Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LINA

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Rekomendowane odpowiedzi

3 minuty temu, Wojtek1984 napisał:

Hej. Kurde ale po drzemkach łapie mnie wewnętrzne napięcie czuje jak całe ciało pulsuje tak delikatnie. Nie po długim śnie tylko po krótkiej drzemce. W nocy jest ok. Też tak macie? Po 10 ruszam na kolejną rundę lekarską z psychiatrą włącznie ;)

Za dużo myślisz, ja miałem tak wtedy gdy miałem duże tętno albo np czułem jak się zapadam w siebie przy drzemce i odrazu kołatanie serca ale to dawno przeszło samo 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wojtek1984 ja z drzemkami mam mega problem - dlatego nigdy nie spie w dzien.

Jak zdarza mi się przysnąc to budze się w strasznym stanie - roztrzesiona, w lęku a nawet panice, serce mi wali, nie wiem co się dzieje itd. Dochodze do siebie ze 30 min. 

W nocy - moge zasnac na godzine i obudzic się i jest wszystko ok. W sumie nad ranem jak się obudze i jeszcze przysne to tez jest ok (chociaz tutaj czasem czulam się tez dziwnie ale raczej jest ok), wiec nie wiem o co chodzi. 

W zwiazku z tym unikam drzemek jak ognia. Czasem jak nie spie w nocy, potrafią mi się zamykać oczy w dzien, ale robie wszystko zeby nie zasnac - tak mnie przeraza ten stan.

 

W sumie chcialabym moc normalnie czasem polozyc się na godzinke w dzien i zrelaksowac, ale juz stracilam nadzieje :(

Kiedys czytalam na zagranicznych forach, ze jest trochę ludzi ktorzy tak mają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To fakt myślę non stop ;/ Jak myślę o nogach to mrowią jak o rękach to mrowią. W pracy myślę o pracy nic nie mrowi :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nerwa dokładnie tak mam. Roztrzęsienie napięcie z 20 minut zajmuje mi dojście do siebie. Mam tak od tego pierwszego mega ataku. Wcześniej było wszystko ok. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wojtek1984 może to faktycznie działa tak - ze po drzemce jest chwila takiego nieogarniecia, trzeba sie zorientowac co i jak. I normalnie czlowiek reaguje tak, ze sie za chwile "ogarnia", a my zamiast tego wpadamy w panike - wlasnie przez ten moment takiej niewiedzy - gdzie jestesmy, co sie stalo - moze to wywoluje taki "atak".

I to by tlumaczylo, dlaczego nie ma tego stanu w nocy - bo noc jest typowa do spania 🙂 wiec jak sie budzisz w nocy to nie ma zadnego zdziwienia (jest ciemno itd.), a tu nagle jasno, i nie wiadomo o co chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, PawelEnn napisał:

Dobra słuchaj wiem że jesteś młoda ale tak, zero gazowanego, dużo wody, nie pal nic żadnych e szlug itp nie pij kawy, nie jedz fastfoodow i zobaczysz 3 dni i bez śladu i nie możesz chodzić głodna 🙂

ja nie pije gazowanego bo nie lubię, wody właśnie nie lubię ale jeśli to by miało coś dać to zacznę..kawy też nie pije, tak samo żadnego alkoholu i też nie pale niczego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@patrycja03 no tak z racji Twojego wieku wątpię, że Cie dadzą na gastroskopię.

Trzeba liczyć na to, że Ci przejdzie, ew. gastrolog wypisze Ci lek i zrobi USG brzucha. No ale to zawsze coś.

A w te badania do Sanepidu uwzględniają Helicobacter? Wiem, że  u nas w laboratorium jest osobne na Helicobacter.

Ja też mam lęk przed wymiotowaniem, wtedy bym sobie już na pewno wmówiła raka trzustki czy coś.

