Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
dziewczynka24

proszę przeczytaj i odpowiedz, zależy mi..

Rekomendowane odpowiedzi

Bardzo mi zależy na odpowiedzi: czy to, że ktoś idzie z kolegą jako osobą towarzyszącą na wesele jego znajomego, to coś potwornego?

 

Zaznaczam że mam 25 lat, znam tego kolegę dobrze, nie jest kryminalistą, tylko porządnym, kulturalnym człowiekiem i mamy ze sobą dobry kontakt.

Moja nadopiekuńcza matka zrobiła mi awanturę gdy się dowiedziała, że mam zamiar iść na wesele. Czy powinna tylko ostrzec przed niebezpieczeństwami dorosłą córkę i przypomnieć żeby na siebie uważała, czy to, że zrobiła awanturę i zabroniła to adekwatne do sytuacji posunięcie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem czemu w ogóle pytasz, bo to chyba oczywiste. Ale jeśli chcesz odpowiedź, to nic potwornego. Bierz kolegę i idź na wesele.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja nie pytam retorycznie!!!

Ja naprawde się zastanawiam, czy czasem nie jestem jakaś dziwna, że mi takie pomysły do głowy przychodzą. Mama twierdzi, że ze mną jest cos nie tak, żeby tak z kolegą, do nieznanego toważystwa... Może i żeczewiście to niebezpieczne... Ale chyba inni ludzie też tak robią? Chodzą przecież na wesela, nawet jak nie znają pary młodej, tylko są jako osoba toważysząca. Ale mama twierdzi, że ze mną jest coś nie tak..

Napawde zależy mi na opini osób postronnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziewczynka24,

Przede wszystkim. Zmień studia i zacznij studiować ortografię, bo z takimi bykami to dopiero wstyd! :shock:

 

Po drugie, moim zdaniem Twoja matka jest chora i relacja Twoja z nią. Jak ona może zabraniać 25-letniej kobiecie pójść na wesele z kolegą?! Przecież to jest NIENORMALNE. :evil:

Ona nie ma prawa się wtrącać w Twoje wybory życiowe.

 

P.S. Przepraszam za ostry ton. Nie znam Cię, nie wiem, może cierpisz na jakąś ostrą depresję czy chorobę. Z góry przepraszam.:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wybaczcie błędy- dysortografia.

 

:hide:

 

 

Wrażliwy, ja nie wiem czy to chory związek, ja z nimi (babcia, mama) mieszkam od urodzenia, nie widzę tego jakby z boku, ja w tym tkwie. Mam pewne podejżenia, że coś tu jest nie tak, bo gdybym powiedziała o tym co się stało dzisiaj znajomym, to chyba by się przerazili.

Zrobiłam małą prowokację. Wiedziałam, że to może być ostra rozmowa, powiedziałam im, że idę na wesele ze znajomym. Nagrałam tę rozmowę. Tylko cholera nie da się nagrania audio wrzuić do kompa, bo podzieliłabym się z kimś na forum, żeby mi powiedział, czy takie coś jest normalne...

Nie wiecie może co zrobić, żeby nagranie audio znalazło się na kompie? Bo z mojego aparatu zrzucają się tyko filmy i zdjęcia:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziewczynka24,

Sama widzisz: piszesz, że jakbyś powiedziała o tym Twoim znajonym to by się przerazili. Czyli jednak?

 

Ja, czytając tę relację, mówię Ci, że ta relacja nie jest normalna i zdrowa. Już nawet nie musisz wrzucać tutaj nagrania. Zresztą - po co to zrobiłaś? :shock:

 

P.S. A jaki to telefon? Nie masz instrukcji obsługi?(mozesz takową poszukać w google). Nie wiem jaki to może być plik, a na tych rzeczach nie znam się za dobrze.

 

P.S.2. Nie uznaję dysortografii. :yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj pal licho z dysortografią.

Znajde sposób, żeby to nagranie wżucić do sieci. I nie robię tego z zemsty, czy dla jaj! Potrzebuje, żeby zwykli, normalni ludzie wypowiedzieli się na ten temat. Pokażę to nagranie psychologowi. Tylko tak mogę dowiedzieć się czy ze mną jest coś nie tak, czy ja nie jestem przypadkiem jakimś wybrkiem natury, jak mi wmawia mama, czy to może ona jest wariatką. Jak już będe wiedziała że jestem normalna i nie robie nic złego, to łatwiej będzie mi się przeciwstawić, wyrwać się z tego, bo mnie to wykańcza... Chociaż może wszyscy zgodnie stwierdzą, że jestem głupiutka, nie znam życia i biedna mama z babcią tracą przeze mnie zdrowie. Wtedy nie będe nic obić, tylko przestanę się wychylać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli sama nie widzisz, że Twoja relacja z matką i babką jest chora, to ja nie wiem czy coś tu pomoże.

