Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Przeczytacie jak milion innych wpisów ale pisząc sobie nie ukrywam że może pomoże mi to poczuć się lepiej :( Choruje na nerwicę lekową już 4 lata ale od roku dopadła mnie dodatkowo depresja od roku przestałem sobie radzić z samym sobą każdego dnia zawały każdego dnia pieczenie w mostku , wszystkie objawy choroby wieńcowej itd itd ... można wymieniać bez końca ! od dziś będę sobie każdego dnia wpisywał jak bardzo moje życie jest do d..y będę się zwyczajnie żalił jak dziecko ! opowiadał wam jak mnie bolało , gdzie mnie bolało , jak długo mnie bolało , czego się bałem , kiedy się bałem itd itd o moich natrętnych myślach i całej reszcie tego g...a . Dziś było super przez 15 min na placu zabaw nie miałem objawów ! Możecie w to uwierzyć 15 MINUT !!! każdy taki czas zapisuje gdzieś i pamiętam bo to w moim przypadku jakiś zaszczyt dosłownie . Nie myślałem o śmierci , nie chciałem umrzeć nie widziałem swojego pogrzebu 15 MINUT !! Mam dopiero 28 lat od 4 lat umieram każdego dnia teraz już bez znaczenia wolne czy nie wolne urlop czy nie święta ! ZAWSZE zawsze źle zawsze z objawami które mnie paraliżują :(

ZASTANAWIAJĄC SIĘ NAD SENSEM SWOJEGO ŻYCIA , SAM FAKT ŻE JESZCZE ŻYJE NAJBARDZIEJ MNIE ZADZIWIA !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz ja postękam :P

 

Czasami jest tak, że mógłbym góry przenosić, dzielić się swoja radością a potrafię się cieszyć z naprawdę małych rzeczy. A niestety trwa to tylko chwilę. Wiecie, że nie pamiętam, dosłownie nie pamiętam kiedy ostatnio się szczerze śmiałem? Nie lubię takich huśtawek, chciałbym albo jedno albo drugie. Wiem, że do bólu można się przyzwyczaić męczę się z nim 10 lat i wiem o tym z własnego doświadczenia.

Co robię w tej chwili? W pokoju prawie 30 stopni, ja siedzę w bluzie, kaptur na głowie i trzęsę się z zimna. Łzy same z oczu lecą, ten już nie ścisk ale palące gorąco w mostku, spowolnione ruchy, zero koncentracji i jak zwykle pomysł, żeby ze sobą skończyć. Przerażające jest to, że już mam wszystko przygotowane na ten moment, wiem jak to zrobię i czym to zrobię, ale kurwa nie chce!

"Moje marzenia nie leżą w przyszłości, moje marzenia to przeszłość... tylko o niej śnię"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyrzygam sie emocjonalnie,bo już nie mogę wytrzymać.

Dlaczego ja zawsze muszę być tym gorszym według innych?

Dlaczego zawsze Ci co gadają o głupotach i udają nie wiadomo kogo muszą być ode mnie lepsi według innych ludzi?Dlaczego tacy ludzie zawsze są w centrum zainteresowania?

Wkurwia mnie to wszystko! Ja też kurwa chce bez problemu nawiązywać kontakty z ludżmi,też chce być taki jak inni!Też chce być w centrum zainteresowania.!Też chce być traktowany jak inni,a nie jak gorszy człowiek.Mam kurwa tego wszystkiego dosyć,to mnie niszczy...

:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm być może to dobra sugestia Scrat,w takim razie jak mam zmienić owe rzeczy wymienione przez Ciebie wyżej?

 

to nie takie proste.. tym bardziej, że miało się określony "look" przez lata, a nawet całe życie. trening czyni mistrza, przydałby Ci się instruktor CN :<img src=:'>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie :) mam juz dosc zakladania coraz to nowych watkow.. z ktorych i tak nic w sumie nie wynika...

