Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Sorrow

Mógłby mi ktoś to wszystko wyjaśnić?

Rekomendowane odpowiedzi

Ok, nie rozumiem jednej rzeczy. Mianowicie:

Co sprawia, że ludziom chce się codziennie wstawać do szkoły, że chce się im robić na świadectwa z paskiem, że chce się im zdawać maturę na 5, że chce się im studiować, że chce się im spędzać po kilka godzin dziennie na nauce np. rysunku albo programowania, itd?

 

Co sprawia, że ludziom chce się robić komiksy, książki, gry komputerowe, muzykę, mieszkania, domy, itd?

 

Czy ktoś mógłby mi to wyjaśnić, bo to jest dla mnie niepojęte :? .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

podpisuję się pod pytaniem.

mogę jedynie odpowiedzieć na podstawie własnej pozycji we wszechświecie. wiem, czego mi brakuje - sensu i celu. więc może o to chodzi. ludzie działają zadaniowo, wykonują zaplanowane czynności, bo są one drobnymi celami. przestają się zastanawiać nad głębszym sensem własnej egzystencji i pochłaniają ich te drobne cele - zadania. ja tak nie potrafię, wszystko wydaje mi się bez-sensem, skoro nie mam własnych celów i ciągle myślę nad tym "po co"? kolejny bez-sens.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dokładnie, robimy COŚ bo mamy CEL, cel nas motywuje do działania.

 

Nie chce mi się wstawać z łóżka, ale miałam szkolenie na ten temat i mam w materialach opisane jak to działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cel nie jest dla mnie wystarczającym wyjaśnieniem. Cele same w sobie do niczego nie motywują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

poniekąd Cię rozumiem, czasem trzeba się po prostu zmuszać.

 

Czytałam książkę pewnej Pani, ktora opisywala jak radziła sobie z depresją. Napisała, że trzeba się zmuszać, bo w depresji nie przyjdzie chwila, kiedy będzie Ci sie chciało. Ani dziś ani jutro. Prawdopodobnie nigdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale w jaki sposób się zmuszać? Czasami nie udaje się zmusić. Tak w sumie to często się nie udaje zmusić. Jak np. zmusić się do rysowania jednego rysunku przez 8 godzin?

Albo do nauki programowania/muzyki/itp. itd?

 

Siłą rzeczy jak każde użycie woli zmniejsza jej poziom (z tego co czytałem zarówno koncentracja jak i wola nie są niewyczerpane) a każdy test woli ma określone ryzyko niepowodzenia w zależności od stopnia trudności. Dlatego np. nie da się zerwać z nałogiem jak człowiek go lubi. Bo zawsze prędzej czy później źle wyrzuci kością na teście woli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no więc właśnie, musisz mieć do tego rysunku (przykładowo) określone uczucie (koncepcja sentymentalna :D ).

 

__

zmusisz się raz, drugi i jakoś poleci. tylko zmuś się chociaż raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sorrow szczęście daje napęd do życia i działania. Dlatego tak często nam- nerwicowcom się wszystkiego odechciewa. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Odpowiedź na Twoje pytanie Sorrow jest jedna: ludzie robią te rzeczy bo im to sprawia przyjemność i satysfakcję:)I w sumie zawsze przy leczeniu nerwic czy depresji stara się, aby człowiek poczuł radość nawet sztucznie wywołaną lekami, bo to ona napędza do działania:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Motywację daje wyznaczony cel i poczucie spełnienia oraz satysfakcji na mecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No, ale jest dużo rzeczy, które dają satysfakcję a które wymagają dużo mniej cierpienia i skupienia.

 

W jaki sposób szczęście ma sprawiać, że człowiek będzie siedział 8 godzin nad rysunkiem albo programem? Czemu szczęśliwy człowiek miałby cokolwiek robić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W jaki sposób szczęście ma sprawiać, że człowiek będzie siedział 8 godzin nad rysunkiem albo programem? Czemu szczęśliwy człowiek miałby cokolwiek robić?

 

Jeśli robienie tego sprawia mu przyjemność.

Mi się wydaje, ze dla zdrowego człowieka nicnierobienie jest nie do zniesienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W jaki sposób szczęście ma sprawiać, że człowiek będzie siedział 8 godzin nad rysunkiem albo programem? Czemu szczęśliwy człowiek miałby cokolwiek robić?

 

Jeśli robienie tego sprawia mu przyjemność.

Mi się wydaje, ze dla zdrowego człowieka nicnierobienie jest nie do zniesienia.

