Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
klaudia171215

Zdradzona i oszukana co robić?! POMOCY

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem tutaj zupełnie przypadkiem potrzebuje pomocy bo sama już nie daje rady. Może zacznę od początku:

Mam 20lat i od 6 byłam w związku z 24letnim chłopakiem. Od małego przechodziłam w życiu pekło, mój ojciec był alkoholikiem, w gimnazjum nikt mnie nie szanował nie miałam koleżanek ani kolegów trzy lata temu moi rodzice się rozwiedli bardzo to wszystko przeżywałam. Dawid był przy mnie czułam się z nim bardzo dobrze ale przyszedł czas kiedy zaczął mnie okłamywać. On pochodzi z rodziny dosyc zamożnej ale niestety u niego w domu nikt nie załatwia spraw rozmowa a kszykiem. Po 3latach związku odszedł ode mnie bo nie mógł wytrzymac ciągle chodziłam zła i chciałam wiecznie coś zmieniać po mies chciał wrócić dałam mu szanse bo mi równiez było cieszko bez niego. Muszę jednak zaznaczyć że był przez ten czas z inna oczywiście ja znalazłam sobie chłopaka by zapomnieć i przespałam się z nim. Wróciliśmy do siebie z poczatku było dobrze ale zaczełam znów wszystko wypominać, nadal złościłam sie o glupoty, wiecznie obrażałam, a na dodatek sprawdzałam jego tel gdy spał. Minęło kilka mies i znów mnie zostawił dla innej sytuacja była taka sama tylko z innymi osobami. Tym razem minął mies zaczelismy sie znów spotykać dotarło do nas że nie umiemy bez siebie funkcjonować (zeszlismy sie). Od tej sytuacji minał rok było dobrze z tym że nie umiałam przestać mu wypominać tego że po raz drugi mnie zostawił dla innej, starałam się było lepiej niż wczesniej lecz nadal nie tak jak byc powinno. Każdy nalegał na wesele ja sie bałam a on nie potrafił ze mna porozmawiać. Chciałam aby wiedział że jest mi z tym źle i nie pozwalałam mu o tym zapomnieć ponieważ ja nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Od dwóch mies spotykał się z dziewczyną, okłamywał mnie, ją, prowadził podwójne życie. Kochał się ze mną a za godz z tamtą. Chciał to skończyc ale nie potrafił. Dowiedziałam się o tym od niej gdy zadzwoniła do mnie zaprosiła mnie do swojego mieszkania, usiadłam w pokoju i za kilka minut przyjechał dawid (nie wiedział że ja tam jestem) ona rozmawiała znim abym usłyszała całą prawde, powiedział że jest mu z nią lepiej niż ze mna bo ona potrafi z nim rozmawiać nie obraża się rozumie go a ode mnie nie odejdzie bo mnie Kocha. Wyszłam, gdy mnie zobaczył był w szoku dałam mu w twarz a on nawet się nie bronił. Przy niej powiedział że mieliśmy to skonczyć (wybrał mnie).

Wie co zrobił, żałuje tego sadzi że się pogubił bo ona dawała mu to czego nie dostał ode mnie.

To stało się kilka dni temu nie wiem co mam robić chce z nim być ale czy będe umiała? On powiedział mi że chce byc ze mną i że teraz nam się uda jeśli ja przestane mu wypominać przeszłość, będe panować nad sobą to on nie będzie szukał tego u innej. Tylko czy na to zasłużył? Czy to sie nie powtórzy? Dodam że sypiał tylko z ta dziewczyną oczywiście moim kosztem i jest osoba bardzo zamknietą w sobie nie mówi o swoich uczuciach i tym co go boli czy przeszkadza. Ja również czuję się winna tylko czy to co zrobił da się wybaczyć czy jest wogóle sens mu wybaczać... Proszę POMOCY

 

-- 06 wrz 2011, 22:10 --

 

Dodam, że pracuje jako kierowca a ja zaczynam studia. Chce by ktoś mi pomógł bo łączy nas naprawde wiele i co najgorsze mamy takie same charaktery. Chcemy być razem ale może poprostu nie jestesmy sobie pisani.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nad czym tu się zastanawiać, gość jest kłamcą, rvcha panienki na prawo i lewo a Ty chcesz z takim człowiek się wiązać, on już się nie zmieni!. Idź na studia, spotkasz dużo interesujących facetów. Masz 20 lat, życie przed Tobą, nie marnuj go za zaspokajanie potrzeb seksualnych takiego dupka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak popieram, ja byłam w podobnej sytuacji, nie takiej samej aczykowliek tez oszukiwana. ONI SIĘ NIE ZMIENIAJĄ. Jak oszukuje to już ta tendencja pozostanie... i nie wmawiaj sobie, że nie potrafisz bez niego żyć bo potrafisz! ja potrafię po 6 latach związku żyć (ze swoimi zaburzeniami) bez mojego byłego to i Ty sobie poradzisz! i na przyszłość bogatsza w te doświadczenia nie daj się więcej nabrać na takiego frajera! NIE BĄDŹ NAIWNA! powodzenia :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jak ktoś w wieku 14 lat idzie do łóżka lub wchodzi w związek to tak potem się to kończy..

