Nie umiem już radzić sobie sama ze sobą!! Pomocy!!

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Nie umiem już radzić sobie sama ze sobą!! Pomocy!!

przez ZAŁAMANA 22 lis 2006, 02:21
Witam wszystkich! Jestem poraz pierwszy na tej oto stronie. Pisze, gdyż mam nadzieję znaleźć tu jakąkolwiek pomoc.
Mój problm polega na tym, iż nie potrafie radzić sobie ze swoimi emocjami. Kiedyś byłam uosobieniem spokoju, jednak odkąd zmarła mi bliska osoba, coś we mnie pękło. Stałam się nerwowa, agresywna, wybuchowa, często się załamuje i płacze. Jeszcze do niedawna nie tragizowałam z tego powodu, lecz jednak teraz zauważyłam, że jest coraz gorzej. Moi znajomi nie potrafią się już ze mna dogadać, nie wspominając już o rodzinie a zwłaszcza moim chłopaku, którego tak bardzo kocham i boję się, że przez to w jaki sposób postępuję-stracę go! W tedy załamałabym sie już zupełnie! :cry: ....
Mam duże problemy w rodzinie, a mianowicie: alkohol, brak pieniędzy. Zaczęło się to gdy skończyłam 11 lat. Wówczas zmarł mój tata. Moja mama załamała się i przez to, że nie potrafiła się z tym pogodzić odtrąciła mnie, mimo iż byłam dzieckiem i równie jak ona przeżywałam smierć najbliższej mi osoby. Po jakimś czasie mama poznała nowego meżczyznę, który wydawał sie dobrym człowiekiem i pragnął nam pomóc. Mama wyszła za niego, urodziła mu dziecko i w tedy sielanka sie skończyła. Ja jako trzynastolatka musiałam się nim opiekować jak własnym gdyż mama nie miała czasu! Zawaliłam przez to szkołę za którą mama mnie tak strasznie gnębiła! Nie wychodziłam na podwórko do rówiesników by móc się pobawić, gdyż po powrocie ze szkoły od razu musiałam zajmować się maluszkiem. Jednym słowem odebrano mi dzieciństwo. Ojczym zaczął pić. Nie dość, że zarabiał marne grosze to do tego wszystko przepijał. Mama znów sie załamała! Zrobiła się nerwowa. Zaczęła wszystkie problemy dorosłych odbijać na mnie! To był koszmar, bo za każdym razem jak wracałam ze szkoły to płakałam gdyż bałam się awantury z byle powodu, chociażby dlatego, że wracałam o 2 minuty dłużej niż zwykle!! Czułam jak moje życie upada :cry: Na tym jednak nie koniec. Po 3 latach gdy przywykłam do awantur w domu, alkoholu i nieustannego stresu oraz żalu, urodziło się kolejne dziecko a ojczym nas opuścił i wyjechał za granicę bez słowa!! Załamałam się dosłownie! Wiedziałam, że gożej być nie może! Nie wiedziałam co ze soba zrobić, bo wiedziałam, że znowu na mnie spadnie obowiazek wychowywania kolejnego dziecka i tym razem zostanie mi odebrane wkroczenie młodzieńczy wiek. Stało sie tak jak myślałam...Miałam ochote się zabić, lecz jednak udało mi się to jakoś przetrwać i wychować kolejne dziecko jak swoje.
