Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

przez Nikka 07 gru 2010, 23:03
Do niedawna wydawało mi się, że mogę sama poradzić sobie z problemami, ale uczucie ucisku w brzuchu i przyspieszone bicie serca(niestety nie spowodowane już zakochaniem:/) na widok mojego chłopaka ostatecznie przekonały mnie, że w ogóle sobie nie radzę:( Dlatego będę wdzięczna za każdą Waszą opinię i ewentualną poradę...

Jestem z moim chłopakiem od 3 lat, od roku mieszkamy ze sobą w jednym mieszkaniu i razem studiujemy na tym samym kierunku. Mój chłopak należy do tych osób, które nie miały łatwego życia: ma ciężką postać hemofilii (są to zaburzenia krzepnięcia krwi, które powodują ciągłe wylewy dostawowe po jak najmniejszym wysiłku i związaną z tym niezdolność do poruszania się o własnych siłach ), ojciec wyrzekł się go jak był niemowlęciem a matka wyjechała za granicę, gdy miał roczek przez co był wychowywany przez swoich dziadków. Jego dziadek pił (i z tego powodu czasem używał przemocy) a babcia- głęboko wierząca katoliczka-fanatyczka(wpajała mojemu facetowi, że jest naznaczony, jeździła z nim po miejscach uzdrowień oczekując cudu), starała się wszystko utrzymać na swoich barkach.

Dzisiaj mój chłopak jest uzależniony od gier komputerowych (gra całymi dniami), ma tiki nerwowe i nierealistyczne podejście do życia (brak poczucia odpowiedzialności, niewywiązywanie się ze swoich obowiązków, lenistwo i brak jako takich realnych myśli o przyszłości i potrzebie pracy). Ale kocham go, bo wiem, że jest dobrym człowiekiem. Jednak po ostatnim wydarzeniu.... nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Boję się, że nie poradzę sobie być z nim dłużej w związku. Wkurzam się, bo go bardzo kocham, a z drugiej strony nie potrafię wyobrazić sobie naszej przyszłości, nie wiem już jak z nim postępować, kogo tak naprawdę on potrzebuje....

Ale o co chodzi. Około miesiąc temu wydarzyła się mu dziwna rzecz. Rozmawialiśmy do późna w nocy i pewna rzecz mnie przestraszyła. Otóż on bardzo popuścił wodze swojej fantazji i zaczął mówić coś o swoich wizjach przyszłości (niejednokrotnie wcześniej wspominał, że chciałby często cały świat "puścić z dymem"). Kiedy zobaczyłam, że za bardzo się w tym zagalopował i pewne rzeczy, które mówi są po prostu dziwne(jakieś fantazje o zagładzie świata i wizje "innej przyszłości", zmieniał głos mówiąc o tym, co w sumie często robi), chciałam do niego podejść, przytulić go i pocałować na uspokojenie. A wtedy powiedział coś w w tym stylu, że gdyby był drugim Hitlerem, to świat miałby przesrane- ja już mocno tym zaniepokojona podeszłam z rękami do niego, a on w tym momencie wydał z siebie jakiś dziwny skrzek czy krzyk, wykrzywił twarz i ułożył swoje ręce tak jakby chciał mi coś zrobić, rzucić się na mnie czy coś. Trwało to parę sekund i zaraz po tym chłopak mój rzucił się na kolana i zaczął się modlić, a ja z nim ze łzami w oczach, bo kurcze na prawdę nie wiedziałam co to było.

Od tamtej pory nie potrafię się "zdrowo zdystansować" do tego, jakaś część mnie boi się czasem mojego chłopaka. Kontakt z nim zawsze był trudny, tzn. rzadko mówił o swoich faktycznych potrzebach, ale wtedy jeszcze próbowałam z niego "coś wydusić". Dzisiaj natomiast coraz mniej mam na to ochoty. W dodatku jego babcia, często daje mi do zrozumienia, że wini mnie za to, że nic "z tym nie robię"(tzn że nie dbam o niego itp) a ja faktycznie zaczynam się zastanawiać, że możliwe, że to ja nie potrafię do niego trafić? Od tamtego wydarzenia wziął urlop zdrowotny (spowodowany brakiem zaliczeń, bo w trakcie niego może je uzyskać) i non stop gra. A ja chyba wpadłam w depresję, bo stałam się płaczliwa i rozdrażniona. W dodatku nie potrafię się już cieszyć w jego obecności... Jest coś co mogłabym zrobić, żeby zmienić ten stan? Żeby na nowo móc zaufać swojemu chłopakowi i przestać się go bać?
Nikka
Offline

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 gru 2010, 00:14
Ale kocham go, bo wiem, że jest dobrym człowiekiem

Rzeczywiście wystarczający powód do miłości :mrgreen:
A ja chyba wpadłam w depresję, bo stałam się płaczliwa i rozdrażniona.