Nic nie robienie to skrajność. Robienie tego samego godzinami to inna skrajność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są rzeczy, które naprawdę dają szczęście. Te, w które włożyliśmy więcej pracy, dają je jakby podwójnie. I są rzeczy, które robimy ze strachu przed porażką. Takie, których robienie zwiększa nasze szanse na to, że nie będziemy musieli kiedyś powiedzieć: "schrzaniłem". I są rzeczy, które robimy w obawie, że inni się na nas zawiodą.

 

To wszystko jest jakimś paliwem, które sprawia, że się chce (lub musi, ale generalnie na jedno wychodzi).

 

Och, zapomniałam jeszcze o przyzwyczajeniu. Kiedy robimy coś od dłuższego czasu, to bywa, że przestajemy myśleć nad tym, czy tego chcemy. Po prostu to robimy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ha. Sorrow... Co do nauki i świadectw to jest to chyba zależne od wychowania i ambicji. Albo czasem zdarzają się ludzie zainteresowani jakimś tematem i chcą wiedziec o nim jak najwięcej. No cóż... Pasja.

I założę się że ty też robisz coś przez wieeele godzin co inny nazwaliby marnowaniem czasu i pytaliby się:

"Chce ci się ?" czy "Jak możesz robic to przez tyle godzin ?"

A mówię tu o warhammerze którego najwyraźniej lubisz ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Są rzeczy, które naprawdę dają szczęście. Te, w które włożyliśmy więcej pracy, dają je jakby podwójnie. I są rzeczy, które robimy ze strachu przed porażką. Takie, których robienie zwiększa nasze szanse na to, że nie będziemy musieli kiedyś powiedzieć: "schrzaniłem". I są rzeczy, które robimy w obawie, że inni się na nas zawiodą.

Nie rozumiem.

 

Ha. Sorrow... Co do nauki i świadectw to jest to chyba zależne od wychowania i ambicji.

Czyli w zasadzie to jest zależne od działań jakichś innych ludzi, którzy zajmowali się programowanie człowieka?

 

I założę się że ty też robisz coś przez wieeele godzin co inny nazwaliby marnowaniem czasu i pytaliby się:

"Chce ci się ?" czy "Jak możesz robic to przez tyle godzin ?"

A mówię tu o warhammerze którego najwyraźniej lubisz ;)

Nie powiedziałbym by cokolwiek co robię wymagało jakiegoś specjalnego wysiłku, regularności działania albo przeskakiwania jakichś kłód rzucanych pod nogi. Chociażby taki Warhammer 40000 - twórcy zrobili wszystko by był on jak najbardziej przystępny i by sam wciągał.

Jakoś np. twórcy podręczników szkolnych tak nie potrafią. Ba, wręcz dążą do tego by były nudne, trudne do czytania i co ważniejsze były dużo mniej użyteczne niż notatki z lekcji. Z podręczników szkolnych nie tylko się trudno uczy ale wręcz się nie da - trzeba kombinować od kogo pożyczyć notatki. Oczywiście nikt nie chce pożyczyć.

 

Zresztą zwyczajnie nie zdarza mi się robić rzeczy przez wiele godzin. Nie zdarza mi się np. siedzieć nad fanartem przez dłużej niż godzinę a i tak średnio spędzam nad takim z 20-30 minut.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorrow, Mam zajebistą pracę, która sprawia, ze się realizuje. Sprawia mi radość to co robię :D

Studia też mam w tym samym kierunku i na te przedmioty które lubię stawiam się zawsze :mrgreen:

Dlaczego ? Bo lubię to robić, sprawia mi to przyjemność poprostu - tak jak jedzenie ulubionego żarcia, opalanie się, całowanie itd :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba jakos zacisnac zeby zeby zarobic na zycie, co poradzic. Do pracy mozna sie nawet przyzwyczaic, na poczatku mi sie wydawalo to niepojete ale jednak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej mi chodzi o zdobywanie różnych umiejętności.

 

Jak np. w ogóle ludzie wytrzymują spanie po 3-4 godziny żeby zdążyć do szkoły? I tak przez 4 lata?

Ja wysiadam po maximum tygodniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakbym spała 3-4h to bym chodziła nieprzytomna i wykończyłabym się psychicznie. Dla mojego organizmu to ważne - sen co najmniej 7-8 godzin, najlepiej 9.

 

Generalnie, jak się ma depresję czy stany depresyjne - to każdy wysiłek jaki podejmują inni jest dla chorego niewytłumaczalny, bo po co to? Głodny sytego nie zrozumie..... :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jakbym spała 3-4h to bym chodziła nieprzytomna i wykończyłabym się psychicznie. Dla mojego organizmu to ważne - sen co najmniej 7-8 godzin, najlepiej 9.

