Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Nikt ważny

Gwałt - koszmar, który trwa...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Żal do rodziców i faceta rozumie i masz najświętsze prawo do żalu. Żal do siebie też rozumie ale żal jest niesłuszny. Kochana, na pewne wydarzenia w życiu nie mamy żadnego wpływu. Do tych wydarzeń należy również to, co się Tobie przydarzyło. Wybór faceta był również przypadkowy.

Skarbie, przestań się zadręczać tym co się stało. Na pewne pytania nie otrzymamy nigdy odpowiedzi, ponieważ ich nie ma - tymi sytuacjami kieruje przypadek. Nie oznacza to, że jesteś jakkolwiek winna temu, co się stało lub że jesteś pechowa - nie ma czegoś takiego. Nie próbuj zrozumieć tego gnoja. Po co Ci to? To istota upadła, nie warta Twojej uwagi. A rodzice? Cóż, to oni będą musieli żyć do końca ze świadomością, jaki potworny błąd popełnili ukochanej osobie - jesteś ich dzieckiem.

Uszki do góry. Nie patrz już za siebie. Pisz do mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam wrazenie, ze na to wydarzenie mialam duzy wplyw, chocby dlatego, ze mialam szanse ucieczki i obrony - ucieczke wykorzystalam, ale przewrocilam sie i skrecilam kostke. a co do obrony to wykazalam sie najbardizej prymitywnymi sposobami jakie mozna znac - zakrylaqm tylko twarz...

Bethi, dzieki, ze sie o mnie troszczysz, ale zrozum mnie od tego dnia jestem samodzielna, no odsunelam sie w koncu od rozicow, dlatego dziwne jest ld amnie to, ze ktos do mnie pisze, ze ktos chce mi pomoc. dziekuje Ci bardzo!

 

p.s. rodzicom nie moge powiedziec, bo bym ich zabila(oboje schorowani)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To bardzo szlachetne z Twojej strony, że masz na uwadze dobro rodziców, ale Twoja troska o ich zdrowie, usamodzielnienie się nie sprawiły, że poradziłaś sobie z tym, co się stało. Rozumie, dla rodziców byłby to ogromny szok. Być może tak wielki, że nie potrafiliby okazać Ci wystarczającej ilości ciepła. Obawiasz się, że Twoi rodzice pomyślą, że sama jesteś sobie winna bo się nie potrafiłaś obronić? Zgadłam? Tego się obawiasz?

Kochanie, to że świetnie spychasz emocje z tamtego wydarzenia to nie jest siła, to nie jest spokój ducha! Skierowałaś je na niewłaściwą osobę - na siebie. Jak możesz być tak okrutna dla siebie?! Obwiniając się za to co się stało. W sytuacjach stresowych różnie reagujemy. Twoja reakcja była logiczna. Przecież się nie spodziewałaś takiego obrotu spraw! Nikt nie może takiego czegoś przewidzieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oki, Bethi, w tym co napsalas jest duzo prawdy, ale jak mam sie pozbyc tej wscieklicy, ktora zalega we mnie od lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aj Kochane stanelysmy z tym wszystkim w jednym punkcie :( Nie ma ani milosci rodem jak z telenoweli ani pieknej radosci :( Odczucia i wspomnienia z przeszlosci przygniataja i nigdy nie chca zniknac na zawsze z naszych umyslow :( Mozna je jednak daleko w glowie umiescic,zamazac i ukryc w sobie..Trzeba osiagnac jak najwiekszy poziom szczescia ,cieszyc sie kazdym dniem..Pieknie jest to wypowiedziec lub przelac na forum o wiele trudniej jest to zrealizowac :(

Wiecie chcialabym kiedys spotkac tego jedynego,stanac twarza w twarz,spojrzec mu w te piekne oczy i powiedziec jak bardzo cierpialam w samotnosci,jak dlugo go szukalam,jak dlugo o nim marzylam i jak bardzo ciesze sie ze jest..Zrobilabym mu jeszcze pare wyrzutow a na koniec schronilabym sie w jego silnych ramionach przed calym swiatem..Tylko ja,moj wybawca i wieczne szczescie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Esterva, pieknie to napisalas, ale wiesz, ja chyba mam tego jedynego (tak mi sie przynajmniej wydaje) i czasem czuje sie nadal samotna. on stara sie byc przy mnie jak nie cialem to dusza, ale mi malo. sadze, ze zostalysmy tak mocno skrzywdzone, ze niewiele jest rzeczy na swiecie,ktore moga nam zrekompensowac nasze cierpieine.

