Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
samotny

Jak długo trwa leczenie nerwicy natręctw?

Rekomendowane odpowiedzi

Egzaminy mam już za sobą uff...mimo że nerwica dawała i daje mi nadal w kość. W sumie fevarin dziwnie na mnie działa, ale przy uczeniu do egzaminu nie czułem zęczenia i wgóle jakoś nie mam ochoty na sen jak go biorę. Myśli tylko trochę się wyciszyły, ale nadal we mnie pełno wątpliwości. Ciekawe ile potrwa moje leczenie???? Nie wiecie ile a ogół takie leczenie trwa??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie sie wydaje ze mozna sie wyleczyc, mialam rozne natretne mysli, ale wiele z nich minelo, teraz walcze jeszcze z jedna taka mysla ale mam nadzieje ze ona powoli tez jest w odwrocie, jedno jest pewne ze jest to ciezka walka, ale w koncu sie wygrywa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja choruje na tą nerwicę(przyznam-strasznie męczącą) dopiero od 3-mięsięcy i też czasem mam wątpliwości czy można się tego cholerstwa pozbyć...a wogóle skąd to się bierze ??? Pozdrawiam!!! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja walczę już 4 rok prawie i naprawdę miałem różne jazdy przez tą nerwicę , a tego posta napisałem jak miałem totalnego doła a takich dołów to bywa wiele, ostatnio rzuciłem psychotropy teraz biorę antydepresanty ziołowe i po wolutku jest coraz lepiej choć wydaje mi się że cały czas jakbym śnił ale to pewnie reakcja po lekach...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć!

 

Historia mojej choroby jest bardzo długa, tak długa, że sam sie sobie dziwie ze udało mi się dożyc 24 roku życia... kiedys myslalem ze są to tylko moje fanaberie i dziwadztwa ale odkąd moje życie stało się niewolnikiem natręctw zacząłem chodzic do psychiatry - okazuje się że miałem to od zawsze i lekarz dziwił się ze umiałem sobie z tym poradzic bez leków i terapii. Ostatnio tak sie wszystko nasililo że nie daję rady funkcjonować - bezradność sytuacji zmusiła mnie do poproszenia o jakieś leki bo juz nie wyrabiałem... Teraz biore Ketrel (od 2 dni) i strasznie sie boje bo rózne opinie krażą na temat tego leku - mam nadzieje ze w moim przypadku złagodzi troche te moje natrectwa zebym mógł normalnie funkcjonować. Boje sie leków strasznie-jak biore te talbetki to wydaje mi sie ze jestem jakims chrym swirem, nienormalnym wariatem... ale nie było innego wyjscia - leki albo wyniszczenie. W ogóle to strasznie jestem przez ten Ketrel otumaniony...a tak bardzo musze mieć sprawny umysł ze względu na swoją pracę i studia-po prostu dramat!!! Jednak mój psychiatra ostrzegł mnie ze bede sie z tym borykac do konca życia - rozumiecie, do konca zycia... i podobno nie wolno odstawiac leków bo potem jak bedzie nawrót to nawet one mogą juz nie pomóc. :( [/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nikt nie jest w stanie powiedziec ile takie leczenie moze trwac

 

bo nikt sie jeszcze z tego "bluzg" nie wyleczyl:/

 

A tu cie zaskocze bo ja sie juz z tego wyleczyłem.. Lecz po bardzo długim okresie powrociło przez moją głupote i jest to tylko moja wina ...przez to wiem jak sobie teraz z tym radzic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

murcielago-zmień psychiatrę.Jeśli on cię będzie ładował takimi negatywnymi myślami,to jasne,że nigdy z tego nie wyjdziesz.Natręctwa są odzwierciedleniem naszych lęków i to trzeba przede wszystkim wyleczyć.On widocznie woli leczyć skutki nie przyczyny.Ja też miałam natręctwa odkąd pamietam.Teraz mam tylko" na własne żądanie",gdy sobie na to pozwolę.Jak czuję,że nadchodzi przymus-po prostu mówię sobie "nie"i kieruje się zdrowym rozsadkiem,a do niedawna miałam takie jazdy,że jak coś zaczęłam to nie mogłam przestać.Uwierz,że ty masz siłę i wolę żeby sobie z tym poradzić.I lekarz powinien cię w tym wspomagać,a nie podcinać ci skrzydła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cieżko mówić ile trwa leczenie czy też kiedy nastepuje wyleczenie. Moim zdaniem dobrym kryterium jest to, w którym sytuacje przymusowe które są -czysto rozumowo- bezsensowne czy też takie, których nie zrobiły by inne osoby zanikają. Kiedy znika depresja i stany lękowe a pojawia się normalna swoboda i elastyczność działania oraz radość życia. Dla osoby upartej leczenie może trwać pięć sekund, bo co to za problem przestać robić coś czy bać się czegoś.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:08 am ]

