Rozdroża kariery

Inne zaburzenia.

Rozdroża kariery

przez Autodestrukcja 17 wrz 2013, 14:30
Jeden z profesorów odpowiedział na to pytanie. Uniwersytety nie mają szkolić pracowników. Uniwersytety mają tworzyć obywateli...tylko że nikt nam tego wcześniej nie mówił(przynajmniej ja na to tak nie patrzyłem)



wlasnie... dlatego napisałąm ze w ksiazki powinno sie na tyle wprowadzac uczniow na ile dotykają one kondycji czlowieka, spraw spolecznych , pokazujaa pewne rozumowanie... gramatyka itp jest dla przyszlych tlumaczy i dziennikazy, ale taki polski ktory jest zaproszeniem do wspolnej rozmowy na tematy spolecznie wazne albo rozmowy na temat Co w ogole jest spoecznie wazne nie wydaje mi sie glupie...


a to ze jest roznica miedzy humanem a mat to troche prawda... jedni są analityczni inni bardziej syntetyczni. jedni mysla bardziej abstrakcyjnie , jedni slowem inny liczba inny obrazem. prawdopodobnie kazdego mozna nauczyc wsystkiego do pewnego stopnia, ale innymi środkami !

-- Wt wrz 17, 2013 1:37 pm --

carlosbueno, muszę się z Tobą z godzic. i to jest ten moment dyskusjii o szkole kiedy nie zostaje nic procz bezradnosci, bo szans na predka poprawe nie widac.
Autodestrukcja
Offline

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 wrz 2013, 14:39
zujzuj, ja tam nie pisałem że już od początku podstawówki te podziały robić ale powiedzmy w wieku 12-14 lat zrobić jakiś miarodajny test sprawdzający( również IQ bym brał pod uwagę) czy dziecko nadaje się do dalszej nauki na wysokim poziomie, średnim czy bardziej do prostej pracy fizycznej. Oczywiście nie byłaby to droga całkiem zamknięta, bo niektórzy później się rozwijają albo odwrotnie rozleniwiają się, tracą zainteresowanie. A dzisiejsze gimnazjum to strata czasu podobnie jak liceum ogólnokształcące do którego idą mierni uczniowie( a później na studia) co powinni raczej iść do zawodówki.
A z tym humanem i sportem to z moich obserwacji wynika wręcz odwrotnie, ścisłowcy siedzą całymi dniami przed kompem, to chuchra lub grubasy już humaniści więcej się ruszają( zresztą najlepsi sportowcy z reguły słabo się uczą) ale sądzę że jakby to porządnie zbadać to żadna znacząca korelacja by nie wyszła.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17052
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Rozdroża kariery

przez zujzuj 17 wrz 2013, 14:59
Co do książek to moim zdaniem odejść od kanonu w jakimś stopniu trzeba... np: książka fantasy "Czarnoksiężnik z archipelagu". Niby jest to głupie fantasy, ale jak sie temu przyjrzeć i przeczytać, to jest to na prawdę mądra ciekawa, poruszająca bardzo głęboko coraz naturalniejszy dla nastolatków kryzys tego wieku...To jest historia archetypowa gdzie pojawia się walka z cieniem, wewnętrzna alienacja od ludzi, chęci samobójcze itd...wszystko jest przedstawione w formie bardzo takiej lekkiej jak na temat...Jest także taki obrazowy sposób na poradzenie sobie z nimi...To samo pewnie w jakiś ogólny sposób można poruszyć na przykładzie depresyjnych wierszy kolesia co sie zabił w wieku 24 lat, co dostał setki nagród literackich, którego przekaz jest dla przeciętnego człowieka niezrozumiały...Tylko że teraz są tylko książki dla dorosłych poruszające problemy dorosłych, których dorośli rozwiązac nie umieją...można to trochę zmienić