 

Moje objawy siegnely juz chyba zenitu.. dusze sie... spoko licze oddech spoko... mam skutki odsawienne ... przezyje... dzis poraz kolejny doszedl strach przed jedzeniem... bo a noz utknie mi w gardle... przelykanie idzie mi ciezko... dzis nawet sie balem ze utopie sie w wlasnej slinie polykajac ja... nie mowiac juz ze nawet paracetamol krusze bo..no bo sie boje...cos doraznie.. nie ma szans..strach bierze gore... wychodze z domu..ale kiedy musze byc sam boje sie ze starce przytomnosc... umre... jest tego cale mnustwo... powoli sie czuje jak wrak czlowieka... kiedys chcialem sie zabic.. teraz wiem ze nie dal bym rady...boje sie...strach stal sie moim zyciem... nieustannie jest ze mna... co moge z tym zrobic... jestem w kropce... do tego strach przed utrata wzroku... ze bedzie mi sie krecic w glowie...przed ciemnoscia... jezu paranoja... znacie jakis dobry szpital psychiatryczny na slasku..?? nie wiem co jeszcze moge zrobic...jestem glodny,,,... ale szanse ze cos zjem sa mniejsze niz 1% mam dosc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie :) mam juz dosc zakladania coraz to nowych watkow.. z ktorych i tak nic w sumie nie wynika...

Nareszcie...

 

Twoj mozg jest definitywnie nieaktywny...czemu na tam forum zawsze znajdzie sie jakas parowa jak Ty?? :silence:

 

[Dodane po edycji:]

 

Zacząć brać leki?

 

gdyby to bylo takie proste poprostu bym to robil..to jest w glowie.. i nie potrafie tego przeskoczyc , niewazne... sya

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoj mozg jest definitywnie nieaktywny...czemu na tam forum zawsze znajdzie sie jakas parowa jak Ty??
A mozesz rozwinąć tą wypowiedź? Bo jakoś nie rozumiem znaczenia słowa "parówa" w kontekscie powyzszych wypowiedzi. I skoro twierdzisz, ze "zawsze", tzn, ze takich "parów" jest tu więcej? Podasz nam przykłady? Kto jeszcze jest "parówą"?

K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie bede wchodzil w polemike,szkoda mi nerwow mam wystarczajaco powodow zeby sie stresowac... moze kieruj sie zasada..jesli nie mam nic do powiedzenia jestem cicho... to juz nie 1sza Twoja wypowiedz w tym stylu i nie tylko w moim kierunku... pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyrzygam sie emocjonalnie,bo już nie mogę wytrzymać.

Dlaczego ja zawsze muszę być tym gorszym według innych?

Dlaczego zawsze Ci co gadają o głupotach i udają nie wiadomo kogo muszą być ode mnie lepsi według innych ludzi?Dlaczego tacy ludzie zawsze są w centrum zainteresowania?

/cenzura/ mnie to wszystko! Ja też /cenzura/ chce bez problemu nawiązywać kontakty z ludżmi,też chce być taki jak inni!Też chce być w centrum zainteresowania.!Też chce być traktowany jak inni,a nie jak gorszy człowiek.Mam /cenzura/ tego wszystkiego dosyć,to mnie niszczy...

 

Darek no wiesz celem niektórych ludzi jest ciągłe bycie w centrum zainteresowania. Kozaczą i kozaczą, a w rzeczywistości hmmmm... Poza tym pewność siebie można budować, tak żeby juz pozostała na stałe. :D Ty zresztą wiesz, co ja o Tobie myślę kochaniutki :great: . Tak czasem bywa, że ludzie ze wspaniałą osobowością, uważaja się za tych gorszych, choćby od tzw "pustaków". Pozdrawiam :o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Majster, taki dorosły chłop a nie wie co to parówa: http://www.miejski.pl/tag-Ty+parówo! :mrgreen:

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doczytalem, juz wiem :mrgreen::mrgreen: Ale w tym slowniku same brzydkie slowa, najczesciej dotyczą osadzonych w wiezieniu, lub zadeklarowanych homo. Chyba Grzesio jednak nie trafil z wyzwiskiem.