No pewnie tak, ale kurde, chociaż minimum autoświadomości i inteligencji mogłabyś mieć. :roll::roll:

 

Wystarczy że zacytujesz tutaj jakiś fragment rozmowy i zobaczymy co to była za rozmowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drogi rozmówco, nie sugeruj mi braku inteligencji i samoświadomości, bo po pierwsze to bardzo niegrzeczne, po drugie gdyby każdy był na tyle samoświadomy (bo inteligencja to chyba jednak nie ma tu nic do rzeczy, chyba że chodziło ci o inteligencje emocjonalną) że potrafiłby spojżeć na swój problem z góry i ocenić zimno na czym stoi, to nie mielibyśmy tego forum... Dlaczego anorektyczka widzi siebie za grubą? Bo jest mało inteligentna? Dlaczego córka alkocholika wiąże się z alkocholikiem?

Przemyśl zanim cos napiszesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wrażliwy, przegiąłeś z tą inteligencją. Ludzie z zaburzeniami , takie jak nasze mają skrzywiony odbiór rzeczywistości. Jeśli dziewczyna wychowała się pod skrzydełkami toksycznej mamusi i babci, wcale się nie dziwię ,ze nie jest w stanie tego obiektywnie ocenić. więc troszkę się zastanów co piszesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oj wrażliwy nie dyskryminuj, a dla dziewczynki24 mam wyjście, jeśli chodzi o pisanie i unikanie rażących błędów - autokorekta :D

 

natomiast wracając do problemu - może przytocz jakieś przykładowe zdanie, które padło z ust Twojej mamy, po co od razu wrzucać nagranie? tak żebyśmy uzyskali pełniejszy obraz sytuacji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podpisuje się wrazliwy, następnym razem przeczytaj to co piszesz i zastanów się czy aby to jest na miejscu i nie obraża kogoś.

 

Co do tematu, dziewczynka24, a próbowałaś jakoś rozmawiać z mamą i babcią? Posuwają sie troszke za daleko w tej trosce. Masz 25 lat, jesteś dorosła osobą i zapewne sama masz świadomość na jakim świecie żyjemy. A pojście na wesele z kolegą to jest najnormalniejsza rzecz. Mnóstwo osob które nie maja partnera/partnerki poprostu idą na taką zabawe ze znajomym/znajomą. I nie musisz myśleć o tym w takich kategoriach że to z Toba cos nie tak, absolutnie nie. Jedynie szkoda, że Twoja mama i babcia wytwarzają nad Toba taka otoczkę, że Ty sie nad tym zastanawiasz.

Może najwyższa pora wyprowadzić sie? Uwolnić sie spod skrzydeł mamy i babci? Może wtedy dojdzie do nich , że jestes duża dziewczynką i możesz zadbać sama o siebie? Pokazać im, że masz swój rozum.

Pozdrawiam i głowa do góry :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytając temat myślałem, że pisze go mężczyzna który chce iść z innym mężczyzną na wesele i pyta czy tak wypada... Hmmm.

Jeżeli chodzi o tą sytuację - masz moje błogosławieństwo dziewczynka24. :) Idź i bawcie się dobrze. To normalna sytuacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co? Jak wrócę do domu, to napiszę tą rozmowę z nagrania, chociaż część i sami ocenicie. Naprawde mi tego bardzo potzeba!!

Dzięki za dotychczasowe słowa wsparcia:)

 

[Dodane po edycji:]

 

Nie, to głupie,, za dużo pisania, rozmowa była dłuuuuga i uciążliwa. Lepiej postaram się jakoś wżucić nagranie. :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Okej, po prostu nerwy mi puszczają gdy ktoś jest odporny na to co ja mu tłumaczę i gdy widzę, że mam rację. :roll:

2 moje wcześniejsze wypowiedzi były bez unoszenia się, więc na pewno moim celem nie było atakowanie autorki wątku.

 

Wracając do meritum, powtórzę, że nie ma nic złego w tym, żebyś dziewczynka24, poszła na to wesele z kolegą, bo naprawdę ja nie widzę w tym nic złego.

Powtarzam też, że moim zdaniem relacja między Tobą a Twoją matką i babcią jest chora.