A jeśli chodzi o podział, to ktoś inny chciał ten podział robić na początku podstawówki, ktoś inny o tym pisał...jednak kiedy on nie miałby być przeprowadzony, to moim zdaniem nie ma sensu(w zasadzie to już jest przeprowadzany w czasie zakończenia gimnazjum). Przynajmniej w takiej dotyczącej każdego formie...Są np: licea akademickie które współpracują z uczelniami wyższymi, do których idą najlepsi....A takie sztuczne dzielenie, to moim zdaniem stygmatyzuje z jednej strony, a z drugiej ograbia z szans na normalność... Czasem myślę, że nie ma nic gorszego niz znależć się w klasie uczniów "zdolnych" z czego 95% jest zdolna bo rodzice są skrajnie wymagający...Niedawno była afera jak jakiś syn jakiejś pisarki po marihuanie popełnił samobójstwo... Okazało sie że lubił ambitna muzykę, tworzył bardzo ciekawe teorie filozoficzne, zaczął pisać powieść itd... no to jest po prostu chore. Polskie dzieci sa najsmutniejszymi w Unii...myśle że takie podziały to krótkowzroczność. Rozwój w formie dobrych ocen, osiągnięć, porównywania sie do innych, kosztem rozwoju emocjonalnego i normalności...Wyobraz sobie jak zesrane będzie iles tam mln rodziców, którzy wiedzą że ich dzieci własnie zostaną zaszyfladkowane..raczej od tego sie odchodzi
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rozdroża kariery

przez Autodestrukcja 17 wrz 2013, 15:06
hmm moze wystarczy wywalic ze szkoly nauczycieli psychopatow.
ale super powolani nauczyciele w dzisiejszej szkole chyba nie znajda dla siebie miejsca
Autodestrukcja
Offline

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez deader 17 wrz 2013, 15:13
zujzuj napisał(a):Wyobraz sobie jak zesrane będzie iles tam mln rodziców, którzy wiedzą że ich dzieci własnie zostaną zaszyfladkowane..raczej od tego sie odchodzi

No i właśnie to jest jeden z wielkich problemów dzisiejszych czasów - nadmiar ambicji. Ludzie zapominają że nie każdemu jest pisane zostać supermanem. Że jakiś procent populacji skończy jako bezdomni, narkomani, prostytutki, kaleki, przestępcy i tak dalej... Zamiast się cieszyć że mają dzieciaka który jest w stanie zrobić zawodówkę o kierunku hydraulik to rodzice robią parcie żeby poszedł na studia na inżyniera hydrauliki, bo inaczej "będzie zerem". Wielki bullshit.

Ja jestem jak najbardziej za "szufladkowaniem", jedynym warunkiem byłoby odpowiednie uwarunkowanie społeczeństwa. Dla mnie społeczeństwem idealnym, utopijnym jest to co Huxley przedstawił w "Nowym wspaniałym świecie" - dla większości ludzi to symbol społeczeństwa "nieprawidłowego", anty-utopia. A dla mnie nie. Społeczeństwo podzielone na konkretne "warstwy", każda "warstwa" znająca "swoje miejsce" w piramidzie dzięki eugenice, nie mająca pogardy ani niechęci ani dla warstwy niżej ani wyżej - to dla mnie coś idealnego.

@Autodestrukcja: "hmm moze wystarczy wywalic ze szkoly nauczycieli psychopatow" - już za "moich czasów" psychopaci to byli wśród uczniów a nie nauczycieli. To część uczniów należałoby utylizować, a nie zwalać zawsze winę na nauczyciela/dyrektora/rodzica/premiera...
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 wrz 2013, 15:13
zujzuj, To nakręcanie głównie przez rodziców swoich dzieci że muszą być najlepsze, chodzić do najlepszych szkół, dostać się na najlepszą uczelnię jest chore, tym bardziej że dobre oceny, studia w wielu przypadkach niczego w Polsce nie gwarantują i wyszłoby lepiej zarówno dla przyszłości dziecka jak i jego teraźniejszości jakby nauczyło się zawodu, czy poprzestało na średnim wykształceniu. Niestety w Polsce większość rodziców nawet tych niewykształconych, prostych ma chore ambicje chcę aby dziecko było lekarzem, inżynierem, prawnikiem a przecież nie każdy się do tego nadaję, czemu rodzice w większości nie chcą aby dziecko zostało robotnikiem, sprzedawcą, spawaczem.