Od jutra też chcę zacząć zdrowe odżywianie, dziś niestety w lękach jestem to jem czekoladę, a to napędza pewnie dolegliwości żołądkowe no i błędne koło. Już z tego wszystkiego znalazłam jakąś tereapeutkę od hipochondrii, są terminy na listopad, prywatna wizyta.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie boli mnie stopa. Ale ja akurat wiem, że u mnie to nic groźnego. Byłam już na badaniu, mam zapalenie rozcięgna podeszwy i to takie konkretne że np po spoczynku lub po sporcie kuleję. To jest akurat konkretne schorzenie, nie hipochondria. Bardzo mi utrudnia życie i nie mogę grać w piłkę nad czym ubolewam. Ale i tak gram, hahaha. Rekonwalescencja trwa nawet rok także wesoło... Mam wkładki ortopedyczne. Ale myślę nad terapią shock waves bo szlag mnie trafia...

 

A poza tym to mam wciąż bóle po lewej stronie mostka. Naprawdę nie chcę sobie niczego wkręcać. Staram się na spokojnie do tego podchodzić. Ale mam przy tym również duszności i ucisk jakbym z 10kg na klacie miała i bóle głowy i przy tym lekko podwyższone ciśnienie lub wysokie normalne... Oczywiście to nie trwa cały czas, raz jest raz nie. Tzn te bóle to są prawie cały czas i czasem jakby mnie coś łapało wręcz...

Nie wiem co mam o tym myśleć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lejdi napisał:

@patrycja03 no tak z racji Twojego wieku wątpię, że Cie dadzą na gastroskopię.

Trzeba liczyć na to, że Ci przejdzie, ew. gastrolog wypisze Ci lek i zrobi USG brzucha. No ale to zawsze coś.

A w te badania do Sanepidu uwzględniają Helicobacter? Wiem, że  u nas w laboratorium jest osobne na Helicobacter.

Ja też mam lęk przed wymiotowaniem, wtedy bym sobie już na pewno wmówiła raka trzustki czy coś.

Od jutra też chcę zacząć zdrowe odżywianie, dziś niestety w lękach jestem to jem czekoladę, a to napędza pewnie dolegliwości żołądkowe no i błędne koło. Już z tego wszystkiego znalazłam jakąś tereapeutkę od hipochondrii, są terminy na listopad, prywatna wizyta.

 

właśnie nie wiem sama ahh..ale ogólnie miałam pare miesięcy temu robione normalne badanie kału do laboratorium, no i nic nie wyszło..nawet utajonej krwi nie było..

Trzymam za Ciebie mocno kciuki! oby Ci sie udało wszystko i było dobrze 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, maribellcherry napisał:

A poza tym to mam wciąż bóle po lewej stronie mostka

ja mialam ostatnio bóle przy lewym obojczyku (tak troche pod). Bolalo mnie przy glebszym wdechu, niektorych ruchach ręką itd. Lekarz zbadal i nic nie stwierdzil - tzn. stwierdzil ze moga byc takie bóle od kregoslupa, albo po prostu od infekcji (mowil ze czesto wtedy są bóle stawów albo nerwów ktore tam są). Ten lekarz byl kardiologiem, ale stwierdzil, ze nawet nie ma sensu robic EKG. 

Może tak samo - coś Ci sie nadwyrezylo, albo wlasnie jakies pozostalosci po infekcji?

Co do ciezkiego oddechu to wiadomo - u nas to nigdy nie jest pewne czy to realny ciezki oddech czy nerwicowy 🙂 

Ja dwa lata temu wrecz się dusilam, czulam ucisk i ciezar na klatce, balam się ze nie bede mogla wziac oddechu. Zrobilam RTG, EKG, i przeszlo jak ręką odjął :D  
Takze to jest najgorsze, ze nerwica potrafi imitowac doslownie WSZYSTKO!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, nerwa napisał:

ja mialam ostatnio bóle przy lewym obojczyku (tak troche pod). Bolalo mnie przy glebszym wdechu, niektorych ruchach ręką itd. Lekarz zbadal i nic nie stwierdzil - tzn. stwierdzil ze moga byc takie bóle od kregoslupa, albo po prostu od infekcji (mowil ze czesto wtedy są bóle stawów albo nerwów ktore tam są). Ten lekarz byl kardiologiem, ale stwierdzil, ze nawet nie ma sensu robic EKG. 

Może tak samo - coś Ci sie nadwyrezylo, albo wlasnie jakies pozostalosci po infekcji?