A tak serio - moje "nareszcie" bylo wyrazem uznania, pochwałą za chęć działania, za wstąpienie na ścieżkę czynu, a nie pustego słowa. Było poparciem w podejmowanych decyzjach, chocby nawet byly trudne. Nie wiem, skad nagły atak Grzesia na mnie, jakoś nie potrafie sobie tego wytlumaczyc. No i te wyzwiska.. Rozumiem tylko, ze poczuł się dotkniety (sic!! dlaczego?) i odczuł nagle silną potrzebe wyładowania swoich złych emocji. Rozumiem, zdarza sie. Moze myslal, ze mnie jakoś obrazi, ze sprowadzi do swojego poziomu, na którym wreszcie nie poczuje sie osamotniony. Drogi Grzesiu - nic takiego sie nie stanie, ale zycze wytrwania w postanowieniach, życze siły i zdecydowania w działaniach. O te brzydkie słowo żalu nie mam, nie kazdy przeciez na tym swiecie musi byc dobrze wychowany, jakze byloby nudno.. ;)

K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w związku z zaistniałą sytuacją (kolejny nic nie wnoszący temat krzyczący o zwrócenie na siebie uwagi) temat zostaje zamknięty.

temat doczepiam do "jęczarni" :blabla:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doxy,dlaczego akurat do jęczarni??? :mrgreen: Przecież akurat w przełożonych postach nie ma ani grama jęczenia ;) (brakuje posta Gregorego)

 

powiem Ci Darek czemu jak sie kiedys spotkamy:) nie przejmuj sie:) dzieki za wsparcie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj w nocy zamieściłem posta w temacie "Nerwica, moja historia, objawy, co robić", ale coś mi mówi, że to jednak był zły wybór, i powinienem przenieść go tutaj. Dodatkowo, pognębił mnie nieoczekiwany brak możliwości edycji tegoż posta. Ze dwie godziny nie mogłem przeboleć, że zablokowano mi możliwość poprawienia i doprecyzowania paru drobnych w sumie rzeczy. Jako że postanowiłem wprowadzić się z żalami tutaj, kopiuję ten wczorajszy post, już mniej więcej doprowadzony do porządku:

"Witajcie wszyscy,

Nikogo z Was nie zaskoczę, kiedy napiszę, że kiepskawo się czuję. Tym razem nie z powodu nerwicy - po prostu jakieś wiosenne choróbsko mnie dopadło, katar przepotężny, piecze w nosie jak diabli, no i mam gorączkę.

Od siedmiu (ośmiu?, zależy jak liczyć) lat cierpię na zaburzenia obsesyjne i rozmaicie nasilającą się depresję. Wygląda to wszystko standardowo. Ostatnio na przykład składam sobie podanie o staż w gimnazjum... Przerastało mnie, po prostu przerastało wejście do pokoju dyrekcji. Wiłem się pod drzwiami jak piskorz, chodziłem w tę i nazad, przysiadałem na ławce, cały czas usiłowałem zapanować nad napięciem poprzez uświęcone od lat, rytualne formułki myślowe. Zajęło mi to jakieś... dwie godziny. Zanim w ogóle przestąpiłem progi rzeczonego gimnazjum, także musiałem się uspokoić. Oparłem się o drzewo przy budynku szkoły i jazda z formułkami. Przechodnie gapili się na obcego, aż wyciągnąłem telefon i coś tam sobie klikałem, że niby sms. Często tak robię by jakoś "wytłumaczyć" przed patrzącymi wyraz mojej twarzy, skupiony, napięty i nieobecny podczas odtwarzania w myślach formułek, zająć czymś ręce i wzrok. Nieraz mam wrażenie, że przez ten wyraz twarzy mniej lub bardziej kompromituję się przed patrzącymi. I przede wszystkim, skompromituję się, kiedy zapytany: "co tam słychać Krzychu ciekawego", "nad czym tak myślisz", "przepraszam, nie wie pan która godzina?" zacznę coś tam sobie mamrotać, faflunić czy bełkotać pod nosem. Miedzy ludźmi myślę w większości kategoriami "kompromitacja/brak kompromitacji".

I tak jest zawsze. Zawsze kiedy mam do zrobienia coś między ludźmi; ostatnio jest to głownie dostarczanie i wyciąganie dokumentów po rożnych urzędach. Kiedyś, gdy jeszcze studiowałem, przerastało mnie wejście do sali wykładowej "po dzwonku". Na ćwiczeniach nie mogłem usiedzieć w obawie, że prowadzący o coś zapyta, że będę musiał wypowiadać się przy całej grupie. Przerastały mnie zupełnie kontakty z ludźmi na tych studiach, uciekłem stamtąd gdzie pieprz rośnie po dwóch tygodniach. Zacząłem grać w World of Warcraft, błyskawicznie się uzależniłem, tak było dwa lata, po kilku zakrętach udało mi się zerwać. Od mniej więcej roku nie gram, próbuję się jakoś na nowo odnaleźć w rzeczywistości. Jest to kurewsko trudne.