Obecnie mam 19 lat, i zapewne łatwo się domyślić, iż wiem wszystko o dzieciach! Bez wyątku. Ale nie o to chodzi. Chce powiedzieć, że od roku zaczęłam życie praktycznie na własna rękę, gdyż mama z dziećmi wyjechala do ojczyma za granicę z którym po 3 latach się pogodziła, a ja zostałam sama. Ciężko było i jest nadal z pieniędzmi. Poznałam chłopaka, z którym jestem obecnie i który bardzo mi pomagał w ciężkich i samotnych chwilach. Teraz jesteśmy bardzo daleko od siebie, gdyż przyjechałam w odwiedziny do mamy, rodzeństwa no i ojczyma, który niszczy mnie psychicznie! Nigdy nie znałam człowieka który, potrafi wyżądzać tak wielką krzywdę psychiczną jak ten człowiek!! Nie nawidze go!! Bo mimo iż ma tu lepszą pracę, to co z tego jak i tak traci calusieńką kasę na alko i nawet ostatnio narkotyki!! Mama jest już przez tego człowieka zupełnie zdesperowana a ja czuję, że zaczynam, gdyż już teraz gdy tylko na mnie spojży zaczynam płakać-boję się go! Ostatnio dobierał się do mnie! Naszczęście do niczego nie doszło. Powiedziałam o tym mojemu chłopakowi. On starał mi sie jakoś pomóc, a ja nagle zaczęłam na niego krzyczeć i wyzywać! Nie mam pojęcia dlaczego! Tak nagle to wynikło mimo, iż on chciał dobrze. Nastepnego dnia było to samo-wyżyłam sie na chłopaku, bo pokłuciłam sie z ojczymem. Tak jest już prawie drugi miesiąc! Najpierw prosze chłopaka o pomoc, mówie jak bardzo tęsknię a za chwilę sie na nim wyżywam i krzycze w brew sobie jak bardzo go nienawidze-choć tak nie jest, a potem płacze i mam ochote się zabić, bo dopiero w tedy zaczynam sobie zdawać sprawę co narobiłam.... i wszystko przez kłutnie z ojczymem. Starałam się to zmienić, każdego ranka powtażałam sobie, że będzie dobrze, że nie zrobie głupoty, że będę opanowana, lecz jednak z każdym razem, gdy widze ojczyma od razu dostaje furii!! Nie wiem co mam robić. Nie chce tak żyć! Mam huśtawkę nastrojów i to straszną! Pragnę żyć normalnie, jak kiedyś, tylko jak mam to zrobić, by stać sie taką spokojną osóbka jak kiedyś??
Jeśli ktoś z was mnie choć trochę rozumie, proszę o radę!!! Z góry dziękuję i pozdrawiam.. ZAŁAMANA :cry: [/b]
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 lis 2006, 01:14

przez Makcia 22 lis 2006, 10:25
Witaj Załamana. Przykro mi że jako młoda dziewczyna przeżyłaś już tyle "dorosłych" chwil w życiu. Do nie dawna miałam podobną sytuacje rodzinną - pisze podobną ponieważ w mojej rodzinie nie było problemu alkoholowego. Myśle raczej o despotycznej matce i braku miłości i zainteresowania z jej strony. Moja mama jest bardzo zaradną kobietą która trzeźwo stoi na nogach nie potrzebuje wokół siebie balastu jakim jest własne dziecko. W wieku 18 lat zmarł mój tata i od tamtego czasu zostalam zupelnie sama. Nie mam rodzeństwa ani 'nikogo" w rodzinie, było mi naprawde trudno wrócić do spokojnego i poukładanego życia. Mama nie radząc sobie z sytuacją również odsunęła mnie na dlaszy plan, miałam wrażenie że gdybym nie wrócila do domu to pewnie nawet by tego nie zauważyła. Chciałam aby mnie ktoś przytulił i zrozumiał potrzebowałam koło siebie "kogoś". Nadal czuje sie czasami "niepotrzebna" ale wiem że teraz wszystko zależy ode mnie. Wiem że są ludzie którzy muszą żyć zdani tylko na siebie. Staram sie pogodzić z losem i próbuje nie być już zależną od mamy. Po śmierci taty który był dla mnie wszystkim po roku poznałam mojego obecnego męza. Zaopiekował sie mną i tak jest do dzisiaj. Mam dwójke małych dzieci i przykro mi jest czasami że nie mają kontaktu z babcią, ja przestałam już o niego zabiegać - może nawet łatwiej mi żyć wiedząc że mam swoją rodzine. Trudno sie żyje będąc samemu nie odtrącaj chłopaka bo on sam jest w trudnej sytuacji. Mój mąż przeszedł ze mna również trudne okresy gdy płakalam bez powodu i zamykałam sie w sobie. Jesteś dojrzalą kobietą zobaczysz