Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Mezus

Czy ja wiem, czy dobry? Ale witam.

Rekomendowane odpowiedzi

Dziś inauguracja- po dobrych paru miesiącach szwędania się po necie i czytania For, wreszcie decyzja podjęta.

 

Witam wszystkich.

 

Aby wyjaśnić/uprościć- jestem mężczyzną, powoli dobijam do czterdziestki. Mam żonę, dzieci ( od wczoraj dwóch synów :-) i coraz większe kłopoty zdrowotne i problemy ( ze sobą ?).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Urwałem się pierworodnego do spania zagnać...

 

Hmmm... to długie może być i nudne dla Was, ale się postaram zorganizować.

 

Lat temu dobre dwadzieścia miałem nagły atak "czegoś". W środku nocy obudziłem się i stwierdziłem, że mam zawał lub coś zbliżonego. Szybka histeryczno-paniczna wyprawa do szpitala ( nikomu z domowników nie przeszkadzało, że to ja prowadzę samochód ). Tam, jeśli dobrze pamiętam EKG, wyniki... Wyszło, żem zdrów jak ryba i nic mi nie dolega. Oczywiście zostało to w większości potwierdzone przez kolejnych specjalistów a ja miałem krótki epizod z poradnia psychologiczną. Było-minęło-zapomniałem...

 

Cztery lata temu powtórka- żona "kręci" się po kuchni, ja powinienem wstawać i szykować się do pracy a tu zonk. Bolała mnie prawa strona ciała, problemy z łapaniem oddechu, lekki bezwład. Panika, pogotowie- EKG i stwierdzenie, że mnie nerwy/stres/zmęczenie dopadły. Zastrzyk i lulu.

 

Miałem nadzieję, że się nie powtórzy, choć czasami zdarzały się a to jakieś kłucia w okolicy serca, a to nerwoból, a to jakiś "kołatanie"- tym dało się żyć.

Niestety, byłoby zbyt pięknie. W ramach "higienicznego" trybu życia i paru zakrętów dnia codziennego, nie zauważyłem, że nerwy napinają mi się jak postronki. Owszem, coraz częściej jakaś drzemka w ciągu dnia, pobudki koło 5 rano, problemy z zasypianiem.. O tym, że nie jest dobrze poinformował mnie żołądek, krzycząc "masz już w zasadzie wrzody". Konsekwencją gastrologa byli kolejni lekarze, którzy w oparciu o wyniki lab. uznawali mnie za zdrowego ( taki gruntowny przegląd sobie zrobiłem ).

 

Jedynie kardiolog poinformował mnie o galopującym nadciśnieniu. I nagle [piii] [piiii] coś, co mi przez łeb nawet nie przeszło, teraz mi żyć nie daje. Wyniki w porządku- EKG mam specyficzne, ale może być, Holeter- ok, próba wysiłkowa-ok, morfologia- ok.

 

A mnie nosi... Tabletki na nadciśnienie działają, ale wystarczy TEN dzień, czy TA godzina i wiem, że będę miał mocno podniesione. Standardy ( np Captopril mogę wtedy zażyć, ale efekt mizerny ). Przyjdzie ten moment, zaczynają się jakieś dziwne bóle ( Alev doskonale je znosi ), jakiś ucisk w klatce piersiowej ( w EKG nic nie wychodzi ), drętwienie/drżenie nóg, ciągle mi zimno, najlepiej iść do łóżka-ale zasnąć i tak myślenie nie pozwala... Zostaję sam w chałupie i zaczyna się kombinacja- jakie ciśnienie, co i dlaczego boli, może jednak zadzwonić do lekarza, może przejdzie za chwilę, może to nic, jakieś dziwne zjazdy...

 

A wystarczy, że dam sobie po d....e fizycznie na ogrodzie- i ciśnienie bardzo fajne, i nastrój duuużo lepszy. Ale to potrwa chwilę i znów się zaczyna.

 

Mam nadzieję, podbudowaną rozmowami z kardiologiem, że to we łbie siedzi, ale najróżniejsze zestawy ziół nic nie dają, psychoterapia mnie nie przekonała, mocniejszych farmaceutyków się boję ( za dużo w samochodzie, np ).

 

I tak to wygląda.

 

-- 02 gru 2011, 20:18 --

 

Zanim spać zniknę ( łóżko we własnym domu to taki fajny azyl, jeśli się szybko zaśnie )- czasami się zastanawiam/pocieszam, że skoro mnie jeszcze szlag nie trafił a kardiolog ma rację, że z sercem i przyległościami wszystko w porządku, to może warto się do tego całego cyrku przyzwyczaić. Domownicy już się nie dziwią, gdy informuję w niedzielne południe, że mnie "zawinęło" i muszę się położyć ( np ).

