Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

HoyaBella

Użytkownik
  • Zawartość

    1865
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. no właśnie jakoś heh nie mam. wiem że seks może być fajny, no ale to dla innych nie dla mnie, dla mnie to zawsze będzie się kojarzyło z tym co mnie spotkało, zawsze też będę mieć z tyłu głowy to że jestem słaba w tym, że inne laski potrafią się tym cieszyć a ja nigdy już nie. Po prostu jestem "poza" tym wszystkim. I już serio przywykłam do tego, że faceci we mnie nie widzą kobiety z którą mogliby cośtam tego. No bo co ze mną można, jak ja tego nie chcę? Widzę przecież jak ludzie na siebie patrzą, widzę te tam chemie itd. No ale to nigdy nie będę ja. No szkoda, ale tak się mi potoczyło życie, to mnie spotkało co mnie spotkało.
  2. nieee, ja za dużo się naoglądałam takich sytuacji w życiu zeby w to uwierzyć, że po głębszym poznaniu cośtam się zamaże szczerze mówiąc to już jestem w takim wieku, że po prostu jakoś się pogodziłam z tym. jakbym jeszcze nie miałam takiej traumy po molestowaniu, jakbym poznała kogoś odpowiedniego w wieku lat nastu to może może miałabym jakieśtam normalne życie seksualne, no ale serio nie widzę się w tym, nie umiem tego, nie nauczę się, nie przełamię. chyba jestem aseksualna heh.
  3. no tak, zapłacą żeby ją potraktować jak zabawkę, przedmiotowo, bo ich to jara że sprawią jej ból, że będą dominować.
  4. jako "uuuuu to nie, to słaba będzie/ nie chce mi się uczyć jej/ uuu niech sobie inny ją rozdziewicza" i niby to nie jest turniej, ale w gruncie rzeczy jest. bo zawsze przegram z laską która ma w sobie seksapil, która jest wyluzowana bo wie, że nie ma się czego bać i wstydzić, która wie, że pójdzie do łóżka i będzie jej fajnie, która tylko spojrzy, zakołysze biodrem, mrugnie i facet jest wniebowzięty. a ja co? jeden wielki przypał i strach i brak chęci do czegokolwiek już na starcie bo nic nie ogarniam. jest tylko jeden facet z którym mogłabym się przełamać do tej kompromitacji. zajęty.
  5. powiem wprost, o mnie większość osób wie albo domyśla się że nie mam doświadczenia żadnego oprócz molestowania heh i drogi są dwie: - facet wie o tym, bo powiedziałam = jestem niewidzialna, nie widzi we mnie kobiety po tym wyznaniu jeszcze bardziej - facet nie wie = też jestem niewidzialna
  6. no a jak nie jak tak. a najgorsze jest, jak z odmętów pamięci potem taka sytuacja wypływa i wypływa. jak się wie, że jest się kozłem ofiarnym, osobą po której jechano zawsze i wszędzie.
  7. bo większość facetów wymaga ogarniętej w tych sprawach, wyluzowanej partnerki
  8. ja mam tak, że unikam ludzi w takich sytuacjach praca-szkoła i mam takie błędne koło - Bo boję się tego momentu zapoznawania się, tego, że powiem coś nie tak, że z nerwów wyjdę przy tym zapoznawaniu na idiotkę, że nie powiem nic mądro-składno-ogarniętego, kiedy są te decydujące minuty i to pierwsze wrażenie się stwarza, że właśnie teraz kiedy inna osoba na moim miejscu już sprawia dobre wrażenie, to ja jestem już spalona, a mój nowo poznany ktośtam myśli sobie o mnie, że nieogar, że dziwna, że to i tamto - Boję się oceniania po wyglądzie plus tego, że mam talent do rozlewania czegoś, do upuszczania, potrącania niechcący itd. do tego że mi coś upadnie, zepsuje się, nie umiem czegoś zrobić, uruchomić, odpalić, obsłużyć i sprawiam wrażenie łajzy ofermy i nieogara jeszcze większego niż jestem. Wiem, że inna laska umie taką wpadkę zręcznie spuentować, że można takie rzeczy obrócić w żart, mieć autosystans, że