U mnie też. Generalnie rzecz biorąc to ze szkołą u mnie wygląda tak:

Najpierw stwierdzam, że będę świetnym, piątkowym uczniem (z moją pamięcią i inteligencją zwykle wystarcza, że jestem na lekcjach by dostawać piątki) i że w tym półroczu będę regularnie chodził do szkoły.

 

Próbuję iść spać pierwszego dnia. Zwykle coś mnie denerwuje, nie mogę zasnąć do 3-4tej.

Jadę do szkoły półprzytomny, jakoś zdążam, siedzę cały dzień.

Jakoś ciągnę przez pierwszy tydzień a potem zaczyna się sypiać, bo już nie wytrzymuję niedoborów snu.

 

Generalnie rzecz biorąc to dla mnie nie istnieje coś takiego jak spanie o określonej porze. Jak mnie coś pasjonuje albo denerwuje to nie mogę spać - mam maksymalne skupienie i maksymalną aktywność w celu zajęcia się tym. Zasypiam dopiero jak mam wyczerpany power a nie o określonej porze.

Poza tym jak bardzo staram się chodzić spać o określonej porze, to mam taki dryf, że codziennie jestem zmęczony i zasypiam o jakieś pół godziny później. Przez co bardzo szybko nie mam kiedy spać przed szkołą. No i generalnie rzecz biorąc, to u mnie najlepiej jest ze skupieniem i kreatywnościa po północy.

 

Ogólnie rzecz biorąc to mnie zwykle na dwóch-trzech pierwszych lekcjach nie ma.

 

Generalnie, jak się ma depresję czy stany depresyjne - to każdy wysiłek jaki podejmują inni jest dla chorego niewytłumaczalny, bo po co to? Głodny sytego nie zrozumie..... :-|

Mnie bardziej dziwi ilość i powtarzalność tego wysiłku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sorrow to jest PRZYJEMNOSC - albo zapowiedz jakiejs przyjemnosci, nagrody z tym związanej (dobrej oceny, satysfakcji z pracy, pieniędzy , pochwały , itd).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorrow, za każdym razem jak wstaję do pracy do radia o 5.40 to klnę, jestem nieprzytomna i źle się czuję....ale jak siadam przy mikrofonie, czytam wiadomości to adrenalina się podnosi i jest coraz lepiej...codziennie jest coś innego, nie ma takiej rutyny, ze szkołą jest gorzej, dlatego cieszy mnie fakt, żem już na piątym roku ;)

 

Problem w tym, że jak nie widzę celu w robieniu czegoś to ciężko mi się zebrać, zmorą są dla mnie czynności domowe. Musi mnie coś napaść to wtedy cały pokój, dom robię na błysk......ale tak żeby tylko np poodkurzać to nigdy mi się nie chce, pozmywać - no i w domu z tego powodu po dziś dzień mam awantury....tak samo było w szkole średniej. Wiedziałam co mnie interesuje - a resztę olewałam, same sztuki z matematyki, fizyki - po grzyba mi to..... :roll:, nieobecności też było sporo. No i miałam rację ( jak do tej pory) nie potrzebne mi to było w ogóle.......

 

Tak samo miałam gdy pracowałam w wakacje na produkcji, przy taśmie.....trzeba było wstać o 3.40 żeby dojechać na 6 do pracy :mrgreen:

Gdyby nie to, że całkiem nieźle tam zarabiałam to w życiu bym nie jechała...masakra to była, ale nie miałam wyboru. Albo ta praca albo zero wakacji.....wyjazdów....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to widzę tak:

Robię coś, bo widzę w tym cel. Celem dla mnie jest osiągnięcie pewnego pragnienia, spełnienie marzenia. Staram się rozwijać i żyć tak jak tego zawsze pragnąłem.

W pierwszym poście napisałeś o np. zdobywaniu dobrych ocen, uczestniczeniu w wyścigu szczurów itp. Tego nie zrozumiem nigdy i nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. Ja robię to co lubię i co przynosi mi (teraz lub w przyszłości) satysfakcję. Z natury nie podejmuje się działań, których efektów nie zobaczę, lub efekty nie będą w miarę pewne.

Wolę sam kierować swoim życiem. Jak mi coś nie wyjdzie będę winił za to tylko siebie a nie system.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi już sam cel nie wystarcza, chialabym żyć jak włóczęga tylko, żeby mi kasa rosła na drzewie.

 

Dla rodziny nic się nie liczy, właściwie dla siebie samej nie mam po co się starać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×