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to nie znaczy, że facet musi się okazać fiutem i bzykać dwie panienki w jednym czasie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:uklon:

 

-- 07 wrz 2011, 01:07 --

 

to fakt... ja miałam 17 lat jak zaczęłam spotykać się z moim już teraz byłym i rzeczywiście głównej przyczyny tego, że nam nie wyszło upatruje w tym, że za wcześnie było na jakiś poważny związek.. ludzie wówczas są za smarkaci żeby wiedzieć czego na prawdę oczekują od drugiej strony.. jak zaczynają dojrzewać to się okazuje, że to nie to, a żyć bez siebie nie potrafią bo to cholerne przyzwyczajenie im na to nie pozwala.. ale zawsze jest jeszcze szansa na znalezienie tej właściwej osoby

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze z tematu wynika, że w wieku 14 lat zaczęła być ze swoim obecnym partnerem, nie jest powiedziane, że od razu wskoczyła mu do łóżka.

 

Po drugie - co tu się dziwić, że Cię zdradzał, skoro nagromadziło się tyle nieprzepracowanych problemów! Jesteście oboje workami frustracji. Jasne, zgodnie z zasadami i uczciwością nie powinien był Cię zdradzać. Powinien był odejść i zerwać kontakt dopóki się z Ciebie nie wyleczy - o tym pamiętaj i pomyśl, czy taką alternatywę byłoby Ci łatwiej zaakceptować.

 

Po kolei:

Po 3latach związku odszedł ode mnie bo nie mógł wytrzymac ciągle chodziłam zła i chciałam wiecznie coś zmieniać po mies chciał wrócić dałam mu szanse

Pierwszy błąd.

On miał wszelkie podstawy, żeby nie chcieć być z Tobą w związku, nikt nie chce być w związku z partnerką, która ma wieczne pretensje o wszystko. A to "dałam szansę" sugeruje, jakby zrobił coś złego rozstając się.

Zamiast "dawać mu szansę" powinniście byli usiąść w spokoju, porozmawiać tak długo jak trzeba, usprawnić komunikację między Wami, zmienić coś w relacjach i dopiero kiedy nie byłabyś wiecznie struta - wrócić do siebie. NIE WCZEŚNIEJ.

 

Wróciliśmy do siebie z poczatku było dobrze ale zaczełam znów wszystko wypominać, nadal złościłam sie o glupoty, wiecznie obrażałam, a na dodatek sprawdzałam jego tel gdy spał. Minęło kilka mies i znów mnie zostawił dla innej sytuacja była taka sama tylko z innymi osobami

Drugi błąd. Identyczny jak pierwszy, nie będę się powtarzać.

 

Od tej sytuacji minał rok było dobrze z tym że nie umiałam przestać mu wypominać tego że po raz drugi mnie zostawił dla innej, starałam się było lepiej niż wczesniej lecz nadal nie tak jak byc powinno. (...) Chciałam aby wiedział że jest mi z tym źle i nie pozwalałam mu o tym zapomnieć ponieważ ja nie potrafiłam sobie z tym poradzić.

Trzeci błąd! Znów identyczny!

Ty byłaś nieszczęśliwa, więc i on miał być nieszczęśliwy.

 

Powiedz mi, z ręką na sercu - ile z tych 6 lat było zdrowym związkiem? Dziwisz się, że od tego uciekał jak umiał? Ja nie.

 

 

Może jest dla Was jeszcze szansa. Może, bo nie wiem, ile w Tobie żalu do niego, a ile w nim do Ciebie, powyżej pewnej ilości żal jest nie do przeskoczenia dla związku. Ale musicie ze sobą porozmawiać, wszystko sobie powiedzieć, PRZEPRACOWAĆ żale i złość i DOPIERO myśleć w ogóle o wracaniu do siebie. Jeśli wrócicie do siebie mając ciągle do siebie żal, za to nie mając zaufania, będzie coraz gorzej, coraz bardziej toksycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vian a wszystko sprowadza się do wieku rozpoczęcia związku tak naprawdę....i wg mnie i on i ona "są winni" tego ze im nie wyszło...i nie wyjdzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PS.

