Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LatającyKubek

DDA i związek

Rekomendowane odpowiedzi

w zasadzie chciałam się wyżalić komuś, kto zrozumie, komuś, kto jest w podobnej sytuacji.

Nienawidzę bycia DDA

Nienawidzę, kiedy traktuję osobę, którą kocham ponad życie jak piąte koło u wozu. Nienawidzę, kiedy jestem w stanie wszystkie błędy świata przypisać osobie, którą kocham. Nienawidzę tego braku pojęcia o okazywaniu uczuć.. Kiedy kochając sprawiam ból..

marzyłam o takim facecie 18 lat! a traktuję to jak przelotny związek. Czemu, kurna, czemu?!!

 

Coś czuję, że się cofam w terapii, nienawidzę siebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzisz moja droga,ja mam tez fatalnie ale w odwrotna strone: to sobie przypisuje wszystkie winy,to ja placze nocami,to mi brakuje z jego strony czulosci (tego nie mialam za dziecka) i on nie rozumie ze to co mi daje (a teraz to juz stopnialo do "NIC") nie wystarcza... on nie wie ze jest cos takiego jak DDA... ze ja jestem... on tylko wie ze moja mama pila/pije... zyjemy z daleka,w innym kraju,jestem tu sama... na niego nie moge liczyc podczas kuracji,sama z tym walczyc bede,ostatnio tylko przyznalam sie do tego przyjaciolce... zrozumiala..wysluchala..az taka samotna tu nie bede... mam 2 dzieci i one cierpia... synek wola: tato chce spac,uspisz mnie? a tato nic nie odpowiada uwalony na kanapie zajety plotkami przez komorke z kolega... zabieram go do snu... caly dzien sami..tatus poszedl na silownie codziennie prawie od 20:00 do 23:00 mial zgubic brzuch bo chorobliwie mu urosl ale pakuje bicepsy bo mlodszy kolega z ktorym chodzi tak robi i nie chce byc gorszy...potem wraca a ja sie klade juz spac,dzieci spia... rano wstaje prowadzam starsze do szkoly,potem znosze male do salonu i zajmuje sie nim,bawie,potem sprzatam etc... wstaje tatus... dwa slowa wstrone niemowlaka rzuci,potem laptop,komorka,laptop,komorka...laptop komorka... rozmowy o pieniadzach,o interesach i planach,o urlopach,o cenach aut... od biedy minute drogi do szkoly autem odbiera dziecko... obiad pod nos dostaje,dziecko je.potem zadania dome z nim robie,w miedzy czasie jakos bedac i z malym,potem podwieczorek,zabawa i spanie i tak w kolko! za dnia tatus wyskoczyl tez do kolegi... ja mialam chwile na 15 min rozmowe przez tel. z przyjaciolka jak bylam na papierosie ...nie daje rady a tu czeka mnie dluuga droga terapii.. sciagnelam obraczke... po co mi skoro nie mam meza? nikt mnie nie przytulal nie calowal...od nie wiem ilu lat... a jestesmy razem 5... tylko 5 lat....nic nie zrozbilam mu a on tak sie zachowuje! NIC W DOMU JUZ NIE ROBI!!!! planuje konkretnego dnia juz nie prac i nie zmywac po nim.... skoro zyjemy jak wspollokatorzy niech sam sprzata... pracuje 2 dni w tygodniu (nie potrzeba nam na razie wiecej,wystarcza to)... ja pracuje 7 dni 24 na dobe od 4,5 roku... bo tyle ma najstarsze dziecko... bez czasu na chorobe,zabieg,fryzjera.... wiem juz ze mnie nie kocha... i chyba nigdy nie kochal... zal mi dzieci bo mam wrazenie ze nie sluchalam swojego glosu serca ktory mi mowil: nie rob dzieci z kims kto nie bedzie odpowiednim ojcem....teraz jest zle bedzie jeszcze gorzej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wolę przyjąć cierpienie niż sama ranić....

