nałogowiec unikania bliskości.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

nałogowiec unikania bliskości.

Avatar użytkownika
przez regent 26 sie 2011, 20:53
Witam wszystkich!
Mam problem którego nie do końca rozumiem.Chodzi o moje dzieciństwo a konkretniej relacje z matką.Otóż coraz bardziej zdaję sobie sprawę że były chore z jej winy.Moi rodzice nie mieszkali razem,wydaje mi się że pełniłem dla niej rolę zastępczego męża.Byłem dla niej najważniejszą osobą w życiu,zrzuciła na mnie odpowiedzialność za swoje życie.Niby opiekowała się mną,ale jedyne co potrafiła mi dać to jedzenie albo spełniać jakieś inne fizyczne potrzeby.Jestem zmieszany,bo niby dużo czasu spędzała ze mną,rozmawiała,przytulała ale ja w środku w ogóle nie czuje się kochany.Sądzę,że to raczej ja musiałem spełniać jej emocjonalne potrzeby,a one były tak wielkie i nieograniczone że nikt by temu nie poradził.Ja cały czas próbowałem,wierzyłem że mam moc która mi pozwoli uczynić ją szczęśliwą.Ona mi ją dała,to ona uważała,że ja mogę być rozwiązaniem wszystkich jej problemów.To była chora miłość.Osaczyła mnie.Myślę,że sama w dzieciństwie nie zaznała miłości od swoich rodziców i teraz wymagała od kogoś żeby jej to dał.Ojciec nie chciał,więc uwiesiła się na mnie.Jako dziecko nie mogłem przecież powiedzieć nie i wyjść z takiego chorego związku.Dużo w zrozumieniu tego wszystkiego dała mi książka ,,toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić'',chodzę też na terapię tyle,że przez najbliższy czas nie będę mógł.Niby wiem to wszystko ale cały czas i tak boli mnie brzuch.Kiedy jest naprawdę źle to odzywa się we mnie dziecko i mówi tak jakby,,moja mama tak bardzo mnie kocha ,muszę jej pomóc ,muszę się nią zaopiekować,nie mogę być tak niewdzięczny i zły bo mnie zostawi''.Cały czas próbuję znaleźć prawdę jak to było-czy ona może kochała mnie za bardzo czy była ze mną blisko tylko po to żeby mnie wykorzystać i tak naprawdę wcale nie kochała.Poza tym jest jeszcze jedna kwestia-kwestia władzy.Tego już w ogóle nie rozumiem.Wiem ,że matka złożyła władzę w moje ręcę,ale w czym by to się miało przejawiać?Jak ja mogłem tą władzę wykorzystać? Nie muszę chyba dodawać,że przez to wszystko mam dziś cholerne problemy w związkach,z jednej strony nie chcę być sam ale z drugiej strony bardzo boję się bliskości,nie chcę być wykorzystanym,nie chcę spełniać czyiś potrzeb.Jak już się zakocham to w osobie która jest tak słaba,że sama sobie nie daje rady a najlepiej to jeszcze z jakimiś problemami,bo wtedy będę mógł się nią zaopiekować a jednocześnie mieć nad nią władzę.Jeśli ktoś miał podobne problemy to byłbym rad gdyby tu opisał co czuł,jak zrozumiał i jak sobie pomógł.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 sie 2011, 20:13

nałogowiec unikania bliskości.

przez essprit 27 sie 2011, 00:49
Fajnie, że jesteś tylu rzeczy świadom.

Ja też jakoś "opiekowałam" się rodzicami.
Tak miałam wdrukowane, że to moim obowiązkiem jest dbanie o ich psychiczny dobrostan czy układanie im życia.
To tyle podobnego ;) Myślę, ze każdy musi znależć własną drogę na uporanie się z takim obciążeniem.

