Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój mały wielki problem


tromi

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. To mój pierwszy post tutaj więc proszę o wyrozumiałość :)

 

Nie wiem gdzie miałam umieścić ten temat, wiec piszę tu.

 

Chciałabym podzielić się jednym moim problemem, z którym borykam się od kiedy pamiętam. Może nie jest to jakiś wielki problem w oczach osób postronnych ale dla mnie to wielkie zmartwienie, z którym sobie nie radzę. Chodzi Mo o moje ataki płaczu. Mam 20 lat i mimo to gdy wchodzę z kimś w stresującą konwersację oczy napełniają mi się łzami i nie mogę się opanować. Kiedyś gdy rozmawiałam z nauczycielką na temat poprawy oceny nie mogłam opanować łez i było mi wstyd. Gdy ktoś zwróci mi uwagę, że robię coś źle i na lekcji nauczyciel spyta się czegoś co nie jest tematem lekcji, tylko tak prywatnie, gdy z nim rozmawiała mam czerwone oczy.

 

Teraz ostatnio zapisałam się na kurs prawa jazdy. Wszystko szło ładnie bo miałam łagodnego instruktora, lecz niestety nie mogę zdać w żaden sposób. Nie wiem co dzieje się ze mną. Jestem rozkojarzona i myślę nie wiadomo o czym. Znam przepisy i zasady na skrzyżowaniach itp, ale czasem tak jakby wyłącza mi się myślenie, nie rozglądam się i nie wiem co mam robić, panikuję. Muszę jeszcze dodać że jestem nieśmiała i to bardzo. Nie umiem się jako pierwsza odezwać do kogokolwiek, mogę powiedzieć nawet, że boję się ludzi. Teraz po tych 8 nie zdanych egzaminach boję się facetów po 40-stce. Wszystkich traktuję jakby mogli być instruktorami. Gdy dziś na przykład, pewien mężczyzna chciał na rynku przejść z rowerem za mą ni ja trochę stałam mu na drodze i nie widziałam że chcę przejść, zdawało mi się jakbym była na egzaminie i to, że powiedział, że chce przejść było oblaniem tego egzaminu. Wydaje mi się teraz, że nawet po zdaniu prawka nie będę jeździć samochodem bo za bardzo będę się bała.

 

Ponadto nigdy nie się nie zakochałam, boję się, odtrącenia, zagadania, boję się chłopaków. Mam wrażenie że wszyscy chcą mnie wyśmiać. (To chyba jest spowodowane, zachowaniem kolegów w podstawówce i w gimnazjum wobec mnie) Wydaję mi się, że nie wyglądam tak źle i nie jestem brzydka, ale mam jakąś wewnętrzną blokadę. Trudno też jest mi podejmować decyzje. Trudno mi jest nawiązywać znajomości, teraz jeszcze nie chodzę do żadnej szkoły, niby nie miałam gdzie pójść, ale też bałam się zacząć naukę, poznać nowych ludzi, w obcym mieście. Jestem pewna, że nie trafiłabym potem do domu.

 

Najgorszy jednak jest ten płacz, wiem że nie chcę tego robić i że to głupie, ale nie mogę nad tym zapanować. Chciałabym żyć normalnie i też mieć od kogo się odezwać, bo przez moje zachowanie mam może ze 2 znajomych z którymi utrzymuję kontakty. Oczywiście są też ludzie na forach, czy portalach i chętnie z nimi piszę, lecz gdyby miało dojść do spotkania, czy zlotu, bardzo bym się bała i nie przyszłabym no to. Trudno mi określić czego się boję i dlaczego tak jest. Ostatnio nawet, tak delikatnie na razie, zaczęłam myśleć, że lepiej byłoby gdybym nie żyła, lecz nie chciałabym sama się zabić, tylko zginąć w drodze nieszczęśliwego wypadku.

 

Boję się iść do lekarza,rozmawiać z nimi, wejść do gabinetu, bo wiedziałabym, że zanim powiem sowo będę płakać i będzie mi wstyd. Boję się powiedzieć rodzicom o tym, że chcę tam pójść, jest to dla mnie zbyt krępujące. Jestem czymś ogromnie przelękniona i nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić.

 

Mam nadzieję, znajdzie się ktoś kto przebrną przez to co napisałam i będzie umiał i chciał mi chociaż trochę pomóc.

Pozdrawiam. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początek warto sobie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego właściwie płaczę? O co mi chodzi?

 

Może nie jest to jakiś wielki problem w oczach osób postronnych ale dla mnie to wielkie zmartwienie, z którym sobie nie radzę.

 

Czasem na wielkie problemy składa się szereg małych upierdliwości.

Zdaje się, że to Ci bardzo utrudnia funkcjonowanie - nie ma co umniejszać problemu.

 

W ogóle to jakoś mnie poruszył ten Twój post. Tak się nie da. Masz 20 lat i sporo przed sobą. Trzeba się za to zabrać. Może nawet kosztem wstydu. Gdybyś w końcu zdobyła zaufanie do jakiegoś terapeuty... może byłby w stanie Ci pomóc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie umiem ci doradzić, ale wiem przez co przechodzisz. Miałam, a może i mam tak samo. Potrafię ryczeć z byle przyczyny i już nieraz sobie wstydu przyniosłam przez to. Według mnie to jakaś chwiejność emocjonalna, może rodzaj nerwicy. Jeśli nie umiesz sobie sama z tym poradzić to radze ci- zmuś się i idz do psychologa. Jak się u niego popłaczesz to nic, są przyzwyczajeni. Na forum możemy ci doradzić, ale chyba nikomu nie uda się ciebie wyleczyć. Sama się leczę na nerwicę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że nie da się wyleczyć przez posty na forum, ale ja czuje że nie dam rady. Nigdy do tej pory nie próbowałam się skonfrontować z moim problemem i jakoś sobie poradzić z tym, bo do tej pory mi to nie przeszkadzało za bardzo. Była do tej pory mało takich stresujących sytuacji, ale teraz problem narasta. Wiadomo, całe życie nie mogę siedzieć w domu przed komputerem, ale za bardzo boję się otoczenia i nie mogę zmusić się do pójścia gdziekolwiek. Cieszę się, że koleżanka zaprosiła mnie do siebie i jednocześnie boję się do niej jechać.

