Skocz do zawartości
Nerwica.com

Natręctwa myśli...


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

podobny problem mam, tylko u Ciebie dziecko a u mnie dziewczyna, czyli ktoś nowy w naszym zyciu. Było w sumie ok dopóki nie pojaawiła się dziewczyna, codziennie myśli typu "moze mnie zdradzić, pewnie mnie okłamuję, pewnie jest zła na mnie, coś moze się jej stać". Non stop do niej pisze, jak mi nie odp to "pewnie z kimś się spotkała etc". staram się z tymi myślami walczyć jak zawsze ale kurde ten niepokój strasznie mi w tym przeszkadza i zasłania racjonalne myślenie -.-

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem Cię. Wiem ze jest ciężko. Ale jeśli ciągle będziesz ja nekal sms ami to może się to zle skończyć. Rozmawiałes z nią o tym. Mówiłeś jej ze jesteś chory? Wiesz trzeba być szczerym i mówić o tym najbliższym. Byłeś u lekarza?

Moja najbliższą rodzina wie o mojej chorobie. Mąż był pierwszy który się dowiedział. Rozumieją mnie i to także mi pomaga. Mimo że bałam się strasznie im o tym powiedzieć to w końcu się jakoś zebrałam i to zrobiłam. Inni chorują na raka a my na natrectwa. Każda choroba jest wyzwaniem dla nas i dla rodziny. Ale warto nie być z tym problemem samemu. Pozdrawiam. Jeśli dziewczyna Cię kocha to zrozumie. Powinieneś iść do lekarza psychiatry. Są leki które leczą ta chorobę ale trzeba sporo poczekać na działanie. Chociaż i tak mimo to są dni lepsze i gorsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A po drugie z tymi myślami nie można walczyć. Trzeba dać im płynąć i je najprościej olewac. Postanów sobie ze będziesz do niej pisał powiedzmy 5 sms dziennie i wtedy kiedy ona napisze. Nie więcej. Wiem ze będzie ciężko bo strach będzie cię otaczał. Ale w końcu będzie coraz mniejszy i natrectwo zniknie. W innym wypadku ona może poczuć się osaczona. A twoja przypadłość może zamienić się w jakąś paranoję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

przestań nie bój się lekarza. On nikomu nie ma prawa powiedzieć o twojej chorobie. A zresztą mnóstwo ludzi na to cierpi. Niektórzy nawet sobie sprawy z tego nie zdają. A więc głową do góry i wybierz się do psychiatry. Przepisze Ci leki które wycisza strach i myśli. Chociaż to może zająć trochę czasu. Bo psychotropowych rozkręca ja się dosyć wolno. Trzymaj się nie jesteś sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio natręctwa były silne że nie kocham narzeczonego tylko wole tamtego chłopaka. Wiem że to śmieszne bo narzeczony to mója jedyna miłość ale bolą takie myśli i później wyrzuty sumienia lęk panika. Już jest lepiej a lecze sie dopiero od pół roku. Ale są dni kiedy sobie nie radze. Gdyby nie narzeczony pewnie bym się poddała. On jest dla mnie siłą i oparciem, moją motywacją. Nie chce tylko aby ta nerwica była całe zycie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lena.lena, współczuję. Moje natręctwa mówiły mi, że kocham kogoś, z kim nie miałam nic wspólnego i kto mnie irytował, przeszłam udręki, w końcu ten chłopak mi tak obrzydł, że wolałabym umrzeć niż się z nim spotkać, a jednak nadal wałkowałam "a może go kocham podświadomie i to od siebie odsuwam, a on jest mi pisany". To była bzdura, nie ma jakiejś podświadomości, która by wiedziała lepiej, czego chcemy od nas samych i której nie można się oprzeć, "ukrytej prawdy", takie rozdwojenie to byłaby schizofrenia, myśl o takiej "podświadomości" to typowy schemat myślenia nerwicowego. Osoba na tle której narosło to moje szaleństwo była dość przypadkowa i nie pamiętałabym już dawno, że ktoś taki był, gdyby nie te problemy psychiczne. Tak samo jest z tym chłopakiem, którego niby miałabyś kochać, to jest pewien straszak, jakim się posługuje Twoja nerwica, przypadkowa osoba, na jego miejscu mógłby być niedźwiedź i byś nie zauważyła różnicy.

Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki referen za wsparcie :) Masz racje w tym bo gdy cokolwiek mi sie przypomni o tamtym chłopaku to mało co pamietam o nim a te obsesje są bez przerwy schematycznie takie same. W kółko się pojawiaja. Już wiele rozumiem na czym to polega. Wiem e to tylko choroba i da się z tym żyć. Ja się uczę z narzeczonym bo on dla mnie jest wszystkim i dzięki niemu się nie poddaje :) Ale gdy wchodzi w gre lęk i panika ze te myśli skrzywdzą mojego ukochanego wtedy ciężko jest myśleć racjonalnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Proszę o pomoc ... moja przygoda z nerwicą zaczęła się około 2006 roku miałem wszystkie objawy (lęk , kołatania serca, duszności, zawroty głowy itp.)

