Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

mordka36, no to bądź dla nas. Dla tych, którzy tu bywają ;) .

A dzieci na pewno Cię kochają w głębi serca, nawet jeśli córka Ci mówi, że Cię nienawidzi. Trudno jest z tym walczyć i się tej miłości dokopać. Wiem coś o tym. Z tym, że mi już powinno przejść, bo nie mam 15 lat...

 

U mnie mały stres, małe napięcie powoduje nie raz zawroty głowy, zaraz mi niedobrze, nie mam siły, prawie mdleję. :roll: Kiedyś wydawało mi się, że to głód, ale jedzenie wtedy nie pomaga. Albo mija bez jedzenia. Nagłe osłabnięcie, ot tak.

 

Tak mi się przypomniała sytuacja sprzed końca roku. Miałam zdać sprawdzian. Chciałam uciec daleko, daleko... Wydawało się, że umrę po drodze. Chciałam zniknąć po prostu. Bałam się. Kompromitacji albo sama nie wiem czego. Przed samym sprawdzianem nawet kombinowałam, aby pokazać, że przyszłam, ale zwiać gdzie pieprz rośnie, bo to było nie do wytrzymania. Nie wiem, czy nawet nie miałam przesłyszeń jak szłam z przystanku... Słyszałam jak jakieś gwizdanie za mną się wlokło. Słyszałam to przez 2-3 minuty. Popatrzyłam w tył, a tam nikogo nie było. Tutaj znowu się tak przeraziłam, że przestanę zaraz panować nad rzeczywistością i tak dalej. Cała ta droga i to, co działo się w domu przed - to był koszmar. Mówiłam sobie "wolę umrzeć, niż tam pójść". Jak można się takimi pierdołami tak przejąć :hide: ... Nie umiem się w takich sytuacjach uspokoić i wydaje mi się, że to koniec świata.

 

-- 30 lip 2012, 20:24 --

 

Mam dość terapii! Powoduje jeszcze większe napięcie w głowie. A jednak jak z niej zrezygnuję, to... To jak bym straciła siebie? Jak bym była skazana na siebie? Będę miała "wolność", której pragnę, ale i nie chcę? Znowu nie rozumiem. Ale kurcze, przecież ja przynajmniej 2 dni wcześniej już czuję ten "ból", że muszę tam iść. Może powinnam z terapeutką o tym porozmawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

coraz bardziej dojrzewa we mnie mysl , zeby pojsc do psychiatry.....

czy da sie z tego wyjsc bez lekow?

Morayaa dzieki za wsparcie

 

-- 31 lip 2012, 14:55 --

 

postanowilam zapisac sie do psychiatry

moja terapeutka stwierdzila , zebym poprosila o cos przeciwlekowego

tylko psychiatra nie odbiera.......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,jestem nowa na forum.Mam 18lat i wydaje mi sie ze borderline dotyczy mnie choc pewna nie jestem.Od kiedy pamietam zachowuje sie dziwnie,ale ostatnio mam juz dosc siebie.Czuje sie jakbym byla chodzaca bomba,nigdy nie wiadomo kiedy wybuchne,chcialabym z kims porozmawiac,popisac z kims kto mnie swietnie zrozumie.I jeszcze jedno chcialabym sie dowiedziec czy mam isc do psychologa czy do psychiatry,czy wogole gdzies isc moze mi sie tylko wydaje ze cos ze mna nie tak.Prosze pomozcie i 3majcie sie cieplutko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tygrysek194, piszesz, że masz siebie dość. Już wobec tego myślę, że wartobyłoby Ci zapisać się do psychologa. Na jakiej podstawie sądzisz, iż możesz być bordem? W autodiagnozę nie warto się bawić, to szajs, a może tylko bardziej nakręcać... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj,

 

Po 1: wiem, że łatwo mówić, ale nie diagnozuj sama siebie, bo później wpadniesz w paranoję.