Generalnie bardzo ciekawa jest konstrukcja Twojego postu, bo z jednej strony zdajesz sobie sprawę ze swojej winy w tej sytuacji, z drugiej strony generalnie stawiasz się w pozycji ofiary - czy on zasłużył, czy ja będę umiała, jesteś "zdradzona i oszukana"... Ja Cię nie widzę jako ofiary, najwyżej stronę konfliktu.

 

Dodam, że bardzo dziwią mnie posty moich przedmówców, mam wrażenie, że nie przeczytaliście tematu, a jedynie jego tytuł.

 

-- 07 wrz 2011, 01:30 --

 

człowiek nerwica, przykro mi, ale absolutnie się z Tobą nie zgadzam, tym bardziej, że nie mamy ŻADNYCH informacji o tym, jak ten związek się rozpoczął - czy od początku był seks czy nie, jakie były podstawy, czy od początku były problemy etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vian, i tu sie z Toba zgadzam. No wybacz klaudia171215, ze walne prosto z mostu, ale sama jestes sobie winna. Nikt by na dluzsza mete nie wytrzymal z taka kobieta, ktora ciagle krzyczy, wypomina i nie daje zapomniec i spokojnie zyc. A zagladanie do czyjegos telefonu i sprawdzanie to jest bezczelna ingerencja w czyjas prywatnosc. Podczas mojego osmioletniego zwiazku zadna ze stron NIGDY czegos takiego nie zrobila, poniewa szanowalismy wlasnie swoje prawo do prywatnosci, a nasz zwiazek opieral sie na wzajemnym zaufaniu. I ani ja nigdy nie zdradzilem, ani ja nie zostalem zdradzony. Poniewaz my NAPRAWDE sie kochalismy. Tyle ode mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, przykro mi, ale absolutnie się z Tobą nie zgadzam, tym bardziej, że nie mamy ŻADNYCH informacji o tym, jak ten związek się rozpoczął - czy od początku był seks czy nie, jakie były podstawy, czy od początku były problemy etc

Nie mam nawet w sumie aż tak bardzo sexu na myśli.Chodzi mi o samo związkowanie w takim wieku...no sorry ale według mnie 14 lat to zbyt młody wiek,czy tam 15 na związki...No chyba nie uważasz,że w wieku 14 lat można zbudować zdrowy związek?....jakiekolwiek coś co można związek nazwać...Poza tym..14latka z 18stolatkiem? No sorry ale chyba to nie jest normalne,gdzie byli rodzice?...

 

-- Śr wrz 07, 2011 12:42 pm --

 

Nie ukrywam,że sam miałem ochotę na 14tke czy 15tke w wieku lat 18stu...ale oprócz popędu jest jeszcze rozum..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rowniez w 100% zgadzam sie z Vian.

 

Muszę jednak zaznaczyć że był przez ten czas z inna oczywiście ja znalazłam sobie chłopaka by zapomnieć i przespałam się z nim.

 

Ooo, to rzeczywiscie dosc OCZYWISTA sprawa... :roll:

 

powiedział że jest mu z nią lepiej niż ze mna bo ona potrafi z nim rozmawiać nie obraża się rozumie go a ode mnie nie odejdzie bo mnie Kocha. Wyszłam, gdy mnie zobaczył był w szoku dałam mu w twarz a on nawet się nie bronił. Przy niej powiedział że mieliśmy to skonczyć (wybrał mnie).

 

Czyli podsumowujac Ciebie kocha oraz odpowiada mu seks z Toba. Natomiast z tamta dziewczyna dobrze mu sie rozmawia, milo spedza czas, nie jest przez nia obrazany, jest akceptowany i rozumiany i z seksu z nia tez jest najwyrazniej zadowolony...

Milosc nie trwa wiecznie, wiec jesli sie nie zmienisz, nie mam watpliwosci kogo wybierze.

 

 

Tylko czy na to zasłużył?

 

Albo zasluzyl, tak jak i Ty zasluzylas na to, by do Ciebie wrocil.

Albo nie zasluzyl, ale Ty wtedy tez zdecydowanie nie zasluzylas na to, zeby on wrocil do Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No chyba nie uważasz,że w wieku 14 lat można zbudować zdrowy związek?

człowiek nerwica, uważam.