 

P.S. Naprawdę jak piszesz błędy ortograficzne to nie podkreśla Ci się na czerwono?:) (autokorekta)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro mam taką rację, to mam nadzieję, że pójdziesz na to wesele i to znaczy, że już mogę życzyć Ci miłej zabawy! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ty myślisz, że to takie łatwe... Po pierwsze te kilka godzin zabawy w miłym towarzystwie nie jest warte tego, co się będzie działo u mnie w domu... Uwierz mi, że po awanturze z nimi ja nie jestem lekko zdołowana, ja jestem psychicznie wykończona, wymięta, wypatroszona, nie mam siły się podnieść z lóżka, ruszyć powieką... Dla tego nieraz po prostu rezygnuje z takich różnych przyjemności, nawet im o nich nie wspominając, bo okupione jest to zbyt dużym wysiłkiem psychicznym.

Zresztą, one się do mnie nie odzywają po tej dzisiejszej "rozmowie", oczekują, że zrezygnowałam z wyjścia na wesele, a jak im powiem, że tak, idę, to to znowu się zacznie, a ja już nie mam siły...

Dzisiaj ratowało mnie chyba tylko to, że nagrywałam, bo gdyby nie to, nie miałabym siły się dziś ruszyć nawet zrobić sobie herbaty. A świadomość, że to mam nagrane i że mogę komuś to pokazać jakoś dziwnie mnie podnosi na duchu. Chyba powinnam za każdym razem nagrywać te awantury, może to by mi pomogło.

Boję się panicznie im powiedzieć, a przecież wiem, zdaję sobie z tego sprawę, jaka żałosna jestem, jak cichym głosikiem wypraszam kawałeczek wolności dla siebie... Dorosła baba, trzęsie portami przed staruszką i znerwicowaną mamuśką... Ale nie potrafię inaczej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dorosła baba, trzęsie portami przed staruszką i znerwicowaną mamuśką... Ale nie potrafię inaczej...

 

Potrafisz, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Naprawdę, uwierz mi.:)

 

Dzisiaj ratowało mnie chyba tylko to, że nagrywałam, bo gdyby nie to, nie miałabym siły się dziś ruszyć nawet zrobić sobie herbaty. A świadomość, że to mam nagrane i że mogę komuś to pokazać jakoś dziwnie mnie podnosi na duchu. Chyba powinnam za każdym razem nagrywać te awantury, może to by mi pomogło.

Boję się panicznie im powiedzieć, a przecież wiem, zdaję sobie z tego sprawę, jaka żałosna jestem, jak cichym głosikiem wypraszam kawałeczek wolności dla siebie...

 

Wiesz, jak to tak się czyta z boku, to to wygląda normalnie na jakieś znęcanie się psychiczne nad człowiekiem! Tak robią osoby, które robią krzywdę innym i się znęcają nad nią.

Oczywiście mówię to wszystko na bazie Twojej relacji werbalnej, nie widziałem Cię, nie słyszałem.

To nie Ty jesteś żałosna - to one są żałosne!

Ależ musisz być uzależniona psychicznie od nich, by dawać się tak traktować...

 

Chodzisz na jakąś terapię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodziłam, kilka razy, ale nic to nie dało, a wydałam na to wszystkie oszczędności:/

Niestety na nfz nie dają psychoterapii, a jedynie psychiatrę a ten powiedział, że nie ma mnie z czego leczyć, bo na co ma mi podać leki? Na strach przed mamusią?

Jutro piątek, zamiast cieszyć się z przygotowań do wesela, ja będe chodziła jak odrętwiała i sparaliżowana. I tak jest ze wszystkim, z każdym "wybrykiem" typu wyjazd gdzieś, pujście z kimś, poprostu ze wszystkim! Dlatego ja juz nawet nie mam mażeń, uczę się tylko i o niczym nie mażę, nie planuję, bo po co, przecież to i tak nie będzie warte tego, żeby przechodzić te awantury... Boję się jutra...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytanie zasadnicze. Czy z Tobą jest jakiś problem Dziewczynko, czy jesteś ubezwłasnowolniona, opóźniona w rozwoju, z niskim IQ albo coś innego co powodowało by takie zachowanie Twojej rodziny? Sorry bo jeśli odpowiedź jest NIE to dla mnie to jest to totalna paranoja i przy takim traktowaniu wcześniej czy później całkowicie się rozsypiesz. Pracujesz? Pomyśl o usamodzielnieniu się bo jeszcze na to nie jest za późno!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziewczynka24, ja wiem, że mi łatwo mówić, ale hmmm... Czy naprawdę przekracza Twoje możliwości wyprowadzenie się z domu rodzinnego?! To byłoby drastyczne posunięcie, ale uwierz mi - najlepsze.

