Skocz do zawartości
Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III


Amon_Rah

Rekomendowane odpowiedzi

33 minuty temu, Pablo18k2 napisał(a):

Wiem ale wiesz jak jest z tą cierpliwością jak każdy dzień jest taki trudny…. A jeszcze gromada tych objawów / skutków fizycznych …

Wiem, wiem, że są dni, że ciężko to wytrzymać, że rozważa się definitywne rozwiązania. Ale mimo, że jestem w tym a nie innym punkcie- myślę, że warto. Dla tych spokojnych chwil, pełnych normalności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

27 minut temu, Heledore napisał(a):

Wiem, wiem, że są dni, że ciężko to wytrzymać, że rozważa się definitywne rozwiązania. Ale mimo, że jestem w tym a nie innym punkcie- myślę, że warto. Dla tych spokojnych chwil, pełnych normalności.

Ehhhh a czy jest wogole możliwość normalnie żyć … ja już nie pamiętam co to normalność tyle to trwa … 

chciałbym poczuć jakąś radość, motywację , chęć …. A nie gnić …  i jeszce też zaburzenia z ciała , widzenia itd …. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Pablo18k2 napisał(a):

Ehhhh a czy jest wogole możliwość normalnie żyć … ja już nie pamiętam co to normalność tyle to trwa … 

chciałbym poczuć jakąś radość, motywację , chęć …. A nie gnić …  i jeszce też zaburzenia z ciała , widzenia itd …. 

Ja już nie chce tak wegetować… 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

41 minut temu, Pablo18k2 napisał(a):

Zdaje sobie sprawę że wiesz …. Nie powinno być takich chorób jak zreszto wielu innych bo za co i dlaczego ….

Choroba to nie jest kwestia kary. Po prostu się zdarza. A póki nie wiemy, co ją powoduje- zamiast jej eliminacji możemy tylko zaleczać objawy 🤷‍♀️ Po swoim utraconym zdrowiu też trzeba przeżyć żałobę.

Edytowane przez Heledore

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Heledore napisał(a):

Mam dość, już naprawdę nie mam siły. Ja już nie chcę tak żyć- od epizodu do epizodu. Kiedy to się nareszcie skończy?...

Co się dzieje ? 
u Ciebie się tak wszystko szybko zmienia ? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Pablo18k2 napisał(a):

Co się dzieje ? 
u Ciebie się tak wszystko szybko zmienia ? 

Ogólnie mam dość szybką zmianę faz, ale to, co się dzieje teraz to jakiś kosmos.
Na szczęście powoli, powoli ale się wypłaszcza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Heledore napisał(a):

Ogólnie mam dość szybką zmianę faz, ale to, co się dzieje teraz to jakiś kosmos.
Na szczęście powoli, powoli ale się wypłaszcza.

To jesli sie wyrównuje to dobrze , a zmieniałaś jakieś leczenie ? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, Pablo18k2 napisał(a):

To jesli sie wyrównuje to dobrze , a zmieniałaś jakieś leczenie ? 

Lekarz zmienia mi dawki, także coś kombinujemy.

 

A dzisiaj iście wiosenny dzień. Ptaki śpiewają, słońce świeci. Tylko ja czuję, że tak bardzo do tego nie pasuję. To boli aż fizycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podjęcie leczenia w szpitalu nie było łatwą decyzją. Jednak z perspektywy czasu wiem, że było warto. NIe mogłam wytrzymać ze sobą, a inni nie mogli wytrzymać ze mną. Dobrze, że się zgłosiłam. Wprowadzono mi lit i inne leki. Odstawili pregabalinę i benzo. Początki były bardzo bolesne, jednak wytrzymałam to i powoli zaczynało się wszystko zmieniać. Zaczęłam dobrze sypiać, był to krok pierwszy w kierunku poprawy. Nastrój zaczynał się stabilizować. NIe byłam już wredna, złośliwa i kłotliwa. Płaczliwość zniknęłam. Pojawił się lepszy nastrój i duuuużo lepsza koncentracja. Sporo czytałam. Dobrze się czułam wśród pacjentów. Przestali mi działać na nerwy, byłam życzliwa. Wszystko wskazywało na to, że lit był strzałem w dziesiątkę. Opróćz tego brałam promazynę na uspokojenie i kwetiapinę jako neuroleptyk i stabilizator. Lamotrygina też została. Reszta leków została odstawiona. 

Zejście z benzo było przykre, ale udało się. Rodzina mówi, że się zmieniłam. Jestem spokojniejsza i taka normalna. 

Bardzo tęskniłam już za domem, za rodziną i za wolnością. Cudowne uczucie znów czuć się dobrze. Pewna dziewczyna mówiła mi, że na licie czuła się dobrze przez 14 lat, ani nie pojawiły się u niej żadne problemy ze zdrowiem. Napawa mnie to nadzieją, że będę mieć remisję. Mój nastrój jest dobry. NIe jestem pobudzona, ani zdołowana. Cały dzień jestem na tym samym poziomie jeśli chodzi o poczucie zadowolenia. Będę powoli zaczynać wprowadzać w swój dzień obowiązki i zajęcia. Dzisiaj jeszcze jestem zmęczona. Muszę się wyciszać po hałasie szpitalnym i natłokiem ludzi. Niedługo wracam do pracy. Także no... było warto i oby utrzymywało się to przez lata. Bardzo bym tego chciała. Pobyt w szpitalu nie jest przyjemny, ale był to najlżejszy pobyt w mojej historii 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Eulaliaa cieszę się, że pobyt w szpitalu Ci pomógł. Życzę Ci, żeby Twoja remisja trwała jak najdłużej. 

Racja, pobyty w szpitalu nie są przyjemne. Ale przecież nie idziemy tam, żeby było przyjemnie, tylko żeby skutecznie nas leczono...

 

U mnie kiepsko. Zero sensu, nadziei, sił. A już pojawiały się promyczki nadziei, że może będzie dobrze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×