Po 2:Twoje objawy wcale nie muszą świadczyć o borderline, bo jest mnóstwo innych zaburzeń, chorób, które manifestują się w podobny sposób.

Po 3: żeby rozwiać swoje wątpliwości znajdź dobrego psychiatrę i opowiedz mu o wszystkim. Dobrego psychiatrę poznasz po tym, że będzie Cię słuchał i nie będzie wpychał Ci leków (od których radzę Ci, żebyś stroniła jeśli nie są niezbędne). Zadawaj mu pytania. Pytaj co możesz dla siebie zrobić, czy powinnaś uczęszczać na terapię, a jeśli on stwierdzi, że tak to pytaj jaki to nurt byłby dla Ciebie najlepszy itp.

 

Od siebie mogę napisać tylko tyle: jeśli to ma być Twój pierwszy kontakt ze specjalistami w dziedzinie zdrowia psychicznego to polecam, wręcz radzę Ci, żebyś zaczęła od terapii (jeśli oczywiście Twój stan pozwala Ci w miarę normalnie funkcjonować). Jeśli tak nie jest i masz np., myśli samobójcze czy nie dajesz sobie rady w podstawowych sferach życia, goń do psychiatry, a później szukaj dobrego terapeuty.

 

Widzisz u siebie problem i to naprawdę dużo. Im wcześniej zaczniesz się odpowiednio leczyć, tym lepiej dla Ciebie, bo jesteś młoda i wiele rzeczy możesz zmienić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To pierwszy moj lekarz w takiej dziedzinie wiec zaczynam szukac.Jestem usmiechnieta wszystko mnie cieszy i nagle strasznie banalny powod i wpadam w szal,szczegolnie gdy cos idzie nie po mojej mysli,krzycze,samookaleczam sie,a pozniej gdy to mija,placze,ze jestem taka beznadziejna,do niczego totalne zero.Jestem z zwiazku pol roku,strasznie jestem do niego przywiazana i boje sie ze mnie zostawi.Czesto prowokuje klotnie...

To ze jest cos ze mna nie tak zrozumialam szukajac info o dda(moj facet jest) i czulam sie tak jakbym czytala o sobie mimo tego ze nie jestem dda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

. Dobrego psychiatrę poznasz po tym, że będzie Cię słuchał i nie będzie wpychał Ci leków (od których radzę Ci, żebyś stroniła jeśli nie są niezbędne).

.

dlaczego????

mam dylemat z tymi lekami, bardzo nie chcialabym ich brac , boje sie , ze mi zaszkodza

 

-- 31 lip 2012, 20:35 --

 

 

.

 

da sie wyleczyc bordera bez lekow?

bardzo sie boje skutkow ubocznych i boje sie ze bez tego nie wyzdrowieje :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na samo BPD jak zapewne wiesz, nie ma leków. Jeśli jesteś w depresji możesz je brać, ale to też kwestia sporna, bo one tylko zatuszują problem na jakiś czas, a później, niestety wszystko wraca. Można spróbować stabilizatorów nastroju, ale tutaj też nie należy oczekiwać cudów. BPD to nie choroba, a leki nie wyleczą autoagresji, strachu przed odrzuceniem, problemów ze związkami czy pustki... Jeśli obok BPD nie masz depresji, nerwicy lękowej/natręctw czy CHADu to farmakoterapii nie polecam. Psychoterapia tak. Ale to już od Ciebie zależy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie daję rady. Zakończyłam terapię. Pierwszy zgrzyt. Tylko... Czy będę w stanie tam wrócić? Już trzeci raz z rzędu czuję ten gniew, którego opanować nie potrafię... Może nie ta terapeutka? Może wyłącznie moja wina?

