Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
fallenone26

DDA a zycie zawodowe

Rekomendowane odpowiedzi

Jak sobie radzicie w zyciu zawodowym? Jak bardzo doswiadczenia z dziecinstwa wplynely na wasza kariere zyciowa? Czy bycie DDA bardzo utrudilo wam start w zycie?

 

Ciekaw jestem waszych opinii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieciństwo , ciagnie się za mną do dziś.Jest obecne w każdej dziedzinie mojego życia.Niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak sobie radzicie w zyciu zawodowym? Jak bardzo doswiadczenia z dziecinstwa wplynely na wasza kariere zyciowa? Czy bycie DDA bardzo utrudilo wam start w zycie?

 

Ciekaw jestem waszych opinii.

 

Zaje....iscie utrudnilo. Poczatki zawodowe byly koszmarem.

 

Po dwoch latach pracy najbardziej przeszkadza mi brak stabilnosci emocjonalnej i slabe umiejetnosci spoleczne. Lapie sie na tym, ze czesto umiem wiecej od innych, ale przegrywam bo oni lepiej sie obracaja w towarzystwie. To wk....a :( Boje sie tez wyzwan, a jednoczesnie caly czas jestem nim poddawany. W efekcie w wieku 25-lat pojawily mi sie 3 pierwsze siwe wlosy... ehh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co znaczy DDA, ale wiem jak moja nerwica utrudnia mi życie i pracę!!! Nie poddawajcie się!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze jedna rzecz - wchodze w pracy w moje domowe schematy. Np. moj dyrektor mega przypomina mi starego, wiec zachowuje sie w stosunku do niego

jak do ojca, czyli klocimy sie. On mnie gnebi, a ja mu robie na zlosc. Oczywiscie ja obrywam bardziej... sic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za informacje:) Ja się nie poddam i wam tego życzę:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie mam DDA, ale mi bardzo utrudnia zjebana choroba wszystko, Z aktualnej na dniach lece jakos.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zdrowy nigdy chorego nie zrozumie...niestety

 

Wlasnie czuje wk....ie na mojego dyrektora, bo nie odpisuje mi na maila. Zawsze ma ten j.....y BlueBerry przy sobie i odpisuje o kazdej porze, wiec jak nie odpisuje to pewnie mnie lekcewazy.... jak moj stary. Wiem to glupie myslenie, ale ja tak rozumuje, to jest syndrom DDA :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wychowanie w patologicznej rodzinie zniszczylo mnie i cale moje zycie.

 

napisz cos wiecej, w jaki sposob Cie to zniszczylo ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej

ja cierpię na lęki ale także mam ojca alkoholika więc kwalifikuję się do DDA, chociaż nigdy na takiej terapii nie byłam

zycie mam średnio udane, obecnie jestem w domu bo odstawiam leki, byl czas kiedy sama malo nie wpaładlam w alkoholizm, trzeba zyc- mysle ze dobra terapia by mi sie przydala, ale o fachowców trudno :(

 

ps. ja akurat nie zrzucam wszystkich win na ojca (bo go kocham i mam z nim obecnie dobre relacje), ale przez wtyd za ojca ktory towarzyszyl mi od dorastania i złe relacje pomiedzy rodzicami - mam zachwiane poczucie bezpieczeństwa i kłopoty z wartościami w życiu, nie mam wzorców, jestem zagubiona, cięzko mi podjmowac decyzje i brac na siebie odpowiedzialnosc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja życia zawodowego nie posiadam. mam za sobą 3-miesięczny staż. w styczniu będzie kolejny. mam problem ze zwierzchnictwem. szefowa się na mnie poznała i po jakimś miesiącu przestała stawiać mi wymagania, za wszystko brałam się sama. ale dorosłe życie to taki bieg przez płotki, kolejne, coraz trudniejsze wymagania stawiane jedne za drugimi. tego się nie uniknie, ja jakoś funkcjonować w takim świecie nie potrafię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szybko zauważyła że im bardziej przy czymś obstaje tym silniej ja się buntuję. ogólnie mam obrzydzenie do spełniania oczekiwań innych. całe życie pozwalałam na zachowania które na dłuższą metę niszczyły mnie. nie potrafiłam odmówić nawet gdy było to dla mnie jedynym ratunkiem. ze skrajności w skrajność. albo pozwalam na wszystko albo na nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi ogromnie utrudnilo i nadal utrudnia zycie zawodowe. Po prostu nie wiem co z tym mam zrobić... Nie mogę się zmienic/przełamać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mysle ze jednak ogólnie bycie dda sprzyja w pracy bo jestesmy perfekcjonistami i mozna na nas liczyc.pomyslcie tez o tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mi daleko do perfekcjonizmu;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wujek_Dobra_Rada, a od kiedy jestes dda? :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Shadowmere, Wiedziałem, że o czymś zapomniałem :P Ale dziadek był. To będzie dorosłe dziecko dda :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Shadowmere, Wiedziałem, że o czymś zapomniałem :P Ale dziadek był. To będzie dorosłe dziecko dda :P

 

dorosly wnuk dda :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja poszłam do pracy i cały czas byłam koszmarnie spięta i przerażona, że to co robię, robię nie tak, jak trzeba. Nikt mnie nie oceniał, mało kogo obchodziło, co i jak robię, a i tak umierałam ze stresu. Było mi słabo i niedobrze, kiedy tam szłam, nie mogłam zjeść śniadania i ciągle miałam ściśnięty żołądek i gardło. To pochłaniało całą moją energię, której i tak miałam coraz mniej. W końcu zrezygnowałam, bo dalej tak nie mogłam. Kolejna porażka w życiu. Kolejne wyzwanie, z którym sobie nie poradziłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja poszłam do pracy i cały czas byłam koszmarnie spięta i przerażona, że to co robię, robię nie tak, jak trzeba. Nikt mnie nie oceniał, mało kogo obchodziło, co i jak robię, a i tak umierałam ze stresu. Było mi słabo i niedobrze, kiedy tam szłam, nie mogłam zjeść śniadania i ciągle miałam ściśnięty żołądek i gardło. To pochłaniało całą moją energię, której i tak miałam coraz mniej. W końcu zrezygnowałam, bo dalej tak nie mogłam. Kolejna porażka w życiu. Kolejne wyzwanie, z którym sobie nie poradziłam.

 

Rozumiem cię bardzo dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×