Syndrom Gardnera

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Syndrom Gardnera

Avatar użytkownika
przez gusia 04 paź 2007, 20:42
Załozyłam ten temat ponieważ dziś spotkałam się z czymś o czym słyszę po raz pierwszy a co niewątpliwie mogło mieć w pływ na to ,w jakim obecnie znajduję się stanie.
Znalazłam artykuł o tym przypadkowo w gazecie,i zainteresował mnie.
Nie szukałam info w necie,napiszę Wam tylko na czym to polega w skrócie ,resztę zainteresowani doczytają ;)

Syndrom Gardnera-(inaczej PAS)- to zaburzenie wystepuące u dziecka,które w trakcie rozwodu rodziców jest czynnie angażowane w potępianie i krytykowanie jednego z rodziców.
Krytyka ta jest najczęściej nieuzasadniona,zarzuty są albo nieprawdziwe ,albo znacznie wyolbrzymione.
W drastycznych przypadkach miłośc ,szacunek ,przywiązanie do oczernianego ojca czy matki ulegają bezpowrotnie zniszczeniu.Zostają zastąpione przez wrogość,niechęć ,pogardę.
Stosowane wobec dziecka metody-pranie mózgu -manipulacja ,szantaż emocjonalny,indoktrynacja powoduja daleko idące konsekwencje dla psychiki.
Dziecko ma poczucie wyobcowania,negatwną samoocenę,problemy z tożsamośćią i autonomią,,,,a w życiu dorosłym-trudności z nawiązaniem bliskich relacji,depresje,stany lękowe,łatwo się uzależnia.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:44 pm ]
więc dodam tylko....różnie bywa w zyciu ,ale oszczędźmy dzieciom ...(poprostu nie mieszajmy ich w sprawy dorosłych,mówiąc że ojciec (matka) to ....yyyy,wrr przeżylam to) :(
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Pstryk 05 paź 2007, 20:35
gusia, wydaje mi się to największym objawem głupoty i bezduszności rodziców. Owszem, różnie bywa w życiu, dzieciaki są różnie traktowane i wykorzystywane, ale nie mieści mi się w głowie, aby w XXI wieku komuś przyszło do głowy takowa manipulacja... Priorytetem instytucji decydujących o sprawach rozwodowych jest przecie dobro dziecka :!: Co prawda instytucje są bezduszną postacią "człowieka", jednak nawet one kierują się dobrem dziecka... Brak słów...
Ale Kochanie, zastanawiam się, jaką rewolucję wywołał ten artykuł w Tobie :?: :? Ciężko mi sobie nawet wyobrazić... :?: :?: :?: :?:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez gusia 06 paź 2007, 01:27
Słuchajcie ,u mnie było tak że ja "pływałam" pomiędzy jednym a drugim rodzicem kochając ich obu po równo :?
Pamietam to po dziś dzień "Mamuś daj mi cukierka-IDŹ DO OJCA,,,,tatuś czy mogę? -MATKA NIECH CI DA "
To były takie głupie sytuacje....za każdym razem gdy siedziałam z którymś z Nich za długo wydawało mi się że to drugie cierpi,,,zresztą ,być może nie było to cierpienie a zawisc ,jednego do drugiego :|

Szkoda słów.Tak mogę to jedynie podsumować.
Nie przypuszczałabym jednak kiedyś (przed chorobą) że takie sytuacje będą miały być może wpływ na moje dalsze życie.Nie ,to nie jest tak że ja sie nakręcam itp ,ale dziś jak widać przypadkowo widzę jak wiele rzeczy może mieć wpływ na psychikę ,Poważnie -wcześniej.....niewiele mnie to interesowało.
hmm no cóż ,być może rozumiem dlatego moich rodziców dziś....nie mieli problemów większych niż standardowa rodzina..nie zawracali więc sobie głowy dzieciakami ,choć...było pluszowo...do czasu rozwodu.
Pozdrawiam
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 06 paź 2007, 13:01
Qrcze, moi sie nie rozwodzili, ale często traktowali tak jak piszesz:
gusia napisał(a):Mamuś daj mi cukierka-IDŹ DO OJCA,,,,tatuś czy mogę? -MATKA NIECH CI DA "


Z kolei ja zdaję sobie sprawę, jaki wpływ wywarło na mnie takie postępowanie: ptsd, 10 lat anoreksji, paręnaście prób samobójczych, narkomania... Jejku...
Pstryk
Offline

przez Goplaneczka 06 paź 2007, 15:03
heh
skąd ja to znam...
Też miałam takie pranie-mój ojciec pił, rozwodzili się przez to, awanturowali, szantażowali, wyzywali, potem ojciec przestał pić i znowu miał być kochany... To co jest fajne, to to, że do dziś są razem. To co złe-nie umiem z nimi o tym rozmawiać... Wiem, że czują się winni tamtym sytuacjom... I chyba sama nie chcę jeszcze do tego wracać... Choć nadal to we mnie siedzi.
Goplaneczka
Offline

przez kaysha 06 paź 2007, 17:35
Ja też mam ten syndrom..