A tak racjonalnie mogę powiedzieć, że da się to zaleczyć w ciągu 5-6 miesięcy chba, że ktoś ma techniczne możloiwości znalezienia się w klinice wtedy czas ten skraca się do kilku tygodni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój spcholog powiedział, że z każdej nerwicy można wyjść i to nawet bez leków(tylko wtedy trwa to dłóżej). Co do leczenia się w klinice to mi nic nie wiadomo więc możliwe ze jest szybciej. U mnie od momentu kiedy już nie mogłam funcjonawać i pojawiła sie nerwica natręctw potrzebowałam pół roku żeby wypłynąć na powierzchnie ale co z tego jak przy pierwszej nerwicy i depresji po trzech tygodniach farmakoterapi musiałam już wrócić na studia i praktyki (i nie ma że boli, że sie boje). Bo życie mi uciekało między palcami.

 

czas wychodzenia z nerwicy przynajmniej w moim przypadku trwa dobre poł roku (ale to jest kwestia indywidualna zależna od form leczenia najlepiej im więcej tym lepiej np:farmakoterapi,psychoterapia,uprawianie sportu, i na siłe trzeba wychodzi do znajomych ) .

Ta choroba naprawde uczy nieprzeciętnej cierpliwość.Ale jest uleczalna więć bez obaw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

luciana czy mogłabyś mi napisać na czym polegała psychoterapia u ciebie? czego ona uczy i po jakim czasie zaczyna podnosic człowieka na nogi?

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A tam leki pierdoły nie ma sie co truć :D

Staraj się walczyć.

Widzę u siebie postępy od kiedy zmieniłem nastawienie na optymistyczne.

Olej to albo wyobraź się samego że jesteś w reality show i że cała Polska z ciebie brechta .

Hehehehehe :D:D:D:D:D:D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak długo trwa leczenie?:D A to wogle mozna leczyc? O ile komus leki pomagają to leczenie trwa cale zycie bo jeszcze nie znam przypadku by sie z tego wyleczyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja psychoterapeutka kazała mi sie nie bać kiedy nadchodzi jakaś myśl,obsesja. Nauczyłam się z nią walczyć (ale w sesie poddaje ci się myślo) Przkład: kiedy miałam depresje jak więszkość bałam się ze to schozfrenia napadało mnie to w koło więc zaczełam się z tym mierzyć tak -moje myślenie- "przecież nie mam shozofreni bo osoby chore najczęściej nie czują lęku a ja go czuje i to bardzo, pozatym jak już mam ją mieć to nawet lepiej bo bede szczęśliwa więc chodź chorobo objaw sie u mnie pokaż co potrafisz" do dziś nie pyszła :))). Albo jeździłam autem i obsesyjnie bałam sie, że z przedniego siedzenia mi ktoś na światłach zabierze torebke, wszędzie widziałam potencjalnych złodzieji. Więć zaczełam myśleć tak " a mam dość zamykania się w aucie jak jade ukradną to ukradą tudno kupie sobie nową bo i tak mam zniszczoną a papiery można na nowo wyrobić, a jak skończ mi sie umowa to podpisze nowa i telefon dostane nowy". Jagorzej było jak była na cmentarzu i bałam się, że mnie coś opęta a musiałm pochować dziatka o kurwa wtedy to była walka ze sobą myślałam tak " jejku jak się boje jak mnie coś opęta chce z tej kaplicy uciec masakra niech mnie ktoś z tąd zabierze" kiedy zaczełam walczyć " a najwyżej mnie opęta trudno istnieją jeszcze egzorcyzmy wyjde z tego, no to jak mnie ma coś opętać to niech się stanie i czekłam żeby się zmierzyć z moim iracjonalnym lękiem " i co i nic. Później się śmiałm z siebie jaka ja jestem gupia. To trzeba się wyuczyć i mieć odwage, żeby sie z tym zmierzyć. Wydaje mi się, że ważne jest racjonalizowanie tego co się myśli i troche sarkastyczne podejście i poczucie tzw czarnego humoru. Każdemu co innego w głowie siędzi więc nie wiem czy to komuś pomoże ale schemat myślenia jest zawsze taki sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak brałam leki i chodziłam na psychoterapie. Dwa lata miałam święty spokuj studiowałam i świetnie sie czułam nic nie zażywałam a jeżeli już to ziołowe wynalazki. A teraz przy nawrocie depresj pewnym standardem jest w moim przypadku nerwica natręctw, więc co mi zostało przeczekać aż ustąpi wraz z leczeniem farmakologicznym. Wraz z nawrotem pojawiały się te same obsesje więc mnie to już tak nie zaskoczyło. Głowa do góry... osoby, które z tego wyszły ich tu nie ma na forum bo po co... Ja też przez dwa lata nie zaglądałam na fora o nerwicy bo nie czułam takiej potrzeby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spójrzmy prawdzie w oczy :-) czy bez młotka przybijesz gwóźdź do deski, gołymi rękoma ? Jeśli jesteś Pudzianem, to jasne. Czy bez leków wyleczysz nerwicę natręctw ? Też masz jakieś 2% szansy :-)

 

Z lekami masz praktycznie 100% PEWNOŚCI, że się wyleczysz, jeśli tylko będziesz brać tak, jak każe psychiatra. Nie rozumiem w ogóle tych oporów, przed braniem leków. "Nie biorę, bo tylko świry biorą". Skoro już jesteś w takim stanie, że Ci są te leki potrzebne, to co to za różnica ?