Osoba chora na depresje niekoniecznie musi być płaczliwa i rozdrażniona..
Ale dobra już się nie czepiam :smile:

Skoro boisz się swojego chłopaka..to po prostu z nim zerwij.Zrozum,że nie naprawisz go,nie zmienisz.Widzisz jaki jest "odpowiedzialny" już teraz...
Zadaj sobie pytanie : "Czy chcę być z człowiekiem który nic sobie nie robi z życia i którego się boję?"
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 00:36
Przede wszystkim twój chłopak powinien się skontaktować z psychologiem.

Ale kocham go, bo wiem, że jest dobrym człowiekiem


Nie można kogoś kochać za dwoje .

Mniej świadomość że twój chłopak wychowywał się w rodzinie patologicznej , zakładam że jest DDA

Co to jest DDA :
jak-rozpozna-czy-masz-syndrom-dda-lub-ddd-t24028.html

I jeśli nie znacznie pracować nad sobą , nie zrozumie swojego problemu to , wzorzec który wyniósł z domu będzie powielał w swoim dorosłum życiu . A to nie wróży nic dobrego.




Dzisiaj mój chłopak jest uzależniony od gier komputerowych (gra całymi dniami)


Jeśli gra w gry powyżej 18+ to możliwe że te gry mają duży wpływ na jego wizję .


rzadko mówił o swoich faktycznych potrzebach, ale wtedy jeszcze próbowałam z niego


Jakie są te jego potrzeby fanatyczne ?
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez Sorrow 08 gru 2010, 08:27
Lolita napisał(a):

Dzisiaj mój chłopak jest uzależniony od gier komputerowych (gra całymi dniami)


Jeśli gra w gry powyżej 18+ to możliwe że te gry mają duży wpływ na jego wizję .

Raczej gra w takie bo pozwalają mu się spełniać w życiu :lol: .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez linka 08 gru 2010, 08:33
Sorrow, a może gra w Simsy ? ;)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 10:59
radziłabym być ostrożną z tym zakładaniem od razu u kogoś DDA


bo ... ?

ale nie jest odpowiedzialne za całe zło tego świata


Owszem nie jest . ;)

bo nawet ewentualne DDA nie tłumaczy takich jazd.


ale to nie znaczy że nie przejawia zachowań typowych dla DDA. ;)

Tutaj udzielamy komuś porady a nie tłumaczymy jego zachowanie.
Tak mi się wydaje . ;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 08 gru 2010, 11:34
Nikka, wydaje mi sie ze glownym problemem Twojego chlopa jest uzaleznienie od gier komputerowych i w zwiazku z tym odlot z realnego swiata, co moze doporwadzic (i chyba juz prowadzi, bo napisalas powody: to ze chce puscic swiat z dymem, wykrzywienie itd) do takich zachowan, ktore sa niepokojajace. Na pcozatek radzilabym poszukac dobrego specjalisty od uzaleznienie od gier komputerowych takich w Pl jest b malo, albo najlepiej odciac komputer od netu. Chlopak ma zyc w realu, a on sie chyba zatracil w wirtualu.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez Sorrow 08 gru 2010, 15:06
Chęć puszczenia świata z dymem nie ma nic wspólnego z grami a wszystko z krzywdą i chęcią zemsty na świecie za to, że jest taki a nie inny.

linka napisał(a):Sorrow, a może gra w Simsy ? ;)

Simsy? To jest ta gra gdzie się pali ludzi kuchenką, zamurowywuje w pokojach i topi w basenach bez drabinki :P ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez linka 08 gru 2010, 15:10
Lolita, nie każdy kto wychował się w dysfunkcyjnej rodzinie ma cechy DDA i/lub DDD.