to dokładnie jak ja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie wiem czego chce od zycia,nie wiem... moj tata pił i bił ale nie mnie tylko mamę ja stawałam między nimi i wtedy jedyne co słyszałam to ze to że sie kłoca to przezemnie nigdy nie wiedziałam jak mam to rozumieć... chyba mnie nie chciał, a mama??? nie wiem co z nia ma tylko mnie i dopiero teraz widze ze ma tylko mnie kiedy cos potrzebuje tzn pomocy materialnej...chociaz sama nic nie mam. nie wiem dlaczego ale najwiekszy zal mam wlasnie do niej... bylam w domu dziecka kiedy byłam mała a to ze mam mateke to tylko wylacznie zasluga babci, to ona nie pozwolila zeby mama mnie zostawila... teraz mam 22 lata i czuje ze sobie w zyciu nie poradze. mam faceta który robi dla mnie jak on uwaza duzo a wlasciwie wszystko co robi to dla mnie, ale ja tak nie czuje moze na poczatku... pali marih..... co weekend, ja nie potrafie tego zaakceptowac ale nie mam innego wyboru bo nie mam sie gdzie podziac z matka nie mieszkam tylko z nim...czsami chciałabym zniknąć i juz nigdy niczym sie nie przejmowac....on wie co przeszłam w dziecinstwie ale nic sobie z tego nie robi...powiedział ze wiedzialam co bralam.. a teraz nie potrafie sie tego pozbyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Danielle - jak ja rozumiem co czujesz. Ja też jestem wiecznie sama z dzieckiem. Ostatnio miałam wrażenie, że jestem mojemu mężowi potrzebna tylko do tego by ugotować mu obiad, ewentualnie coś uprasować. Mieszkamy w oddzielnych pokojach, ja z dzieckiem, a mąż sam. On mi wmawia, że to jest normalne.

Zresztą ostatnio dowiedziałam się, że mnie zdradził. Po mojej bardzo trudnej ciąży, wielomiesięcznym leżeniu nie dostałam od niego żadnego psychicznego wsparcia, tylko to. Sam potem powiedział, że dal mi pół roku po porodzie żebym się pozbierała, a ponieważ nie do końca mi to wychodziło to poszedł do innej.

Najlepsze jest to, że mój mąż sam chorował na depresję. Jest po wielu przejściach. Mieliśmy być dla siebie wsparciem, bo oboje rozumieliśmy jak straszne może być życie. Jak go poznałam byłam w jakiejś strasznej czarnej dziurze, z której udało mu się mnie wydostać, a teraz on sam mnie tam wpycha. dostał nową, lepszą pracę i poczuł się bardzo pewny. Tylko co z dzieckiem? Ona jest taka cudowna i tak bardzo chciałam zapewnić jej spokojny ciepły dom, jakiego sama nie miałam. Ale ostatnio potrafię tylko płakać. Nie umiem sobie z tym poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mojanati,

z takim facetem na pewno nie stworzysz dziecku miłego ,spokojnego domu tylko awantury i pretensje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tahela - wiem o tym:(. Problem w tym, że nie umiem sobie z tym poradzić. Nie mam dokąd iść. Do domu rodzinnego nie wrócę, bo tam by miała jeszcze gorzej. Tak myślę, że nie zależy mi już na moim mężu, tylko na tym, żebym umiała sama sobie z tą sytuacją poradzić. Próbuję się ogarnąć, ale na razie nie umiem:(.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szkoda,ze tak wielu ludzi nie potrafi sie nawzajem szanować i stworzyc naprawdę czegos fajnego pomiedzy sobą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydawało mi się, że kiedyś między nami było naprawdę coś fajnego, porozumienie dusz, związek emocjonalny. Rozleciało się, a ja nie rozumiem dlaczego, co i jak. Ale przyjmuję to co się stało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mojanati:

 

Dlaczego? Przestałaś być mu potrzebna. Był w dołku, potrzebował kogoś. Ty byłaś tym kimś. A ze teraz z niego wyszedł... Przestałaś być potrzebna.

Wiem, to co piszę, może być okrutne. Wybacz, jeżeli tak jest. Ale tak mi się wydaje.

Albo jest po prostu patologicznym przypadkiem, który musi mieć jakąś osobę "na własność", żeby mógł ją dręczyć. jest, nie przebierając w słowach, pasożytem. Podobny był mój dziadek. Nie daj się jemu. Nie niszcz sobie i swojemu dziecku życia.

