Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
KACHA

Prośba o pomoc psychologa- nie radzenie sobie z samotnością.

Rekomendowane odpowiedzi

Nie radze sobie, mam wrażenie, że czujepotworną pustkę, chaos...jestem zagubiona.

A najbardziej boję się samotności. Rok temu rozstałam się z mężem odeszłam od niego bo związek już nie miał szans na przetrwanie on miał schizofrenie i byl uzależniony od alkoholu a jego rodzina mnie szantażowała.

W dzieństwie,wiele pobytów w szpitalch, w czasie szkoły odracanie przez rówieśników..potrafili mnie wykorzystać a potem odtrącić. Ale nigdy się nie poddawałam wciąż walczyłam o akceptacje innych, choć byłam zawsze inna i tak mnie spostrzegali.

W liceum nauczanie indywidualne i brak kontaktów z innymi. Dwie koleżanki, które były gdy chciały. Wciąż szukalam milości, i najabardziej czego nie mogłam znieść to, że ktoś mnie oceniał i krytykował, nie znosiłam tego też gdy dawali mi do zrozumienia, że nie chcą mieć ze mną żadnego kontaktu. Tak jest do dzisiejszego dnia.

Znajomi dzwonią, spotykają się ze mnągdyczegos najczesciej jaslucham i niezwazaja gdy mam cosdo powiedzenia.

Denerwuje mnie to, że nie liczą się z moimi uczuciami,nie szanują mnie.

Nie mam szcześcia w milości.

Czuje pustke, czuje się sama ze wszystkim, nie potrafie zaufać ludziom, boje się czasem wyjść z domu. Kiedy szukam pracy i składam cv a potem mi mówią, że nie potrzebują nikogo do pracy, czuje się odrącona i płakać mi się chce. Mam myśli samobujcze, lęk. Często słyszę, że ktoś mi nie wierzy, że zmyślam czy jestem przerażliwiona, że przesadzam.

Przesłam wiele terapii i na każdej czułam się w pewnym sensie odrącona i nie zrozumiana...

Dlaczego ja tak muszę się, czuć, czasem nie chce mi się już żyć, czy kiedyś nie będzie mnie to tak wszystko boleć,może powinnam zmienić terapie, albo są na to jakieś leki...?

To mi nie pozwala żyć normalnie..Prosze o pomoc, porade..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że to głupio zabrzmi, ale co takiego robisz, że znajomi Cie nie akceptuja? widzisz ja mam kilku dobrych znajomych i sa to przewaznie znajomości długotrwałe, jak poznaje kogoś nowego to tez jest to raczej znajomosc juz na lata. jeśli spotykam sie z ta osobą i to znaczy, ze jakos mam o czym z nia rozmawiać i ją lubie. moze nieodpowiednie towarzystwo sobie dobierałaś. Ja np. juz od liceum i chyba większosć ludzi przebywała z takimi ludźmi, z którymi umiała nawiazac nić porozumienia. Usiądź i zapytaj sie siebie dlaczego większosć ludzi ma znajomych, kolegów , koleżanki, ma do kogo zadzwonić porozmawiać, a ja nie mam. co robię źle? bo moze coś robisz. Nie chodzi mi o to zebyś się zaczęła obwiniac o tę sytuację tylko żebyś pomyślała dlaczego tak jest, może wypisz to sobie na kartce. jak kogoś poznaje, jak rozmawiam, zaproponuj czasem komuś spotkanie, skoro ludzie przychodza do Ciebie jak mają ochotę to Ty idź do nich jak czujesz potrzebe. a jak nie czujesz to wtedy siedź w domu, czasem daj sie komuś wyciągnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie nie doczytałaś mojego postu albo to ja mało dokladnie opisałam o co mi chodzi. Przez długi czas zastanawiałam się co robiłam nie tak... i długo nad ty pracowałam by to zmienić i moim zdaniem się udało, jedno co tylko mi zostalo do poprawienia to mówienia ludziom wprost z asertywnością wszystko a nie podtekstami.

Tylko czasem mam wrażenie, że większość ludzi robi sobie ze mnie powiernika...np. mam taką znajomą, która godzine przekada ze mna przez telefon, wciąż ją słucham a ona nawet nie spyta się co u mnie, po prostu gada o sobie. Wiem, że ma potrzebe wygadania się ja czasami również. Kiedyś cieszyłam się, że tak jest ale zaczyna mnie to przerastać, oczywiście mam stałych znajomych ale oni mnie traktują jakbym była ich również psychologiem chociaż nim nie jestem... ciągle muszę się dostosowywać do kogoś, tylko gdzie w tym wszystkim ja jestem...W ogóle najbardziej mnie denrwuje to, że gdy mi pozwolą dojść do słowa mnie krytykują i oceniają.

