Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

mam straszna ochote sie napić

Nołp,no 4 ya jest butelka !

Z tego co kojarzę,pisałaś że chyba to był twój demon,o ile nadal nie jest,każdy z nas ma wujowe momenty,ale nie ładujta się w bagno z powodu paru dni słabości,trzymajta się,ale z dala od butli.

 

To apel oczywiście zrobisz jak chcesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co ze sobą zrobić. Tak szybko mija mi godzina za godziną,dzień za dniem-a ja bezsensownie egzystuję. Co mam ze sobą zrobić,no co? Tak łatwo jest komuś mówić,doradzać mi,a te rady można o kant dupy potłuc. Miałam pracować w fajnym zawodzie,a nawet nie dostałam odpowiedzi na żadne CV. Nawet na moją propozycję wolontariatu też nie. Najlepsze jest to,że moi bliscy chyba myślą że mnie cieszy taki stan rzeczy. A ja czuję się coraz gorzej. Co mam robić,iść na kasę do marketu,żeby robić z siebie błazna,tym bardziej że wiem że nie wytrzymam tam? I co,pójdę i wrócę po jednym dniu? Albo na produkcję? Bo dla mojej rodziny najważniejsze jest,aby ROBIĆ. Cokolwiek,nawet może to być zupełnie niepasujące mi i nieopłacalne zajęcie,no ale chociaż ROBISZ to jesteś wartościowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ruda-grazyna, Nie tylko dla Twojej rodziny. Spora większość ludzi ma we łbach uwalony taki system wartości. Znajomy, którego wiele lat nie widziałem zapytał mnie kiedy w końcu zmienię ten samochód? Bo oczywiste, że to samochód jest jednym z wyznaczników statusu społecznego. Tfu.. Materialnego! Nic Ci nie poradzę, bo tak jak mówisz większość porad i tak można o kant dupy rozbić, po prostu powiem, że Cię rozumiem. Fajnie gdyby ktoś spytał w końcu "jak się czujesz", "czy czegoś potrzebujesz" a nie jedynie "czego się dorobiłeś". Jedyne co powiem, to kategorycznie nie idź na żadną kasę, jeżeli wiesz że to nie jest zajęcie dla Ciebie. I basta, bez żadnych tłumaczeń innym czy sobie. Po prostu nie i już. Masz do tego prawo i nic do tego innym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczeeeeeegoooooooo inni ludzie są tacy rozczarowujący?

Czemu myslą tylko o własnych czterech literach i nie widzą dalej niż koniec swojego nosa??

A ja wciąż mysle co oni sobie o mnie pomyslą. Cha, Cha.

 

A oni w ogole o mnie nie myslą- takie jest sedno sprawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest źle, popełniam złe decyzje...czuje wyrzuty sumienie, rozczarowanie samą sobą..poczucie winy, złość...Biegam, próbuje wrócić do dawnej siebie - uśmiechniętej, ale nie wiem jak, jestem leniwa, dlaczego to dla mnie takie trudne, dlaczego nie potrafie tak po prostu sobie odpuścić. Ilu ludzi jest w gorszej sytuacji niż ja...ehh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ruda-grazyna, Nie tylko dla Twojej rodziny. Spora większość ludzi ma we łbach uwalony taki system wartości. Znajomy, którego wiele lat nie widziałem zapytał mnie kiedy w końcu zmienię ten samochód? Bo oczywiste, że to samochód jest jednym z wyznaczników statusu społecznego. Tfu.. Materialnego! Nic Ci nie poradzę, bo tak jak mówisz większość porad i tak można o kant dupy rozbić, po prostu powiem, że Cię rozumiem. Fajnie gdyby ktoś spytał w końcu "jak się czujesz", "czy czegoś potrzebujesz" a nie jedynie "czego się dorobiłeś". Jedyne co powiem, to kategorycznie nie idź na żadną kasę, jeżeli wiesz że to nie jest zajęcie dla Ciebie. I basta, bez żadnych tłumaczeń innym czy sobie. Po prostu nie i już. Masz do tego prawo i nic do tego innym.

 

Dzięki za odpowiedź ;)

Właśnie jutro idę na wesele i już się boję,bo każdy przecież będzie pytał czy pracuję. Cóż z tego,że powiem prawdę o ukończeniu ciężkiej szkoły i zdaniu jeszcze cięższego egzaminu,o wysyłaniu i jeżdżeniu ciągle z CV,skoro i tak wezmą mnie za nieroba i nie docenią tego,że przecież się staram. Albo znów babka powie mi niby mimochodem,że są przyjęcia do piekarni i spojrzy wyczekująco... :D co ona sobie myślała,że się ucieszę? Że pobiegnę tam,do jednego z bardziej znanych obozów pracy w naszej okolicy? Jakbym chciała pracować w takim czymś,to nie poświęcałabym wszystkiego podczas ostatniego roku dla swojej edukacji.