Wyobraź sobie siebie, mieszkającą sama, z dala od matki i babki: sama możesz decydować z kim się spotkać, sama możesz zadecydować co założyć na siebie, sama możesz wychodzić i wracać do domu o której chcesz, sama możesz decydować co na obiad ugotować. Toż to piękna wizja! :D

 

Ha! A może jednak szkopuł w tym, że ta wizja Cię... przeraża?! Bo nie wierzysz, że bez pomocy mamy i babci sama sobie dasz radę i sama poprowadzisz swoje życie?

 

Ty oddychasz swoim "tlenem" czy ich? :?

 

Widzisz dziewczynka24, mój przedmówca-zatracony też uważa, że to jest chore - o ile właśnie nie jesteś upośledzona umysłowo. To jest już nas dwóch.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, oczywiście że nie jest ze mną nic nie tak, jestem w miarę przeciętnie inteligentna (studiuję, więc chyba tak jest), normalna, towarzyska, mam masę znajomych i nie jestem jakimś frikiem. Może jedyne do czego powinnam się tu przyznać, to to, że jeśli chodzi o załatwianie różnych spraw to nie bardzo mi to wychodzi. Np. do lekarza zawsze idę z mamą, choć kiedyś się upierałam, żeby ze mną nie chodziła, bo wiochę robi, ale ona twierdzi, że ja sobie sama nie dam rady, bo nie zapamiętam, nie zrozumiem i to mama lepiej porozmawia z lekarzem. Tylko się nie śmiejcie, ale... ja myślę że ona ma racje. Głupio mi, ale ja jakoś nie mam drygu do załatwiania takich spraw, nie wiem nawet gdzie mama trzyma moją książeczkę ubezpieczeniową.

No i druga sprawa, która mnie tak od niej uzależnia: gotowanie. Nie cierpię gotować i nie umiem, a ona robi mi nawet kanapki czasem. I ciągle mi to wypomina i mi grozi, że jak chcę być taka samodzielna, to mogę się pożegnać z jej obiadami... Wiem, że dla was to się wydaje śmieszne:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uwazam,że jesteś uzależniona od mamy, a Twoja mama od babci. Jesteś podswiadomie od nich zależna, liczysz się z ich zdaniem, a kiedy to zdanie jest inne niż Twoje zaczynają się schody, zaczynasz się stawiać, buntujesz się.. Fakt jest taki,ze powinnaś sie juz usamodzielnić. A jeśli nie czujesz takiej potrzeby, tzn.,że jeszcze nie dostrzegasz problemu.

Zastanów się czy chcesz żyć po to, by uszczęśliwić mamę i babcię , czy po to,żeby uszczęsliwić siebie.

To Twój wybór z kim pójdziesz na wesele, Twój wybór czy w ogóle na nie pójdziesz. Jeśli sie wycofasz, usatysfakcjonujesz swoją mamunię i babulkę. A Ty będziesz cierpiała....i tak będzie za każdym razem.

 

[Dodane po edycji:]

 

dziewczynka24, zacznij interesować się swoimi sprawami. Jak pójdziesz na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy, to też zabierzesz ze sobą mamę?

Gotowanie to nic trudnego. Duzo przepisów kulinarnych jest w necie. Wydrukuj przepis i stosuj się do wskazówek.

Jak będziesz w jakimkolwiek zwiazku, zawsze chcesz wisieć na ramieniu partnera? I czekać ,aż zrobi Tobie kanapki i ugotuje obiad?? A jak Cię zaboli ząb to pójdziecie razem do dentysty?

To tylko takie przypuszczenia.

Naprawdę, postaraj sie sama decydowac o tym co chcesz zjesć, w co się ubrać i z kim chodzic na imprezy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie wy macie racje, wszyscy! Monika1974 zgadzam się z tobą, że powinnam się wyprowadzić, ale ja nie czuje w sobie ani trochę siły... Ja jak nie mam entuzjazmu mamusi i babci, to wszystko mi się wydaje takie niepotrzebne... Od drobiazgów po ważne sprawy. Nie wiem już nawet czy nie zgadzam się z ich opinią, że nie opłaca sie wynajmować mieszkania, jak ma się gdzie mieszkać, bo to strata pieniędzy, że jak wyjdę za mąż to razem z mężem kredyt weźmiemy i będzie zaoszczędzone. Ale męża to ja mogę znaleźć za 10 lat albo i wcale... Zresztą jak się wyprowadzę to ja nie wiem jak babcia to zniesie, ona od drobiazgów dostaje "zawałów", jak jej powiedziałam o tym weselu to już panikowała, że ją brzuch rozbolał i się czuje jakby ją ktoś strzelił ... Jak ja mam tak poprostu się wyprowadzić...? To wszystko jest takie głupie:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×