 

Tyle, że jednocześnie zbyt często nie chce mi się/nie potrafię zmobilizować się do ważnych działań zawodowych, woląc nerwowo skakać między okienkami w necie. Zbyt często podjęcie jakiegoś ruchu jest zbyt dużym wyzwaniem. Zbyt często prosta decyzja czy działanie, powoduje niepotrzebne ( choćby co do skali ) nerwy, a wtedy już efekt śnieżnej kuli przede mną.

 

Dobrej nocy życzę wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mezus, Brzmi jak ataki paniki, lęku panicznego. Masz przez te objawy somatyczne tendencję do hipochondrii. NIe dziwię się, znam to z autopsji.

Mnie pomaga psychoterapia. Powodem objawów somatycznych są nieświadome lęki.

Do terapii nie będę Cię przekonywała z uwagi na fakt, że już jesteś wobec niej nastawiony więc to nie ma sensu.

Ja jeszcze leczę się ziołami od 2,5 roku, pod kontrolą. Leków nie biorę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam w biegu...

 

Sam nie wiem, czy to np lęk paniczny czy nerwica, czy jeszcze coś innego. Niestety, nie wiem- a gdybym wiedział, to już coś :roll:

 

Dwa- głupio jest, jak muszę załatwić parę spraw, a tu nie tylko się zastanawiam jakie mam ciśnienie, dlaczego mnie coś ciśnie i dlaczego mnie kręci ( tak jakby zawroty głowy ). I oczywiście znów od razu kombinacja, co będzie za chwilę, skąd się to g...o bierze, co jeszcze na "+" można zrobić/wyjaśnić.

 

Stąd się cieszyłem, że wyniki lab ( z minerałami ) wyszły dobre- to znaczy, że mnie żadne badziewie nie męczy i pociecha, że ( oby ) to w siwym łbie siedzi :zonk:

 

-- 04 gru 2011, 14:18 --

 

Witam,

 

taki monolog wychodzi...

 

Ale co tam.

 

Wydawało mi się, że dziś będzie fajny dzień. Co prawda sam z pierworodnym w domu siedzę ( moja żona po porodzie w szpitalu musi odsiedzieć swoje ), ale wszystko było jakoś poukładane. Samopoczucie fajne, ciśnienie sensowne, plan dnia w głowie poukładany.

 

I nagle piorun z jasnego nieba- nie wiem, czy faktycznie jakieś kołatania czy pi...ec we łbie je sobie wymyślił, ale już tylko gorzej. I stan fizyczny do bani ( ciśnienie podwyższone, jakieś bóle i dławienia ), i stan psychiczny bez rewelacji ( zastanawianie się, co tak się na prawdę zdarzyło, a może kardiolog coś przeoczył, a jak teraz dzień dokończyć i obowiązki domowo-rodzicielskie dopełnić ... ).

 

Fajnie by było, gdyby się można było do myślenia ograniczyć. Niestety jakieś [...] [...] objawy psycho-somatyczne wszystko psują...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mysle, ze Twoj stan sie somatyzuje. zajdz do psycholooga-moze terapia by sie przydala

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest dobrze, czyli tak sobie...

 

Z jednej strony widziałem się ( i sympatycznie porozmawiałem ) z P. Psycholog... Nie będę ukrywał, że parę Jej stwierdzeń i opinii mnie zaskoczyło- nie byłem w stanie pewnych zdarzeń powiązać, Ona jest w stanie- zobaczymy co dalej i jak się wszystko potoczy.

 

Z drugiej strony parę zdarzeń mi "humor" popsuło.

 

Gdy moja żona z oseskiem ze szpitala wróciła, czułem się jak młody bóg- ciśnienie niziutkie, samopoczucie rewelacyjna. Endorfiny waliły po głowie.

 

Ale kilka dni boksowania się z codziennymi problemami spowodowały, że nie tylko znów walczę z ciśnieniem ( a przede wszystkim z tętnem- jak przekroczy 75-80, to żyć mi się nie chce ), ale również i zapalenie żołądka mi się odezwało... I tak jak ciśnienie mogę starać się opanować, na tętno niekoniecznie mam wpływ.

 

Plus dziwne ekscesy- pierwszy poranny papierosek, 6 z minutami ( oczywiście na czczo :-( i w połowie dymka czuję jak mi serce przyspiesza do jakiś obłędnych wartości... Lekka panika- przejdzie, nie przejdzie, dzwonić po pogotowie, czy "tylko" puścić pawia albo do łóżka wrócić? Na szczęście szybko minęło, ale kupę czasu się później wsłuchiwałem, czy powtórki z rozrywki nie będzie.

 

Dziś- towarzyska rozmowa ze znajomym, siedzimy sobie na ogrodzie, papierosek, ładna pogoda i nagle czuję dosłownie, jak coś "przeskakuje" i wiem, że ciśnienie z "cywilizowanego" poszybowało w górę- faktycznie, niby nic ale 150/90...

 

Teraz, tak czy inaczej ciąg dalszy terapii psychologicznej, ale i znów kardiologa odwiedzę zapewne :-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×