Ja już nie wiem...

Inne zaburzenia.

Ja już nie wiem...

Avatar użytkownika
przez Pani Kuleczka 04 cze 2012, 14:37
Witam wszystkich,

Nie wiem co mi jest. Może to mix chorób psychicznych. Bywają lepsze i gorsze dni. Nie wiem czy to się leczy, czy ja już tak mam.

+ brak motywacji do czegokolwiek
- nie chce mi się nic - budzić się, pracować, wychodzić z domu, wszędzie się spóźniam
- nawet jak miałam jakieś plany, to teraz o nich nie pamiętam albo mi się nie chce
- chce mi się: jeść, poprawiać sobie nastrój, przestać robić to czego nie powinnam, ale nie potrafię :(
+ potrzebuje jakiegoś pozytywnego bodźca, żeby zacząć działać
+ jeśli w coś się zaangażuję to staram się zbyć perfekcyjna - pochłania to wiele czasu i zwykle wzmaga frustrację jeśli, nie jestem dostatecznie zadowolona.
+ zaburzenia odżywania
- mogę jeść ciągle i wciąż - mam napady wilczego głodu, ochotę na tłuste, potem na słodkie
- jem kiedy czuję negatywne emocje - praktycznie codziennie
+ często czuję niepokój, czy lęk, frustrację z wiadomego lub nieokreślonego powodu, np. kiedy mam do kogoś zadzwonić; kiedy nie robię tego co powinnam, a czemu tego nie robię? nie wiem.
+ w sytuacjach napięcia potrafię 10 razy w ciągu minuty sprawić e-mail
+ często czuję pustkę, nie wiem co ze sobą zrobić
+ czuję, że marnuję czas, ale nie wiem co z nim zrobić
+ bardzo emocjonalnie pochodzę do wszystkiego, łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, zdenerwować - zawsze kończy się to płaczem - nie umiem go powstrzymać. Parę razy zdarzyło mi się nie panować nad sobą i wrzasnąć coś komuś prosto w twarz
+ jestem nerwowa - potrafię się zdenerwować z byle powodu, mam tendencję do gryzienia, np. paznokci
+ czasem mam przypływy energii, zrobiłabym coś, ale nie wiem co i zwykle kończy się na sprzątaniu
+ mam natrętne myśli, których ciężko mi się pozbyć - dotyczą negatywnych sytuacji z mojego życia, najczęściej dopadają mnie przed snem
+ mam skłonności do analizowania w najmniejszych szczegółach wszystkich negatywnych sytuacji, rozmyślania, przypuszczania... to męczące
+ czasem boję się wchodzić w interakcję z ludźmi, zwłaszcza jeśli ma to związek z negatywną krytyką np. jeśli ktoś się wepchnie przede mnie w kolejce
+ boję się swojej kompromitacji, wykazania mojej niekompetencji, ogólnie negatywnej krytyki
+ kłamię, naciągam fakty, żeby nie pokazać komuś swoich wad, lęków, obniżenia nastroju
+ w pracy nie wiem od czego zacząć - jestem sama sobie szefem, nikt nade mną nie stoi, niczego mi nie karze, nie kontroluje. Prowadzę sklep, to właściwie samozatrudnienie. Siedzę sama przy kompie 7-9 h dziennie z przerwami na obsługę klientów. Moje obowiązki wydają mi się nieatrakcyjne, praca nudna, klienci często mnie irytują. Jedyne co mnie cieszy, to to, że czasem z kimś sympatycznym porozmawiam.
+ nie wiem do czego dążę, nie widzę w moich poczynaniach większego sensu
+ stosuję pocieszacze i zapominacze - pozwalają mi zapomnieć o negatywnych emocjach, pustce, poprawiają nastrój:
tv, gry w Internecie, głupie filmiki, artykuły i inne tego typu odmóżdżacze

Większość z tych przypadłości mam od kiedy pamiętam z różnym wahaniami. Objawy nasilają się kiedy jestem sama, ostatnie 2 lata były szczególnie trudne: rozwód rodziców, teściów, mój ślub, studia magisterskie, problemy finansowe... długo by wymieniać.

Ja:
- kobieta 25 lat
- mężatka od roku (w związku od 3 lat), bezdzietna
- rodzice po rozwodzie, ciągle się kłócą (mieszkają razem z przyczyn technicznych)
- mam niepełnosprawnego umysłowo brata - stopień głęboki, obawiam się z nim przebywać, swoje wieczne niezadowolenia okazuje przemocą - a ma 22 lata, kawał chłopa
- od 2 lat mieszkam z mężem i teściem, którego nie darzę sympatią, wręcz go nienawidzę (przez 30 lat znęcał się psychicznie i fizycznie nad teściową)
- fizycznie nie czuje się atrakcyjna, kiedyś uprawiałam sporty, teraz sportem jest siedzenie przy puzzlach ;P Czasem czuję się jak worek kartofli.
- psychicznie... cóż...

Jedyne co mnie pociesza, w tym życiu to mój mąż. Kocham go nad wszystko. Tylko, że tak pechowo się dobraliśmy - jesteśmy bardzo do siebie podobni: rozbite rodziny, kompleksy, emocjonalność, postrzeganie świata, poczucie humoru. Przebywając z nim nakręcam się do działania, a bez niego usycham.

Nie mam siły, nie wiem od czego zacząć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
24 mar 2012, 13:19

Ja już nie wiem...

przez kafka 05 cze 2012, 15:09
Ja bym powiedziała : depresja. Albo jakieś początki depresji.
W każdym razie mam mniej więcej tak samo jak ty.
kafka
Offline

Ja już nie wiem...

Avatar użytkownika
przez Pani Kuleczka 05 cze 2012, 16:34
Najgorsze jest to, że ciężko mi przerwać te destrukcyjne zachowania. Jedyne sukcesy odnoszę na polu odwlekania wszystkiego na ostatnią chwilę. Zastanawiam się, sama sobie z tym poradzę i jak to zrobię. Przeczytałam ostatnio "Kto zabrał mój ser", ponoć jedną z najlepszych książek motywacyjnych, gdzie radzą zadać pytanie: "co bym zrobiła, gdybym się nie bała?" i właśnie to zrobić. Ale ja raczej nie wiem co ze sobą zrobić, jestem znudzona, nie czuje sensu, nie ma pomysłu, odczuwam niepokój, frustrację, pustkę.

Od czego zacząć? Jak na siebie wpłynąć? Mam po prostu pójść do psychologa? Może jest jakaś książka, którą warto przeczytać?
A może najlepszym rozwiązaniem będzie rzucić się w wir obowiązków, rożnego rodzaju zajęć? W kalendarzu opracować plan na całe dnie. Czy to jest rozwiązanie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
24 mar 2012, 13:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do