Co do ciezkiego oddechu to wiadomo - u nas to nigdy nie jest pewne czy to realny ciezki oddech czy nerwicowy 🙂 

Ja dwa lata temu wrecz się dusilam, czulam ucisk i ciezar na klatce, balam się ze nie bede mogla wziac oddechu. Zrobilam RTG, EKG, i przeszlo jak ręką odjął :D  
Takze to jest najgorsze, ze nerwica potrafi imitowac doslownie WSZYSTKO!

To sa inne bóle. Nie te kłujące od podrażnienia nerwów. Te potrafię bardzo dobrze rozróżnić. Teraz mnie inaczej boli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@PawelEnn możesz mi powiedzieć ile Cię już trzymają te objawy? Dziś miałem luźniejszy dzień i od razu myślenie i somaty razy 100% masakra z tym jest. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Wojtek1984 napisał:

@PawelEnn możesz mi powiedzieć ile Cię już trzymają te objawy? Dziś miałem luźniejszy dzień i od razu myślenie i somaty razy 100% masakra z tym jest. 

Wiesz co kilka tygodni zanim nie przeszło w inne objawy a o które pytasz 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehh, jutro nie idę do szkoły, bo dalej mi nie przeszło, no i po prostu wiem, że nawet jeśli będę w większym gronie osób, znajomych, to to mi dużo nie da, no i nie przestane myśleć o tym...Wczoraj moja mama chyba się już aż zdenerwowała, no i powiedziała mi, że mam zacząć brać na nowo te tabletki Asertin 50, które mi przepisała mój lekarz psychiatra, no to wzięłam wczoraj pierwszą tabletkę (oczywiście połówkę, bo ja nie mogę tak od razu raczej brać całej). No i gadałam sobie ogólnie wczoraj też z młodszą siostrą o tym wszystkim co jest ze mną, bo znów z tego wszystkiego płakałam (tak, moja młodsza o 3 lata ode mnie siostra jest w stanie być dla mnie jak taki mini prywatny domowy psychiatra czy psycholog.) no i ona, moja mama i jeszcze przyjaciółka mówią mi, że to jest ze stresu i ja sobie teraz po prostu wyobrażam te najgorsze choroby...kiedyś jeszcze byłam w stanie uwierzyć w ich słowa, wiem, że psychiatra będzie mówił takie same lub podobne, ale on to robi po prostu tak można że nawet powiedzieć PROFESJONALNIE. Ja nie umiem przestać myśleć o tym i po prostu od wtorku myśle tylko i wyłącznie o tym, mam już najgorsze scenariusze nawet...jutro mama dzwoni do tego psychiatry mnie umówić na wizytę, boje się, że terminy mogą być długie i będę miała nawet na listopad lub grudzień jak nie dalej...No i jeszcze, jak tylko zaprowadzi brata do szkoły, to idzie do lekarza zapytać czy jest moja lekarka, jeśli będzie to idę do niej...Eh, naprawdę nic jeść nie umiem :( 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Wojtek1984 napisał:

@PawelEnn możesz mi powiedzieć ile Cię już trzymają te objawy? Dziś miałem luźniejszy dzień i od razu myślenie i somaty razy 100% masakra z tym jest. 

AA mrowienie mam codziennie chyba mam lek wolnopłynący i dlatego się na tym skupiam ale to tylko prawa pięta także może to od kręgosłupa, jedyne co mi teraz zostało to te mrowienie, zimny piszczel który czasami mnie piecze, i bóle mięśni prawej nogi i to tyle zostalo,a i jeszcze czasami przeczulica skóry piecze mnie jak dotkne i prawa strona twarzy czasami dziwne czucie, a było wszystko z derealizacja włącznie trzymało 3 miesiące 

Edytowane przez PawelEnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.10.2019 o 12:43, PawelEnn napisał:

Powiem tak badania w miarę ale granicą dolnej normy, moja koleżanka dietetyczka mówi że mało magnezu i potasu w stosunku do sodu i witamina b12 mam 318 a funkcjonalna jest od 600, wczoraj kupiłem roztwór soli tam jest siarczan magnezu Epson się nazywa w zielarskim i wchłania się przez stopy rozpuszczone w wodzie, wczoraj zrobiłem 1x i już dzisiaj chyba czuje poprawę z tymi skurczami, a co do rezonansu powiedzieli mi że mogę zrobić dla świętego spokoju ale na 99.9 nic tam nie znajdą 