Uważam, że nastoletnia miłość to wspaniała sprawa, a różnica 4 lat nie jest jakaś niesamowicie gigantyczna biorąc pod uwagę fakt, że emocjonalnie dziewczyny dojrzewają wcześniej niż chłopaki.

 

Nie ukrywam,że sam miałem ochotę na 14tke czy 15tke w wieku lat 18stu...ale oprócz popędu jest jeszcze rozum..

No i taka jest różnica - Ty miałeś ochotę, a partner autorki chciał z nią być, bo mu zależało.

Nie porównuj tych dwóch kwestii, bo "mieć ochotę", a "chcieć być z kimś" to dwie totalnie różne sprawy angażujące zupełnie inne emocje i motywacje.

 

 

człowiek nerwica, uparłeś się, że problemem tu jest wiek, kiedy się to zaczęło. Teraz autorka ma 20 lat - czy uważasz, że jeśli teraz, jako dorosła, zwiąże się z facetem i będzie mieć do niego wieczne pretensje, wiecznie będzie na "nie", będzie mu sprawdzać telefon, nie da mu zapomnieć nawet na chwilę o swoich żalach - to będzie w zdrowym związku..?

 

Problemem jest właśnie to ciągłe niezadowolenie i żale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Uważam, że nastoletnia miłość to wspaniała sprawa, a różnica 4 lat nie jest jakaś niesamowicie gigantyczna biorąc pod uwagę fakt, że emocjonalnie dziewczyny dojrzewają wcześniej niż chłopaki.

No tak,a z tej "wspaniałej sprawy" może wyjść wspaniałe dziecko...,jest gigantyczna...a co do dojrzewania dziewczyn....no widać to szczególnie w tym topicu jak to dojrzewają emocjonalnie....

No i taka jest różnica - Ty miałeś ochotę, a partner autorki chciał z nią być, bo mu zależało.

Nie porównuj tych dwóch kwestii, bo "mieć ochotę", a "chcieć być z kimś" to dwie totalnie różne sprawy angażujące zupełnie inne emocje i motywacje.

Dla mnie to to samo,mam na nią ochotę - chce z nią być....ale heloooł 18 latek z 14tką?...toż to jeszcze dziecko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, pierwsze zdecyduj się, czy chodzi Ci w końcu o seks w wieku 14 lat czy o związek, bo jedno niekoniecznie równa się drugie, w żadną stronę.

 

Po drugie jakoś dziecka raczej nie mają, więc nie wiem po co wyjeżdżasz z becikami.

 

Po trzecie oboje są niedojrzali, oboje robili i robią błędy, ergo - gdzie ta różnica wieku?

 

Nie wiem, coś się tak uwiesił tego wieku, serio...

 

-- 07 wrz 2011, 14:15 --

 

Dla mnie to to samo,mam na nią ochotę - chce z nią być..

Ja mam ochotę na jajecznicę, ale nie zamierzam z nią wchodzić w związek. Zjem ją, ew. beknę sobie z cicha i zapomnę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak,a z tej "wspaniałej sprawy" może wyjść wspaniałe dziecko...,jest gigantyczna...a co do dojrzewania dziewczyn....no widać to szczególnie w tym topicu jak to dojrzewają emocjonalnie....

 

Ale nie wyszlo w tym przypadku. Para wykazala sie rozsadkiem w tej kwestii. A roznica wieku 4 lata nie jest duza.

 

Ale jesli chodzi o szybsze emocjonalne dojrzewanie dziewczyn/ kobiet to zgadzam sie z Toba, ze wcale tak nie jest. Tak to tylko pozornie wyglada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 lata mają znaczenie, stanowią barierę w wieku nastoletnim, po 20-stym roku życia to tyle, co nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
człowiek nerwica, pierwsze zdecyduj się, czy chodzi Ci w końcu o seks w wieku 14 lat czy o związek, bo jedno niekoniecznie równa się drugie, w żadną stronę.

I o jedno,a jeżeli był seks to o drugie też.

Po drugie jakoś dziecka raczej nie mają, więc nie wiem po co wyjeżdżasz z becikami.

Nigdzie nie wyjeżdżam :P

Ile jest 14latek w ciąży hmmmmmmm???Na pewno nie mało...Co z tego,że nie mają dziecka? - to dobrze,że nie mają,ale wiesz jak to z młodymi bywa,nie myślą,seks bez zabezpieczeń - i rodzi się dzidzia.