wydaje mi sie, ze jedynym ratunkiem jest starac sie cieszyc z kazdej malej radosci. bo duze radosci nie biora sie z niczego, ale z malych radosci, ktroe kumulujac sie dadza closc. tak sobie dzis wlasnie mysle i stara,m sie cieszyc z kazdej rzeczy, na poczatku jest trudno, ale mam nadzieje, ze dam rade. moze to jest jakies wyjscie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Estreva ta ciągła tęsknota i niecierpliwe czekanie.... Uciekasz przed sobą, chciałabyś spotkać tego jednego jedynego aby móc skupić się na nim i nie myśleć o sobie... Nie, Kochana, nie tędy droga! Dopóki nie pogodzisz się ze sobą samą i nie odnajdziesz siebie i radości swojego życia nic nie zastąpi Ci siebie samej - być może już spotkałaś na swojej drodze tego jednego jedynego lub on jest gdzieś obok ale Ty go nie zauważasz, bo tuszując swoje problemy stawiasz coraz większe wymogi temu jednemu jedynemu!!! Jak można kochać kogoś innego nienawidząc siebie samej!

Nie mogę znieść, że takie fajne Kobity jak Wy - moje Kochane - tracą dzień po dniu rozpamiętując przeszłość i tocząc nieustanne walki wewnętrzne, które Was powolutku niszczą i nie pozwalają Wam się cieszyć życiem.

Halunia, myślałaś o terapii związanej tylko i wyłącznie z problemem gwałtu? Ja takową przeszłam - dlatego dziś mogę powiedzieć - jestem wolna! Halunia, Skarbie, zastanów się poważnie nad tym!

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:02 pm ]

P. S. Estreva - zbyt wiele oczekujesz od innych. Dlatego czujesz się ciągle zawiedziona. Nie ma ideałów. I Ty nim nie musisz być! Jakbyś nim była to bym Cię tak nie lubiała :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bethi Czytasz ze mnie jak z otwartej ksiazki :) Wiesz swietnie potrafisz ujac to w calosc :) Masz sluszna racje :( Ktos kiedys mi powiedzial ze mam za duze wymagania jesli chodzi o mezczyzn :( Ale taka juz jestem..O tym kto poruszy moje serce decyduje wlasnie ono..Nie potrafie zauroczyc sie w kims kto mnie nie interesuje..A jak dotad nikt mnie nie interesuje..Owszem sa tacy ale dalekooo stad :(

Moze to glupie ale ja nigdy nie chcialam miec bialego mezczyny a juz tym bardziej nie polaka :| Nie wiem skad to sie wzielo :( Nie potrafie odnalezc samej siebie..Zatracilam swoja dobra mocna strone :( Napisalas wszystko to co realne we mnie...Zrozumialas moj przekaz jak nikt inny :!: Jestem pod wrazeniem :!::lol: Dotad nikomu sie to nie udalo :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bethi powinnas byc psychologiem i pomagac ludziom, alb miec jakas taka prace zwiazana z uswiadamianiem ludzi ich bledow. wiekszosc ludzi, wie ze dzieje sie z nimi cos nietak, lae nie potrafi tego nazwac. a terapia, nie wiem czy to nie bedzie za duzo dla mne na jeden raz, tzn, ze na kazdych spotkaniach bedzie poruszany ten jeden temat albo aprawy z nim bezposrednio zwiazane.

Esterva na swiecie nie ma idealow. a jakby bylo, to bylyby dla nas niedostepne:( wiesz, zawsze myslalam, ze ja tez bede miala ten swoj wymarzony ideal, ale nie mam. i watpie aby pawel stal sie kiedys idealem. jak kazdy ma wiele wad. ale sadze, ze wyjsciem z tej sytuacji jest zaakceptowanie czesci wad i zmiany, tych ktore mi nie odpowiadaja... ale mimo tego, ze jestesmy ponad 3 lata ze soba, on dalej mi mowi, ze ja ciagle jestem z niczego nie zadowolona. to chyba przez to jak, to elegancko Bethi ujela, bo nie akceptuje samej siebie. i on tez sie mnie zapytal jak moge go kochac nienawidzac siebie, moja odpowiedzia bylo milczenia:'(