Na razie nie mam pojęcia, co ze sobą zrobię. W ciągu wspomnianego roku odbyłem staż w miejscowej szkole podstawowej, kroi mi się następny w przywoływanym gimnazjum... Ale co dalej? Myślę sporo o studiowaniu psychologii. Mam bardzo nikłe szanse dostać się na dzienne, są bardzo oblegane, a ja tylko jeden przedmiot zdawałem poziomie rozszerzonym. Rozważam powrót na dzienną informatykę, niedawno jeszcze myślałem nad filologią rosyjska... Nie wiem kompletnie, mam mętlik w głowie, nawet szkoda rozwijać tematu. Na zaoczne studia psychologiczne musiałbym zarobić sam, wyjechać za granicę albo coś, a mam poważne obawy, że takie przedsięwzięcie by mnie po prostu zabiło...

Olbrzymi problem stanowią te nieszczęsne kontakty z ludźmi. Eksploatują mnie do granic możliwości, wysysają energię życiową do cna. Wystarczyło parę godzin przy wspomnianym załatwianiu stażu, i cały dzień koszmarnie /cenzura/. Tępy, pulsujący ból w udach, ciało jak z ołowiu, krańcowe wycieńczenie. Nie miałem sił, ochoty NA NIC. Tylko położyć się i umrzeć.

W ostatnich miesiącach nie było źle, jako że siedziałem cały czas w domu. Zostało mi jeszcze parę tygodni względnej radości życia, a co będzie kiedy znowu zacznę pracować?

Ech... zmęczyło mnie to siedzenie przy komputerze, mam gorączkę, jutro może coś więcej napiszę. A dzisiaj jeszcze tak w miarę krótko - myślę intensywnie czym by się tu zająć, jakie studia, jaki zawód. W moich zainteresowaniach i uzdolnieniach występuje duży rozstrzał, życia mi to absolutnie nie ułatwia. Odwlekam i odwlekam próby przekonania się, co zostało z moich dawniejszych pasji, próbowanie czegoś nowego... Jak pisałem, myślę dużo o psychologii, zdaję sobie sprawę z trudności z zatrudnieniem i niskich zarobków w branży, ale jednak marzy mi się dość często, być może jak temu głupiemu, że kiedyś, kiedy już sobie poradzę z problemami, będę mógł pomóc innym, tak aby nie musieli przechodzić takiej traumy jak ja.

Prawdopodobnie jutro będę powoli dopisywać więcej, a trochę się tego nazbierało..."

A dzisiaj ciąg dalszy. Nie wiem, czy to widać z tego co dotąd napisałem, ale mam też pewne zapędy narcystyczne. Łapię się na tym już od dosyć dawna, a i moja terapeutka to stwierdziła. Ale może kiedy indziej rozwinę tę myśl, bo jakoś straciłem wątek.

Teraz powiem tyle - doskwiera mi samotność. Nie mam praktycznie żadnych przyjaciół, z dawnymi znajomymi w ogóle nie utrzymuję kontaktów. Tylko z bratem sobie mogę pogadać od serca, ale brat to dla mnie za mało. Chciałbym stworzyć związek z kobietą, marzę często o bliskości i czułości, ale jakoś czarno widzę praktyczną realizację. Chciałbym poznać ładną i przede wszystkim, wrażliwą kobietę, ideałem byłoby, gdyby miała... nerwicę natręctw. Chyba tylko wtedy mógłbym się z nią naprawdę dogadać, czułbym że nie muszę się jej krępować, udawać, prężyć, puszyć i napinać. I vice versa. Niestety, nasza kultura, i przede wszystkim uwarunkowania biologiczne są takie, że niełatwo, oj nie łatwo będzie kogoś takiego znaleźć...Obym się mylił.

Wystarczy na razie. Coś nie mogę złapać odpowiedniej weny na na tym forum, jakoś się jeszcze nie zaaklimatyzowałem. Dzięki wielkie za uwagę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×