Nie,o kasie nie ma mowy. Tzn zaczynam się rozglądać za czymś ,,normalnym" i w międzyczasie nadal szukać satysfakcjonującego zajęcia w swoim zawodzie,ale napewno nie sklep,nie kasa. Od razu jasno to powiedziałam wczoraj swojej matce,że jest to ostatnie miejsce do którego bym poszła. Bo ona jak coś sobie ułoży w głowie,to będzie truła dupę kilka razy,ostatnio ciągle wyjeżdża z tym sklepem. Nie będę robiła z siebie błazna i ,,zachęcała" do kupna jakiegoś badziewia,i nie pozwolę żeby jacyś ludzie wylewali na mnie swoje żale,bo nie usługuję im w sklepie tak,jak oni wymagają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ruda-grazyna, Nie tylko dla Twojej rodziny. Spora większość ludzi ma we łbach uwalony taki system wartości. Znajomy, którego wiele lat nie widziałem zapytał mnie kiedy w końcu zmienię ten samochód? Bo oczywiste, że to samochód jest jednym z wyznaczników statusu społecznego. Tfu.. Materialnego! Nic Ci nie poradzę, bo tak jak mówisz większość porad i tak można o kant dupy rozbić, po prostu powiem, że Cię rozumiem. Fajnie gdyby ktoś spytał w końcu "jak się czujesz", "czy czegoś potrzebujesz" a nie jedynie "czego się dorobiłeś". Jedyne co powiem, to kategorycznie nie idź na żadną kasę, jeżeli wiesz że to nie jest zajęcie dla Ciebie. I basta, bez żadnych tłumaczeń innym czy sobie. Po prostu nie i już. Masz do tego prawo i nic do tego innym.

 

Dzięki za odpowiedź ;)

Właśnie jutro idę na wesele i już się boję,bo każdy przecież będzie pytał czy pracuję. Cóż z tego,że powiem prawdę o ukończeniu ciężkiej szkoły i zdaniu jeszcze cięższego egzaminu,o wysyłaniu i jeżdżeniu ciągle z CV,skoro i tak wezmą mnie za nieroba i nie docenią tego,że przecież się staram. Albo znów babka powie mi niby mimochodem,że są przyjęcia do piekarni i spojrzy wyczekująco... :D co ona sobie myślała,że się ucieszę? Że pobiegnę tam,do jednego z bardziej znanych obozów pracy w naszej okolicy? Jakbym chciała pracować w takim czymś,to nie poświęcałabym wszystkiego podczas ostatniego roku dla swojej edukacji.

Nie,o kasie nie ma mowy. Tzn zaczynam się rozglądać za czymś ,,normalnym" i w międzyczasie nadal szukać satysfakcjonującego zajęcia w swoim zawodzie,ale napewno nie sklep,nie kasa. Od razu jasno to powiedziałam wczoraj swojej matce,że jest to ostatnie miejsce do którego bym poszła. Bo ona jak coś sobie ułoży w głowie,to będzie truła dupę kilka razy,ostatnio ciągle wyjeżdża z tym sklepem. Nie będę robiła z siebie błazna i ,,zachęcała" do kupna jakiegoś badziewia,i nie pozwolę żeby jacyś ludzie wylewali na mnie swoje żale,bo nie usługuję im w sklepie tak,jak oni wymagają.

 

 

 

Zgadzam się z tym co piszecie. Nie po kończyłaś ciężkie studia, siedziałaś nocami nad książkami, żeby teraz skończyć na kasie za psie pieniądze. Jak ktoś chce, to niech sam tam idzie, jeśli to jest szczytem marzeń dla tej osoby. Doskonale to rozumiem, bo w mojej rodzinie jest niemal identycznie. Ja i mój brat oboje po studiach i również zasilamy szeregi bezroboli. Tylko, że ja mam akurat taki zawód, że pracę dostanę od zaraz,tylko oczywiście również za marne grosze. Więc może uda się wyjechać. A mój brat niestety skończył taki kierunek, po którym jest bardzo ciężko o pracę. Ale się stara, wysyła CV. Ale też jak słyszę gadanie rodzinki, że trzeba gdzieś pracować, nawet za najmniejsze pieniądze, to aż mi się nóż w kieszeni otwiera. Sami sobie tak niewolniczo pracujcie głupi ludzie!!!!

Co to w ogóle za socjalistyczny system, w jakim te starsze pokolenia jeszcze nadal tkwią. " Arbeit macht frei" . Bo tylko praca czyni wolnym. Ludzie mamy inne czasy. Obudźcie się wreszcie z tego zimowego snu. Jesteśmy inni niż wasze pokolenie i musicie to zrozumieć!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ruda-grazyna, Tak trzymaj, postaw sprawy jasno i nie pozwól sobie na wkręcanie się w ten chory system myślena. Niestety społeczeństwo w większości jest otumanione, więc nie oznacza to, że mają rację tylko dlatego, że osób, które tak głupio myślą jest więcej. Niestety tak działa nawet zacna "nauka" psychiatria, która swoją drogą podwalin naukowych nie ma. Wszystko co odstaje lekko od przyjętej normy jest chorobą umysłową. I tak wg jednej z klasyfikacji chorób chrapanie jest chorobą umysłową, a samych chorób jest 374 - zapewne gdybyś porozmawiała z psychiatrą o swojej niechęci do pracy za grosze byle inni mieli satysfakcje, to znalazłaby się dla Ciebie jakaś jednostka chorobowa.

 

Meg1985, System miejscami nie jest socjalistyczny, a niewolniczy. I to nie jest bynajmniej wina pracodawców, oni z róznych przyczyn mniej mogą dać, a pewnie chcieliby więcej, ale niestety w tym chorym kraju, żeby zatrudnić pracownika za najniższą krajową trzeba wywalić na głupawe opłaty minimum 2000 zł. Ta różnica przepada w finansowaniu chorej administracji, przerośniętej oczywiście, oraz na inne "cele społeczne" jak sponsorowanie corocznych remontów dróg i rzekome bezpieczeństwo. I dlatego niestety szacunek do pracy jest niski, bo pracownicy są sfrustrowani i nie ma się co im dziwić. Przy takim braku szacunku do pracy, gdzie sporo ludzi nadal za godzinę ciężkiej pracy fizycznej jest w stanie zarobić na 3 bochenki chleba system można nazwać co jedynie niewolniczym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×