chcialam tez powiedziec, ze Nasze rozmowy pomagaja mi, potrafie spojrzec na niektore sprawy z innej perspektywy, nabieram dystansu do innych spraw. nie wybucham, gdy ktos zrobi przy mnie cos nie tak. chcialam Wam podziekowac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie z opinia Haluni :) :lol: No ale w tym caly sens ze wy chociaz macie kogos przy obie,a ja dosc ze przygnieciona bezsensem zycia i choroba to gratis dostalam jeszcze samotnosc i brak zrozumienia ze strony innych..To jest nie do pojecia,glupie i zenujace...Boshhh co za swiat...Dlaczego nie moge poprostu wstac,skakac jak opetana i powiedziec sobie ze jestem normalna,ze kocham wszystkich..Normalnie Peace,Love and Everything :( Siedze jak ten pinokio i zadnego pozytku ze mnie nie ma + moje zakichane wymagania = czlowiek ktory nie ma zadnej wartosci :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć Kochani! Jak sobie radzicie?

Wracam do tematu z dwóch powodów:

1. Uświadomiłam: http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=3362

2. Uświadomiłam sobie, że jestem sama...

Wcale nie poradziłam sobie z tym. To Wy sobie poradziłyście. Jak mogłam kogokolwiek pouczać będąc tak niekompetentna... Przepraszam.

3majcie się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie jestem lekarzem i moja rada pochodzi jedynie z wlasnego doswiadczenia:

 

kazdemu negatywnemu doswiadczeniu trzeba sie przeciwstawic, np. pojsc w miejsce gdzie sie zostalo zgwalconym, napadnietym, gdzie nas spotkal koszmar

 

a moja rada dla zgwalconej dziewczyny? zapisac sie najpierw na kurs sztuk walki i zyskac pewnosc siebie, i gdy juz bedziecie gotowe to spotkac sie z gwalcicielem twarza w twarz

oczywiscie nie namawiam do samosadu, bo wtedy staniecie sie takie same jak wasz oprawca

chodzi o to zeby spojrzec gwalcicelowi z pogarda w oczy, pokonac go i zdominowac psychicznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nadal mieszkam w w tym samym domu, pod tym samym dachem, w którym nie to spotkało. Czasem nawet, przechodzę przez pokój w którym się do działo. Ale wówczas tamte wspomnienia nie wracają do mnie, nie czuję gęsiej skórki na plecach ani strachu czy obrzydzenia. Nie, nie chodzi mi o miejsce ani osoby. Chodzi mi o mnie. O to, że nie czuję strachu ani obrzydzenia, gdy wracają wspomnienia. Nie myślę o tym często, ale to akurat dobrze, ale nigdy nie czułam takiego strachu jaki powinnam czuć. W końcu jestem ofiarą gwałtu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W końcu jestem ofiarą gwałtu

trwającego ładnych parę lat :(

mam wrażenie, że jesteś szczęściarą (wiem, że ciężko tu mówić o szczesciu), jeśli chodzi o obecny stan. Może to lepiej, że nie czujesz tych wszystkich negatywnych emocji...

 

ciężko mi czytać Twoje posty, jest mi wstyd za Twoją matkę, a Twego ojca.......bethi, czy czy on w ogóle został jakoś za to ukarany??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
.bethi, czy czy on w ogóle został jakoś za to karany??

Nie mnie go sądzić, tym bardziej karać.

 

Wracam do tematu, ponieważ od dłuższego czasu mam wrażenie, że koszmar w związku z gwałtami ojca dopiero się we mnie zaczyna.

Objawia się to głownie przeświadczeniem, że otoczenie traktuje mnie fizycznie. Zawsze byłam wyczulona na tym punkcie, ale w innym sensie: uważałam, że intelektualnie jestem więcej warta niż fizycznie. Obecnie natomiast, tracę wiarę w swoje zalety.

Mam jeszcze jeden problem, który coraz bardziej sie nasila. Chciałam o tym porozmawiać z psychiatrą, ale się mu kontrakt skończył. Dotyk mojego faceta do tej pory podniecał mnie, jednak od pewnego czasu mam coraz większe problemy z powstrzymaniem łez, jakby bolał, parzył. Facet tego nie rozumie i ma do tego prawo więc nie oceniajcie jego, a mnie czy raczej napiszcie, czy ktoś miał podobne problemy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moim zdaniem to takich powinno się ukrzyżować do góry nogami (tak by do końca żyli, by im krew do mózgu dochodziła) na rynku i po kolei odcinać fiuty zardzewiałą, tępą żyletką...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hm, po co? Jeśli myślisz, że będziesz miała jakąś satysfakcję patrząc na takie sceny, to się mylisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem że odpowiadam po wielu miesiącach... Ale dopiero trafiłem na ten wątek.

