Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Abbey

Z pokolenia na pokolenie?

Rekomendowane odpowiedzi

Zachowania wynosimy z domu - każdy to wie.

Jak Wy - DDD/DDA zachowujecie się wobec swojej założonej rodziny?

Powielacie schematy?

Wiecie może coś o przeszłości swoich rodziców? Czy oni po prostu nie byli nauczeni życia w prawdziwej, normalnej rodzinie?

 

Coraz bardziej się tym interesuję, gdyż w mojej rodzinie jest coraz więcej zawirowań i na światło dzienne wychodzą kolejne wspomnienia i ojca, i matki.

Oni po prostu nie mają sposobu, nie mieli szans, nie mieli warunków, by być normalnymi rodzicami. Szczególnie matka, która - jak wiadomo - pokazuje to w naszych codziennych relacjach.

Boli mnie, że jest komórka w komórkę identyczna jak jej rodzice. Niby takiego zachowania ją nauczyli, ale skoro widzi, że było źle, że nie było normalnie, to dlaczego nigdy nie próbowała tego zmienić? I z jednej strony jej bardzo współczuję, próbuję zrozumieć jej wszystkie zachowania, wszystkie gesty, czyny, zachowania wobec mnie, ale to nie zmienia faktu, że z mojej osoby robi wielką... kupę. Taką bezsensowną, bezpłciową, bez celu życiowego, bez poczucia własnej wartości, własnej osoby, własnej odrębności.

 

Jak jest u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vett, Pokoleniowe uwarunkowania są ostatnio w energomedycynie bardzo istotnym elementem poddawanym terapii. Okazuje się że dziedziczymy nie po rodzicach ale po dziadkach w pierwszej kolejności.

Zbyt wiele musiałbym pisać na ten temat aby Ci to wszystko wyjaśnić.

Gdybyś nie była obciążona pokoleniową traumą, to Twoja matka mogłaby się zesrać,alez Ciebie bezwartościowej kupy nie byłaby w stanie zrobić. Tu nie ma współczucia!!! Tu jedyna metoda uwolnienia to akceptacja i nie branie na siebie traum, z którymi sobie przodkowie nie poradzili. Są do tego specjalne narzędzia pracy energo-terapeutycznej. Tradycyjna psychologia jednak nie ma o nich pojęcia i nie próbuje nawet iść w tę stronę. A szkoda, bo efekty są zajebiste!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego, co mi wiadomo, to mój dziadek ze strony mojego ojca kiedyś ostro pił i stosował przemoc fizyczną i psychiczną wobec rodziny. Mój ojciec początkowo powielił schematy, ale w znacznie mniejszym stopniu intensywności, potem z części schematów zrezygnował całkiem. Dziadkowie ze strony mojej matki byli kiedyś nadopiekuńczy i moja matka powieliła nadopiekuńczość.

 

-- 06 lip 2013, 23:16:03 --

 

A czy gdybym ja hipotetycznie założył rodzinę to powielił bym jakieś schematy, to trudno powiedzieć, bo mimo że drugą połowę dzieciństwa i cały okres młodzieżowy miałem spokojne, to i tak nie potrafię w pełni określić, jaki powinien być normalny rodzic, co jest normalne, a co nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja mama pochodzi z patologicznej rodziny. dziadek dużo pił i był bardzo brutalny w stosunku do żony i dzieci. czułości w sumie w domu nie mieli.

pierwszy mąż mojej mamy- pijak i człowiek nieprzystosowany do życia w rodzinie. później rozwód i kilku normalnych facetów starających się o mamę. finalnie znalazła sobie kolejnego pijusa i się pobrali.

każdy facet z którym miałam intymne relacje był agresywny, pił lub ćpał. z tym że dla mnie to nigdy problemem nie było. teraz inaczej na to patrzę i profilaktycznie staram się trzymać mężczyzn na dystans.

o tym jak wyglądało dzieciństwo ojca, nie wiem nic. a szkoda bo to mogłoby być istotne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

" Z pokolenia na pokolenie"- niekoniecznie. Dużo zależy od Ciebie, bardzo dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala1983, No niestety nie zupełnie. okazuje się, ze rodzimy się z tzw. uszkodzeniami. Komórki mają swoją pamięć, która sięga okresu przed naszymi narodzinami. Wszelkie traumy pokoleniowe zapisywane są w pamięci komórek rozrodczych i niesione później z jednego potomka na drugiego. Ma to poparcie w badaniach fizyki kwantowej. To co od nas zależy, to to że możemy te traumy uzdrawiać.