Jedyne co wydaje mi się ważne tutaj, po całym okresie złości wobec rodziców, przychodzi pewne zrozumienie / tolerancja ... on i świadomość, ze oni to <w większości przypadków> robią nieświadomie. NIeświadomie krzywdzą.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

nałogowiec unikania bliskości.

Avatar użytkownika
przez regent 27 sie 2011, 11:04
Co to za różnica czy świadomie czy nieświadomie.W obu przypadkach cierpisz tak samo.Nawet jak byli nieświadomi to mogli to sobie uświadomić,ja jakoś potrafiłem i oni też powinni.Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie i powinni coś z tym zrobić a nie żerować na innych.Zastanawiam się też czy czasem nie miałem jakichś korzyści z tego chorego układu,w końcu byłem dla matki lepszy od ojca,pokonałem go.Ona sama była ode mnie zależna,tylko nie wiem czy mogłem to jakoś wykorzystywać.Czy mogłem np zrobić coś takiego jako dziecko np. jeśli nie kupisz mi tej zabawki nie dostaniesz ode mnie opieki itp.Wiem ze to wygląda nienormalnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 sie 2011, 20:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nałogowiec unikania bliskości.

przez ballada 27 sie 2011, 20:38
Ja też odkąd pamiętam byłam tylko ja i mama. Tylko to jest tak, że ona myśli, że może mieć nade mną władzę, mimo iż mam 20 lat. Trudną sprawa.

I masz rację, najlepiej mieć osobę równie słabą, taką, która w pełni będzie z nami psychicznie jak i fizycznie.
Jeśli chodzi o pasję, nic nie zastąpi seksu, ale złość stanowi niezłą namiastkę - Jonathan Carroll.
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
17 sie 2011, 08:19

nałogowiec unikania bliskości.

przez refren 28 sie 2011, 00:22
Teraz już jesteś już dorosły i możesz wziąć odpowiedzialność za coś, co kiedyś było od Ciebie niezależne, i nie zrobi tego ani matka, ani to dziecko, którym byłeś, tylko dorosły Ty. I nie oceniaj ich - bo pewnie ani matka, ani dziecko nie byli świadomi tego, co robią. Matka Cię kochała, może nie do końca mądrze - ale nie wiedziała o tym.
Z tego co widzę u siebie, to pomaga nie tylko analizowanie, ale próba powrotu do niektórych uczuć z dzieciństwa - żeby też pomóc sobie w uczuciach, a nie tylko zrozumieć. Ale to raczej zadanie dla dobrego psychologa dokopać się do tego.
W każdym razie nie jesteś małym bezradnym dzieckiem, więc dlaczego miałby Cię ktoś wykorzystać? Teraz już możesz sam zadbać o to, by Twoje związki były dobre. To naprawdę pomaga - uświadomienie sobie, że już dajemy radę sami - i nie musimy czuć tego, co kiedyś czuło dziecko. Nie jesteś już skazany na miłość i opiekę matki, ani na wykorzystywanie przez nią.
I jeśli spróbujesz jakiejś relacji z kimś, kto nie jest strasznie słaby, to przekonasz się, że nikt nikogo nie wykorzystuje i obie strony są równe. I poza władzą są inne uczucia - całkiem przyjemne. Tylko pewnie musisz sobie wyłączyć radar na słabe kobiety z problemami - bo wiadomo, że będzie Cię wciąż ciągnąć i ze stu wyłowisz właśnie taką (Lepiej uciekaj z tego forum, bo my same problemowe). Też miałam swój zakazany typ mężczyzn i zawsze do mnie wracał, teraz po prostu zrobiłam sobie na opak i jest ... inaczej. I myślę że warto szukać innych emocji w sobie niż do tej pory - odkryć w sobie coś nowego, to co w nas było wcześniej niezrealizowane. Najpierw na siłę (odcinając stare, żeby zrobić miejsce na nowe), a potem samo przychodzi. I nowe łączy się ze starym.
Świadomość - jedyna broń.
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do