Zresztą jakoś tak wątpie że czekali tak z tym sexem ;) zwłaszcza że facet jest od niej starszy o 4 lata..A 18 latkowie mają swoje ekhm wymagania już :mrgreen:

 

Po trzecie oboje są niedojrzali, oboje robili i robią błędy, ergo - gdzie ta różnica wieku?

W metryce.Autorka w wieku 14 lat dojrzałością nie błyszczała,tak samo jej facet,no bo żaden poważny 18 latek nie wchodzi w związek z 14tką...,16stki są lepsze<żart>.Ogólną głupotą jest wiązanie się w takim wczesnym wieku z osobą dużo starszą,choćby z różnicy potrzeb - bo jednak trzeba sobie powiedzieć jasno,facet 18letni wymaga już czegoś więcej niż tylko czułych słówek....

Vian a co byś powiedziała gdyby autorka wszedła w związek w wieku lat 10,a jej facet miałby 14...Czy też mówiła byś,że to tylko 4 lata?....W końcu on "już" ma te 14 lat

Ja mam ochotę na jajecznicę, ale nie zamierzam z nią wchodzić w związek. Zjem ją, ew. beknę sobie z cicha i zapomnę.

Ja już dawno żyje w związku z kiełbasą krakowską ;) ....a tak na serio: mam na kogoś ochotę - zbliżam się do tego kogoś i chce z tym kimś być

 

Sorry za braki interpunkcyjne ale....nie chce mi się poprawiać tekstu,bo mam doła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od małego miałam problemy w domu zostawałam z tym wszystkim sama nie miałam nikogo bliskiego on był pierwsza osoba na której mizależał przy której umiałam chociasz na chwile zapomnieć o tym co sie dzieje, zaczeliśmy współżyć po 1,5 roku. Zabierałam tel ze wzgldu na to że on nigdy mi nie chciał go pokazać tylko sie denerwował jak mu o tym mówiłam. Za każdym razem coś miał do ukrycia tylko teraz od roku było miedzy nami dobrze przynajmniej ja miałam takie wrażenie mówiłam prosiłam mówi mi co jest nie tak mów o moich wadach co czujesz co cie boli on nie potrafił... i sie zaczęło.... Wiem nie powinnam wybaczać takiego czegoś ale wiem że wina leży po obu stronach i dlatego jest mi z tym cięszko nie wiem co robic on tez najlepiej się nie czuje dziś w nocy miał wypadek mam nadzieje że nie było to specjalnie, szczegółów sama nie znam:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klaudia171215, a czy on Tobie powinien wybaczyć..?

 

człowiek nerwica, Tobie odpowiem później, bo chyba mam teraz zawał albo coś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok postepowałaś zle że marudziłaś, wypominałaś itd. Takie zachowanie nikomu się nie podoba. W takie sytyacji się rozmawia o problemach albo rozstaje się nie rucha na boku inną panienkę. Oko za oko? grzech za grzech? Nie mówcie że jest sama sobie winna.

Ilu z nas spotkało się z niezrozumieniem w związku a ilu z nas z tego powodu skoczyło do łóżka osoby trzeciej?

Dobra to jest przeszlosc.

Masz mnóstwo do przemyślenia

1. Czy jesteś w stanie mu wybaczyc i nie wypominac.

2. Czy jesteś w stanie zmienic się na lepsze i nie popełniac tych samych błędów

 

Oboje wyrządziliscie sobie dużo krzywd. Byc może sobie "niby" sobie wybaczycie i dalej będziecie rujnowac sobie życie...

albo zapomnicie o wyrządzonych krzywdach, Ty nie będziesz taka zaborcza i złośliwa a on nie będzie Cię okłamywał i uprawał sesku z innymi. Klaudia wierzysz w to? Bo ja bym mu nie zaufała mimo wszystko.

 

I ten seks po rzekomych rozstaniach, jakie to idiotyczne. Co z wami?

Jak wam się uda to będzie cud, ja w to nie wierzę. W waszym związku zawitała mała "patologia". Chyba nie chcecie tak życ? Zróbcie coś z tym albo zerwijcie. Szacunek dla siebie i dla drugiej osoby to podstawa. Tutaj go troche zabrakło, tak się nie da. Macie prawo byc szczęśliwi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tomisia, ja bym zaufal. Jakbym najpierw sam zastanowil sie nad soba i co takiego robie, ze facet ucieka do innej panny, zeby moc porozmawiac sobie spokojnie (a ze sex przy okazji, to juz osobna sprawa).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Darek, ten temat nie jest o Tobie, a zdecydowanie próbujesz go tak obrócić, aby znowu była mowa o Twoich problemach...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×