 

Caly ten swiat pedalski jest taki zaklamany

 

Jeszcze nie czytałem całego tematu, więc nie wiem jak reakcja innych, ale muszę przyznać ci rację...

 

Zresztą sam najlepiej wiesz jakie jest to "środowisko". I żadna tolerancja, równość ani inne szczytne idee nie zmienią tego.

 

Też miałem epizod, byłem z chłopakiem, ponad 14 miesięcy... Zakończyło się bardzo boleśnie, tak że dochodziłem do siebie... Bardzo długo. W latach. Nie chcę do tego wracać.

 

I tak, próba gwałtu też była. Skończyło się na złamaniu palca (po tym jak moja pięść wylądowała na mordzie niedoszłego gwałciciela) i podejrzeniu żółtaczki (bo miałem kontakt z jego krwią, a on był chory).

 

I tak się zakończył mój kontakt ze środowiskiem.

 

Teraz mam wspaniałą dziewczynę (epizod z chłopakiem wynikał u mnie raczej z niedojrzałości, niż z orientacji) i to wszystko, czego tak mi brakowało - pewność... Też się kłócimy, nawet często, może za często... Ale mimo wszystko, ufam jej. To jest takie "normalne", bez tego zakłamania, które w "branży" jest normą...

 

Nie jestem specem od "pedalskiego świata", ale wydaje mi się, że są też inni geje, żyjący normalnie, w stałych związkach. Może spróbhujesz się zadać z takimi osobami? Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.

 

Pewnie że są. A potem wsiąkają w to środowisko. I wszystko leci "normalnym torem"...

 

http://www.smog.pl/wideo/8904/uczucia_geja/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy czytam wasze posty ogarnia mnie przerażenie ....nie zabardzo rozumiem, dlaczego jedni ludzie krzywdza innych ale za to doskonale rozumiem ofiare. Mimo, że mineło wiele lat od gwutu nadal płyną mi łzy gdy czytam o waszych przeżyciach. Bardzo trudno było mi dojść do siebie po tym wydażeniu bo ono podcieło mi skrzydła złamało psychiczny kręgosłup odebrało chęć do życia po tym wydażeniu spadałam na dno. Nienawiść wyniszczała mnie. Pragnełam jego śmierci. Potem gdy uświadomiłam sobie, że on może robić to innym. Ironia losu moja przyjaciułka poznała kobietę, którą również zgwałcił. odchodziłam od zmysłow, że nie zgłosiłam się na policję i nie przerwałam tego procederu. spróboję napisać coś pużniej teraz za bardzo trzesa mi sie rece

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czyżby te bestie wyczuwały osoby słabe, bezradne, już skrzywdzone...

 

Myślę że to może mieć jakiś wpływ...

 

Dodano: Dzisiaj o godz. 12:50 am

chlopaki, zawsze odprowadzajcie dziewczyny!

 

Oj tak. Odkąd jedną dziewczynę, z którą kiedyś byłem, próbowali gdzieś zaciągnąć... Zawsze odprowadzam. Moje słońce często mówi że niepotrzebnie, że tyle razy nic się nie stało, że przesadzam... Ale ja nie wybaczyłbym sobie tego. Jest taka delikatna, bezbronna... Krew się gotuje na samą myśl że ktoś mógłby jej coś zrobić, a ja bym wtedy siedział przed tv i popijał browar...

 

Autentycznie, momentalnie krew napływa do rąk i agresja skacze tak, że ma się ochotę roznieść potencjalnego frajera na chodniku.

 

Tym bardziej że bezpieczna ta jej okolica nie jest.

 

Dlatego zawsze ją odprowadzam. Potem ona się boi... Ale już powiedziałem, morda nie szklanka, nie zbije się. Najwyżej oberwę.

 

Może to egoistyczne trochę...