Problem nasila się również przez, to że teraz (może trochę zbyt późno, zaczęłam szukać kogoś bliskiego, nigdy nie maiłam chłopaka i czuję się bardzo samotna.

 

Może powinnam spróbować autohipnozy? Nie wiem czy to zadziała i czy coś rozwiąże....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też nie potrafię nawiązać relacji damsko - męskich, za bardzo się boję. Mam jakichś znajomych, przyjaciółki, ale też ograniczam z nimi spotkania. Jak co chętnie pogadam. Napisz na priva do mnie, jeśli masz ochotę, może uda mi się jakoś ci pomóc, a jak nie to chociaż pogadamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiadomo, całe życie nie mogę siedzieć w domu przed komputerem, ale za bardzo boję się otoczenia i nie mogę zmusić się do pójścia gdziekolwiek

 

Ale im wcześniej tym lepiej.

W końcu dopadnie Cię tak zwana dorosłość.

Choćby szukanie pracy - stosy CV, rozmowy kwalifikacyjne...

 

Im szybciej złapiesz balans tym lepiej dla Ciebie. Problem nie zniknie sam.

 

To okropne płakać przy kimś, na przykład przy lekarzu (wiem, przeżyłam taka wizytę) ale w końcu czyje ma być na wierzchu: Twoje racje, czy Twojego wstydu? Pora zatwierdzić wyjątek. A rycz ile wlezie, tylko idź, zrób coś - naprawdę, tak się nie da... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale im wcześniej tym lepiej.

W końcu dopadnie Cię tak zwana dorosłość.

Choćby szukanie pracy - stosy CV, rozmowy kwalifikacyjne...

Ta dorosłość dopadła mnie szybciej niż się spodziewałam, Muszę znaleźć szkołę, bo bez tego ani rusz...

Im szybciej złapiesz balans tym lepiej dla Ciebie. Problem nie zniknie sam.

Wręcz przeciwnie, będzie jeszcze bardziej narastał :(

 

To okropne płakać przy kimś, na przykład przy lekarzu (wiem, przeżyłam taka wizytę) ale w końcu czyje ma być na wierzchu: Twoje racje, czy Twojego wstydu? Pora zatwierdzić wyjątek. A rycz ile wlezie, tylko idź, zrób coś - naprawdę, tak się nie da... :(

Kiedyś płakałam przy szkolnej psycholożce, niby w podstawówce, ale pamiętam to bardzo dobrze.

Zdaję sobie sprawę że na dłuższą metę tak się nie da. Jakoś trzeba zacząć żyć normalnie.

 

W ogóle to dzięki za wsparcie i odpowiedzi. Może trochę to egoistyczne, ale gdy czytam, że ktoś miał podobny problem, czuję się trochę lepiej. Wybaczcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta dorosłość dopadła mnie szybciej niż się spodziewałam, Muszę znaleźć szkołę, bo bez tego ani rusz...

 

No widzisz.

 

I teraz - jeśli nic z tym nie zrobisz to jest ryzyko, że Twój problem (ten, czy tez kolejny) Cię sparaliżuje i w rezultacie po prostu niełatwa sytuacja urasta nad Tobą niczym Mount Everest i nagle wydaje się, że wyjścia nie ma.

 

Potrzebujesz jakiegoś oparcia, oswojenia tego wstydu chociaż w jednym miejscu, żeby się zająć Twoim problemem.

 

W ogóle to dzięki za wsparcie i odpowiedzi. Może trochę to egoistyczne, ale gdy czytam, że ktoś miał podobny problem, czuję się trochę lepiej. Wybaczcie.

 

To normalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będę próbować coś z tym zrobić. Zawsze się staram. Często mówię sobie, że tym razem będzie inaczej, że dam radę, ale nigdy jednak to się nie udawało. Jak widać sama sobie z tym nie poradzę, muszę się gdzieś udać, poszukać pomocy.

 

Spróbuję, coś zrobić, będę się starać, ale nie gwarantuje nic. Bardzo trudno jest mi się przełamać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tromi, Piszę to juz którys raz z kolei, nie Tobie, tak w ogóle.

Nie jesteś w stosunku do siebie obiektywna. Malo kto jest, dlatego nie powinnaś sama sobie wprowadzać terapii np. autohipnozy.Nie mam nic przeciwko niej, jeśli ma pomóc. Moim zdaniem to metoda, która moze wyciszyć , uspokoić.

Nie wiesz jeszcze z jakim zaburzeniem się borykasz, warto byłoby udać się do psychiatry i go poprosić o skierowanie na terapię.

Dużo ludzi z forum leczy się w ten sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja do tej autohipnozy nie jestem aż tak przekonana, nie chcę ryzykować i nawet wydaje mi się, że to mi nie pomoże. Może tylko właśnie w celach relaksacyjnych, ale raczej wolę posłuchać śpiewu ptaków na dworze albo jakiejś dobrej, spokojnej muzyki, niż nagranego głosu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×