Od 2012 roku zero objawów kompletny spokój aż ostatniego poniedziałku. Mianowice próbując zasnąć wybudziłem się z walącym sercem i brakiem tchu... Oczywiście paniczny strach lęk przy tym pojawiły mi się idiotyczne myśli których nie mogę się pozbyć ( że ktoś może mnie obserwować, że to wszystko może mi się śnic oraz że np siedząc w domu mogę być gdzieś indziej i zrobić komuś krzywdę , przez chwilę miałem myśli ze wezmę w rękę nóż który leży np w kuchni i zrobię komuś krzywdę te ostatnie myśli przeszły...W momencie pojawienia się tych idiotycznych myśli atakuje mnie lęk że (zwariowałem) Wiem że te myśli są absurdalne i nieprawdziwe że nie ma możliwości żeby mnie ktoś obserwował oraz zdaję sobie sprawę iż to jawa nie sen... ale im bardziej walczę z tymi myślami tym bardziej atakuje mnie lęk że mam schizofrenię wtedy dopada mnie kompletna histeria cały czas się nakręcam tym myśleniem . Muszę powiedzieć że naczytałem się dużo na necie na temat schizofrenii i teraz myślę że ją mam albo że są to jej początki. Nadmieniam że iż po ataku udałem się od razu do psychiatry który stwierdził nawrót nerwicy lękowej i doszły do tego myśli natrętne. Po wizycie u psychiatry udałem się do psychologa który powiedział że nie widzi objawów schizofrenii powiedział tyle że jest we mnie dużo lęku... Jestem umówiony na terapię... Mogę powiedzieć jeszcze tylko tyle że chcę się spotykać z ludźmi, mam chęć wychodzenia z domu (np byłem teraz na grillu ze znajomymi w momencie jak pochłonęła mnie rozmowa z nimi to jakby myśli odpłynęły jakby objawy ustały ... innych objawów nie widzę. I teraz pytanie do was jak myślicie to nerwica czy coś gorszego ? Ps: jeśli powieliłem temat to przepraszam ale na szybko szukam pomocy

"Ciesz się młodzieńcze w młodości swojej a serce twoje niech się rozwesela"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SCUD

Ja nie lekarz, ale wyglada to na nerwice. Zaufaj lekarzowi, skoro on twierdzi ze nie masz schizofrenii, to znaczy ze jej nie masz. U mnie tez tak jest, ze jak sie znajdzie, cos co skupi moja uwage I odwroci od tych mysli, to ich nie ma. A wczesniej chodziles na terapie? Czy leki?

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W 2012 miałem ataki lęku + ta myśl o tym że mogę być w innym miejscu i robić jakąś głupotę lub krzywdę jakiejś osobie, przy tych myślach oczywiście atak lęku że zwariowałem uczucie przy tym było podobne do "kaca moralnego"

Oczywiście wtedy również zdawałem sobie sprawę o absurdalności tej myśli. Od razu wizyta u Psychiatry diagnoza nerwica + natrętne myśli ... Po rozmowie z psychiatrą że to nerwica objawy ustały jakby ręką doją zero myśli zero lęku. Także terapia czy leki były nie potrzebne.

Teraz już nie wiem czy sobie bardziej wymyślam albo czy te myśli to wynik nerwicy lub tego że panicznie boje się schizofrenii czasem mam myśli że będę widzieć rzeczy których nie ma lub nie widzieć tych rzeczy np samochodu na ulicy i w ten sposób spowoduje wypadek

Nadmienię że ostatni miesiąc był dla mnie bardo stresujący + przypadkowo miałem spotkanie z dwoma chorymi osobami na schizofrenie. A tak na marginesie to moja narzeczona mówi że jestem trochę hipochondrykiem i pewne rzeczy sobie dopowiadam np takie (jej wujek miał atak wyrostka po czym na imprezie rodzinnej opowiadał o objawach przebiegu ze szczegółami tego ataku... Na moje nieszczęście wszystko słuchałem mogę powiedzieć tylko tyle ze ponad dwa tygodnie bolało mnie podbrzusze okolice wyrostka żołądek . Generalna masakra :)

"Ciesz się młodzieńcze w młodości swojej a serce twoje niech się rozwesela"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W 2012 miałem ataki lęku + ta myśl o tym że mogę być w innym miejscu i robić jakąś głupotę lub krzywdę jakiejś osobie, przy tych myślach oczywiście atak lęku że zwariowałem uczucie przy tym było podobne do "kaca moralnego"

Oczywiście wtedy również zdawałem sobie sprawę o absurdalności tej myśli. Od razu wizyta u Psychiatry diagnoza nerwica + natrętne myśli ... Po rozmowie z psychiatrą że to nerwica objawy ustały jakby ręką doją zero myśli zero lęku. Także terapia czy leki były nie potrzebne.

