z jakąś okolicznościową kartką.

Jak serio totalnie nie wiesz co u nich, oni nie udostępniają nic na fejsbuku, to jakoś przez wspólnych znajomych, cośtam tego musiałbyś się dowiedzieć i rozkminić, jak tam oni po tym ślubie, czy są szczęśliwi, czy im się układa etc. No albo z nim porozmawiać szczerze. On sam powie pewnie "wszystko dobrze" jak zapytasz na pierwszym spotkaniu ----i trzeba byłoby pogadać dłużej, żeby powiedział szczerze jak jest. Bo tu chodzi o to, żeby nie wcisnąć im prezentu, jak tam oni w związku niezbyt i wcale tej rocznicy nie będą obchodzić "szczęśliwie".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Kochani!!!

 

To prawda, że kwiecień jest jakiś ciężki. Organizm osłabiony, kompletny brak kondycji, nawrót różnych dolegliwości fizycznych i psychicznych...

Wybraliśmy się dzisiaj na shopping, ale łatwo nie było. Lęki włączyły się okrutne, co oczywiście odebrało mi chęć na zakupy, przymierzanie, wybieranie, ech, co za życie.

Wiem, że to dzieje się przez niewiadomą z kręgosłupem, obawami, że coś się może zdarzyć nagle...

Niby nie wkręcam sobie, ale w głowie pobrzmiewa rozmowa z p.doktor, która tak naprawdę nie powinna straszyć pacjentów.

Mniejsza z tym, muszę pokonać te strachy...

Ciekawa jestem jakie będą wyniki - RTG i opis badania przepływów szyjnych będę miała chyba pod koniec tygodnia.

 

Poza tym znowu dopada mnie myślenie smutne, o tym, że ludzie tak mało dostarczają sobie serdeczności, życzliwości, a przecież życie mogłoby być duużo bardziej przyjemne. Mam na myśli nie tylko bliskich...

 

Pozdrawiam wieczorowo, serdecznie, ciepło :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale z drugiej strony spotkam go gdzieś np na mieści i dopiero będzie kaszana, a tak wyjaśnię sprawę.

 

nieeee :smile: nie myśl o tym tak źle. Kaszana się nie wygeneruje, bo duuuuuuużo czasu minęło. To bardzo niedobrze wyszło, że on dzwonił, podejmował próby kontaktu - a Ty wtedy nic. No ale on sobie to pewnie poukładał, zrozumiał, na pewno myślał, rozkminiał --- ale to naprawdę duuuuuuuuużo czasu minęło i rozkminiać w pewnym momencie przestał---przełknął to, że nie odebrałeś i przeszedł do porządku dziennego.

 

Ja wiem, że Ty się czujesz źle z tą sytuacją, boisz się jak to teraz będzie i że boisz się takiego właśnie przypadkowego spotkania, no ale na pewno nie wyjechałby on z jakimiś pretensjami, kwasami tylko byłby zaskoczony, że Cię widzi i ciekaw co u Ciebie.

 

Ja bym raczej nie dzwoniła, ale napisała do niego w ramach "pierwsze odezwanie się po stu latach". Przez telefon to wiesz, albo trafisz w najmniej odpowiedni moment i on nie odbierze i będzie Ci przykro, albo odbierze i będzie mega zaskoczony, że Ty się odzywasz i rozmowa może się nie kleić przez to jego "zaskoczenie" - a Ty odbierzesz to jako uuuu ale drętowo, uuu nie chciał ze mną gadać coś jakby , uuu słabo... za szybko on "uciął" rozmowę :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

AtroposIsDead czyli wojażujesz dalej. To dobrze :D Budapeszt jest dość fotogeniczny, zwłaszcza wieczorem. Sam nigdy nie byłem, ale zdjęć się naoglądałem :smile: To łykaj tabletkę i spać, bo jutro masa nowych wrażeń :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

platek rozy, praca w trybie zombie, jestem tam tylko ciałem, bo duch uleciał.

 

kosmostrada, ach, kochany Augustynie, wszystko minie, minie, minie.

 

[videoyoutube=u3ladZrO7as][/videoyoutube]

 

mirunia, Nutella to gunwo, człowiek myśli, że to pasta orzechowa z kakao, a to tłuszcz palmowy z białym cukrem :evil:

 

Siarlek, ja nie mam ani jednego dnia wolnego, ale czasem mam krócej, albo tylko pilnuję, to nie muszę myśleć.

W kwestii twojego problemu, przyjaźń polega na tym, że można się odezwać kiedykolwiek i nie będzie wyrzutów, tylko "dobrze cię słyszeć".

A jeśli nie to cóż, też nie koniec świata.

 

Miałam dzisiaj piękny sen!

David Bowie w stroju Króla Goblinów, ja w stroju Króla Goblinów, i on mnie tak szturcha ramieniem o ramię, i mówi, że wszystko będzie dobrze.

Jak się obudziłam, to jeszcze czułam to silne oparcie ramienia :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×