Myślałam, że tym razem się gniew nie pojawi, to matka mi z tekstem wystrzeliła, że ona też sobie tam będzie chodziła. Szlag wszystko trafił. Rzuciłam i nie wiem, czy to dlatego, czy jednak już przedtem coś mi się w głowie mieszało, a ja jeszcze nie byłam tego świadoma. Już trochę ochłonęłam, ale poczułam się jak bym przestała istnieć. Poza tym - znowu widziałam w jej wzroku "mam cię dość, nie lubię cię". To dopiero początek, a ja już wariuję... :cry:

 

tygrysek194, na forum nikt diagnozy nie postawi, nie wyleczy. Jeżeli mówisz, że masz siebie dosyć, to udaj się do psychologa. Psychiatrę lepiej zostaw na później. Może nie będzie niezbędny. ;)

 

mordka36, moim zdaniem leki przeciwlękowe to wtedy, gdy już z lękami rady nie dajesz. Są silne? Nie chcę robić z siebie znawcy, ale jeżeli uprzykrzają ci życie, to chyba jednak lepiej tabletki brać niż się męczyć. Skoro terapeutka tak mówi, to spróbuj zaufać (wiem, to szalenie trudne).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

psychoterapetka polecila mi cos przeciwlekowego

nie wiem jak te leki dzialaja.

chodze niby na psychoterapie, ale raz na dwa tyg , raz na miesiac i przerywam.....

na depresje biore seronil , ale tez przerywam

 

-- 31 lip 2012, 20:59 --

 

Moyraa, czytajac ciebie

widze siebie i moja corke.....

teraz wiem , jak ona musi sie czuc, :(

lęki mam straszne, boje sie wszystkiego, kiedys balam sie wychodzic z domu

teraz cale moje dzialanie jest podszyte lekiem

robie cos tylko po to zeby czegos nie stracic, pracy , pieniedzy , mezczyzny

nie robie nic z pasja, tylko ze strachu :(

 

-- 31 lip 2012, 21:10 --

 

Nie daję rady. Zakończyłam terapię. Pierwszy zgrzyt. Tylko... Czy będę w stanie tam wrócić? Już trzeci raz z rzędu czuję ten gniew, którego opanować nie potrafię... Może nie ta terapeutka? Może wyłącznie moja wina?

Myślałam, że tym razem się gniew nie pojawi, to matka mi z tekstem wystrzeliła, że ona też sobie tam będzie chodziła

moyraa a dlugo bylas na terapii?

moze to dobry pomysl , zeby mama tez pochodzila?

 

-- 31 lip 2012, 21:12 --

 

nie umiem cytowac.....dlaczego mi to nie wychodzi

ja naprawde jestem ciemna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mordka36, niekoniecznie musi być tak samo. Niekoniecznie pretensje / nienawiść do Ciebie musza być tak głębokie. Mam nadzieję, że jakoś zdołasz to ułożyć. Choć najważniejsze, żebyś siebie postawiła na nogi, a wtedy dla córki też będziesz wsparciem. ;)

 

Współczuję Ci :( . U mnie nie wszystko jest podszyte lękiem, choć często stres mnie zżera z byle powodu, lękam się i nie wiem nawet dlaczego. Nie wiem co będzie za kilka miesięcy, co będzie w szkole (a teraz matura, nie wyobrażam sobie tego), bo narazie jest coraz gorzej i nie wiem jak to zatrzymać. Najpierw chyba muszę chcieć to zatrzymać... dla siebie, dla swojego dobra. A jak to robić, kiedy nie ma się poczucia własnej wartości. Jest ono "na niby", "na chwilę". Moim jedynym (nieświadomym?) celem jest chyba niszczyć, zamiast budować.

A robić z pasją... Już zapomniałam co to znaczy :? . Robię coś dla zabicia czasu, aby COŚ się działo, aby zagłuszyć tą nicość, potem znowu po to, aby zagłuszyć emocje... Ale czerpać z tego przyjemności nie potrafię. Sporadycznie się zdarzy... Nie umiem wyzbyć się z głębi duszy (serca?) tego bólu, pustki (czy jak to określić, bo sama nie wiem) i cieszyć się życiem. Coś ściska w środku i nie pozwala.