Sorrow, Panna_Modliszka, OMG co wy z tymi simami robicie ?! :lol:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez mała_mi 08 gru 2010, 15:15
Wyłazi z niego frustracja, złość na to, co go w życiu spotkało, poczucie niesprawiedliwości, krzywdy itd.
Wpadł w gry, bo tam może puścić cały świat z dymem, no przynajmniej ten wirtualny.


Potrzebuje terapii.
Potrzebuje kogoś, kto pomoże mu w odnalezieniu jego tożsamości.
Kto pomoże pogodzić się z chorobą.
Kto wypleni z niego paranoiczne lęki o podłożu religijnym.
Kto nauczy jak radzić sobie z agresją.
Kto, tak na prawdę go zsocjalizuje, bo dziadkowie raczej tego nie zrobili.


A Ty możesz mu pomóc - zmobilizuj do pójścia na terapię. I odejdź, jeśli nie podejmie leczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
03 lis 2010, 12:27

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Avatar użytkownika
przez Sorrow 08 gru 2010, 18:14
linka napisał(a): Sorrow, Panna_Modliszka, OMG co wy z tymi simami robicie ?! :lol:

Nie grywam w takie gry, ale prawie każda osoba która mi opowiadała o tej grze robiła takie rzeczy :lol: .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

przez Nikka 09 gru 2010, 23:33
Mała_mi- zgadzam się z Tobą prawie całkowicie ;) Tylko jak to wszystko wcielić w życie, kiedy ta druga osoba nie widzi żadnego problemu? Czasem mam już takie stany, że sama nie wiem czy przypadkiem to ja nie wyolbrzymiam- bo mój chłopak twierdzi, że każdy facet ma takie swoje "pasje"... I jak to kobieta- zaczynam winy szukać w sobie :(

Mam już straszny mętlik w głowie. Bo z jednej strony go rozumiem- nie może być tak fizycznie aktywny jak zdrowy człowiek, więc musi mieć jakąś alternatywę. Ale czy to normalne, że ta inna "opcja" zajmuje mu całe dnie z przerwami na jedzenie, spanie, toaletę i ewentualny film (poza spaniem jedyny czas kiedy razem przebywamy tu i teraz)? I że jedyne o czym potrafi mówić z radością w głosie to są gry czyli ile zdobił leveli, co wyexpił, na jakim poziomie itp?

Czuję się strasznie pogubiona, więc mam wielką prośbę do Was- moglibyście swoim doświadczeniem bądź literaturą pomóc odpowiedzieć mi na pytanie: na czym ma polegać zdrowy związek? Wiem, że to nie do końca mądre, bo pewne sprawy przychodzą wraz z doświadczeniem życiowym i nie da rady wyuczyć się ich z książek, ale dodam że w tym względzie jestem raczej debilem emocjonalnym :/ Sama wychowałam się w domu "dysfunkcyjnym", w którym każde z rodziców ma syndrom DDA i w którym matka zawsze dawała nam do zrozumienia, że nie kocha ojca więc siłą rzeczy "normalnego" wzorca nie mam. Dlatego tym bardziej mierzi mnie fakt, że nie jestem w stanie pomóc swojemu facetowi :/

agusiaww odcięcie od kabla nic by nie dało- jest wiele innych sposobów na połączenie się z siecią. Poza tym poza sieciówkami gra we wszystko, co tylko wejdzie na rynek :/

człowiek nerwica jak zaraz po tym powiedziałam swojemu facetowi, że się go boję, to stwierdził w pierwszym momencie, że "on nigdy nie będzie mógł ułożyć sobie normalnego życia" a potem "że nie chciał mnie przestraszyć, bardzo przeprasza i jest wściekły na siebie"". Natomiast po 2 tygodniach, kiedy strach mi nie minął i wciąż miałam chwile słabości, powiedział, że "widocznie jestem za mało silna dla niego i lepiej, że to się okazało teraz". Czyżby jakaś sugestia?

lolita Ja myślę, że on ma nie tylko DDA :roll:

Panna_Modliszka Tzn jak mam go wysłać: sama za niego poszukać pomocy psychologa (psychiatry) czy zaproponować? Dodam, że po tym wszystkim załatwiłam kilka adresów do specjalistów, obiecał mi, że pójdzie do któregoś z nich, ale w końcu na obietnicach się skończyło... :/
Nikka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do