Nasze emocje są zapisywane i również niesione z materiałem genetycznym.

Ostatnie pokolenia, żyjące w czasie wojennych dramatów z wieloma problemami nie dały sobie rady. Stąd np. skłonności do alkoholu, agresja, autoagresja itd.

Zrozumienie tego i odcięcie się pozwala na zmianę wzorców. Jednak nie jest możliwe odcięcie na zasadzie współczucia czy totalnej negacji.

Jest to możliwe poprzez akceptację, bezwarunkową akceptację. Przyjęcie, że to ich życie i nie potępianie, ale zaakceptowanie tego i zrozumienie, że to nie do nas należy. Popełniamy jako boskie istoty jeden błąd. Człowiek jest stworzony do miłości. Dziecko nigdy nie przestanie kochać rodzica. W tej miłości jest gotowe wziąć na siebie cały bagaż, nie rozumiejąc że nie zwolni rodzica z jego problemu,problemu z którym ten rodzic nie dal sobie rady. Zatem dźwigamy przez pokolenia traumy naszych przodków, nie wiedząc jak się od tego uwolnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To co od nas zależy, to to że możemy te traumy uzdrawiać.

Czy to mało?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to pochodzę z normalnej rodziny normalniejszej i mniej dysfunkcyjnej niż przeciętna( zero alkoholu, przemocy,nadmiernie wysokich wymagań) a ja jakiś "nienormalny "jestem. Mojej mamy rodzina jest całkowicie normalna a ojca z kolei pełna dziwaków i ludzi nie radzących sobie specjalnie w życiu i coś od nich chyba przejąłem i dodałem od siebie wyjątkowe lenistwo. Natomiast po rodzinie odziedziczyłem, a może bardziej nauczyłem się ukrywać i nie okazywać emocji no i słabą asertywność, zupełny brak sił przebicia tak przydatny w dzisiejszym świecie.

Jak obserwuję świat to widzę że większość osób z patologicznych rodzin radzi sobie w życiu lepiej niż ja, ja sam z siebie się spatologizowałem bardziej niż Ci którzy dorastali w patologii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak obserwuję świat to widzę że większość osób z patologicznych rodzin radzi sobie w życiu lepiej niż ja, ja sam z siebie się spatologizowałem bardziej niż Ci którzy dorastali w patologii.

A ja, jak obserwuję świat, to widzę, że każdy (bez względu na to, z jakiej rodziny) jest choć odrobinę bardziej zaradny niż ja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to zależy od wielu czynników. odporności na stres czy choćby pewności siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, jakby nie było patologia( chodzi mi o zaniedbywanie dziecka, alkoholizm, biedę) uczy zaradności często nawet kilkulatki muszą same radzić se w życiu, zdobywać jedzenie( chodzi mi o takie ostre patologie) wiedzą że tylko na siebie mogą liczyć bo rodzic im nic nie da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
to zależy od wielu czynników. odporności na stres czy choćby pewności siebie.

Wydaję mi się, że jeśli występuje bardzo niska odporność na stres i brak pewności siebie, to ma to swoje przyczyny, albo wynika z traum albo z zaburzeń neurobiologicznych.

 

jakby nie było patologia( chodzi mi o zaniedbywanie dziecka, alkoholizm, biedę) uczy zaradności często nawet kilkulatki muszą same radzić se w życiu, zdobywać jedzenie( chodzi mi o takie ostre patologie) wiedzą że tylko na siebie mogą liczyć bo rodzic im nic nie da.

Jeśli oboje rodziców jest patologicznych, to tak, ale jeśli np. jeden to moim zdaniem niekoniecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
to zależy od wielu czynników. odporności na stres czy choćby pewności siebie.

no ale to również zależy od tego co ze sobą niesiemy. :D

Jeśli przodkowie te gonie mieli, to skąd ma to być u potomków?

 

-- 07 lip 2013, 11:45 --

 

Każdy z nas ma ten sam potencjał, który został zaburzony właśnie poprzez traumy. Kolejne traumy nakładają się na siebie.

Ale generalnie historie się odtwarzają.