 

Świr to określenie obelżywe, stosowane przez ludzi zdrowych psychjicznie. Dla mnie określenie "świr" najlepiej pasuje do ludzi, którzy robią innym ludziom krzywdę.

 

Wiecie kto jest prawdziwym świrem ? Ten, kto nas wpędza w tę chorobę. Mnie w nią wpędził przede wszystkim mój stary i "koledzy" od przedszkola, aż po gimnazjum.

 

My, chorzy na zespół obsesyjno-kompulsywny moglibyśmy być zdrowi, choroba mogłaby się nigdy nie ujawnić. My tylko jesteśmy z natury na nią podatni, nikt się chyba z tym nie rodzi. Ale jakieś wredne gnidy społeczne muszą gnoić wrażliwych ludzi. I przez to gnojenie potem mamy problemy.

 

Z lekami widać natychmiastowe postępy. U mnie przy pierwszym leku było widać je od razu. Doszedł drugi. Nie zmienił nic. To go zmieniliśmy na inny i znowu były postępy. Itp itd

 

Dlaczego rezygnować z dóbr cywilizacji ? Nie jesteśmy dzikusami z dżungli, żeby się leczyć ziółkami, kiedy mamy leki. Walczyć z nerwicą natręctw bez leków, to trochę tak , jak polować na lwa z włócznią ,kiedy obok leży strzelba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U niektórych, z tego co wiem, leki przynoszą efekty po jakimś czasie. Ale jak już przynoszą, to wyraźne. Bez leków, można czekać na postępy w nieskończoność. Przynajmniej mnie się tak wydaje.

 

No dlatego powiedziałem "praktycznie 100%". Wydaje mi się, że nie jestem wyjątkowo silny psychicznie, a po 2 latach leczenia jestem prawie zdrowy.

 

Trzeba mieć upór i cieszyć się z każdego małego kroczku do przodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piorun popieram Cię, ale nie o to mi chodziło. Leki są wręcz niezbędne do leczenia tego "gówna", ale chodzi mi o to, że NN jest strasznie ciężkie do wyleczenia. Leki pomagają bardzo mi i pewnie wielu innym ludziom. Tylko, że nerwica natręctw tak naprawdę nie wiadomo co to za choroba skąd się bierze i co na nią wpływa najlepiej. Jest to choroba emocji można porównać do padaczki, niekontrolowane impulsy u padaczki tutaj niekontrolowane emocje i myśli. Sądzę, że mimo leki są bardzo pomocne to i tak się nie da z tego wyjść na 100%.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Ci tak - w momencie, kiedy Ci to przestaje przeszkadzać, to już nie możesz powiedzieć, że jesteś chory. A można tę chorobę osłabić do tego stopnia, że w ogóle nie czujesz, że ją masz. Ja na codzień żyję normalnie.

 

Raz na tydzień mam poważne natręctwo, potem przez 2 dni mam po nim takiego jakby kaca czyli słabsze natrętne myśli. W sumie 4 dni w tygodniu żyję w 100% normalnie :-) Teraz chcę dobić do 5 dni w tygodniu ! ;-)

 

Poza tym, mam zamiar zalożyć nowy dziennik choroby. Na początku taki prowadziłem , potem uznałem, że nie jest mi to już potrzebne.

 

Teraz widzę, że to świetne rozwiązanie i mam zamiar od jutra zacząć notować jak przebiegał każdy dzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dziale kroki do wolnosci zrobiłem wątek kto wyszedł z nn, i jakos od dwoch tygodni nie ma zadnych wpisow. Nasza choroba polega na tym, ze mozg od samego poczatku nie funkcjonuje tak jak nalezy, czyli najwazniejsze sa leki zeby brac zeby wyrownywac poziomy hormonow zeby byly zblizone do normalnosci, wiec psychoterapie maja maly wplyw na nn bo tak naprawde to jest choroba nie umyslu tylko mozgu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozmawiałem na ten temat wielokrotnie z psychiatrą i to nie z jednym, a z każdym moim psychiatrą. Z tego co zdążyłem się dowiedzieć, tak, owszem, mamy genetycznie wrodzoną podatność na tą chorobę. Ale nikt się z tym nie rodzi. U pacjenta choroba może się ujawnić, albo nie. To już zależy od tego, jakie będzie miał dzieciństwo. Tak mi powiedział psychiatra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×