Witaj,

zainteresował mnie Twój wpis o witaminie B 12 . Co Masz na mysli  pisząc o poziomie funkcjonalnym na granicy 600? Czytałem juz duzo o stezeniu tej witaminy, rok temu miałem w surowicy poziom 348, czyli w normi, choc gdybym trafil  z takim poziomem do lekarza w japoni, to bym został w szpitalu. Tam minimum do dobrego funkcjonowania organizmu zaczyna sie od 700. Moj rodzinny, oczywiscie stwierdził, ze to moje 348 to jest ok, ale mam pewne watpliwosci co do tego :)))))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, sickman napisał:

Witaj,

zainteresował mnie Twój wpis o witaminie B 12 . Co Masz na mysli  pisząc o poziomie funkcjonalnym na granicy 600? Czytałem juz duzo o stezeniu tej witaminy, rok temu miałem w surowicy poziom 348, czyli w normi, choc gdybym trafil  z takim poziomem do lekarza w japoni, to bym został w szpitalu. Tam minimum do dobrego funkcjonowania organizmu zaczyna sie od 700. Moj rodzinny, oczywiscie stwierdził, ze to moje 348 to jest ok, ale mam pewne watpliwosci co do tego :)))))

No podobno witamina b12 dopiero daje efekty jak jest poziom 600 jak jest niżej np 300 to mogą być różne zle objawy 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wie może ktoś , czy w szpitalu zrobią rezonans na życzenie ? W Niemczech prywatny rezonans kosztuje w granicach 200-500 Euro , to jest jakaś kpina. Do Polski jadę dopiero 19 Października .. bóle głowy są nie do wytrzymania. Byłem już pare razy w szpitalu i skarżyłem się na bóle głowy , ale zlekceważyli to .. wiem że napięciowy ból głowy może dawać nerwica , ale wole się zbadać. Ostatni rezonans miałem 4 lata temu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.10.2019 o 21:24, Fabienka napisał:

A mi to forum bardzo pomaga. Raz wygadac sie z moich paranoi, dwa poczytac co u innych ,ze nie jestem sama z moimi problemami ze nie zwariowalam ale tez czesto sa tu glosy rozsądku i pocieszania sie a nie tylko nakrecania. Gdyby ludzie wszyscy tak mysleli rozsadnie i byłoby to takie proste - o rzeczywiscie od dzis sie niczym nie przejmuje każdy kiedys umrze, jaki piękny dzień jestem zdrowa! To swiat bylby piękniejszy a to forum przestaloby istniec. Uwazan ze jest ono potrzebne i absolutnie sie nie zgadzam z opinia Capuccino i uwazam ja za krzywdzaca. Sa tu ludzie ktorzy bardzo staraja sie wyjsc z tego i pokonac ta przypadłość. Sa gorsze i lepsze dni . Jak taka straszna i najgorsza ta dzielnica to sie tu nie zapuszczaj bo jeszcze cos złapiesz od nas okropnych hipohondrykow ktorzy uwielbiaja się nad sobą pastwić chyba wg ciebie i nie chca wyzdrowiec najwyraźniej . Ten glos twoj rozsadku powtarzarzam sobie co rano takze ameryki nie odkryles. Gorzej z zadzialaniem tego mechanizmu na codzien. 