 

-- 07 lip 2013, 11:49 --

 

Terapia Stanami Szczytowymi reprezentuje paradygmatyczne przesunięcie w naszym rozumieniu uzdrawiania, a nawet samej Świadomości. Łącząc informacje z rozmaitych dziedzin biologii komórkowej, psychologii, inżynierii, praktyk duchowych i szamanizmu, praca ta oferuje pogłębiony model wyjaśniający działanie ludzkiej psyche. W szczególności wskazuje ona w jak silny sposób trauma / szczególnie wydarzenia prenatalne i rozwojowe / oddziałuje na naszą świadomość i zdrowie oraz pokazuje jak uzdrawianie określonych aspektów tej traumy pozwala na osiąganie Szczytowych Stanów Świadomości. Wielu ludzi przeżyło chwile kiedy czuli się wspaniale i “inaczej”. Wszystko wydawało się doskonałe, czas zwolnił lub jakiś inny aspekt był tak niezwykły i unikalny, że nigdy tego nie zapomną. Momenty te nazywamy doświadczeniami szczytowymi, a jeśli trwają dłuższy czas – Stanami szczytowymi. Okazuje się, że niewielki odsetek populacji żyje w prawie ciągłym rodzaju stanu szczytowego. Jednym z nich jest “Ścieżka Piękna”. Ludzie w tym stanie doświadczają teraźniejszości z poczuciem spokoju, ukojenia i lekkości, która istnieje niezależnie od okoliczności. Instytut odkrył źródłowe mechanizmy tych Stanów i stał się pionierem w tych prostych metodach, aby wprowadzić w nie ludzi, znacząco poprawiając jakość ich życiowych doświadczeń i otwierając drogę do niezwykłego uzdrowienia duchowego i fizycznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

TAO, ktoś znalazł te emocje i traumy w materiale genetycznym czy to kolejna hipoteza? Bo wiem, że są ludzie którzy mają rodziców alkoholików i sobie świetnie radzą w życiu jakby wychowali się w normalnej rodzinie. Są ludzie z niby normalnej rodziny, którzy sobie nie radzą. Na powielanie schematów składa się zbyt wiele czynników, by mówić o jakimś dziedziczeniu.

 

Gdybyś nie była obciążona pokoleniową traumą, to Twoja matka mogłaby się zesrać,alez Ciebie bezwartościowej kupy nie byłaby w stanie zrobić

A to baaardzo odważne stwierdzenie, szkoda że niczym nie poparte, bo i takie z serii nie dających się udowodnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abraxas, o tym samym mówię. tylko w przebijaniu się ze swoją opinią słabo sobie radzę :D

 

terapeuta stwierdził że od wczesnego dzieciństwa musiałam być nadwrażliwa bo specyficznie reagowałam w takich i takich sytuacjach. wcale nie musiałam tego odziedziczyć. to takie fanatyczne lekko, szukać wytłumaczenia wszystkiego. po co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
terapeuta stwierdził że od wczesnego dzieciństwa musiałam być nadwrażliwa bo specyficznie reagowałam w takich i takich sytuacjach. wcale nie musiałam tego odziedziczyć

Ja też byłem bardzo nadwrażliwy emocjonalnie (na swoim punkcie) czy od zawsze to nie wiem, ale byłem odkąd pamiętam. Odziedziczyć raczej tego nie odziedziczyłem, bo ani moi rodzice ani dziadkowie nie byli nadwrażliwi. Wynika to u mnie albo z traum z pierwszej połowy dzieciństwa albo z nieprawidłowego funkcjonowania mózgu (np. te zaburzenia neurobiologiczne).

 

to takie fanatyczne lekko, szukać wytłumaczenia wszystkiego. po co?

No raczej każda nieprawidłowość ma swoją przyczynę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie to zafiksowane. rozkładanie wszystkiego na części pierwsze. nie wiem co ma na celu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja odkąd pamiętam brałem mocno do siebie krytykę, wyśmianie i złość. Z powodu nawet lekkiej krytyki czy lekkiego wyśmiania mnie było mi bardzo przykro, a złości nawet lekkiej się bałem. Nie wiem, czy to jakieś zafiksowanie czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oni po prostu nie mają sposobu, nie mieli szans, nie mieli warunków, by być normalnymi rodzicami. Szczególnie matka, która - jak wiadomo - pokazuje to w naszych codziennych relacjach.