 

Na terapii byłam chyba 6 razy - zaczęłam na samym początku czerwca. Nie wiem, może i dobry pomysł. Ale skąd taka reakcja? Może nie chcę się dzielić terapeutką? Hmm... Nie wiem :? . Nie mam pojęcia co tak naprawdę się za tym kryje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moyraa

w tej audycji radiowej ktora ci wyslalam jest duzo o relacji pacjent terapeuta

ja akurat nieuwaznie tego sluchalam , ale bylo omowionych duzo trudnosci

posluchaj , moze cos sie wyjasni

jak chcesz wysle ci jeszce raz linka

co do nienawisci mojej corki , wydaje mi sie, ze neistety jest gorzej niz myslalam..

jest bardziej samotna i przestraszona , niz zdawalam sobie sprawe

miala tez atak, padaczki nerwicowej , na ktory ja nie zwrocilam nalezytej uwagi...

po konsultacji z lekarzem w swojej sprawie znajde jej jakas terapie

musze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchałam tego kiedyś, ale tez niezbyt uważnie - szczególnie pod koniec. Posłucham jutro lub pojutrze jeszcze raz ;). Linka znajdę, dzięki :D .

Co do córki - działaj jak najszybciej, skoro coś takiego się wydarzyło. A ona jest chętna na szukanie terapeuty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jezu, nie wiem co się dzieje! Wczoraj byłam tak wściekła na terapeutkę, a teraz płaczę, bo mi tak głupio za moje zachowanie i w ogóle. Ma teraz urlop. Napisałam do niej sms-a. Z tym, że konto puste, jak się okazało... Niemal błagałam mamę przez telefon, aby mi kupiła kartkę (przy sobie nie mam pieniędzy i nie bardzo jestem w stanie tam pójść). Byłam w stanie przeszukać cały pokój, byle znaleźć numer. To już nie jest śmieszne :cry: . Wczoraj cały dzień się czułam przez to jak bym przestała istnieć i się rozpłynęła, wbiłam sobie na tyle paznokieć w rękę, że będę miała strupa. Dziś było dobrze, teraz znowu mnie naszło i mi smutno z tak głupiego powodu... Jak bym dostała gorączki. Niczego już nie rozumiem. Czym dłużej na terapii, tym bardziej zachowuję się jak małe dziecko :roll: . Teraz ją tak lubię, a pójdę tam, to znowu może być to samo, bo zmienię całkowicie punkt widzenia :? . Nie. To nie moje życie, to mi się nie przytrafiło, to jakiś koszmarny sen ... :? .

Jutro znowu pożałuję pewnie, że cokolwiek pisałam i życzyłam miłego urlopu... Ale mnie wzięło. Nie ogarniam siebie. Co innego czytać czyjeś dylematy relacja pacjent-terapeuta, a co innego przeżywać to samemu i czuć się jak wariatka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moyraa

wydaje mi sie, ze nie jestesmy jedynymi , takimi pacjentkami z takimi zachowaniami i one sie juz zdazyly przyzwyczaic :D

chociaz mnie jedna na terapie nie przyjela :?

 

-- 01 sie 2012, 18:04 --

 

ja zauwazylam , ze przy A czuje sie bezpieczna i dopiero to wszystko zaczyna wylazic.dzis plakalam prawie od rana , wczoraj tak sie poklocilismy , ze zaczelam myslec , zeby sobie cos zrobic bo to nie ma sensu. wieczorem bylo ok.

dzis znow wrocilam do seronilu , bo boje sie ze zwariuje.

mam pytanie:

czy sa jakies leki przeciwlękowe, ktore nei dzialaja nasennie?

wogole jakie sa najlepsze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko tak się zastanawiam... Czy ludzie z jakimiś innymi zaburzeniami też tak reagują? Jak już mówiłam - nie mam diagnozy. Trochę jak bym siebie nie znała. Nie z tej strony :? . A może tak bywało w życiu, ale nie pamiętam. Co ja gadam, bywało podobnie w relacjach damsko-męskich :roll: , bywa z matką .