Widzę, że trafiłem w czuły punkt, jak to mówią uderz w stół a odezwą się nożyce. To ciekawe zważywszy na to, że nikogo w swojej wypowiedzi nie zaatakowałem personalnie ani nie wymieniałem żadnych nicków ale poczułaś się wywołana do odpowiedzi. Hipochondria nie jest niczym nowym, istniała od zawsze, przypadki były opisywane wieki temu. Natomiast w ostatnich dekadach obserwuje się wysyp nowych przypadków hipochondrii i jej kuzynki cyberchondrii, jest to prawdziwa zupa epidemiologiczna. A z czym to jest związane? Niestety z rozwojem nowych technologii, powszechnym dostępem do internetu, łatwością w dotarciu do źródeł medycznych. Dawniej jak osoba cierpiąca na to zaburzenie musiała pojechać 30km do najbliższego lekarza, w jej okolicy nie było laboratorium czy przychodni świadczących komercyjne usługi medyczne, a żeby zweryfikować każdy objaw musiałaby gnać do rowerze do biblioteki, szukać na półkach literatury medycznej... no, zrobiłaby to mniej chętnie. Natomiast obecnie dla wielu dzień po otworzeniu oczy rozpoczyna się od włączenia komputera i wklepania w wyszukiwarkę internetową jednostki chorobowej. Tak jak alkoholik zaczyna dzień od klina, nikotynista od papierosa, dysmorfofobik od przejrzenia się w lustrze, a osoba z nerwicą natręctw przykładowo od umycia rąk. Zresztą to nie przypadek, że w nowych klasyfikacjach zaburzeń hipochondrię zaliczono do spektrum zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego, a niekiedy jest to przejawem zaburzeń psychotycznych, dlatego wyróżnia się zarówno obsesje (natręctwa) hipochondryczne, jak i urojenia hipochondryczne. A moje pytanie brzmi - co robisz (oprócz ewentualnego zażywania leków i uczęszczania na terapię), aby z tego wyjść?

- Czytasz literaturę poświęconą zdrowieniu (tak w opozycji do źródeł mających utwierdzić w przeświadczeniu o chorobie)?

- Stosujesz techniki autoterapeutyczne, relaksacyjne?

- Wyznaczasz sobie jakieś okresy "abstynencji" od komputera, internetu, bez robienia badań, wizyt u lekarzy... miesiąc, kwartał, półrocze , i starasz się ich dotrzymać?

- Używasz zewnętrznych aplikacji do blokowania stron poświęconych tematyce medycznej?

 

To jest główny problem (pomijając koncentrację na objawach i samo źródło lęku). Większość z nas na pewno słyszała o tzw. syndromie studenta medycyny. Lwia część osób podejmujących studia na kierunku lekarskim, gdy rozpoczyna zajęcia z patofizjologii, nozologii, zaczyna identyfikować u siebie większość chorób o których czyta w podręcznikach. Tak z innej beczki... Mój znajomy, lekarz, zrezygnował ze specjalizacji z psychiatrii i przeniósł się na choroby wewnętrzne, bo zaczął dostrzegać u siebie objawy większości zaburzeń psychicznych.

 

Od 20 lat zmagam się z OCD, mam w najbliższej rodzinie osobę, która boryka się z zaburzeniami nerwicowymi/hipochondrią i bardzo cierpi z tego powodu, kilka osób u mnie w rodzinie zmarło na nowotwory, i mam niestety nieprzyjemność obserwować przebieg chorób takich jak przewlekła niewydolność serca, niewydolność oddechowa, miażdżyca, nadciśnienie tętnicze, schorzenie tarczycy, proces neoplastyczny, związane z tym cierpienie i niedogodności, u pozostałej żyjącej, najbliższej mi osoby, która pomimo tego zachowuje niesamowity optymizm i czerpie radość z życia. Ale co ja tam mogę wiedzieć, przecież wygłaszam truizmy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie,
Czytam Was od jakiegoś czasu, ponieważ sama zmagam się z nerwicą. Zaczęło się trzy lata temu od powiększonego węzła chłonnego za uchem. Lekarze twierdzili, że wszystko ok, jednak jedna lekarka /radiolog powiedziała, że węzeł mi się powiększa i to "nie idzie w dobrym kierunku". To zdanie spowodowało, że uczepiłam się myśli, że jestem ciężko chora i raptem umrę ( miałam wówczas trzymiesieczną córkę i pięcioletniego syna). To zaczęło się w lipcu, a w listopadzie trafiłam do psychiatry bo miałam straszne lęki. Dostałam Seroxat i po 8 dniach poczułam, że napięcie  lekko odpuszcza. Jak mój stan psychiczny lekko się ustabilizował pobiegałam jeszcze trochę po lekarzach, wydałam dużo pieniędzy i stwierdziłam, że jak mi się nie pogarsza, to znaczy że jest ok.
Wydawało mi się, że panuję nad tym.
Seroxat brałam przez ponad pół roku, po czym zaczęłam odstawiać. Było ok.
Niestety umarła moja Teściowa. Na raka. Od razu wyczułam sobie guzek w piersi (chociaż Ona umarła na raka jajnika), poczułam znajomy lęk i niestety musiałam wrócić do seroxatu.
Tym, razem brałam dłużej - ponad rok, i odstawiłam  w lutym tego roku. Czułam się dobrze, wszystko zaczęło się układać, gdy zaczął mnie pobolewać brzuch (w sierpniu)
OD tej pory nie przespałam pełnej nocy. Budzę się po 2-3 h od zaśnięcia i do rana już nie zasypiam (np. dziś obudziłam się o 1:20).
Żadne leki ziołowe nie pomagają mi na ten sen, do tego od kilku dni nad ranem mam te drgania całego ciała, poczucie napięcia.
I tu chciałam zapytać doświadczonych forumowiczów - myślicie że to znów nerwica? Mam dwoje dzieci i Męża, mam dla kogo żyć, a od kilku dni jestem nieobecna - albo płaczę albo wpadam w agresję i krzyczę na dzieci.
Czy ktoś z Was cierpiał z powodu takiej bezsenności i poradził sobie z tym bez antydepresantów itp.?
Brzuch nadal mnie pobolewa, zrobiłam kolonoskopię i badania ginekologiczne - bez odchyleń, jednak mam poczucie dyskomfortu. Lewa strona na dole i ciągle o tym myślę. Boję się że mi to nie przejdzie i będę cierpieć. 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, kumeika napisał:

Witajcie,
Czytam Was od jakiegoś czasu, ponieważ sama zmagam się z nerwicą. Zaczęło się trzy lata temu od powiększonego węzła chłonnego za uchem. Lekarze twierdzili, że wszystko ok, jednak jedna lekarka /radiolog powiedziała, że węzeł mi się powiększa i to "nie idzie w dobrym kierunku". To zdanie spowodowało, że uczepiłam się myśli, że jestem ciężko chora i raptem umrę ( miałam wówczas trzymiesieczną córkę i pięcioletniego syna). To zaczęło się w lipcu, a w listopadzie trafiłam do psychiatry bo miałam straszne lęki. Dostałam Seroxat i po 8 dniach poczułam, że napięcie  lekko odpuszcza. Jak mój stan psychiczny lekko się ustabilizował pobiegałam jeszcze trochę po lekarzach, wydałam dużo pieniędzy i stwierdziłam, że jak mi się nie pogarsza, to znaczy że jest ok.
Wydawało mi się, że panuję nad tym.
Seroxat brałam przez ponad pół roku, po czym zaczęłam odstawiać. Było ok.
Niestety umarła moja Teściowa. Na raka. Od razu wyczułam sobie guzek w piersi (chociaż Ona umarła na raka jajnika), poczułam znajomy lęk i niestety musiałam wrócić do seroxatu.
Tym, razem brałam dłużej - ponad rok, i odstawiłam  w lutym tego roku. Czułam się dobrze, wszystko zaczęło się układać, gdy zaczął mnie pobolewać brzuch (w sierpniu)
OD tej pory nie przespałam pełnej nocy. Budzę się po 2-3 h od zaśnięcia i do rana już nie zasypiam (np. dziś obudziłam się o 1:20).
Żadne leki ziołowe nie pomagają mi na ten sen, do tego od kilku dni nad ranem mam te drgania całego ciała, poczucie napięcia.
I tu chciałam zapytać doświadczonych forumowiczów - myślicie że to znów nerwica? Mam dwoje dzieci i Męża, mam dla kogo żyć, a od kilku dni jestem nieobecna - albo płaczę albo wpadam w agresję i krzyczę na dzieci.
Czy ktoś z Was cierpiał z powodu takiej bezsenności i poradził sobie z tym bez antydepresantów itp.?
Brzuch nadal mnie pobolewa, zrobiłam kolonoskopię i badania ginekologiczne - bez odchyleń, jednak mam poczucie dyskomfortu. Lewa strona na dole i ciągle o tym myślę. Boję się że mi to nie przejdzie i będę cierpieć. 
 