Teraz już nie wiem czy sobie bardziej wymyślam albo czy te myśli to wynik nerwicy lub tego że panicznie boje się schizofrenii czasem mam myśli że będę widzieć rzeczy których nie ma lub nie widzieć tych rzeczy np samochodu na ulicy i w ten sposób spowoduje wypadek

Nadmienię że ostatni miesiąc był dla mnie bardo stresujący + przypadkowo miałem spotkanie z dwoma chorymi osobami na schizofrenie. A tak na marginesie to moja narzeczona mówi że jestem trochę hipochondrykiem i pewne rzeczy sobie dopowiadam np takie (jej wujek miał atak wyrostka po czym na imprezie rodzinnej opowiadał o objawach przebiegu ze szczegółami tego ataku... Na moje nieszczęście wszystko słuchałem mogę powiedzieć tylko tyle ze ponad dwa tygodnie bolało mnie podbrzusze okolice wyrostka żołądek . Generalna masakra :)

No to to jest nerwica.

Ja od wizyty u ginekologa, gdzie powiedzial mi,ze mam torbiel, czulam kurcze I bole przez 3 tygodnie. A wczesniej nie, bo nawet nie wiedzialam, ze tam cos jest. ;) nerwica ma to do siebie, ze straszy tym, czego sie boisz.

Mysle ze terapia to dobry pomysl I zycze powodzenia. Bedzie dobrze :great:

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnośnie tych myśli dotyczących (snu, że wszytko to może mi się śnić ) może wynikać z mojej nastoletniej głupoty, mianowicie w wieku lat może 16-17 na imprezie przesadziliśmy z paleniem pewnej "rośliny". W momencie kiedy wszyscy byli już zrobieni że tak powiem, zaczęliśmy oglądać film pod tytułem drabina jakubowa :/

"Ciesz się młodzieńcze w młodości swojej a serce twoje niech się rozwesela"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja miałem na odwrót, pamiętam jak byłem mały (7-9) coś się ze mną działo tzn typowo nerwicowe przypadłości. Po obejrzeniu jakiegoś filmu wszystko mi minęło na ok 10 lat. Niestety nie pamiętam tytułu filmu i dokładnie o czym był ten film :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się że to co oglądamy też mam duży wpływ szczególnie jak jesteśmy wyczuleni i podatni na pewne sprawy. Tak jak napisałem pewne rzeczy które się dzieją ze mną mogą być powiązane z tymi filmami np Drabina Jakubowa, Incepcja ....

"Ciesz się młodzieńcze w młodości swojej a serce twoje niech się rozwesela"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SCUD, wiele osób ma takie natręctwa, że zrobiliby krzywdę bliskim, to pewnie jest ciężkie, ale te myśli to nerwica, niektórzy nawet się boją, że np. schowali gdzieś nóż, żeby mieć pod ręką, a nic takiego nie miało miejsca. Jeśli boisz się, że coś zrobisz, to tego nie zrobisz. Ja na przykład na peronie metra bałam się, że skoczę pod pociąg i oczywiście nie skoczyłam, a ten lęk już mi przeszedł.

Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A oto moja historia..Mam 19 lat.Od około 3 tygodni bardzo męcze się z pewną sytuacją.Zacznę od początku.Od 4 i pół lat mam chłopaka.Bardzo się w sobie zakochaliśmy , tak że przez pierwsze pół roku praktycznie każdy dzień spędzaliśmy razem.Po pół rou mój chłopak musiał wyjechac do rodziców za granice na wakacje(2 miesiące). Była to nasza pierwsza i długa rozłąka.Bardzo się jej bałam,a najbardziej tego że wszystko sie rozpadnie.Kiedy wrócił faktycznie było gorzej.Myśle teraz że te moje obawy to wszystko sprawiły, doprowadziły do tego.Ciągle myślałam że wszystko sie już skonczyło-uczucie wygasło.Postanowiłam jednak wtedy zostać z moim chłopakiem , po kilku miesiącach wróciło wszystko do normy-znów byłam bardzo szczęśliwa.Każdego lata mój chłopak wyjeżdża , i moje wahania pojawiły się jeszcze kilka razy ale wszystko mijało po kilku dniach.Teraz dręczą mnie te myśli codziennie od 3 tygodni.Mam wrażenie że wariuje.Czasami układam sobie w myśli jak to będzie kiedy zerwiemy ; a czasami wiem że go kocham i że lepszego chłopaka nie znajdę od niego(mamy wspólne plany na przyszłość )Przez ostatnie 3 lata nasz związek bardzo dojrzał.Wiem że musze to wszystko uporządkować bo inaczej strace chłopaka;sama się dziwie że to wszystko wytrzymuje..(zawsze mu mówie że coś takiego mam ).On zawsze mnie wspiera i jest przy mnie , teraz chyba ma już tego dosyć..

Jak myślicie , czy to też nerwica ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×