 

Niby o tym wiem, że takie reakcje są i będą, nie jestem jedyna. A i tak sobie myślę, że pewnie jestem najgorszą pacjentką... :? . Może nie same fakty na to wpływają, ale to w jaki sposób myślę o terapeutce i jak się to zmienia. Już drugi (albo trzeci) raz miałam ochotę później dowalić jakimiś wnioskami i wczoraj idąc do domu żałowałam, że tego nie zrobiłam. Teraz źle się z tym czuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jezu, nie wiem co się dzieje! Wczoraj byłam tak wściekła na terapeutkę, a teraz płaczę, bo mi tak głupio za moje zachowanie i w ogóle. Ma teraz urlop.

norma. get used to it :smile:

 

Niemal błagałam mamę przez telefon, aby mi kupiła kartkę. Byłam w stanie przeszukać cały pokój, byle znaleźć numer. To już nie jest śmieszne :cry: .

ano nie jest. targasz granice jej prywatności, podstawowy problem przy terapii bordera ;) wpisane w ryzyko zawodowe. docelowo powinnaś nauczyć się szanować zasady jakie z Toba ustala, w praktyce bywa różnie.

 

Czym dłużej na terapii, tym bardziej zachowuję się jak małe dziecko :roll: . Teraz ją tak lubię, a pójdę tam, to znowu może być to samo, bo zmienię całkowicie punkt widzenia :? .

nie przejmuj się. od kiedy zaakceptowałam mój emocjonalny wiek, mam do siebie mniej pretensji i żalu. wg mojej wyroczni obecnie jestem 2latkiem :great: i wiecie co? nie narzekam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niemal błagałam mamę przez telefon, aby mi kupiła kartkę. Byłam w stanie przeszukać cały pokój, byle znaleźć numer. To już nie jest śmieszne :cry: .

ano nie jest. targasz granice jej prywatności, podstawowy problem przy terapii bordera ;) wpisane w ryzyko zawodowe. docelowo powinnaś nauczyć się szanować zasady jakie z Toba ustala, w praktyce bywa różnie.

W sumie sama kiedyś dała mi numer i powiedziała, że jak coś się będzie działo to mam dzwonić albo napisać. Z tym, że nic takiego się niby nie działo, no ale... :mrgreen: . Było mi z tym strasznie źle.

 

Czym dłużej na terapii, tym bardziej zachowuję się jak małe dziecko :roll: . Teraz ją tak lubię, a pójdę tam, to znowu może być to samo, bo zmienię całkowicie punkt widzenia :? .

nie przejmuj się. od kiedy zaakceptowałam mój emocjonalny wiek, mam do siebie mniej pretensji i żalu. wg mojej wyroczni obecnie jestem 2latkiem :great: i wiecie co? nie narzekam.

:uklon: Może kiedyś też uda mi się zaakceptować, że "trochę" do tyłu jestem :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zielona, na piec dni

ale ja nie moge wytrzymac bez niego jednego dnia, kiedy musi wyjechac na jeden dzien juz tydzien wczesniej nie spie po nocach i mam dola.wiem , ze to jest chore, bo przez to ciagle sie klocimy.

gdyby mnie ktos tak wiezil, to sama bym zwiala.....

ale nie umiem sobie z tym poradzic

dzis przez telefon powiedzial mi ze sie tam dobrze wyspal i zrobilam mu taka jazde ze szok :(

poklocilismy sie i sie do siebie nie odzywamy,

teraz siedze i mysle, czy go nie przeprosic, boje sie ze powiedzial to po to ze chce wrocic do mamusi :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×