Twoje życie ułożysz sobie tak jak będziesz chciała, wcielisz w życie to czego dotąd nie dostalaś - to tak bardzo cieszy. Gdy urodzila sie moja córka bardzo sie bałam że nie będe potrafiła być dla niej matką. Nie wiem jak zachowuje sie prawdziwa zdolna do uczuć matka stąd moje obawy przed tym aby nie krzywdzić swojego dziecka. Da sie żyć szczęsliwie można pogodzić sie z przeszłością chociaż to trudne bo doświadczenia z dzieciństwa dają nam fundament do spokojnego rozwoju. Mamy to zaburzone ale posiadając świadomość wyrzadzonej krzywdy można w życiu zmienić wszystko, można cieszyć sie z każdej chwili. Staram sie "odzyskać" swoje życie, walcze z nerwicą i złym nastrojem. Chce być pogodna i cieszyć sie rodziną tak wiele lat zmarnowalam teraz nie pozwole więc uciec żadnej "usmiechniętej" chwili:). Jeśli twoja rodzina tak bardzo Cie krzywdzi unikaj z nią kontaktów, pomyśl o sobie i o tym co chciałabyś osiągnąć. Unikając kontaktu z ojczymem pozbędziesz sie dodatkowego zmartwienia. Poukładaj sobie życie z daleko od nich. Wiem że to trudne bo bo brak perspektyw pracy i szara rzeczywistość kolidują czasami z tym co chcielibyśmy zmienić w swoim życiu. Jeśli nie jesteś sama porozmawiaj ze swoim chłopakiem. Nie wiem czy sie uczysz obecnie, jeśli nie - poszukaj jakieś pracy. Może zamieszkajcie razem z chłopakiem? Majac obok siebie kogoś bliskiego poczujesz sie pewniej. Uda Ci sie zobaczysz zawsze jest tyle rozwiazań ktore sprawią że będziesz szczęsliwa. Życze Tobie wszystkiego co najlepsze... Pozdrawiam Cie serdecznie
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez Welwiczja 31 sty 2007, 18:08
Wiam :smile: Kiedy przeczytałam Twoją wypowiedź zrozumiałam że na świecie nie żyja tylko ludzie szczęśliwi, pozbawieni trosk, posiadający cudowna rodzinę która ich wspiera ale też ludzie bardzo doswiadczeni, samotni w swoich problemach i bardzo cierpiący... Współczuje Ci bardzo tym bardziej że wiem jak boli takie zycie bo sama mam podobne... Moze nie jest ono identyczne pod kazdym względem z Twoim ale też spotkało mnie juz w zyciu bardzo wiele przykrych zdarzeń i wiem co to cierpienie. Mam 19 lat, próbuje się uczyć choc na co dzień muszę się borykać z brakiem pieniędzy, milości, wsparcia, przyjaciół... ale nie mówmy tu o mnie. Pisze bo wiem jak ciężko byc samemu w takich chwilach i chciałabym Ci jakoś pomóc choćby pisząc słowo otuchy... zastanawiasz sie pewnie bardzo często czemu to właśnie Ciebie spotkało, czemu nie możesz miec "normalnej" rodziny, która dałaby Ci miłość ciepło i poczucie bezpieczeństwa.. Dostałaś od zycia juz taką dawkę cierpienia i bólu jakiej napewno wielu ludzi przez całe swe zycie nie doświadczy ale jestem z Ciebie bardzo dumna! Bo nie poddałaś się! I pomimo że jest Ci znacznie trudniej życ od innych to nadal żyjesz. Wymaga to nie lada siły i odwagi. Tak odwagi żeby żyć choć perspektywy na zycie są marne... Jeśli mogłabym Ci dać jakąś radę to zebyś pomyślała też o sobie. Wiem że nie łatwo Ci zostawic matkę i rodzeństwo z ojczymem, bo jaka ona by nie była jest zawsze matką a te małe istotki sama wychowałaś... Wiem że to trudne ale nie możesz pozwolić aby ten człowiek do reszty zniszczył Ci zycie. Na szczęście masz jeszcze kogos kto jest przy Tobie i komu na Tobie zależy. Nie wiem czy jeszcze tu zagladasz ale jeśli tak i jeśli masz ochotę z kimś o tym pogadać to zawsze chętnie Cię wysłucham i postaram się pomóc w miare moich możliwości... To mój nr gg 7532881 a to mój ares: ambrozja@onet.eu Gorąco Cie pozdrawiam I chcę żebyś wiedziała że powinnaś żyć pomimo wszystko bo jesteś wspaniałaym człowiekiem :D
Bo nie ma ludzi lepszych i gorszych, są tylko ludzie różni, mniej i bardziej doświadczeni...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 sty 2007, 17:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do