każdemu zdarza się coś takiego, ale mnie takie rzeczy zdarzają się z taką częstotliwością, że to się staje moją wizytówką. Tyyyle razy nasłuchałam się jakichśtam "booosz", jakichśtam "niech żyje zgrabność", tyle razy miałam jakiś przypał. I wystarczy że jedna osoba w grupie gdzieśtam zacznie wywracać oczami na takie moje akcje i rzuci jakimś "boooosz", ja już się czuję źle bo - po 10, 50, 100 razie inni ludzie podchwytują to od tej osoby i wszyscy tak będą mieć do mojej osoby "booooooosz" - boję się tego momentu rozkmin 'kto przyjaciel a kto wróg", boję się tych pozornie miłych ludzi którzy czekają tylko na potknięcie, błąd itd. boję się że w sytuacji kiedy ktoś mnie pojedzie ja znów nie powiem nic , nie będę umiała się wybronić, nie znajdę odpowiednio szybko jakiegoś komentarza - że znów będę kozłem ofiarnym - boję się mówienia o sobie, bo jestem dla normalsów przegrywem - mam problem z patrzeniem w oczy
  9. - a kiedy była ta zdrada, to jakaś świeża sprawa? wiesz może jak bardzo zabrnęły tam sprawy po tej zdradzie - chodzi mi o to, czy mieli jakąśtam "separację" i potem do siebie wrócili "warunkowo" po jakimś czasie czy nie było żadnych przerw w tym związku? - jak jej idzie na tych studiach, jak ona sobie radzi życiowo? jaką ona jest osobowością, czy jest przebojowa, określa siebie mianem twardzielki czy też osoby którą łatwo zranić, czy jest osobą bojącą się zmian, czy jest osobowością "poradzę sobie sama, świetnie daję sobie radę sama" czy osobowością, która potrzebuje, żeby ją ktoś wspierał, "był" itd, na zasadzie "muszę mieć kogoś do nauki, do dokonsultowania się jaki model wybrać, muszę być w związku bo sama boję się jak to będzie" - to jest bardzo poważny sygnał, jak ona mówi, że nie chce jej się wracać do domu, zabrzmiało to tak jakby atmosfera była tam... ciężka... - to jest tak, że uczycie się tylko u Ciebie, albo gdzieśtam w czytelni itd. nigdy Cię ona nie zaprasza tam do siebie? poznałeś tego jej partnera, widziałeś ich na żywo jak tam u nich byłeś? i co mówią znajomi wspólni o tym ich związku a o Tobie, masz z otoczenia jakieś sygnały, że "wszyscy wiemy, że ty i ona cośtam cośtam" - czy ona stwarza jakieś sytuacje w których teoretycznie mógłbyś cośtam mniej lub bardziej aluzyjnie wyznać, czy widać po niej że tego unika, boi się - czy ona Cię pyta o Twoje relacje z laskami, dopytuje jakie Ci się podobają itd? Ja też tak uważam, że trzeba czekać , na pewno nie robić tego w momencie kiedy Ty sam określasz jako kiepski na takie wyznania no i też po prostu patrzeć na to, że nawet jeśli ona coś do Ciebie czuje, to wszystko komplikuje fakt że to są studia ( jaką macie atmosferę w grupie?), nawet jeśli miałaby się rozstać z tym obecnym partnerem i wy mielibyście być oficjalnie parą też i funkcjonować jako związek na tych studiach, to może ją hamować wizja plotek ludzi z grupy, tego obczajania, tego całego "o idzie nasza parka" i innych ironiznów. Powiem więcej - jestem w takiej podobnej sytuacji, jeszcze dłuuużej niż Ty i tak: - były momenty w moim życiu kiedy cieszyłam się, że nie wychyliłam się z takim wyznaniem, bo mega by ono nakomplikowało, dołożyło stresów na studiach i awkward sytuacji. czucia się źle w towarzystwie tej osoby, codziennego przeżywania tego kosza kiedy ją widzę na zajęciach - były momenty w których żałowałam, że nie powiedziałam, myślałam, że może gdybym dostała odpowiedź odmowną to byłoby mi lepiej w dłuższej perspektywie, bo wyleczyłabym się z tego uczucia i może teraz była w szczęśliwym związku.. To strasznie trudne łapać się na myśli, że " lepiej już dostać kosza i się wyleczyć niż trwać w takim "a może" , w takim "czekaniu niewiadomo na co" ( jak pomyślałam, tak zrobiłam, jakieś pół roku temu przeżyłam zauroczenie w kimś nowym, powiedziałam, dostałam kosza )