-- 17 wrz 2013, 15:20 --

Społeczeństwo podzielone na konkretne "warstwy", każda "warstwa" znająca "swoje miejsce" w piramidzie dzięki eugenice, nie mająca pogardy ani niechęci ani dla warstwy niżej ani wyżej - to dla mnie coś idealnego.
W Anglii jest podobnie( ale eugeniki tam nie ma) tam przynależność do elity się dziedziczy, klasy wyższe wysyłają swoje dzieci do elitarnych szkół i to oni głównie później chodzą do Oxfordu i Cambridge, a dzieci robotnika kończą zwykle edukację w wieku 18 a często 15 lat i tez są szczęśliwe mimo że często ich wiedza ogólna jest żenująca ale w końcu po co im ona ważne by dobrze wykonywali swoją profesje, a zjawisko osób po studiach wykonujących prace fizyczne i rodziców z niższych klas wymagających studiów od dzieci jest nieznane.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17052
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Rozdroża kariery

przez Autodestrukcja 17 wrz 2013, 15:22
deader,
hmm moze wystarczy wywalic ze szkoly nauczycieli psychopatow" - już za "moich czasów" psychopaci to byli wśród uczniów a nie nauczycieli. To część uczniów należałoby utylizować, a nie zwalać zawsze winę na nauczyciela/dyrektora/rodzica/premiera...


ej, ja akurat jestem przekonana ze wiele problemow bierze sie stąd ze nie ma szacunku dla nauczycieli ani wsrod uczciow ani nawet ich rodzicow... etos szkoly nie istnieje wiec nie zwalam calego zla swiata na innych poza soba... ALE znam dosyc patologiczne relacje z nauczycielami. gdyby wszyscy byli skupieni na nauce, na przedmiocie a nie na swojej osobie, wielkosci etc pewnych problemow by sie uniknelo. lubie zasade ,,nie przeszkadzaj " np uczniom ktorzy chcą sie uczyc. ale to juz jest osobny rozdzial specyficznych przypadkow a nie o szkole ogolnie....
Autodestrukcja
Offline

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez monk.2000 17 wrz 2013, 15:41
Chore ambicje to duży problem. U mnie w rodzinie też jasną dają do zrozumienia, że nie powinienem być "nieukiem", jakby nieskończenie studiów czyniło ze mnie podczłowieka. Inne cytaty: "liczy się papier", "bez wykształcenia jesteś nikim", "albo do pracy, albo na studia". Ten ostatni jeszcze rozumiem. :D

A najgorsze, że mówią to ludzie, którzy sami są niewykształceni, rzadko czytają książki, ich życie to codzienna krzątanina. Jeśli wymagają czegoś ode mnie, to niech biorą "Logikę matematyczną" i się uczą. Skoro to takie ważne...

To jest takie chowanie głowy w piasek. To samo w telewizji, pokazują jakieś mamy Madzi, zamiast się skupić na tym co istotniejsze dla kraju, jako całości. Ale jaki wszechświat tacy ludzie. Skoro całe życie moim zdaniem jest niedorobione, to trudno, żeby uczestniczący w nich ludzie nie byli skażeni. Puszka Pandory jest otwarta.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez acherontia-styx 17 wrz 2013, 15:50
monk.2000, to ja ostatnio usłyszałam od jednej osoby ze swojej rodziny, że MUSZĘ skończyć magisterkę (mam już licencjat), bo bez tego będę popychadłem w pracy :D
nie żeby w moim przypadku to czy mam licencjat czy mam magisterkę nie robiło żadnej różnicy, przynajmniej jeśli chodzi o zarobki ;) ale dla tej osoby liczy się papierek, chyba żyje jeszcze w czasach, w których studiowanie było prestiżem ;)
Świat zwariował, a wielu z nas wraz z nim...
Jemy szybko, pracujemy szybko, odpoczywamy szybko...
i umieramy zaskoczeni, że nasze życie już się skończyło.


Sertralinum 200mg
Quetiapinum 75mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5534
Dołączył(a)
27 paź 2012, 19:34