 

-- So sty 21, 2012 8:37 pm --

 

A może to faktycznie ja jestem jeszcze nie taka, może powinnam inaczej to wszystko rozwiązać, naprawdę prosze o wsparcie i to bardzo, ponieważ czasem czuję się ze wszystkim sama. :cry::( ????? :?::?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KACHA, piszesz, że ciągle musisz dostosowywać się do kogoś, słuchać narzekań i wynurzeń swoich koleżanek czy znajomych, a chodzi właśnie o to, że NIE MUSISZ! Możesz powiedzieć asertywnie, że męczy Cię ich malkontenctwo, że czujesz się ignorowana, odpychana, lekceważona. Masz prawo powiedzieć o swoich emocjach. Nie musisz ich skrywać ani udawać, że jest fajne, kiedy nie czujesz się fajnie. Twoje kiepskie samopoczucie to scheda nie tylko po rozstaniu z mężem, ale chyba kumulacja różnych przykrych doświadczeń w życiu - braku akceptacji ze strony rówieśników, poczucia wyobcowania, pobytów w szpitalu, indywidualnego nauczania i bycia oddalonym od naturalnego wówczas dla Ciebie środowiska, jakim była szkoła. Wydaje mi się, że Twój obniżony nastrój może wynikać z niskiego poczucia własnej wartości, dlatego czujesz się odtrącona, kiedy potencjalny pracodawca odrzuci Twoją kandydaturę czy koleżanka pozwoli sobie na interpretację Twojego zachowania. Ze względu na niskie poczucie własnej wartości przyjmujesz postawę obronną, masz wysoką potrzebę akceptacji, domagasz się zainteresowania ze strony innych, a z drugiej strony wykazujesz skłonność do ignorowania swoich potrzeb, jesteś uległa i mało asertywna. O niskiej samoocenie możesz poczytać pod poniższym linkiem: http://portal.abczdrowie.pl/niska-samoocena. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co w sytuacji jak się powie że się nie chce wysłuchiwać problemów innych tylko chce się powiedzieć swoje. Mówię prawdę w oczy każdemu i miałem kilka razy tak że ktoś przyjechał tylko po to żeby się wyżalić nie miałem zamiaru tego słuchać, delikatnie powiedziałem że mnie to nie obchodzi i może teraz ja coś powiem. Wtedy jest wielki foch i wyjście. Mam jedyną osobę z którą mam kontakt przez telefon, czasami przyjedzie(ona już też się oddala ode mnie). Kilka dni temu zadzwoniła że przyjedzie - fajnie - spytałem się czy zrobić obiad jak przyjedzie, było powiedziane że tak. Przybyła ta osoba obiad był już gotowy prawie zostało jakies 20-30 minut. Wtedy padło stwierdzenie że jedzie do domu - pytanie czemu ?- bez powodu. Po przyjedzie do domu ta osoba dzwoni do mnie i się pyta czy długo będę wkurzony i pyta się dla czego. Szlak mnie brał. Po następnym telefonie tego samego dnia gdy byłem ciągle zły że na darmo robiłem coś, ta osoba się obraziła na mnie za to że byłem na nią zły że mnie wystawiła do wiatru.

Może nie na temat ale czy byś uległym czy asertywnym to i tak jest źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

salvatore,

akurat życie polega na tym zeby słuchac innych i byc rozwniez sluchanym jak siie proporcje burża to czuje sie wtedy dziwnie, trzeba też mówić prawde co sie myśłi bo to emocje sie kumuluja negatywnie, nie wolno tego w sobie kumulowac i zbierąc,czasem mozna powiedizec cos bardziej delikatnie jak sie ma kontakt z osoba na tyle madrą ze wiadomo,że ta osoba pojmie, a czasem trzeba wprost eby ktoś zroumiał i dotarło bo inaczej nie ma mozliwości,

co do osby o któej wspomniałes to po prostu nie ladnie sie zachowała i niedojrzale

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przesłam wiele terapii

Jakich? Ile trwaly? Indywidualne, grupowe? Co na nich przerabialas?

 

Wciąż szukalam milości,

Czulas sie kochana przez rodzicow, akceptowana taka jak jestes? Mialas swobode czy bylas ograniczana?

Denerwuje mnie to, że nie liczą się z moimi uczuciami,nie szanują mnie.

Szacunek u innych kazdy sam sobie wypracowuje.. to nie ich wina

 

Kiedy szukam pracy i składam cv a potem mi mówią, że nie potrzebują nikogo do pracy, czuje się odrącona i płakać mi się chce. Często słyszę, że ktoś mi nie wierzy, że zmyślam czy jestem przerażliwiona, że przesadzam.

Bo przesadzasz. Pracodawcy rozpatruja setki CV. Dlaczego bierzesz to personalnie do siebie? Przeciez oni Cie nie znaja..

np. mam taką znajomą, która godzine przekada ze mna przez telefon, wciąż ją słucham a ona nawet nie spyta się co u mnie, po prostu gada o sobie.

No bo zadzwonila do Ciebie zeby sie wygadac.. jak Ty chcesz opowiedziec o sobie to tez do niej zadzwon

Mówię prawdę w oczy każdemu i miałem kilka razy tak że ktoś przyjechał tylko po to żeby się wyżalić nie miałem zamiaru tego słuchać, delikatnie powiedziałem że mnie to nie obchodzi i może teraz ja coś powiem

Rany ... jakby przyjechala sie do kogos WYZALIC a on mi powiedzial, ze ma to gdzies i chce mowic o sobie to nie mialabym ochoty na dalszy kontakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×