Czy ja wiem? U mnie toksycznosc przechodzila z pokolenia a pokolenie. Moja matka powielala dokladnie ten sam model ktory wyniosla z domu . My z siostra juz nie. Wiedzialysmy, ze nie chcemy naszym dzieciom zafundowac tego co same przezywalysmy. Nie bylo latwo bo zdarzaly sie sytuacje kiedy z automatu lecialysmy wrosnietym schematem szczegolnie przez pierwsze 3 lata zycia naszych dzieci kiedy uczylysmy sie rodzicielstwa. Ale ja slyszac ze mowie do mojego dziecka krytycznym glosem mojej matki od razu sie reflektowalam, przepraszalam i wskakiwalam na wlasciwy tor. Wiedzialam, ze moje dziecko nie moze przechodzic tego co ja wiec przerywalam schemat. Jednak mozna jak sie mysli

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abraxas, Jak najbardziej, tak jak EFT zresztą. To nie hipoteza. Ludzie już się w ten sposób uwalniają.

Piszesz znowu hipoteza. Rozumiem że odnosisz to do EFT. EFT nie jest hipotezą, hipotezą ewentualnie jest to w jaki sposób otwierają się połączenia neuronalne.

Tak jak pisałem, dziedziczenie jest co drugie pokolenie. Mało tego, w rodzinach wielodzietnych jest specyficzny mechanizm dziedziczenia.

To o czym piszesz to wyjątki. Statystycznie jest ich baaaardzo niewielki odsetek. Poza tym niektóre z nich w pewnym wieku tracą swoją "moc".

Poniżej zamieszczam cytat.

Jednak okazuje się, że te próby wyjaśnienia faktu, dlaczego niektórym ludziom powodzi się bardziej niż innym, mają pewną wadę, która została odkryta już 20 lat temu w wyniku długoletnich badań dzieci z grupy zagrożenia, wychowywanych w niesprzyjającym środowisku. Zupełnie niespodziewanie badania te udowodniły, że mała grupa dzieci z tej grupy przeżyła dramatyczne dzieciństwo, a jednak mimo to wspaniale się rozwinęła. Nazwano je „niezniszczalnymi” dziećmi. Istnienie tego fenomenu wywołało ogromną furorę, ponieważ część ludzi wnioskowała z tych danych, że najwyraźniej środowisko wychowania nie ma znaczenia. Oczywiście argumenty te były nierozsądne, tym bardziej, że jedynie niewielka część badanych dzieci należała do tej kategorii. Był to jednak zagadkowy wynik. Można by przypuszczać, że dzieci te miały po prostu szczęście na genowej loterii, ale jeszcze bardziej zaskakujący w tym jest fakt, że, w niektórych przypadkach, część z tych „niezniszczalnych” dzieci nagle przestało takimi być, jako dorośli. Aby to wytłumaczyć konwencjonalne teorie uznały, że musi istnieć wartość progowa dla gromadzenia traum, pewnego rodzaju granica. Jest to słabe wytłumaczenie, jako że wielu z owych dorosłych w tamtym czasie wiodło całkiem dobre życie, w sprzyjających warunkach.

Abraxas, poszukaj sobie informacji na ten temat, poczytaj i wtedy skonfrontuj. To tak jakbym miał ci całą wiedzę wyłożyć tu na forum?

Są następujące hasła: biologia totalna, nowa germańska medycyna, szczytowe stany świadomości. Twoje poddawanie w wątpliwość i żądanie wyjaśnień najdrobniejszych szczegółów jest dość męczące. Zawsze trzeba przyjąć jakieś założenia, do każdej tezy.

A co do metody, to ją testuję na sobie i z pełna odpowiedzialnością piszę, że działa i pozwala dotrzeć w rejony, do których zwykłą terapią się nie dojdzie, nie ma nawet szans żeby powąchać. Te traumy są zapisane w komórkach,w ciele. Ty masz zwyczaj w naszych dyskusjach poddawać w wątpliwość założenia. I w oparciu o to chcesz dowodzenia tezy, która musi spełniać te poddawane w wątpliwość założenia. Czyli żądasz niemożliwego. Mało tego, tych założeń jest znacznie więcej!!!

Ostatnio naukowcy odkryli że dinozaury miały trzy mózgi, jeden na wysokości brzucha, drugi serca i trzeci w głowie.

