Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
smietana1900

Co jest ze mną nie tak?

Rekomendowane odpowiedzi

Lecze się na depresję już ponad pół roku. Natomiast zawsze męczy mnie jedna sprawa i nie wspominam o tym na terapi, bo się wstydzę? Czy to normalne , że siedząc sama w domu wyobrażam sobie kogoś kto przy mnie jest i do niego mówię? Czy to normalne czy objaw osamotnienia? Męczy mnie to wolałabym mieć z kim porozmawiać, a tak nie mówię do siebie, a wyobrażam sobie kogoś kto przy mnie jest , że mnie wspiera, mówi do mnie... To normalne?...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lecze się na depresję już ponad pół roku.
Uścislijmy - dopiero pół roku ;)
Natomiast zawsze męczy mnie jedna sprawa i nie wspominam o tym na terapi, bo się wstydzę? Czy to normalne , że siedząc sama w domu wyobrażam sobie kogoś kto przy mnie jest i do niego mówię? Czy to normalne czy objaw osamotnienia? Męczy mnie to wolałabym mieć z kim porozmawiać, a tak nie mówię do siebie, a wyobrażam sobie kogoś kto przy mnie jest , że mnie wspiera, mówi do mnie... To normalne?...
Zalezy, jak sama oceniasz wytwory swojej wyobrazni: jesli postrzegasz je jako realne postacie, z ktorymi prowadzisz dialog, nie odrozniasz ich od innych ludzi - to faktycznie masz klopot. Ale jesli jestes swiadoma, ze to tylko iluzja, a Twoi rozmowcy istnieja tylko w Twojej glowie, to zaden problem. Wielu ludzi dyskutuje sobie z telewizorem, radiem, samym sobą, zwierzakiem, komputerem, własnym palcem, odbiciem w lustrze, kwiatkiem w doniczce, samochodem itd. Jak widzisz spektrum potencjalnych "rozmówców" jest dosc szerokie, a Twoj jest przynajmniej czlowiekiem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uwazam , że nie jest to nic niepokojącego.Masz tak wielka potrzebę rozmowy , że rozmawiasz z kims wyobrażonym.Nie martw sie tym tak bardzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje za odpowiedź. Mój pierwszy post był trochę chaotyczny , ale musiałam się tym z kimś podzielić i wejście na to forum może jest dobrą okazją do wyrzucenia swoich problemów i zobaczenia , że nie jesteśmy sami.

 

Lecze się na depresję już ponad pół roku.
Uścislijmy - dopiero pół roku ;)

 

Tego się boję najbardziej. Depresja u mnie trwa długo, bo problem nie istnieje od wczoraj wziął się z przeżyć z dzieciństwa, ale na szczere leczenie zdecydowałam się pół roku temu, bo to było ostatnie wyjście. Ale ciągle mam wrażenie, że mnie goni czas. Jak już minęło pół roku to już nie długo powinnam być zdrowa i że czas mi się kończy i powinnam wszystkie problemy rozwiązać. A ja w końcu czuję , że jestem w trochę lepszym samopoczuciu i nie chcę zostać sama tym bardziej, że widzę , że otwieram się co raz bardziej z czasem. Do wielu rzeczy muszę dojrzeć by o nich mówić i widzę , że czas działa na moją korzyść na terapii. Depresja to specyficzna choroba... wielu jej nie rozumie i wydaje sie ludziom, że wystarczy powiedzieć weź się w garść, a to chyba najgorsze co można usłyszeć. Więc dobrze słyszeć , że nie jestem dziwna, że pół roku jadę na lekach i jeszcze się leczę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziękuje za odpowiedź. Mój pierwszy post był trochę chaotyczny , ale musiałam się tym z kimś podzielić i wejście na to forum może jest dobrą okazją do wyrzucenia swoich problemów i zobaczenia , że nie jesteśmy sami.
Niestety nie jest az tak kolorowo - w depresji najczesciej wlasnie jestesmy sami.
Tego się boję najbardziej. Depresja u mnie trwa długo, bo problem nie istnieje od wczoraj wziął się z przeżyć z dzieciństwa,
A ściślej? Podasz jakies szczegóły? Ile masz lat? Mniej wiecej jak wygląda Twoja sytuacja osobista? Może potrafisz zlokalizować blizej przyczyne? Moze ona nadal istnieje?
ale na szczere leczenie zdecydowałam się pół roku temu, bo to było ostatnie wyjście.
A jakie bylo przedostatnie?
Ale ciągle mam wrażenie, że mnie goni czas.
Tzn?
Jak już minęło pół roku to już nie długo powinnam być zdrowa i że czas mi się kończy i powinnam wszystkie problemy rozwiązać.
Czas na co? Jak to konczy? Wybierasz sie gdzies?
A ja w końcu czuję , że jestem w trochę lepszym samopoczuciu i nie chcę zostać sama..
Tzn?
że otwieram się co raz bardziej z czasem.
Chaos.. Co masz na mysli?
Do wielu rzeczy muszę dojrzeć by o nich mówić i widzę , że czas działa na moją korzyść na terapii.
Cokolwiek by to nie znaczylo..
Depresja to specyficzna choroba... wielu jej nie rozumie
Zdecydowana wiekszosc. Kiedys slyszalem ciekawe porównanie: "Czy to, ze kupujesz tanie produkty spozywcze wynika z faktu, ze masz depresje?" Serio - tak mnie kiedys zapytano ..
wydaje sie ludziom, że wystarczy powiedzieć weź się w garść, a to chyba najgorsze co można usłyszeć.
Zdecydowanie prawda. W depresji branie sie w garsc nie ma zadnego sensu fizycznego. Rownie dobrze moznaby zaproponowac lot na Marsa..
Więc dobrze słyszeć , że nie jestem dziwna, że pół roku jadę na lekach i jeszcze się leczę.
Ja sie leczylem pare lat, z czego leki bralem ponad 2 lata. Jestes dopiero na starcie, ale musisz pamietac, ze kazdy reaguje na depreche i leki indywidualnie. Dziwne jest natomiast to, jak calkiem niejasno przedstawiasz historie "czasu" - chcesz cos powiedziec, ale nie mówisz..

Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×