  10. no ja wiem że kiepsko to wygląda co ja piszę, no ale serio rewidując wszystkie moje sytuacje z facetami "x" sytuacji kiedy ktoś mi się podobał i ja cośtam próbowałam zagadać a faceci mnie olewali, totalnie nie byli zainteresowani mną tylko jakimiś innymi, lepszymi ode mnie laskami "x" sytuacji kiedy byłam szkolnym pośmiewiskiem chłopaków "x' sytuacji kiedy chłopak jakiś mi się podobał, ale widziałam że nie mam żadnych szans więc siedziałam cicho, przebolałam i przemilczałam w milczeniu że nic z tego nie będzie i koniec sytuację kiedy po prostu zdobyłam się na odwagę i pierwsza w sytuacji, kiedy już nic nie miałam do stracenia powiedziałam facetowi, że mi się spodobał ( bo mnie się wydawało, że ja jemu też), no ale nie, kosz i zlew taki,że sobie pisał esemesy kiedy mu to mówiłam "x" sytuacji kiedy po prostu byłam traktowana jako 'bądźmy dla niej mili bo jest przydatna'" i te najokropniejsze sytuacje, o których nie chcę myśleć, bo chcę o tym zapomnieć to wiem, że jeśli już komuś się podobałam taka jaka jestem, to tylko Iksowi. Tak na serio to nie wierzę, że będę w jakimśkolwiek związku. Najtrudniejsze do poukładania sobie jest to, jak wiem że dziewczyny z otoczenia układają sobie życie, że ktoś się w nich zakochuje, dzieci, wspólna przyszłość i te sprawy, a ja wiem że będę sama, że jestem zraniona psychicznie przez to co się stało, że nawet jakby mi się zdarzyły jakieś pocałunki i seksy to ja się z tego nie będę cieszyć.
  11. a jeśli chodzi o to pisanie z nim, to przez te dziesięć lat jakoś to się nie urwało, choć częstotliwość tych wiadomości była raz na miesiąc, raz na dwa miesiące cośtam ja czuję, że to była moja pierwsza i najszczersza, najbardziej idealistyczna miłość. wiem jaka jest sytuacja, że nie ma szans żeby to wyszło, że nie rusza się zajętych, no ale jeśli oni są parą, a na zdjęciach grupowych stoją w totalnie innych miejscach, jeśli on prędzej się z koleżanką sfotografuje niż z nią, jeśli charakterologicznie zawsze byli inni i jak jeszcze się przyjaźniliśmy, to on mówił ze mną o niej, że nie ogarnia jej sposobu myślenia, że się kłócą o to i o to i na żywo są trochę "osobno" to ja sama nie wiem jak ten związek funkcjonuje
  12. "jemu wyszło w życiu" to chodziło o to, że tu już jest pod górę,bo chociaż "x" lat temu połączyła nas podobna sytuacja życiowa , bo chociaż wie jaka jest sytuacja ze mną, ile lat straciłam przez depresję i lęki i że mam uraz po tym co się stało, że niby się podniosłam, to i tak patrzy na mnie z perspektywy "sukces-normalsa"
  13. Panie Xonar, proszę zajrzeć do moich wcześniejszych postów, nie, nie idę na żadne gotowe, nie szalałam z żadnymi facetami, bo się ich boję, nie miałam nigdy chłopaka, ale za to przeżyłam próbę gwałtu i molestowanie. Podobał mi się, a ja podobałam się jemu, ale był zajęty, zajęty przez dziewczynę z którą ja nie mam szans więc pozostał moją cichą miłością i nigdy mu nawet tego nie wyznałam że mi się podoba/ł. tyle w temacie.
  14. wiem że jej nie zdradzi bo co ja mogę jak ja jestem Barby Kelly, a ona to laska o której marzy każdy facet heh po prostu rewidując przeszłość swoją i wszystkie moje znajomości z facetami dochodzę do wniosku że to była jedyna sytuacja, kiedy ja się komuś podobałam? z wzajemnością.
×