Odpowiednikami ewolucyjnymi tych mózgów są u nas sploty nerwowe. Zatem nauka dopiero zaczyna odkrywać, że jest coś więcej niż tylko głowa. Komunikacja pomiędzy wszystkimi tymi mózgami nie może być zakłócona, żeby normalnie funkcjonować

Czy chodząc na terapię dostałaś dowody na to że założenia do niej przyjęte są słuszne? Przyjęłaś że tak jest,i chodzisz. Wobec wszelkich nowych rzeczy stroszysz się jak jeż. Rozumiem że w Twoim życiu było tak, że teraz się boisz i ze masz taki wzorzec, ale weź na to poprawkę i jeżeli chcesz czegoś się dowiedzieć włóż odrobinę więcej wysiłku, żeby to skonfrontować, oraz zrezygnuj z pamięci o destrukcyjnych traumach, którym dajesz tutaj wyraz. Szczęściem, nie wszyscy tak mają,bo byśmy jeszcze cywilizacyjnie na drzewach siedzieli.

Do tego jest kupa materiałów w necie, można sobie zakupić ksiązki.

 

Cytuj:

Gdybyś nie była obciążona pokoleniową traumą, to Twoja matka mogłaby się zesrać,alez Ciebie bezwartościowej kupy nie byłaby w stanie zrobić

 

A to baaardzo odważne stwierdzenie, szkoda że niczym nie poparte, bo i takie z serii nie dających się udowodnić.

No sama powyżej piszesz o dzieciach które są wyjątkami, czyli sama to stwierdzenie udowadniasz, a tu że się nie daje udowodnić.

To moje stwierdzenie dotyczy właśnie takich przypadków. :D:D:D:D

 

Jeśli chcesz mieć rację, to już z góry piszę ze ją masz. Zadowolona? ;)

 

-- 07 lip 2013, 15:55 --

 

kite, skąd od wczesnego dzieciństwa u ciebie nadwrażliwość?

 

-- 07 lip 2013, 15:58 --

 

Candy14, mozna, i to nie kwestia myślenia, a raczej koncentracji umysłu i czujności,której i Tobie i Twojej siostrze gratuluję!!! :brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie zawsze powiela się schematy od rodziców. Np. osoba z rodzeństwa mojego ojca (nie chcę pisać, czy brat czy siostra) nie powieliła schematów. W przypadku matki i jej rodzeństwa to tylko matka powieliła schemat, natomiast osoby z jej rodzeństwa reprezentują już sobą coś innego (co prawda negatywne schematy, ale wytworzone przez nich samych, nie powielone od rodziców, każde z nich jest całkiem inne).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
abraxas, o tym samym mówię. tylko w przebijaniu się ze swoją opinią słabo sobie radzę :D

 

terapeuta stwierdził że od wczesnego dzieciństwa musiałam być nadwrażliwa bo specyficznie reagowałam w takich i takich sytuacjach. wcale nie musiałam tego odziedziczyć. to takie fanatyczne lekko, szukać wytłumaczenia wszystkiego. po co?

Też jestem nadwrażliwy od dzieciństwa ale tylko wobec siebie. Jako dzieciak często płakałem bo inni mi dokuczali albo dostałem 5 z minusem( a wtedy nie było 6-tek) czy jak przegrałem coś w sporcie, ogólnie nie lubiłem być gorszy od innych mimo że nie miałem presjo od rodziców. To spowodowało że coraz bardziej się wycofywałem ze wszystkiego. Każdą krytykę wobec mnie znosiłem tragicznie zresztą do dzisiaj tak jest już wolę wszystkich na około uprzedzić że jestem najgorszy na świecie aby mnie później nie krytykowali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, dlatego napisałam kolejną część swojego posta:

skoro widzi, że było źle, że nie było normalnie, to dlaczego nigdy nie próbowała tego zmienić?

Nadal miotam się między jednym, a drugim i wiem, że jakby się postarała, mogłaby być inna. A przynajmniej bardzo w to wierzę.

I próbuję ją nadmiernie tłumaczyć, wybaczać wszystko (bo akurat taka ma natura), ale z drugiej strony nie mogę przeboleć, że nie jest ani trochę inna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, nie tylko rodzice, głównie co drugie pokolenie. Dziadkowie, prapradziadkowie, prapraprapradziadkowie... itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiem, że jakby się postarała, mogłaby być inna. A przynajmniej bardzo w to wierzę.

moja jest narcyzem. Nie widzi w sobie nic niestosownego. Wierzy ze wszystko ci robi jest dobre i jedynie sluszne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×