Od kiedy pamiętam rodzice moi się kłócili. Doświadczyłam również takiego nastawiania wobec drugiego rodzica konkretnie ojca, ale akurat za to moją mamę usprawiedliwiam, poniewąz mój ojciec był i jest kawał drania.. Jak byłam mała bił moja siostrę, mnie i mamę..
Pewnego dnia mama tego nie znisła i przypieprzyła mu kryształem, i co ciekawe od tamtej pory nie podniósł na nia ręki, wystraszył się ze juz nie ma kontroli na tym co robi. Kłóci się do tej pory. Tematy przewodnie to kasa, jedzenie ,kasa i kasa.... i tak w kółko. Nie doświadczyłam od niego żadnej miłości. Co więcej jest dokuczliwy i lubi psychicznie mnie poniżać..
A więc moja newrica i derpesja które to co roku pojawiają sie nie wiadomo skąd na pewno po częsci wywołane są przez brak poczucia bezpieczenstwa w domu i brak miłosci .
I wydaje mi się że takie wychowanie jakiego doświadczyłysmy pozostawią ślady u nas do końca życia ..
"Cała wiedza, suma wszystkich pytań i wszystkich odpowiedzi zawarta jest w psie" Franz Kafka
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
12 paź 2006, 11:04
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Avatar użytkownika
przez Jovita 08 paź 2007, 12:15
ja mam syndromn gardnera.. wiecznie wdziecinstwie bylam niedoceniana i krytykowana , moj tato wmawial mi ze nic nie potrafie zrobic i mowl ze jestem trętwa i sierota !! teraz mam depresje stany lekowe , natretne mysli..czuje sie samotna i inna-wyobcowana , nienawidze siebie , mam kompleksy i niska samoocene, bardzo latwo sie uzalezniam... i nie potrafie nawiazywac kontaktow z ludzmi - czuje sie gorsza..
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez gusia 14 paź 2007, 15:38
Dostałam majlem od pewnej osoby ten link:

http://www.goldenline.pl/grupa/syndrom-gardnera-pas

Myślę że fajnie że mówi się o tym.:)
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez jevii 14 paź 2007, 16:06
Jovita napisał(a):ja mam syndromn gardnera.. wiecznie wdziecinstwie bylam niedoceniana i krytykowana , moj tato wmawial mi ze nic nie potrafie zrobic i mowl ze jestem trętwa i sierota !!.


U mnie było baardzo podobnie. Z tym, że jeszcze dostawałam
niezłe lanie bez racjonalnego uzasadnienia za co.
Jako dzieciak byłam zastraszona, dzika i agresywna.
Brak wiary we własne siły, brak wiary w siebie...klasyczny
przypadek ;)

~*~
Moja przestrzeń
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Avatar użytkownika
przez ian 14 paź 2007, 21:05
też miałem podobną sytuację w dzieciństwie. Ciągłe kłótnie w domu. Matka nastawiała mnie przeciw ojcu "no powiedz mu jakim jest ......" a kiedy milczałem kompletnie zdezorientowany to mówiła: "dlaczego mu nie powiesz tego i tamtego? ...jesteś taki sam ja on!!" a miałem wtedy z 10 lat :? ...eh i tak mi już zostało że kiedy zaczynają się kłótnie i trzeba zająć jakieś stanowisko to się wyłączam :(
Avatar użytkownika
ian
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 wrz 2007, 20:47

Avatar użytkownika
przez groskova 15 paź 2007, 04:14
u mnie to samo. wszysciutenko slowo w slowo z definicji podanej przez gusie...
matka wiecznie oczerniajaca ojca, od dosc wczesnego dziecinstwa opowiadajaca mi jak to nie mogla na niego liczyc, jak on pil itp. i wieczne klotnie miedzy nimi w ktore wciagane byly tez dzieci. tez do dzis pamietam "no chodz tu, chodz tu do pokoju, uslysz to co ja wlasnie uslyszalam!!! ojciec wlasnie powiedzial ze ma was w nosie!!! no chodz, niech ci powtorzy w twarz!!"...koszmar...
i do tego mama zwierzajaca mi sie z kazdego problemu, nie moglam po prostu nie moglam tego uniesc....:(((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do