Rozdroża kariery

przez maciekpoznan 17 wrz 2013, 15:51
acherontia-styx daj tej osobie numer telefonu do mnie, wytłumaczę jej na swoim przykładzie do czego służy magisterka i co z nią mozna zrobić po studiach....
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 wrz 2013, 16:06
to ja ostatnio usłyszałam od jednej osoby ze swojej rodziny, że MUSZĘ skończyć magisterkę (mam już licencjat), bo bez tego będę popychadłem w pracy
proponuje tej osobie badania psychiatryczne po chyba ma nie po kolei w głowie. W rzeczywistości jest tak że szef często ma zawodowe, maksymalne średnie wykształcenie i pomiata tymi z wyższym.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17052
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Rozdroża kariery

przez zujzuj 17 wrz 2013, 16:07
ja nie wiem czy to są tylko chore ambicje, czy bardziej po prostu nie rozumienie świata i rzeczywistości...ludziom bardzo wiele sie wydaje. Rodzicom może sie wydawać, że ten i tamten sa gdzie są ze względu na papier, więc gonią do nauki. Rodzicom sie może wydawać, że w jakimś sensie są rozliczani i oceniani ze swojego rodzicielstwa właśnie na podstawie tego jak dziecko jest oceniane w szkole itd...itp... Ja muszę powiedzieć że raczej żadko nazywał bym wysokie wymagania jako ambicje...Ambicja to coś dobrego, naturalnego...a to co dostrzegam to często coś bardzo negatywnego. Kontrola, kompleksy itd... Jeśli każe ci mieć 5-ki to masz je mieć i jeśli je masz to nasza relacja jest właściwa, bo ja rządzę a ty jesteś rządzony...to jest złożone
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez Sorrow 17 wrz 2013, 16:09
Autodestrukcja napisał(a):hm no tak, moze masz racje z tym, ze to dosyc oczywisty spor miedzy jednymi i drugimi... Szukam jakiegos pomysłu na szkolną utopie.
nie wiem czy moje postrzeganie jest dziwne. ostatnio wylali ze szkoly pana tadeusza i spotklam sie z roznymi opiniami. czesc chciala zeby pan tadeusz został, bo jesli nie bedziemy szanowac kultury i tradycjii to bedzie koniec ( jak dla mnie ten zeromski jest po prostu juz bardziej sensowny niz pan taeusz ), a inni mowili zeby lekturami byly ksiazki fantastyczne zeby pokazac ludziom ze czytanie jest fajne. dlatego pomyslalam o tym, ze wychodzi na to ze cofnelismy sie do epoki kamienia skoro nie interesujemy sie ksiazkami i trzaba nas szkolic jak psy dając kielbase za dotkniecie ksiazki i akt czytania jako taki. absurd. założyłam w swojej głowie, ze zainteresowanie lekturą w szkole wynika z zainteresowania problemami spolecznymi, ideami, bo wlasnie lektury są pretekstem do takich rozmow, pokazują przemiany spoleczne w historii ( chyba ze jakis nauczyciel konczy na omawianiu charakterystyki bohatera i nie umie rozmawiac, to dupa ). mozliwe ze źle założyłam. moze babki od polskiego są nudne i wszystko przez nie :)
nie wiem, dla mnie to temat otwarty

Głównym celem czytania książek nienaukowych jest rozrywka. Naukowych zresztą też :P .
Widzę, że masz z tym problem i niestety Twój problem przekłada się na niższą popularność czytania i tym samym mniejsze szanse dla pisarzy na zarabianie na życie pisaniem.

maciekpoznan napisał(a):To u mnie jest też ciekawie.

Mam magistra od 2009 roku ( zarządzanie w sporcie - AWF, menadżerka tak zwana) i pracuję jako operator koparkoładowarki i brukarz na budowie z chłopakami po OHP i z wykształceniem podstawowym, którym najlepiej wychodzi picie w każdej wolnej chwili ( a nawet nieraz w pracy :( ) . Pracuję po 12-13 godzin na budowach często w delegacji i chyba nie o to mi chodziło, kiedy czułem dumę, gdy dostałem się na studia w 2004 roku. Po studiach problem z zagosdzczeniem gdziekolwiek na dłużej spowodował, że zagościła u mnie nerwica z depresją.

Dziś niestety ale każde pójście do pracy jakiejkolwiek nawet tej mojej brukarki jest sukcesem, ledwo istnieje.
Wszelkiech zmian oczywiście się boję.

W obecnej sytuacji widzę siebie w przyszłości jako bezrobotnego na zasiłku , który nawet na leki nie ma :/ Shit.