Witaj, ja sama od wtorku cierpię z bólu brzucha, jest mi niedobrze cały ten czas, czasem mniej czasem bardziej i żyje po prostu w dosłownym strachu, zjeść też nie umiem nic jeść, nawet o tym jedzeniu myśleć nie moge...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest mój lekarz rodzinny, więc mama mnie zapisała i dziś idę na 11:20, zobaczymy co powie...Boje się, że mogę jej nie uwierzyć, jeśli mi powie że nic się nie dzieje i jest wszystko ok, bo to jednak jest żołądek i no, uciskając rękami brzuch to może się okazać że jest wszystko w porządku, ale..co jeśli dzieje się coś właśnie wewnątrz żołądka? a ona stwierdzi, że nie potrzeba skierowania na inne badanie? :( 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich. Wróciłam do Was po 2 latach(!) przerwy od nerwicy. W moim wypadku praca która lubię wybawiła mnie od tego cholerstwa. Wcześniej tak jak Wy przeszłam już z fazę z węzłami, rakiem jelita grubego, cienkiego, sm itd. 

 

Mam wrażenie ze przez ta przerwę nerwica wróciła z potrojone siła. Zaczęlo się z banalnego powodu. Umówiłam się na 17.10 na cytologię. Przeglądając ostatnie wyniki zdałam sobie sprawę ze minęło 4 lata odkąd robiłam ja ostatni raz. To co przechodzę od jakiś 2 tygodni to jakiś koszmar. Wyczytałam już chyba a wszystko o raku szyjki macicy. Nie jestem w stanie funkcjonować bo mam już najczarniejsze wizje. Dziś w nocy miałam taki atak paniki ze chciałam jechać na pogotowie. Na szczęście mąż mnie jakoś uspokoił. 

Nie potrafię jak normalny człowiek iść na badanie i nie myśleć o złym wyniku. 

Apogeum zaczęli się gdy znalazłam w sieci ze to badanie jest w 50-60% wiarygodne. Czyli, ze już przy ostatnim badaniu mogłam mieć raka a on po prostu nie wyszedł w badaniach. 

Wykończę się do tego 17ego. 

Wczoraj jeszcze dzwonił szwagier z zaproszeniem na jego 40stke na listopad, pierwsze co w głowie miałam myśl ze pewnie nie przyjdę bo wyniki będą tragiczne. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, leniek644 napisał:

Witam wszystkich. Wróciłam do Was po 2 latach(!) przerwy od nerwicy. W moim wypadku praca która lubię wybawiła mnie od tego cholerstwa. Wcześniej tak jak Wy przeszłam już z fazę z węzłami, rakiem jelita grubego, cienkiego, sm itd. 

 

Mam wrażenie ze przez ta przerwę nerwica wróciła z potrojone siła. Zaczęlo się z banalnego powodu. Umówiłam się na 17.10 na cytologię. Przeglądając ostatnie wyniki zdałam sobie sprawę ze minęło 4 lata odkąd robiłam ja ostatni raz. To co przechodzę od jakiś 2 tygodni to jakiś koszmar. Wyczytałam już chyba a wszystko o raku szyjki macicy. Nie jestem w stanie funkcjonować bo mam już najczarniejsze wizje. Dziś w nocy miałam taki atak paniki ze chciałam jechać na pogotowie. Na szczęście mąż mnie jakoś uspokoił. 

Nie potrafię jak normalny człowiek iść na badanie i nie myśleć o złym wyniku. 

Apogeum zaczęli się gdy znalazłam w sieci ze to badanie jest w 50-60% wiarygodne. Czyli, ze już przy ostatnim badaniu mogłam mieć raka a on po prostu nie wyszedł w badaniach. 

Wykończę się do tego 17ego. 

Wczoraj jeszcze dzwonił szwagier z zaproszeniem na jego 40stke na listopad, pierwsze co w głowie miałam myśl ze pewnie nie przyjdę bo wyniki będą tragiczne. 

 

Spoko Ja mam ślub w maju i przez to myślenie o SM boję się że do tej pory bd na wózku haha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×