Zapomnij o tym, co było, patrz na to, co jest i myśl o tym, co będzie. Chyba jedyna rada, jaka mogę dać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wydawało mi się, że kiedyś między nami było naprawdę coś fajnego, porozumienie dusz, związek emocjonalny. Rozleciało się, a ja nie rozumiem dlaczego, co i jak. Ale przyjmuję to co się stało.

 

A może najpierw warto by było z nim porozmawiać zanim podejmiesz decyzję?

Nie chcę go bronić ani usprawiedliwiać i tego nie zrobię.

Myślę, że warto by było poznac jego punkt widzenia. Co on do ciebie czuje i czy chciałby cos zmienić w waszej relacji żeby było lepiej?

Nie warto z góry interpretować czyjegoś zachowania, zwłaszcza jeśli jest się dda. I nie mówię tutaj jako ciocia dobra rada, która poucza tylko jako kobieta dda. Sama doświadczyłam wielokrotnie, że interpretowałam czyny jako negatywne i robione mi na złość, kiedy było dokładnie odwrotnie z drugiej strony lub było to krzywdzenie nieświadome, bo jestem nadwrażliwa.

Mówisz, że było coś fajnego. Może nadal jest? Ciąża i narodziny dziecka to naprawdę trudny okres dla związku, a faceci często czują się zagubieni, porzuceni przez kobietę skoncentrowaną na dziecku. Nie mówiąc już o trudach jakie ponieść musi kobieta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kafka - ja rozmawiałam z nim setki razy. Nie, ja raczej próbowałam rozmawiać, bo on mi tylko wciskał kolejne wymówki lub kłamstwa. Chęci szczerej rozmowy z jego strony nie było i nie ma wcale.

Ja nie rozumiem tego co on zrobił. Nie ogarniam jego zachowania. Nawet nie chcę próbować go zrozumieć.

Ja potrzebuję pomocy, bo nie daję rady - psychicznie jestem na skraju.

 

Być może wiem w czym jest problem. Przynajmniej częściowo wynika z dda. Ponieważ gdybym nie była dda, to prawdopodobnie ten związek nigdy by się nie zaczął albo zakończył już dawno. Pomimo porozumienia dusz to był to jednak związek bardzo toksyczny (z wyzywaniem i poniżaniem, ale też kilka razy zdarzyło się, że mnie uderzył). I z jednej strony pamiętam jak nam było kiedyś cudownie, a z drugiej teraz dochodzą do mnie fakty, że od dłuższego czasu cudownie już nie było. Dużo bym dała, żeby było dobrze, ale realnie oceniając sytuacje nie ma na to szans.

Ja nie chcę żeby moje dziecko wychowywało się w takiej atmosferze.

 

I szczerze mówiąc nie wiem co mam zrobić teraz. W jednej chwili wydaje się, że jestem silna i dam radę, ale potem przychodzą takie chwile i tych jest więcej, że ryczę, a wręcz wyję, bo nie umiem sobie z tym poradzić. Jak poznałam się z moim mężem to byłam w depresji, która dopadła mnie po wyprowadzce z domu rodzinnego jak już nie musiałam o wszystko walczyć. Potem zamieszkaliśmy razem i wydawało się, że jest lepiej choć moje problemy czasem się odzywały. Mam wrażenie, że teraz cofnęłam się do tego punktu zanim poznałam mojego męża. Prawdopodobnie wtedy powinnam coś z tym zrobić, zamiast wchodzić w związek z problemami. A teraz wciągamy w to nasze dziecko.

Postanowiłam, że pójdę do psychologa na początek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mojanati, dobrze że postanowiłaś iść do psychologa. Nie zwlekaj z tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
mojanati, dobrze że postanowiłaś iść do psychologa. Nie zwlekaj z tym.

Zgadzam się z tym. Psycholog pomoże ci się pozbierać i zmotywować się do działania.

Skoro jest tak jak mówisz między wami, to faktycznie nie ma po co trwać w tym toksycznym związku.

Decyzję właściwie już podjęłaś, teraz trzeba się "tylko" zabrać do je realizacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×