Fajnie by było założyć firmę budowlaną gdzie wszyscy którzy nie są inżynierami są humanistami i po pracy idą razem na latte :D .

creepingmaar napisał(a):Podział na ścisłowców/humanistów uważam za absolutnie zbędny, szczególnie pod względem "przydatności" do zawodu, gdyż i tak wyłącznie garstka osób uczy się czegokolwiek przydatnego do przyszłej pracy. Studiuję informatykę na Polibudzie i łapię się za głowę "po co? za co? dlaczego?" są mi wykładane takie idiotyzmy. Jedyne sensowne wytłumaczenie jakie przychodzi mi na myśl to to, że te studia przygotowują do pracy, jako wykładowca/ćwiczeniowiec akademicki, a nie informatyk. Przydałyby się "zawodówki" informatyczne, gdzie człowiek tworzyłby strony internetowe/aplikacje itp.

Fakt, "jak ktoś chce, to na własną rękę się pouczy", ale ja nie chcę. :D Inaczej, kiedyś (do liceum) chciałem - tworzenie stron. Ale (niestety) przykładałem się również do nauki szkolnej/akademickiej, która tak mi obrzydziła informatykę, że obecnie interesuję się absolutnie wszystkim, tylko nie nią.

Są policealne informatyczne ale tam zwykle jest nie ten poziom. Np. na systemach operacyjnych robisz na żywym systemie zamiast na maszynach wirtualnych.
Generalnie, studia czy technikum, czy policealna, trzeba być pasjonatem i dużo nad tym pracować po szkole żeby cokolwiek z tego wynieść.

Główny problem jest taki, że np. w tej policealnej nie nauczą Cię robić strony internetowe bo to by wymagało tego żeby całe 2 lata poświęcić na design, grafikę komputerową, rysunek, ergonomię, itp.
W praktyce jest tak, że człowiek się uczy ledwie programować, ledwie robić strony, ledwie zrobić jakąś niby grafikę, itp. i nie ma tak naprawdę zawodu.
Do tego zamiast np. grafiki uczyć w GIMPie to uczą w drogim photoshopie.

Jak studiowałem informatykę to główny problem był taki, że jak dla osoby z problemami z nauką i z chodzeniem na zajęcia i przede wszystkim bez pasji informatyki to był kierunek zbyt elitarny. Bo dużo tych rzeczy które tam uczą jest bardzo przydatnych i dochodowych, ale jak się jest prawdziwym maniakiem komputerowym który potrafi to wszystko ogarnąć.

carlosbueno napisał(a):
Sorrow napisał(a):
mark123 napisał(a):Teoretycznie takiemu oddzieleniu służy podział na szkoły z maturą i szkoły zawodowe. No ale w praktyce nie zawsze to tak wygląda.

To jest dużo za późno. Miałem na myśli początek podstawówki.

W podstawówce może jeszcze nie ale w gimnazjum( lub bardziej w wieku gimnazjalnym bo uważam gimnazja za błąd) to już powinien być podział na tych mniej i bardziej zdolnych, uzdolnionych z przedmiotów ścisłych i sprawnych manualnie.

Ja się już w podstawówce zmarnowałem :P . Tak w połowie podstawówki przestałem się uczyć, bo po co skoro 75% klasy ledwo czyta, nic nie umie na historii, biologii, matematyce, itp.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Rozdroża kariery

przez zujzuj 17 wrz 2013, 16:15
sorow...ale ja nie do końca to czaje...Zrezygnowałeś ze studiów bo są elitarne...i poszedłeś na informatykę do policealnej, po czym nie masz nawet papierka?... Nie wiem na jakim ty uniwerku studiowałeś...ale bądzmy poważni. Studia nie polegają na nauce :smile: ... jeśli jesteś w stanie sie przekulać to w czym problem? Możesz spotykać ludzi, chodzić na piwo itd... itp... To tez jest chyba po prostu fajne. Byc na studiach...
To gadka o zmarnowaniu to jest plecenie 3 po 3...no błagam cię. Jeśli tak na to patrzeć, to ja byłem zmarnowany w przedszkolu, podstawówce, liceum i na studiach..nigdy sie nie uczyłem i dla tego od czasów liceum byłem zawsze najgorszy, albo jeden z najgorszych...ale jednak jakąś tą inteligencje mam i jełsi sie nią wykazywałem to nie ma bata żeby nie przejść...i tak samo jest potem w życiu. O jakim ty zmarnowaniu mówisz?
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do