Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość brokenwing

Czy to dobrze czy źle?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Mam do Was pytanie .

Mam taki mechanizm;

Jeśli w moim otoczeniu jest osoba o podobnych problemach ,jak moje .Staram się jej pomoc ,doradzić wykrzesać w niej trochę optymizmu.Mowie rzeczy w które sam mało wierze ,wiem jednak ,że to może pomoc ,temu komuś.Prawdopodobnie ,tez utrwalam i w sobie pozytywne myślenie ,niestety mój tok myślenia karze mi ...potem mieć wyrzuty z powodu przekazywania myśli ,które osobiście ignoruje.Reasumując jest mi łatwiej pomagać "komuś" niż sobie .W zasadzie taka pomoc innej osobie ,powoduje ,że sam czuje sie zeszmacony i wyzuty z sił .

Czy ktoś ma podobnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja też tak mam. Wręcz przyciągam takie ''potłuczone'', podobne do mnie osoby i doradzam, wymądrzam się, uspokajam, inspiruję, pocieszam; służę za terapeutę-amatora, niektórym rzeczywiście jakoś tam pomagam, i przez chwilę czuję się taki dobry i taki mądry i w ogóle, a potem uświadamiam sobie gdzie i w czym sam tkwię..... :shock::?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dean, nie sądzę.

Mam tak samo jak brokenwing, ja wiem w co powinnam uwierzyć, ale nie wierze, co nie zmienia faktu, że innym mogę to podsunąć i pomóc.

Mój ból pozostanie, i poczucie, że plote rzeczy, które dla mojej mentalnosci są bzdurami, ale może komuś pomogą.

Siebie uratować to gorsza sprawa, do kogoś czasem wystarczy wyciągnąć rękę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szczerze myślę że jeśli nie umiesz pomoc sobie to nie pomożesz nikomu innemu.

Uważam, że to totalna bzdura.

Gdy słuchamy kogoś widzimy cały obraz sytuacji, możemy spojrzeć obiektywnie, niczego nie koloryzujemy. Stąd nasza rada jeśli jest szczera, jest ona też bardzo cenna. Pytanie, jak ta osoba ją wykorzysta..

 

Gdy patrzymy na swoje problemy, często wydaje nam się, że nie mamy w nikim oparcia i żyjemy tylko tym problemem - na nim się wciąż skupiamy nie zauważając, że umykają nam kolejne sekundy życia, w których powinniśmy radować się, że wciąż jesteśmy.

 

Błędem jest za duże skupianie się na problemach. Analizy typu: czy to dobrze, że tak się stało, czy nie? Czy to ważne? Tak po prostu stało się, odczujemy pewne skutki, ale nie cofniemy czasu, nie zmienimy tego. Skupmy się więc na tym co ważne, na co mamy wpływ, na tym co TERAZ. I rozkoszujmy się tą sekundą, która właśnie trwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dean,

 

Zalezy jaka pomoc....

 

Jezeli czyjes problemy sa realne to mozna podsunac jakies rozwiazania, ktore nam pomogly. (to jednak wiadomo, ze jest trudne).

 

Lub z drugiej strony, czasami ludzie maja wyimaginowane problemy w stylu zbyt wysokie wymagania od zycia, kompleksy co do intelektu lub fizycznosci (czesto wyssane z palaca przez krzywe spojrzenie na siebie, perfekcjonizm lub porownywanie sie do sztucznych idealow z photo shopa lub najczesciej przed niedowartosciowanie przez rodzicow) - czasami mozna kims wstrzasnac, czasami wystarczy kilka rozmow zeby komos odmienic skrzywione autoodibicie itp itd Oczywiscie nie mowie tutaj o prawdziwych ciezkich nerwicach czy depresjach ale jakis problemach psychologicznych, zyciowych itp itd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To zależy co kto rozumie jako pomoc. Przecież ani my, ani nawet lekarze, czy psychoterapeuci nikomu jego problemów nie rozwiążemy, ale zawsze możemy wesprzeć, wysłuchać, otrzeć łzy... A to też jakaś pomoc. Doradzić coś innym też jest łatwiej, bo mamy dystans, o który trudno jeśli chodzi o nasze własne problemy. Tak myślę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dean,

 

Raczej chodzilo mi o to , ze przykladowo nam czy komus pomogly dane rady to raz.

 

A dwa to, ze np Tobie jakies rady czy dana terapia nie pomogla to absolutnie NIE znaczy, ze NIE pomoze innym, bo kazdy czlek jest indywidualnoscia i tak jak z lekami tak jest z radami i terapiami, nie ma uniwersalnych srodkow na dane schorzenie.

 

 

W USA jeden z najwyzszych wskaznikow samobojstw jest wsrod...psychiatrow...a psychiatra i terapeutyka w Stanach jest chyba na najwyzszym poziomie na calym globie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Szczerze myślę że jeśli nie umiesz pomoc sobie to nie pomożesz nikomu innemu.

 

Tak,to może być substytut.

Wiemy ,że jest nam potrzebna pomoc więc udzielamy jej na lewo i prawo .I oczekujemy ,że w końcu ,ktoś nam pomoże bo sami nie potrafimy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×