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:07 am ]

Wczoraj jeszcze raz wróciłam do tych przeżyć sprzed 12 lat...Najgorsze jest to że nie mogę sobie wybaczyć że byłam taka naiwna.Wiem że dzieci takie są ale dlaczego wierzyłam dorosłemu facetowi że to co ze mną robi jest normalne?Skrzywdził mnie bardzo-oprócz bólu fizycznego,nienawiści do swojego ciała,braku zaufania do facetów mam...wielkie poczucie winy!

 

Dzieci są ufne, tak jest, tak powinno być i to nie jest ich wina. Wyłącznie dorosły ponosi winę za wykorzystanie zaufania dziecka. To, czy ten dorosły wiedział co robi, czy został prawidłowo wychowany... To już jest odrębna sprawa. Ale nie ma tutaj żadnej winy dziecka. Nigdy. Choćby nawet samo prowokowało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie można samemu prowokować. Nikt, absolutnie nikt, w żadnej sytuacji nie chce zostać zgwałcony - poobcinałbym to i owo wszystkim, którzy próbują zwalać winę na ofiarę. Każdy może zmienić zdanie, każdy może się rozmyślić - nic nie jest tu usprawiedliwieniem dla gwałciciela. To NIE była wina ofiary - podobnie jak to, że ofiara nie wiedziała wtedy, co zrobić. Nikt nie est przygotowany na takie sytuacje. To NIE była wasza wina - byłyście (byliście) ofiarami, a teraz jesteście dzielnymi, wspaniałymi ludźmi, którzy to przeszli. I starają się pomóc, uświadomić innych.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziś się już trochę uspokoiłam i sprubuję wam przekazać wszytko najlepiej jak potrafę to jak udało mi się wyjść z tego marazmu w jaki wpadałam po gwałcie, i innych ruwnie przykrych sprawach a był tego troche.

Pewnego dnia przyszła do mnie moja przyjaciułka i powiedziała: Poznałam kobietę którą również zgwałcił KRASZAN. Wiedziałam, że nie byłam pierwszą i wiedziałam, że nie byłam ostatnią. Bardzo długo dreczyły mnie wyżuty sumienia, że tego nie zgłosiłam skutecznie. Ale potem przypomniałam sobie, że prosto po gwałcie poszłam do szpitala gdzie lezał muj chłopak powiedziałam mu co sie stało a on wyzucil mnie z tego szpitala mowiac ze to moja wina bo jestem dziwką. Nie pomugl mi... potem miałam "przyjaciułkę, która miała nażeczonego policjata poprosiłam ich o pomoc opowiedziałam co się stało i też mi nie uwierzyli ... olali to a potem ona przestała mnie znać. Latami borykałam się z myślami czy jego zabić czy siebie. Nienawiść wypalała mi muzg. Czasami nienawidziłam jego czasami siebie bo obwiniałam siebie, że to moja wina była. Podczas tych wszytkich lat mojej depresji miało miejsce jeszcze wiele tragedji. Moj ojciec mnie molestował ... najgorsze, że nie wiele pamiętam i gdy powiedziałam to mojej mamie a ona mi nie uwierzyła mowiac cos ze zwarjowalam naprawde byl momęt, że myślalam że zwarjowałam, że to sobie wymyśliłam poczym oboje z ojcem wyzucili mnie z domu ....zrodziła się nowa nienawiść do ojca i po trochu do matki potem byl ślub a po nim bolesne roztanie z mezem i kolejna nienawisc do calej rasy ludzkiej a w szczegulnosci do mezczyzn ... błam jak Hitler, który nienawidzic ludzi a uwielbia zwierzatka .... Nienawisc calkowicie mnie rujnowala choroba zamiast ustepowac coraz bardziej sie poglebiala nie radzilam sobie nawet z tak prostymi czynnosciami jak zakupy czy podruz autobusem ... czułam jak sie zapadam a moje cialo umiera ... na samom mysl o smierci robiło mi sie slodko w ustach ... ulozylam sobie szczegulowy plan jak ma to zrobic. chcialam sie powiesic uzywajac jakiegos paska lub liny na barjerce balkonu. Nagle zdzazylo sie zupelnie cos nieoczekiwanego ..... wlaczylam radio a tam na trujce w nocy sa audycje Grażyne Dobroń mimowolnie znowu zaczełam myśleć o Buddyzmie o ich technikach ...śęgłam po Książkę pt Tybetańska Księga umarłych i przeczytałam jedno zdanie ...(na więcej nie byłam w stanie sie skupic ani zrozumieć) dzięki temu jednemu zdaniu zrozumiałam, że śmierć jest czymś naturalnym i przyjdzie do mnie sama zrozumiałam, że liczy się tu i teraz że to moja jedyna szansa by wykożystac moje obecne zycie. Zaczełam słuchać audycji, które w efekcje zainspirowały mnie bym zaczeła praktykować zen oraz wykonywać tybetańskie rytuały połączone z aforyzmai ... pożuciłam leczenie psychiatryczne .... dziś jestem zdrowa i szczęśliwa .... tak mam blizny ale nauczyłam się wybaczać .... wybaczyłam sobie wszytko ... ojcu i mamie bo zrozumiałam że zabija mnie ta nienawisc, zrozumiałam, że mimo wszytko kocham ich i że wybaczenie mnie uwolni. Wybaczyłam Kraszanowi .... oczywiscie powinien isc do wiezienia by nie krzywdzic innych kobiet ale wybaczyłam mu poniewaz zauwazylam ze ta nienawisc zabijala mnie a nie jego ....

