Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez nasti 13 gru 2010, 23:10
Witam,jestem tu nowa i mam nadzieję,że to forum pomoże mi przebrnąć przez problemy,lęki i frustracje związane z chorobą.
We wrześniu zdiagnozowano u mnie nerwicę.Nie wiedziałam,co się ze mną dzieje,miałam napady lęku którym towarzyszyło kołatanie serca,potliwość dłoni,mdłości i wymioty.Udałam się do kardiologa,za radą moich rodziców.Ciężko było mi się przełamać i opowiedzieć człowiekowi w podeszłym wieku od czego to wszystko się zaczęło...Dziś jestem po wielu konsultacjach u lekarzy i wielokrotnie musiałam powtarzać tę historię.
W lipcu,gdy znałam juz wyniki matur,dostałam się na studia, zaczęłam prawdziwe wakacje. Spędzałam całe dnie z moim chłopakiem.Pewnego wieczoru,zadzwonili znajomi i spytali czy mogą wpaść na małą posiadówe..przyniesli ze sobą greengo(jakoś tak to się nazywało,w każdym razie dopalacz). Nigdy wcześniej nie paliłam dopalaczy,w liceum paliłam haszysz,dość rzadko,ale zawsze czułam sie po nim świetnie.Zapililiśmy. Po jednym buchu miałam wspaniały odlot. Jeden buch mi wystarczył,było cudownie..do czasu.Zamyśliłam się,przypomniał mi się film 'Awake',gdzie chłopak podczas przeszczepu serca jest całkowicie swiadomy, jednak nie moze sie poruszyc, ani mowić. Zaczęłam wpadać w panikę,nie mogłam się ruszyć,byłam sparalizowana. Znajomi zaczęli się śmiać, bo lezałam odrętwiała i patrzyłam na nich z przerażeniem. W pewnej chwili udało mi się ruszyc, zaczęłam się miotac i wrzeszczeć, jednak nie mogłam powiedzieć nic sensownego. Byłam tak przerażona,ze przez chwilę pomyślałam jak dobrze byłoby umrzeć i zaczełam szukać czegoś ostrego.Za chwilę jednak doszłam do wniosku,że muszę biec na pogotowie i chciałam uciec przez okno..i zemdlałam. Później było troche śmiechu,doszliśmy do wniosku że to była tylko "jazda", ktoś wspomniał o zapaści i w efekcie zakonczyliśmy ten temat.
Kilka tygodni później miałam pierwszy atak nerwicy,po paru miesiącach depresję.
Dopiero dwa miesiące później poszłam do kardiologa.Miesiąc później do psychologa,który okazał się zbyt drogi bym mogła przychodzic na cotygodniowe wizyty.
Gdy wreszcie udało mi się trafić do psychiatry byłam skrajnie wyczerpana,wazyłam 46 kilo,bałam się jeździć na uczelnie,bałam się wyjść z domu,bałam się pokoju mojego chłopaka, gdzie po raz pierwszy miałam atak.Czasami ciśnienie mi skakało do 150/110 i ciagle płakałam.Myślałam jak cudownie byłoby po prostu umrzec,ale bałam się tych myśli.I gdy wreszcie usiadłam w gabinecie lekarskim zaczęłam płakać,byłam gotowa błagać psychiatrę,żeby cos mi wypisał.
Obecnie zażywam Promolan i Hydroksyzynę ,od około półtorej miesiąca, od jakieś miesiąca czuję sie lepiej.Odrobinę przytyłam,zaczęłam wychodzić z domu. Gdybym mogła oddałabym wszystko,żeby nigdy nie musieć tego doświadczyć. Ale wiem,że w końcu się wyleczę, choć czeka mnie długa terapia u psychologa.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 gru 2010, 22:37

Re: Witam

przez ewaryst7 14 gru 2010, 08:50
Witaj.Czyli , albo nie sluchalas tego co sie mowilo o dopalaczach , albo uznaląś , że Ciebie to nie dotyczy.. Szkoda , że są ludzie , ktorzy szukają wzmocnienia w takim szajsie..
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Witam

przez nasti 14 gru 2010, 11:29
Myślę,że nie twoją rzeczą jest to oceniać.Wtedy jeszcze nie było afera dopalaczowej,a ja nic o nich nie widziałam.Poza tym wyraźnie dałam do zrozumienia,że gdybym mogła to cofnąć to nigdy bym tego nie zażyła.
A skąd się wzięło to co 'mówili' o dopalaczach?.Myślisz,że osoby,które jako pierwsze zaczęły to palić wiedziały jakie jest ryzyko?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 gru 2010, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Witam

przez Agnieszka_1988 14 gru 2010, 21:18
Dziewczyno, ale głupotę zrobiłaś.
Dobrze, że ja w porę odkryłam, że środki odurzające działają na mnie silnie lękowi i je całkowicie wykreśliłam z mojego życia, bo sama nie wiem co by się wtedy ze mną stało, a towarzystwo miałam, że tak to nazwę mocno eksperymentujące...
No trudno, nic już nie zmienisz. Musisz się leczyć, walczyć i czekać.
Agnieszka_1988
Offline

Re: Witam

Avatar użytkownika
przez Tornado 15 gru 2010, 13:16
Tak trochę zaatakowaliście koleżankę...

Witaj nasti, każdy z nas czasami próbuje coś nowego, czasami popełnia jakieś błędy lub po prostu nieświadomie sobie zaszkodzi. Nie oceniam tu, który z wymienionych przypadków (a jest ich zapewne więcej) dotyczy akurat Ciebie - bo to nie ważne.
Nie ważne kto jest winny i dlaczego - generuje to tylko wyrzuty i nieprzyjemne myśli. Ważne co jest teraz i co będzie w przyszłości.
Trzymam za Ciebie kciuki - na pewno Ci się uda wyjść z tego wszystkiego :D
Niektóre objawy, które wymieniłaś - i mi się przydarzyły. Co prawda w nerwicę i depresję wpadłam z innego powodu, ale a nie rozdrapujmy przeszłości.

Pisz jak najwięcej - razem zawsze łatwiej rozwiązać problemy :smile:
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do