JAk już zostało tu zauważone nie jestem najleprzy literatem chodz zawsze staram sie pisac zrozumiale ... wrazie czego prosze pisac to postaram sie wytłumaczyc co mialam na mysli ...

Jeszcze jedna bardzpo ważna sprawa. Nauczyłam się współczuć. Zrozumiałam, że nie należy się współczucie mi jako ofiary lecz tym którzy są "katami" zrozumiałam, że to oni mają problem i to oni muszą być bardzo nieszczęśliwi skoro robią takie rzeczy. Zrozuiałam, że gdybym nadal się pogrążała w rozpaczy stałabym się gorsza od nich. Bo ból, cierpienie frustracja ktora przezywalam robily ze mnie potwora. Chodz nie jestem Katoliczka muszę przyznac racje Chrystusowi wybaczenie i milosc (bezwarunkowa) ma potezna moc, moc zmartwychstania bo gdy to uczyniłam poczułam się jabym się urodziła jeszcze raz to tak jakby doznac oswiecenia ....

zacytuję tu fragmęt pieśni, które ma dla mnie duze znaczenie bo ona pozwoliła mi zrozumieć jeszcze jedno :"stąd w pusce nie ma formy, uczuć, mysli czy woli ani też świadomości.

nie ma tu oka ucha języka, ciała, umysłu; ni barwy, dźwięku ani tego co umysł chwyta, ani aktu odczuwania nawet,

nie ma niewiedzy ani jej kresu, ani skutków niewiedzy:

nie ma rozkładu ani nie ma ich kresu. nie ma cierpienia ani przyczyny cierpienia, ani wygasniecia cierpienia czy szlachetnej ściezki wyprowadzajacej z cierpienia ani nawt madrosci osaganej osaganie rowniez jest pustka

wiedz zatemiż (...) wyzbywszy się przywioązania do czegokolwiek (...) jestes wolny ood złudnychprzeszkud wolny od lęku, które one rodzą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie.Powracam do tego nie łatwego dla mnie tematu.Ciężko o tym mówić,pisać ale ciężko też zapomnieć:(

Ja również nie uważam że jakikolwiek sadyzm skierowany w stronę gwałcicieli ma sens-mało tego,nie potrafię go nienawidzieć.Wciąż doszukuje się winy w sobie...Skoro stało się to po raz kolejny po atach to musi być mnóstwo mojej winy.

Czasami wydaje mi się że to był tylko sen...Niby nie dopuszczam do siebie faktu że coś się stało a jednak ma to chyba jakiś wpływ na mnie skoro się tak nienawidze!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

BEHEMOT, myślisz tak, ponieważ sobie łatwiej wmówić winę.

Czasami wydaje mi się że to był tylko sen...Niby nie dopuszczam do siebie faktu że coś się stało a jednak ma to chyba jakiś wpływ na mnie skoro się tak nienawidze!!!

Nie radzisz sobie z tamtymi wydarzeniami. Kochanie w ogóle sobie nie radzisz!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:roll::roll::roll::roll::roll::roll:

minęły trzy lata od pierwszego gwałtu, rok od ostatniego...

nadal sobie nie radzę...mało tego.... odwrócili się ode mnie wszyscy znajomi......gdy się dowiedzieli... :(

nie ma sprawiedliwości na tym świecie.... :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×